wtorek, 24 marca 2020

Uwięzieni

No i jak nam się żyje?
Na razie nie narzekam i oby tak zostało. Odszczekuję to, co powiedziałam/napisałam jakieś cztery tygodnie temu, że wirusa szlag trafi, zanim się zorientujemy, że był, natomiast nadal twierdzę, że jest bardzo medialny i nie wolno czytać Faktu, na litość boską, żeby coś się o nim dowiedzieć! Jak dorośli ludzie mogą czerpać wiedzę z takich szmatławców i z Facebooka! A potem umierają ze strachu.  Czytać można, a nawet trzeba, strony WHO i rządowe. I nie wolno czytać komentarzy pod artykułami i z wątkiem spiskowym, gdzie byle kto może skomentować byle jak. A najlepiej pod publiczkę. Jeśli nawet jest prawdziwa jakaś teoria zwana spiskową, to jak to sprawdzisz i jak to zmienisz? Nijak. To nie zaśmiecaj sobie tym głowy.  Nie ze strachu. Z rozsądku. A kto strachliwy, niech sobie uświadomi, że wiedza zawsze bolała i nic się w tej kwestii nie zmieniło. Kto się boi bólu tej wiedzy, niech nie czyta wkoło tego samego i zajmie się  czymś pożytecznym. Nawet jak już ktoś musi siedzieć w necie cały czas, to tam jest bardzo dużo fajnych treści z dziedziny historii lub geografii. I zawsze coś w głowie zostanie.

Tak sobie powiedziałam i wdrażam. Od dziś orzeczono zakaz wychodzenia z domu, z nielicznymi wyjątkami. Zdążyłam jeszcze rano podjechać po drożdże dla Fuscilli, ale wysłać już nie zdążyłam, bo poczta otwarta od 14.00, a teraz to już nie wiem, czy wolno mi pojechać nadać listy czy nie ? Kupiłam też różne nasionka na działkę, ale do siewu jeszcze  raczej daleko, bo mróz po nocach do minus sześć.  Pogoda co prawda słoneczna, ale temperatura w dzień około zera. Wnuczka na taką temperaturę mówi: zero to jest wtedy, gdy naraz woda nie zamarza, a lód nie topnieje. Mądra dziewuszka:) I mówi, że zna się na kosmosie. I faktycznie opowiedziała mi o Łajce, Gagarinie, księżycach Jowisza, o tym, że księżyc tak naprawdę nie świeci... No naprawdę bardzo jestem z niej dumna:) I przeczytałam jej Białego Kła Jacka Londona w wersji dla dzieci. Takie książki wydaje wydawnictwo Olesiejuk. Dobry pomysł wielkie j literatury dla małych. Zamówiłam przez internet jeszcze kilka sztuk innych książek, odbiór w sklepie spożywczym przy okazji zakupów. Spędziłyśmy wczoraj obie prawie cały dzień, bo córka miała lekarza i badanie zaklepane już wiele miesięcy temu i odbyło się, ale konsultacje z lekarzem za tydzień odbędą się przez skypa.  No i teraz dziewczyny uziemione w domu. Nawet myślałam, żeby się uziemiły u mnie, ale córce nie bardzo to pasuje. Mnie po prawdzie też, bo jak urlop mi się skończy, to wrócę do pracy, a to by było dla nich jakieś tam zagrożenie. Bo niby mam pracować zdalnie, ale okazuje się, że nie wszystko działa jak trzeba i kierownicy pracują stacjonarnie. Tyle, że open space'y puste, więc można nie spotkać nikogo przez całą zmianę.

