wtorek, 5 stycznia 2021

2021 czas zacząć

Szybko zjadłam resztę szarlotki, żeby nie kusiła:) Jeszcze dopiję kawkę. Niedawno zjadłam śniadanie, a za chwilę wieczór:) Z zaskoczeniem obudziłam się o ...11.30! Drugi raz w dzisiejszym dniu. Średnia córka z wnuczką pojechały do siebie z samego rana po kilku dniach pobytu, jeszcze ciemno było. Wtedy wstałam po raz pierwszy. Lało strasznie. Pomachałam dziewczynom i poszłam do łóżka, poczytałam biografię Sienkiewicza pióra Iwony Kienzler (baardzo polecam, świetna!) i wraz z ostatnią kartką zamyśliłam się nad losem bohatera i tak zasnęłam. Miałam jakieś bardzo wyraziste sny, wtedy pamiętałam, teraz już nie, ale to bez znaczenia, bo nie wierzę w interpretacje snów, to nie muszę pamiętać. W każdym razie śniło i spało mi się miło:)

A przy okazji: znacie 10 przykazań dla pana Sienkiewicza ? W dniu jubileuszu dwudziestopięciolecia pracy Henrykowi Sienkiewiczowi wręczono żartobliwie przykazania, które ułożyli dla pisarza przyjaciele.
„Oto dziesięcioro przykazań Sienkiewiczowskich, danych narodowi na raucie jubileuszowym dn. 22 r. 1900. Jam jest Henryk Sienkiewicz. Wielka Wielkość Twoja, którym Cię wywiódł na pole sławy wszechświatowej.
1) Nie będziesz miał Mickiewicza, Słowackiego, Krasińskiego i innych nade mnie.
 2) Nie będziesz używał wielkiego Imienia Mego nadaremno.
3) Pamiętaj, abyś Dzień Jubileuszu Mego świecił.
4) Czcij Skrzetuskiego, Zagłobę, Wołodyjowskiego i Baśkę Jego, a mnie nade wszystko, bom nieporównany jest.
5) Nie śmiej używać na utworach moich.
6) Nie używaj dzieł moich na podpałkę.
7) Nie popularyzuj dzieł Moich bez dodatkowej opłaty na ręce moje.
8) Nie fałszuj myśli mojej, gdyż lojalność jej murem stoi.
9) Nie pożądaj żony Skrzetuskiego, albowiem Kniaziówną jest.
10) Ani Oblęgorka, ani pióra brylantowego, ani zaprzęgów, ani jarzma na woły nie będziesz pożądał, ani pragnął, gdyż narodowym darem jest!
Będziesz miłował każdego literata w miarę możności i chęci osobistej, a mnie bez żadnych zastrzeżeń.”

:)

Cudna jest ta moja średnia wnuczka, nie ma nawet czterech lat, a rezolutna taka, ponad wiek. Bardzo asertywna i wygadana. Pięknie tańczy, wyraźnie widać, że ma dobry słuch, bo wyczuwa rytm i dodatkowo ładnie śpiewa, po polsku i po angielsku:) W ramach "prac ręcznych" robiłyśmy świeczki,  z których większość (różowe:) Malutka zabrała sobie do domu. 




Stygną. A my niecierpliwie czekamy, aby je wyjąć z foremek, a w tym czasie jemy smakołyki:)


Jak się bardzo chce słodkiego, to miksujemy banan z kilkoma łyżkami mleka i łyżką kakao, pychota!:)

