Czas na sprzątanie, niekoniecznie świąteczne:) Z Nowym Rokiem czas na nowe; wyszłam z bloga, zaraz wracam:)
czwartek, 14 stycznia 2021
Atak i ataczek
Lubicie mocną muzykę metalową ? Nie ? No, to posłuchajcie:). I koniecznie poczytajcie komentarze pod filmami:)
Nadal się nie podoba?:)
Zespół Sabaton pochodzi ze Szwecji i swego czasu zaśpiewał serię piosenek historycznych. Polska też w nich nie została pominięta: pierwsza z powyższych piosenek jest o bitwie pod Wizną, były jeszcze o Sobieskim pod Wiedniem i husarii, o Dywizjonie 303 i o Powstaniu Warszawskim. Druga z zaprezentowanych jest o zdobywaniu twierdzy Osowiec. Nigdy tam nie byłam, znam ze słyszenia i z opowieści MMŻ, który pochodził z niedalekiej okolicy. Jakoś ostatnio mi się o niej przypomniało. To chyba dlatego, że nie planuję wakacji:) O tej porze roku w latach ubiegłych miałam już zaplanowane i zarezerwowane pobyty zagraniczne. W tym roku póki co odpuszczam sobie. Po pierwsze, nie wiadomo co nasz rząd jeszcze wymyśli. Po drugie, nie wiadomo, czy samoloty będą latać. Po trzecie, chodzą słuchy, że do niektórych krajów będą wpuszczać tylko zaszczepionych, a ja nie planuję. Najprawdopodobniej urlop spędzę w Polsce, a tu też jest wiele ciekawego do obejrzenia i poznania.
No więc przypomniał mi się ten Osowiec. Czy wiecie, że:
- do zwiedzania twierdzy należy pokazać dowód osobisty, a goście zagraniczni muszą mieć specjalne zezwolenie uprawniające do wejścia, wydane przez właściwy organ wojskowy w Warszawie,
- zwiedzanie Fortu I Twierdzy Osowiec na terenie Jednostki Wojskowej odbywa się tylko w dni robocze w lipcu i sierpniu w godz 9-13.00,
- twierdza ma swoje duchy, w tym Czarną Damę oraz Tunel Śmierci, w którym pokutuje od 1912 r. duch oficera rosyjskiego,
- podczas I wojny światowej w randze podporucznika w Twierdzy Osowiec służył Władysław Strzemiński polski malarz, teoretyk sztuki, publicysta, pedagog
O czym jest piosenka ?
Otóż w czasie I wojny światowej w 1915 roku armia pruska licząca ponad 7 tysięcy ludzi poprowadziła natarcie na twierdzę, nie spodziewając się większego oporu. Do zdobycia twierdzy Niemcy zdecydowali się użyć gazów bojowych - gazowych związków chloru i bromu (posiadali 30 baterii miotaczy gazu). Chmura gazu po pokonaniu 10 km osiągnęła szerokość 8 km i wysokość 10-15 m. Wojska rosyjskie w tym czasie nie miały na wyposażeniu masek przeciwgazowych, w wyniku użycia gazów Rosjanie ponieśli olbrzymie straty, zginęło ponad 800 żołnierzy.
Gdy po ataku Niemcy dotarli do pozycji Rosjan, ci przeprowadzili kontruderzenie oddziałem w liczbie 60-100 żołnierzy. Niemcy wpadli w panikę z powodu pojawienia się Rosjan, którzy kaszleli krwią i kawałkami własnych płuc, gdy kwas solny utworzony przez mieszankę gazowego chloru i wilgoci w ich płucach zaczął rozpuszczać ich ciała. Niemcy wycofali się, biegnąc tak szybko, że wpadli we własne pułapki z drutu kolczastego. Pięć pozostałych rosyjskich dział otworzyło następnie ogień do uciekających Niemców. Atak ocalałych Rosjan poprowadził podporucznik Władimir Kotliński. O tej obronie mówi się "Atak zmarłych", gdyż Niemcy sądzili, że Rosjanie powstali ze zmarłych po zagazowaniu.
Po przegonieniu w czortu Rosjan i Niemców, twierdzę przejęło wojsko polskie w 1919 roku.