No, a wczorajszego wieczoru napracowałam się, ponieważ zakład komunalny wywoził dziś tzw. wielkie gabaryty. Z szopy wyciągnęłam jeszcze poremontowe stare blaty kuchenne, starą kanapę, stary rower, wózek wnuczki, stare pufy, kilka opon i kół do samochodów, których od dawna już nie mam, kilka worków starej garderoby mojej, córki i wnuczki... Oj nalatałam się za bramę przez całe podwórko, ale jak wyjrzałam koło 10  rano na drogę - gratów już nie było. Poczułam ulgę:)  Nawet mimo tego, że bolą mnie mięśnie rąk i ramion. Idąc za ciosem, zamówiłam na jutro tonę węgla. Tylko tonę, bo dwie narzaz wrzucić do piwnicy, to trochę ciężko:)  A przecież nikogo do pomocy nie poproszę. Z jedną toną dam radę. Opał mi się kończy, a kto wie, jaka jeszcze będzie pogoda.

Dziś przed południem poszłam pieszo do pobliskiego lasu. Zimno, fakt, ale między drzewami wiatr nie wiał, więc pochodziłam ze dwie godziny. Ciało się znów rozruszało, umysł odpoczął, a dusza oczyściła. Przyroda budzi się do życia, obudziły się mrówki, a dzięcioły wydłubują dziuple.











Życzę Wam wszystkim zdrowia i pogody w duszy. Życzę tym, którzy o tym zapomnieli, że życie nadal trwa, nadal mamy codzienne sprawy do załatwienia, nadal mamy powody do radości, żaden wirus tego nie zmieni. Znajoma telefonicznie mnie zapytała: co zrobisz, jak zachorujesz?  Zdumiała mnie tym pytaniem. Po pierwsze, dlatego, że je zadała. Po drugie, dlatego, że odpowiedź jest prosta: albo umrę albo przeżyję. Jednak nie będę się już teraz kładła na przysłowiowe tory.

Wolę korzystać z tego, że oprócz siedzenia w domu NIC INNEGO NIE MUSZĘ:)) A ja lubię swój dom i lubię w nim przebywać. I mam fajne książki do przeczytania.

I nie, nie jestem nieczuła. I  tak, naprawdę zdaję sobie sprawę z sytuacji.

43 komentarze:

  1. Nie mam spraw do zalatwienia, jedynie racbunki do placenia są niezmienialną stałą. Teraz przynajmniej nie bede sie zastanawiala wyjsc czy nie😀 Będę się dotleniać na balkonie i pedalowac na rowerku stacjonarnym zamiast chodzenia.
    Bedzie jak bedzie, nie mam na to wpływu.
    Trzymaj sie zdrowo i przyjemnie😀

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam na myśli takie właśnie sprawy: zapłacić za prąd, pochować zimową odzież, zadzwonić do znajomego z okazji jego urodzin czy imienin, przesadzić kwiaty doniczkowe, rozliczyć PIT-a, wystąpić o nowy dowód, zbudować budę psu, naprawić kran i wiele wiele innych bieżących spraw. Napisać maila, kupić kosmetyki do skrytki kurierskiej... bo ja mam wrażenie, że niektóre osoby z obłędem w oczach i z nosem w necie liczą ofiary i wymyślają teorie spiskowe na temat pochodzenia wirusa. A reszta niech się wali. Mierzi mnie takie podejście. Do innych i do siebie samego.
    Widzisz, umiałaś sobie znależć alternatywę:) Zdrówka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlasnie za wiele nie mam do zrobienia, glownie ogladam filmy i seriale, nie wiem co z remontem kuchni, bo przeciez wszystko sie popieprzylo, w desperacji moze okna umyje, skoro remont elewacji stoi, no i moge czytać ksiazki,szydełkować, itp. Kontakt z rodzina i znajomymi telefoniczny i przez komunikatory, wiwat internet😀

      Usuń
    2. Dzisiaj wszystko można załatwić przez internet, a jak się nie umie to wnuki pomogą.

      Usuń
    3. Dokładnie tak. Strona profilu zaufanego przeżywa oblężenie, ale dopiero przy tej okazji ludzie poznają możliwości podpisu elektronicznego.
      Jednak i same zakupy potrzebnych rzeczy są wygodniejsze przez internet. W niedzielę zamówiłam bieliznę w sklepie internetowym (kupuje normalnie w stacjonarnym, więc zmamm markę i rozmiary) i już wczoraj odebrałam z naszego wiejskiego paczkomatu. Firmy dostawcze jeżdżą bez przerwy, tylko nie doręczają małych przesyłek do rąk.