Tydzień to stanowczo za mało, ale dobre i to, bo dzieli nas spora odległość, a okoliczności zniechęcają do wizyt. Pewnie zobaczymy się kolejny raz dopiero w maju. Średnia wnuczka jest inna niż ta starsza, ale obie bawiły się do upadłego, zgodnie i nie potrzebowały do towarzystwa dorosłego. Rośnie z niej mała dama. Obecność kota i psa przyjęła ze spokojem, bez strachu, ale z postawą damy:) Żadnego spoufalania się ze zwierzakami, żadnego turlania z nimi po podłodze i pokładania się na dywanach z kotem w objęciach, tak jak robi to starsza. Przy młodszej zwierzaki mają swoje miejsce i nie mogą spoufalać się z ludźmi:) Jednego dnia doprowadziła mnie do głupawki, kiedy wstała rano, a ja akurat Luce zakładałam ... gacie:) Spokojnie spojrzała i rzekła poważnie: Luka dostała okresu ? :)) No, dostała:))) Bo 2 stycznia Luka dostała cieczki, zauważyła to... starsza wnuczka:)), więc rzuciłam się do internetu i na forum psiarzy ktoś podpowiedział, żeby psu założyć podpaskę:) Zatem biegiem do garażu po niemowlęce gacie wnuczek leżące nie wiadomo po co w pudełku (teraz już wiadomo po co:), i w komplecie z podpaską Luka nosi je po domu z godnością:) Na dwór oczywiście bez, nie będę psinki upokarzać odzieżą:)Specjalne psie akcesoria na cieczkę kupione na allegro idą i dojść nie mogą. Nie miałam pojęcia, że taki produkt w ogóle istnieje. Dla mnie to szok, nigdy nie miałam suki (bo nie miałam w ogóle psa, oprócz tego co miała córka) i temat jest mi obcy, a także dlatego, że na 5 stycznia byłam umówiona z weterynarzem na szczepienie psa i kota, i na 1 lutego na sterylizację/kastrację. Teraz ze wszystkim muszę się wstrzymać i zabieg przesunie się o miesiąc. Na szczęście jakoś to wszystko u Luki spokojnie przebiega, wydzielina jest skąpa i nie ma tych problemów, o których piszą forumiarze: o specyficznym zapachu i zabrudzonym mieszkaniu, a nawet meblach!

Tak więc moje wnuczki okazały się mądrzejsze w powyższej kwestii niż ja:) Dobrze mówią, że każde młodsze pokolenie jest mądrzejsze niż poprzednie:) Psinka mimo stanu, w jakim się znalazła, jest w dobrej kondycji. Co prawda jest raczej domatorką i podczas tzw. psiej pogody garnie się do domu odmawiając stanowczo spaceru (mnie też to pasuje:), ale wczoraj, kiedy córka ze swoją córką pojechała do mojej drugiej córki, ja wyszłam z psem na długi dwugodzinny spacer do lasu. A las szaro-bury i... zielony.










 A tu nawet ktoś zamieszkał,  ciekawe kto to. Musi mieć bardzo ostre ząbki...

42 komentarze:

  1. To pewnie głupio się tak przyznać, że nie wiem, jak się robi świeczki? Bo wiem tylko, że ze stearyny, ale że w domu ... ??? :-))))
    Wnuczki tak szybko rosną, należy chwytać każdą chwilę z nimi, bo później już będzie za późno! Robicie to razem wspaniale!
    Przykazania Sienkiewiczowskie wspaniałe. Zawsze lubiłam wracać do Trylogii, i chociaż współcześnie nie jest pisarzem zbyt chwalonym, ja mam dla niego osobną półeczkę w łepetynie.
    Mojej Soni nie miałam wysterylizowanej, zresztą dwadzieścia lat temu, mało się o tym mówiło. Ab teraz takie "szmery-bajery"! W sumie czemu nie? Pies to też człowiek!
    Serdeczności podsyłam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to też pierwszyzna, ale kupiłam na allegro parafinę za 11,50 pln/kg i knoty za 3 pln i jeszcze trzy barwniki za 9 pln w sumie i przystąpiłyśmy do dzieła. W domu miałam różne słoiczki/pojemniczki po świecach kupionych w sklepie to je wykorzystałam. Parafinę się topi w kąpieli wodnej (wsypałam do miseczki metalowej, a miseczkę postawiłam na garnku z wodą). Jak się rozpuści dodaje się ociupineczkę barwnika lub więcej, jeśli kolor ma być intensywny i wlewa się do słoiczków. Można naraz albo partiami różne kolory. Wcześniej knot się do słoiczka wkłada. Można dodawać różne olejki zapachowe, akurat miałam w domu pomarańczowy i sandałowy, to wnuczka wkraplała w parafinę, jakieś ozdóbki do plastyki wykorzystałyśmy w postaci gwiazdek i srebrnego pyłu, jakąś muszelkę, ziarnka kawy... Ot, taka amatorszczyzna. Fachowcy od świec robią prawdziwe cuda, można znaleźć w internecie, na przykład: https://ecoflores.eu/robienie-swiec-jak-zrobic-swieczke
      Pozdrawiam serdecznie, zdrowiej szybko.