A w czasie II wojny Niemcy twierdzę omijali, tak się jej bali. Niestety, pod Wizną, w pobliżu, odbyła się inna bitwa, o której mowa w pierwszej piosence. Mówi się o niej "Polskie Termopile". Bitwa rozegrała się we wrześniu 1939 roku. 9 września po dwugodzinnym ostrzale artyleryjskim, na polskie pozycje ruszyła niemiecka piechota wspierana przez czołgi. Ze schronów pozbawionych wentylacji nie można było strzelać na skutek dymu, więc broń wyniesiono do okopów. Przy jednym z polskich dział zginął porucznik Stanisław Brykalski, który, wraz z kpt. Raginisem, jeszcze przed walką złożył przysięgę, że nie odda żywy swojej pozycji. Polacy odpierali kolejne fale niemieckiego natarcia, lecz do 2 karabinów przeciwpancernych Polacy mieli jedynie 20 sztuk amunicji. Pomimo tego polskim obrońcom udało się zniszczyć kilkanaście czołgów. Niemcy zajęli kilka punktów i wzięli jeńców. Pozostali w ostatnim schronie żołnierze polscy przetrzymali noc, a następnego dnia przy ich schronie pojawił się niemiecki parlamentariusz, stawiając gen. Raginisowi ultimatum, że albo bunkier się podda, albo polscy jeńcy wzięci w czasie bitwy zostaną rozstrzelani. Ponieważ większość obrońców była w różnym stopniu ranna, a amunicja była na wyczerpaniu, po godzinie namysłu Raginis rozkazał swoim żołnierzom opuścić schron, a sam rozerwał się granatem.
No i tak to... oby nigdy więcej...
Może się tam wiosną wybiorę...
Zanim jednak zacznę swoje wiosenne i letnie wycieczki, musze się zadowolić spacerami po okolicy. Akuratnie mamy atak. Ataczek. Mały ataczek zimy. Pierwszego dnia było to nawet miłe zaskoczenie. Pospałam trochę, tradycyjnie:) Około 10, zaczęliśmy się budzić: ja, pies i kot. Nie, w innej kolejności: kot, pies i ja:) Zasłony i rolety były jeszcze pozaciągane. Nakarmiłam zwierzaki, łyknęłam małą kawkę i otworzyłam kotu okno. Biel wyraźnie go zaskoczyła (mnie też:) Wyszedł dwiema łapami na zewnętrzny parapet... podreptał i wrócił:) Piesa wyszła przez drzwi, normalnie:) I oszalała! Jakąś ociupinkę śniegu Luka w tym roku już widziała, ale wczorajsze opady pobieliły znacznie bardziej i z radości tarzała się w śniegu, biegała jak zwariowana, skakała ... nie mogłam się ze śmiechu powstrzymać; tyle w niej było radości, co w dziecku, które widzi śnieg pierwszy raz w życiu.
Dzisiejszy dzień pozbawiony był słońca, rano godzinka spaceru (zaledwie 3,8 km), ale za to w miłym towarzystwie. Otóż poznałam panią z sąsiedniej wsi, chyba w podobnym wieku, która chodzi z kijkami ze swojej wsi do naszych opłotków i z powrotem. I tak codziennie, jak się zwierzyła. Wstępnie jesteśmy umówione na wspólny spacer po weekendzie, bo ja jutro pracuję, a weekend mam zaplanowany na inne rozrywki - w sobotę zakupy w Ikei, potem zobaczę się z koleżanką, a w niedzielę z kolegą wójtem. To ewenement ta moja nowa znajomość, bo na wsi żadnego życia towarzyskiego nie prowadzę. Może zatem to się zmieni:)
Po powrocie lekkie śniadanko.
W menu: własnoręcznie upieczone kruche ciasteczka, jogurt naturalny z przepysznymi kandyzowanymi figami w syropie przywiezionymi z Macedonii (dlaczego nie przywiozłam całej skrzynki!?) oraz koktajl mleczny z owocami z działki (porzeczki czerwone i czarne oraz maliny).
Po południu, korzystając z dnia wolnego od pracy, kolejne wyjście na spacer, tym razem dłuższy. Na psie widać, jak padało:) Widziałam kilka stadek saren, ale nie miałam ze sobą aparatu, tylko telefon, więc nie zostały uwiecznione. Luka wyczuła ich zapach i zachowała się jak pies myśliwski, ogon równolegle do ciała, postawione uszy i prawa przednia łapa do góry:) Oj, chciała biec za nimi, ale od czasu jak miała cieczkę, nie puszczam jej luzem nawet na polach. Podobnie było na widok zajęcy. Widziałam tez kilka wielkich drapieżnych ptaków krążących nad polami. Wiedzą, że na białej powierzchni łatwo upolować gryzonie, więc korzystały z okazji.