      Usuń
  3. Siem wzruszyłam! Naprawdę! Bo Ci się chciało. Ale prosze, nie wysyłaj, bo na pocztach teraz to nieciekawie jest. Mam dwa opakowania, to na długo wystarczy, bo do każdego chlebka zużywam tylko łyżeczkę suszonych drożdży. A chleb zamrażam w kromkach, bo rzadko jadam. No i Dziecko Starsze zameldowało, że zalatwiło świeżynki, ale odbiorę dopiero za tydzień,aż uznam,że mogę się u niej zjawić!
    A tak w ogóle, to coś ostatnie mnie się dziwnego stało,bo się wzuszam bez powodu. I zaraz mam oczyska w mokrym miejscu. Na ten przykład dzisiaj, jak ogladałam śniadaniówkę tefauenowską i był temat, jak to teraz przeżyć święta bez tych wszystkich wzniosłych ceremoni! A ja kosciołowa bardzo maciupeńko jestem, ot bez tej "oprawy" mi wystarczy moja wiara.
    No i temat był, że schowano Boga w kościołach, firmach, sklepach, urzędach, itp i td, i teraz mamy problem, bo jak Go zauważyć w zwykłym, malutkim życiu? A tu trwoga, larum biją!!!!Ło matko pojedyncza, ale się rozczuliłam! Możesz to zrozumieć? Bo ja siebie nie ogarniam! Fakt siedzę w domu, jak ten kołek, ale mam cały dzień jakieś zajecie, Dziecka na odległość trzymane, nie zawracają mi głowy, jak chcę coś kupić , to z sąsiadką jedziemy pospołu. Działka zimna i podmokła, nie ma co działać ! Chyba zaczne rozmyślać w jakie podchody sie pobawić, aby do lasu się wymknąc!
    Trzymaj sie Kochana Piranio!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fusillo, wzruszasz się, bo układ nerwowy masz bardzo obciążony. Kropla drązy skałe, aż pojawia się wodospad łez. Nie należę do placzliwych, ale jak mnie dopadnie raz na rok lub rzadziej, to na siłę pod byle pretekstem zmuszam się do płaczu krokodylimi lzami, Powyje sobie w domu w samotności,potem sama z siebie porechoczę i mam spokój na kolejny rok:)
      Zdrówka i wytrwałości.
      A święta będziesz celebrować za kolejny rok.

      Usuń
  4. A ja Cię doskonale rozumiem, że w spokojny i z wyważeniem przyjmujesz to, co nam życie teraz niesie.
    Zdałam sobie sprawę, ze czas jest teraz trudny, więc by go jakoś przetrwać trzeba mieć dużo siły i szczęścia.
    Na to by mieć szczęście nie mam wpływu, ale by mieć siłę by walczyć z "zarazą" mam.
    Po prostu spokój i zdrowy rozsądek. Mnie się w domu nigdy nie nudzi, więc mogę w nim siedzieć. By złapać świeżego powietrza mogę codzienne godzinę , czy dwie posiedzieć na balkonie. A jak mnie najdzie nieodparta ochota na trochę ruchu, to mogę wsiąść w samochód pojechać za miasto na pola. Mam takie miejsce, gdzie oprócz skowronków, zajęcy i czasem sarenek nie ma żywego ducha.
    Trzymajmy się i nie dajmy się;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mądrze napisałaś. Przetrwaliśmy stan wojenny, Czarnobyl i kilka innych Sarsow, musimy przetrwac i to. Glupio by było potem zejść na zawał że stresu, więc nie podawajmy sobie samym dawki histerii i paniki.

      Usuń
  5. I tego się należy trzymać , zachować spokój i nie brać do siebie spraw na które nie mamy wpływu .Teraz się wymądrzam , ale po dzisiejszym dniu miałam moment na granicy histerii. Trzymajmy się !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdego dopada, ale od tego mamy rozum, żeby dopuścić do głosu rozsądek. Nawet w przypadku, który uzasadnia strach.