      Usuń
  2. Och, zjadłabym szarlotkę!
    Pięknie i pomysłowo zaczęłyście karnawał.
    U nas z kolei były dwie suczki i okres cieczki to był koszmar, nie mówiąc o brudnej pościeli, bo oczywiście wskakiwały na łózko lub kanapę! a obron się tu przed psami z osiedla!
    Gdy mi tęskno do słodyczy to choć chleb z dżemem jadam, od synowej dostałam miód z czarną porzeczką, pycha:-)
    Ten pniak to wygląda jak potraktowany przez bobra, ale jest tam jakaś woda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od pierwszego dnia uczę Luke, że łóżko i kanapy oraz fotele to miejsca dla pańci i ona to rozumie, z tym nie ma kłopotu. Niemniej wolałabym nie widzieć śladów cieczki koło siebie, stąd stosuje rozwiązania awaryjne, ona to zaakceptowała:) Na razie nie zaobserwowałam psich kawalerów, ale to pewnie dlatego, że po doświadczeniach z listopada z Luka chodzę tam, gdzie nie ma psów. Nie pozwalam jej teraz sikać koło domu, bo w moczu ma feromony. Musi dobiec do głównej publicznej drogi i bez problemu się to udaje:) nie chce pod dom ściągnąć psiej zgrai:) może jakos przeżyję ten psi okres:) Luka nieźle znosi swój stan, wciąż jej piorę kocyki z legowiska, żeby miała czysto.
      A koło tego lasu co chodziłyśmy ostatnio nie ma wody, więc to nie bóbr zeżarł pień. Nie mam pojęcia, ale to chyba jakiś mały gryzoń, wygląda jakby zrobił sobie wejście do norki?

      Usuń
  3. Ten banan z mlekiem plus kakao podziałał mi na wyobraźnię :) tylko bananów w domu nie ma, trudno:(
    Lubię wszelkie biografie, tej nie znam, poszukam, skoro polecasz; czytałam dawno temu jakąś, z Marią w tytule, nie mogę sobie przypomnieć. Teraz skończyłam czytać o Osieckiej, zainspirowana serialem, który oglądam z uczuciami mieszanymi...
    Chyba sobie zrobię kakao 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam banany mocno dojrzałe, bardzo słodkie, nie trzeba było dosładzać. Żeby było bardziej dietetycznie można zamiast mleka dać wodę, ale wg mnie z dodatkiem mleka koktajl jest smaczniejszy.
      Wspomniana przez Ciebie książka to "Marie jego życia" Barbary Wachowicz. Podobno pani Wachowicz jest specjalistką od Sienkiewicza i napisała te książkę bardzo ciekawie, ale osobiście nie czytałam.
      A ta książka o Osieckiej to Osiecka.Nikomu nie żal pięknych kobiet? Godna poświęcenia jej czasu? Bo serial jakoś mi nie podszedł, próbowałam dwa razy i nie byłam w stanie dotrwac do końca odcinka, więc dałam sobie spokój.

      Usuń
    2. A widzisz, dzięki, ta skleroza! Osiecka, to ta:) czyta się, choć wiele jest w niej 'przemilczeń'. Jest też nowa rzecz, 'Osiecka, tego o mnie nie wiecie', czyli poetka widziana oczami przyjaciół. Warto chyba przeczytać obie rzeczy, dla pełnego obrazu poetki.
      W serialu są dobre momenty, ale to trochę za mało; dobrze grają, choć np. postać Cybulskiego z tą namolną 'starenią'... Jak zaczęłam, to już skończę. Przyznam, że przyzwyczaiłam się oglądać seriale w całości, za jednym zamachem, to inna jakość.
      Jeśli masz Netflixa, to polecam kapitalnego "Ostatniego uczciwego gliniarza', izraelski serial z poczuciem humoru:) w każdym razie, w moje poczucie trafia:)