      Usuń
  6. A ja dziś w podwójnym dołku. A wydawało mi się ze dziś się wygrzebalam. Niestety. Wszystko przezywam razy 2 i Itaia i Polska i na dodatek życie z V.bez resetu daje w kość. On twierdzi to samo. Książki na szczęście mam. Tylko balkonu nie. . I zaczyna mi brakować powietrza. Śnieg spadł.
    I podobno wirusa u nas szlag trafi w czerwcu. Mamy marzec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem fanką V. I coś mi się zdaje, że on ma większy negatywny wpływ na Ciebie niż stres spowodowany brakiem powietrza i siedzeniem w domu.

      Usuń
  7. Aż nogi same się rwą do tej wiosny ze zdjęć.. a tu szlaban. Ale cóż, skoro nastał zawsze znajdzie się coś do zrobienia w domu. Byle zdrowie było to przetrwamy..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyroda sama w sobie nie jest wrogiem, ale trudno do niej dotrzeć bez spotykania obcych ludzi, których teraz trzeba omijać. Mam ten luksus, że niewielki kawałek lasu, łąkę i rzeczkę mam 500 m od domu

      Usuń
  8. Pan minister od zdrowia, zapytany o to zaostrzenie, stwierdził, że spacery są KONIECZNE dla zdrowia psychicznego i tego zamierzam się trzymać, byle nie robić tłumu i nie grillować w parkach.
    Pobyt na łonie natury jeszcze nikomu nie zaszkodził, chyba że na Grenlandii...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spacery i ogólnie ruch są potrzebne dla utrzymania ciała w zdrowiu. Nawet ten w domu. Kto komu zabroni poskakać przy muzyce,poćwiczyć nieco jogę czy rozciągać gumę podczas oglądania seriali?
      Powstałe podczas ruchu hormony wzmacniają także psyche.
      Damy radę.

      Usuń
    2. Spacery są potrzebne dla naszego zdrowia, zwłaszcza teraz, gdy Pani Wiosna króluje dookoła.
      Życzę jednak także szukania najpiękniejszych wspomnień, czytania pięknych książek, odwagi na następny dzień....

      Usuń
  9. I to jest właśnie słuszne, chcesz wiedzy to czytaj tam gdzie z sensem napisane !! Pocztę ogarniesz...;o) Na stronie Policji jest jasno napisane co i jak, bez zbędnych komentarzy i interpretacji...;o) Im głównie chodziło o transport publiczny i koronaparty...;o)
    Ale rozrywki na urlop to wyszykowałaś wypaśne...;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano tak wyszło;) Zamiast pałaszowac tureckie truskawki z pola, zwiedzać jaskinie i uprawiać trekking po tureckich górach, ja zrzucam węgiel do.kotlowni;) I żałuję, że nie kupiłam jednak dwóch ton bo te jedna załatwiłam w 20 minut. Aż się sama zdziwiłam;)

      Usuń
  10. Ja też lubię przebywać w domu. I nigdy się nie nudzę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pierwszy akapit można cytować? :)

    Też nie panikuję, mam takie samo podejście do sprawy jak Ty. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro nasze zdrowie zagrożone z zewnątrz, to chociaż nie dokładajmy do tego ręki i nie marnujmy zdrowia psychicznego. Psychikę trudniej potem wyleczyć niż ciało.

      Usuń
  12. Wystarczy czytać stronę Min, Zdrowia i statystyki na świecie i przestrzegać tego co każą. To nie czas z szabelką na czołgi i kozaczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i nie za często czytać tę informację o wirusie, bo one się zmieniają i szkoda zaśmiecać glowe.. Trzeba głowie dać odpocząć.