      Usuń
  4. Ja w sny wierzę, bo wiele już mi się spełniło w 100% :) Tylko trzeba umieć rozróżniać te profetyczne od zwykłych. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co sądzisz w takim razie o moim śnie sprzed kilku dni:) bardzo wyraźnie śnił mi się kolega, z którym przez wiele lat przyjaźniliśmy się, mimo, że on żonaty, ale jak się na wieś wyprowadziłam,jakoś się skończyła znajomość, nawet już do niego telefonu nie mam. Była wtedy między nami jakaś iskra, ale znajomość była tylko platoniczna.
      Od lat o nim nie myślałam, aż tu nagle śni mi się, że zostałam jego kochanką:) żaden seks mi się nie śnił, ale jakieś bardzo czułe sceny i wyznania:) kiedy się obudzilam, to nawet go googlalam czy przypadkiem nie umarl:) albo jego żona, ona strasznie zazdrosna była i za dużo piła. Nic nie znalazłam, żadnych wieści:) I co taki sen może oznaczać?:) Czy to sen profetyczny? Jeśli tak, to co wieści?:)

      Usuń
    2. Od dobrej interpretacji dzieli mnie staż i więcej doświadczenia. Często własne spełniają mi się po pewnym czasie i dopiero wtedy przypomina mi się, że to wydarzenie mi się już śniło. Od tego roku zaczęłam się tym tematem dogłębniej interesować i spotykam się z ludźmi, którzy mają ten sam dar. Uczymy się od siebie nawzajem, ale przede mną jeszcze długa droga.

      Usuń
  5. Ten przepis bananowy kupuję na pniu :)
    Jeśli chodzi o suczki, to moja, juz niestety nie żyjąca. została ubrana przez moje nastoletnie wówczas córki w skąpe ich majteczki w podobnej sytuacji. Jakże byłam zaskoczona, kiedy nasza "Miśka" wypuszczona na podwórko pozostawiła już na schodach zewnętrznych tę niewygodną dla niej bieliznę w wiadomy sposób zabarwioną. Wtedy nie posiadałam się z radości, że żaden gość nie próbował wejść do nas na posesję, bo powitanie byłoby "nietypowe" i trudne do wytłumaczenia już przed samymi drwiami wejściowymi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sytuacja mogłaby być bardzo krępująca dla osoby postronnej i dla domowników:) Luki na dwór nie ubieram, majtki zostawia w legowisku:)
      Trochę mnie podniosłas na duchu, tą opowieścią;) Uwierzyłam, że nie dziwaczę:)

      Usuń
  6. Trafiła Ci się wspaniała psinka, mądra i posłuszna. Taki prawdziwy skarb:) Co do Sienkiewicza, to uwielbiam jego powieści! Przykazania zabawne, a biografię chętnie bym przeczytała. Do tej pory trafiłam tylko na książkę nawiązującą do młodości Sienkiewicza "Powieść niedługo napiszę prześliczną". Pozdrawiam i jeszcze raz lecę podziwiać Wasze świeczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama nie mogę wyjść z podziwu, że Luka jest tak bardzo do mnie "dopasowana" :) mam nadzieję, że ona myśli tak samo:) A bardziej serio, jest naprawdę fajnym pieskiem, lubi się bawić ze mną, popisuje się spontanicznie, jest przytulaśna, a jednocześnie posłusznie reaguje na najważniejsze polecenia. Nadal chodzi za mną jak przywiązana sznurkiem, ja do sypialni , ona za mną, ja do kuchni ona za mną, ja do łazienki, ona waruje pod drzwiami (bo wie, że do środka jej nie wolno). Nie mogłabym sobie wymarzyć fajniejszego psa.

      Usuń
  7. Na drugim zdjęciu wyglada, jakby świeczki były wyjęte z naczynek. Jak to zrobiłaś?? A może źle widzę?
    Świeczki bardzo pomysłowe i dekoracyjne. Wyobrażam sobie , jaka to była świetna zabawa!:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre świeczki robiłyśmy w takich plastikowych pojemniczkach w kształcie walca. Po wystygnięciu włożyłam na chwilkę do wrzątku, powalcowalam chwilkę po stole i "wystukałam" świeczkę z pojemnika. Można też taki pojemniczek przeciąć, ale skoro się udało, to wykorzystam go jeszcze raz.

      Usuń
    2. Super pomysł! Kapitalny!!':)

      Usuń
  8. Miałam ukochana wilczycę Alfę więc znam ten ból... Świeczek nigdy nie robiłam i chyba juz tego nie nadrobię. Relacje z Wnuczkami bezcenne. I w ogóle lubię Cię czytać. A Sienkiewicza uwielbiam od zawsze i Trylogię mam nawet jako ebooka, bo różne wydania mam w kraju. tej biografii akurat nie znam. Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Lucia za miłe słowa:)
      Nie mogę powiedzieć, że mam powieści Sienkiewicza w małym palcu, ale wiele czytałam choć raz. Teraz w kolejce do czytania ustawiłam "Bez dogmatu", która w czasach pisarza święciła triumfy, ciekawe jak będzie się ją czytać teraz.

      Usuń
  9. Mam trzy wnuczki i zwariowalam na ich punkcie. Nigdy nie myslalam,ze mozna miec takiego fisia. Najbardziej zwariowalam na punkcie pierwszej, a teraz ostatnia, Portugalka jest moja absolutna slaboscia. NAjstarsza ma juz 17 lat, jest w Houston, ale ta mała 7 latka, jest niezwykla, entuzjastka, uwielbia wszelkie zajecia jakie jej wymyslam, ale mam wnuczki daleko, trudno.
    Teraz dzieci sa madrzejsze...no są, pamietam jak ogladalismy w Porto serie Grace i Frankie, wszyscy siedzielismy , Srednia wnuczka miala wtedy 10 lat, doszlo do sceny z ktorej wynikalo. ze beda rozwody bo mezowie bohaterek okazali sie gejami zakochanymi w sobie i postanowili ujawnic swoja orientacje seksualna, popatrzylysmy na siebie z corka z niejakim przerazeniem bo dziesieciolatka tez byla z nami, i nie wiedzialysmy jak te sytuacje wytlumaczyc, nasze nieudolne wyjasnianie spowodowaly, ze wpadlysmy w glupawke, ktora probowalismy zahamowac...wnuczka popatrzyla na nas ze zdziwieniem i powiedziala.....z czego sie smiejecie...przeciez tak czasem sie zdarza, ze sa mezczyzni, ktorzy zakochuja sie w mezczyznach...wybaluszylysmy oczy i odetchnelismy z ulga, ze nie potrzebne sa nasze tlumaczenia...a ja sie dowiedzialam w wieku 21 lat, ze istnieja inne orientacje seksualne...
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, mając 4 lata na pewno nie wiedziałam co to okres, właściwie dowiedziałam się mając lat 14:) To w kontekście wypowiedzi mojej średniej wnuczki i jej udanego skojarzenia.
      Niby świat się skurczył, ale od poprzedniego roku znów rozkurczył i miejsca, gdzie są nasi bliscy nagle znowu stały się odległe. Pozostaje liczyć, że to chwilowe i znów się do siebie zbliżymy, ja do swojej, a Ty do swoich wnuczek. Jestem szczęściarą, że dwie wnuczki mam prawie na miejscu.

      Usuń
  10. No popatrz; ja fanka "Krzyżaków"( przeczytane 28 razy) i "Trylogii" ( 19 razy) , o tych przykazaniach dowiedziałam się dopiero dziś z Twoich zapisków ! Moja wnuczka i wnuczkowie też ciągle mnie czymś zaskakują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osłupiałam:) Szacunek! Czy znasz już Krzyżaków na pamięć???:) Na pewno czytałam ze dwa, a może nawet ze trzy razy, może kiedyś nawet jeszcze przeczytam, ale 28 razy??? :) Jesteś moją bohaterką:)
      Osobiście nie mogę się pozbyć uczucia żalu, że książek jest tak wiele i nie dam w życiu rady przeczytać tych co bym chciała, zatem rzadko wracam drugi raz do jakiejś lektury.