      Usuń
  13. A ja się dziś porządkami domowymi zajęłam i zamierzam kontynuować i kontynuować. Tej wiosny bedę miała chyba najfantastyczniej wysprzątany dom w historii :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie jestem na tym etapie, na razie wysprzątałam szafę;)

      Usuń
  14. Nie chodzę do sklepu. To sklepowa przynosi zakupy zamówione e-mailem i kładzie przed domem na schodach z paragonem do zapłaty Ja płacę przelewem. Zaoferowała, że załatwi leki w aptece, więc elektronicznie zamówiłam potrzebne, a ona resztę załatwiła. Spaceruję po ogrodzie. Reszta bez zmian :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A więc można i tak. Super sprawa dla wszystkich, bo i właściciel sklepu ma sprzedaż. U nas w sklepie z dostawą czeka się na dowóz dwa tygodnie, więc nie korzystam. Chodzę raz na tydzień i tylko do jednego sklepu położonego na uboczu, gdzie nie ma ludzi, ale jest wszystko co potrzebuje ja i córka, bo jej też do tej pory robiłam zakupy,póki w domu z dzieckiem siedziała.
      Robię zakupy przez internet do paczkomatu, te nieżywnosciowe.

      Usuń
  15. Piękne zdjęcia, udany spacer:) Zauważyłam od wczoraj, dziś też, niezwykłe poruszenie wśród owadów. Roiły się ich setki, fruwały nad ziemią, jak mgła.
    Ja już wcześniej miałam problemy z wyjściem z domu.Jak nie było musu, to coś mnie trzymało na miejscu. Więc teraz całkiem legalnie nie wychodzę. Wszystko błyszczy w kuchni i łazience. Chociaż, jak jakaś kobieta w TV stwierdziła, ze teraz należy myć lodówkę codziennie, to chyba jednak przegięła. No i mój ogród ma szansę w końcu być wypielęgnowany (bo ile można sprzątać i czytać, no i gotować i piec?) ;) Bo "niewychodzenie z domu" znaczy tylko, że nie wychodzę poza moją posesję. Nie mam agorafobii. I co ma być, to będzie. I tak nie mam na to wpływu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale dlaczego akurat lodówkę? Że niby można wnieść wirusa na opakowaniu żywności? Zatem to samo dotyczy auta, w którym się ją wiezie, torby, stołu, blatów itp. Nic, tylko kupować spirytus i wszystko odkażać:)? No chyba lekka paranoja...
      U mnie ziemia zmarznięta, o żadnych pracach ogródkowych nie może być mowy z wyjątkiem wycięcia kępy malin, co mi się jakimś cudem uchowała w rogu działki.

      Usuń
    2. Ano dokladnie tak.Na roznych powierzchniach utrzymuje sie od kilku godzin do kilku dni.

      Usuń
  16. Najważniejsze jest pozytywne myślenie. I rozsądek.
    A spacery obowiązkowe- choćby po własnym ogródku jak się go ma.
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękne zdjęcia! Urzekająca kora drzewa... Wszystkie piękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyroda jest piękna, nawet jeśli dopiero się budzi.

      Usuń
  18. Codziennie od kilku dni obiecuję sobie odcięcie się od coronowych newsów, ale coś mi kurde nie wychodzi.
    Maseczki uszyte.
    Porządki w szafach zrobione.
    Na szczęście (?) z domu muszę wyjść, bo do pracy, zatem zostałam zaopatrzeniowcem 😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od poniedziałku wracam także do pracy, córka wróciła od wczoraj, życie musi się nadal toczyć. W końcu od tej naszej pracy teraz zależy sytuacja Polski POTEM. Nie wszyscy mogą przerwać pracę i #zostacwdomu.

      Usuń
  19. Mądre słowa.
    Trzymaj się. Dobrze, że masz ogród to chyba do niego wolno ci wychodzić i w nim robić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak naprawdę to wolno chodzić wszędzie, byle nie gromadzić się i nie wałęsać wśród ludzi bez celu.
      I faktycznie, coś tam grzebie w ogródku, pogoda na chwilę się poprawiła.

      Usuń
  20. Dziwny to czas gdy musimy unikać drugiej osoby ale jednak niesie nam to sporo reflekcji...Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło? Byleby koszty nie były za wysokie...

      Usuń