      Usuń
    2. Krzyżaków prawie znałam na pamięć ( nie wiem jak teraz , bo z 5 może 6 lat w ręku nie miałam , to pewnie coś zapomniałam) . Trylogię we fragmentach. Mój ojciec znał na pamięć całą - wszystkie 6 tomów . To było takie nasze wspólne hobby ;krzyżówki i Sienkiewicz

      Usuń
  11. Świeczki cudne, banan smakuje mi najlepiej jako banan, więc gdy mam banana to nic mi nie potrzeba.
    Z dziećmi rozmawia się teraz bardzo poważnie na różne tematy i zawsze odpowiada na ich pytania. Mają więcej bodźców zewnętrznych. Nasza 4latka ma zawsze gotową odpowiedź, nie mówiąc o 8latku, który rozszerzy każdy temat nie koniecznie na temat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Banan to banan, ale to nie jest "coś słodkiego", a z dodatkiem kakao lub czekolady w proszku już jest:) I to dla niektórych jest ta różnica:)
      Średnia wnuczka, ta czteroletnia, zapytała mnie, czy ja czasem choruję, bo druga babcia to ma bardzo chore kolanka. Odpowiedziałam, ze nie choruję. Zatem dopytuje: a jak babciusiu mała byłaś, to chorowałaś ? Tak - odpowiadam - czasem chorowałam. A dziecko: ale tylko trochę, czy tak bardzo, ze umarłaś ?
      No, na takie dictum prawie umarłam, ze śmiechu:)

      Usuń
  12. O wnukach długo by pisać, mają zupełnie inne dzieciństwo niż my; my gromadnie bawiliśmy się na piaszczystej, wiejskiej drodze niezależnie od warunków pogodowych:-) mchy mają teraz doskonałe warunki, piją wodę i są zielone jak nigdy, a grzybków zimówek na pniakach nie było? są jadalne:-) ten pniak bardzo spróchniały, miękki wręcz, mógł go nawet dzięcioł tak obrobić w poszukiwaniu korników. Ooo! chruścik na przekąskę ... nie piekę po świętach, musze trochę odpocząć od słodkości:-) pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje córki jeszcze tak się bawiły, budowały szałasy i gotowały zupy z błota:) najstarsza wnuczka najczęściej bywa na wsi i ma od mamy pozwolenie na grzebanie się w ziemi i budowanie tam w kałuży:) te dwie młodsze są wychowywane trochę inaczej, ale są małe jeszcze.
      Twoje wyjaśnienie dotyczące podłubanego pnia bardzo do mnie trafia, jesteś dla mnie w takich tematach autorytetem:) sama bym na to nie wpadła, że to dzięcioł:)
      Dla siebie po świętach też bym niczego nie szykowała, ale z okazji gości zrobiłam coś świeżego. I nawet ugotowałam bigos i pierogi, bo córka bardzo lubi, ale sama nigdy nie gotuje:)
      Wszystkiego dobrego.

      Usuń
  13. Rozmowy z Wnukami są bardzo inspirujące...;o) My się właśnie szykujemy do wnuczych ferii...;o)

    Przykazań będę przestrzegać, bo uwielbiam Sienkiewicza...;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam za te opiekę nad wnukami. Ja swoje kocham najbardziej na świecie, ale nie wiem czy dałabym radę, jakby mi którą podrzucono ciągiem na dwa tygodnie. Poczułabym to jako zamach na moją wolność:) kiedy mam którąś w domu, podporządkowuje się dziecku i to jest bardzo wyczerpujące:) tęsknię wtedy za swoim codziennym uporządkowanym życiem:)

      Usuń
    2. To będzie tylko tydzień, i nie przeczę, będzie wyczerpujący...;o) Ja nie mam uporządkowanego życia, więc nie mam za czym tęsknić...;o)

      Usuń
  14. Mieć córki i wnuczki, to musi być wspaniałe. Moje chłopaki są fajne, ale wnuki już wyrośnięte (wyrośnięci?). A najmłodszy uczy się siadać dopiero i przez Covida nie zobaczę go tak prędko (jest 300 km ode mnie). Masz rację najmłodsze pokolenie rozwija się jakby szybciej, niż te przed nimi. Wszystko przyspiesza. ale czy to dobre? Może moi duzi wnukowie zechcą do mnie przyjechać, na 2-3 dni i każdy osobno? Bardzo bym mnie to cieszyło.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Geny babci ojca moich dzieci powodują, że mam same wnuczki:) Owa nieznana mi babcia miała same siostry, sama urodziła bliźniaczki dziewczyny, druga siostra teściowej też same dziewczyny, i one też porodziły same dziewczyny:) Teściowa natomiast urodziła dwóch synów, z których jeden ma trzy córki, a drugi czyli mój były też ma dwie córki i jednego syna (czyli wszystkie moje dzieci, przynajmniej o innych nie wiem:) I troje moich dzieci ma po jednej dziewczynce:)
      W mojej rodzinie jest pół na pół mniej więcej:)
      Najstarsza wnuczka wczoraj telefonicznie powiedziała, że jestem jej najulubieńszą babcią, średnia mówi o mnie babciusia, najmłodsza do babci dodaje moje imię i jest to bardzo miłe, i one są takie słodkie, że człowiekowi czyli babci aż dech zapiera z miłości do tych kruszynek:)
      Zapraszaj wnuki, na pewno przyjadą, młodzi nie są tacy bojaźliwi, chyba, że Ty masz obiekcje przed wizytą.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Jak ja bym chciała być baciusią albo chociaż babunią :) Ja też jestem babcią Hanią i też tą (chyba) ważniejszą babcią (w każdym razie dla najstarszego, to wiem). Cieszę się tymi, co mam. I wnuki przyjadą :)

      Usuń
  15. Ha, też wolę coś słodkiego zjeść niż pozwolić by mnie kusiło jeszcze następnego dnia :D A dziś sobie zrobię Twój bananowy przysmak - ta bomba magnezowa musi być fantastyczna. I najważniejsze: fajne masz te dziewczyny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajne są, z najstarszą to już nawet kupujemy sobie takie same ubrania:) Mamy jednakowe swetry, ona mały, ja duży i wczoraj kupiłam dla nas czerwone polarowe bluzy na wiosenne wycieczki. I mamy prawie takie same plecaki:) Ona już będzie miła siedem lat w maju i podziela moje zainteresowania:)
      A te małe są naprawdę bardzo urocze i sympatyczne i dobrze wychowane, i mądre ..och.. ach... mogłabym tak bez końca je podziwiać:)

      Usuń
  16. Oj, to wiele damskopsich spraw mnie ominelo, gdyz Miroslawa, jako pies z formy towarzystwa opieki nad zwierzetami, musiala byc wykastrowana, zanim mogla wyruszyc na podbój Niemiec. Kastruja wszystkie psiaki, bo uliczne znajdy maja sie nie rozmnazac.
    O produkcji swieczek mam jedynie mroczne pojecie, podobnie o mydle. Lubie takie samo zrobione rzeczy, ale mydelka bardziej. Bo ogólnie nie lubie zeli pod prysznic czy plynów do kapieli.
    Ale raczej sama nie rusze z produkcja na wlasny uzytek..
    Dobrego nowego roku, Piranio!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już po ambarasie, ale na razie ze sterylizacją Luki trzeba się wstrzymać, bo ona jeszcze jakieś hormony wydziela. Ogólnie nie było jakoś wybitnie kłopotu, parę dni i po wszystkim, ale kawalery się garną i nie chodzę z nią przez wieś, raz wystarczyło:)
      Mydełka kiedyś częściej robiłyśmy, ale dobrze, że mi przypomnialas, no trochę surowca jeszcze leży w szufladzie, trzeba zużyć:)
      I Tobie życzę udanego roku, pełnego dobrych wrażeń:)

      Usuń
  17. Przyjemne, smaczne i ładne macie te zajęcia z wnusią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To także przez to, że zabawy typowo dziecięce okropnie mnie nudzą:)

      Usuń