Jak widać, tempo średnie, około 4,45 km na godzinę, jak to z psem: tu powąchać, tam zawrócić, tam popatrzeć... A widoczność bardzo słaba z powodu padającego śniegu. Ale sanie ciągnięte przez konia wypatrzyłam! To rzadki widok w dzisiejszych czasach. Pan prowadził konia za uzdę, a na saniach jechała niepełnosprawna dziewczynka. Jakiś tata zafundował córce fajną atrakcję.
Życzę wszystkim udanego weekendu, a jak komuś uda się pojeździć z wnukami lub dziećmi na sankach, to niech się pochwali:)
Ps. W wersji na komórkę nie widzę wstawionych filmów, tylko ja czy wszyscy? Jak się przestawi na wersję komputerową to są.
Lubię, chociaż akuratnie nie Sabaton. Mam ja swoją twierdzę, a gdybym zapragnęla innej to srebrnogórską, wystarczy 😃 O, kulig, albo i sanki, ale nie mam z kim, a i sanek już tez nie mamy, moze gdybysmy mieli, to czasami by sie zjechało z jakiejś gorki.
I jak to prawdziwa zima poprawia nastrój i kondycję. A ja zawsze wolę zimę niż jesień. I w kolorach mi bliższa. Niech trwa do końca. Plany wakacyjne ciekawe. Historię militarną lubię z racji rodzinnych Tradycja zobowiązuje. Serdeczności.
Mocnej metalowej to nie, jedynie Metallica wchodziła w grę. A śnieg poproszę przesłać w jakichś wielkich paczkach, bo u nas co trochę napada, to zaraz topnieje. Pięknie tam masz razem z piesą! Udanych spotkań i wzajemnie miłego weekendu :)
U nas wczoraj popadało, a dzisiaj sypie, że hej! co mnie cieszy ogromnie, bo we Wrocławiu śniegu nie było od dawna. Wczoraj przeszłam się z aparatem nad Odrą, jakieś dziewczynki w kolorowych kurtkach zapozowały mi do zdjęcia - chciałam je uwiecznić zjeżdżające na sankach - ale ogólnie było raczej szaro, słońce schowało się za chmurami; w niedzielę ma być ponoć ładniej. Z metalu tylko Metallica - widzę, że już to Kotimyszkot napisała 😊 a historia okołowojenna raczej w wydaniu cmentarnym, bo ja się włóczę po cmentarzach; te z I wojny światowej zwłaszcza robią wrażenie. A śniadanie na słodko? nigdy w życiu ;) ale taki deser, chętnie:)
Twierdzy Osowiec nie zwiedzałam, za to podobało nam się w twierdzy Kłodzko. Urlopu tez raczej nie planuję, mamy przełożoną Kretę, ale nie wiem co dalej... Narobiłaś mi apetytu na małe co nieco, musze zadowolić się bananem i iść na zakupy!
Lubię taką muzykę. :) Miałam dokładnie taki sam zaciesz z powodu pojawienia się śniegu jak Ty. Ostatnio pojechałam do pracy trochę wcześniej żeby zbudować bałwana przed wejściem, ale... ktoś w nocy odśnieżył cały parking! No skandal po prostu!
Muzycznie zatrzymałam się na Stonesach i Beatlesach! No i na epoce Straussa i Szostakowicza! :-)))) Co nie znaczy, że tylko to lubię! U mnie już 20cm śniegu, ścieżki na trawnikach wychodzone ( do beczek z wodą ), spacery uskuteczniane, i z bólem serca stwierdzam, że kijki na śnieg się nie nadają. Zatrudniłam więc najlepszą przyjaciółkę mą, czyli laseczkę! Jakoś idzie! Powolutku, pomalutku, jak każdej staruszce przystało! :-))))))) Ale do lasu pojechałam, autkiem, bo rower też musi poczekać, aż odśnieżą promenadę! Kłodzko tylko zwiedziłam dość dokładnie, jak byłam w sanatorium w Dusznikach! Koktaile robię z maślanki plus różniste owoce z zamrażarki, z przewagą malin, jeżyn i jagód! Miłego łazikowania z Piesą! :-)))))))
Uwielbiam metal! Sabaton też , choć preferuję metal-operę. Znam te utwory związane z polską historią oczywiście. A z twierdz to zdecydowanie te średniowieczne. Ośnieżony świat zdecydowanie piękny !
Piękna zima! Ja w tym roku nie przeżyłam ataku zimy ani nawet ataczku, ja przeżyłam atakuńcio :). Śnieg był przez jeden dzień i fakt ten uczciłam osiemnastokilometrowym spacerem, śniegu było średnio dużo ale i tak się cieszyłam. Później padało jeszcze kilka razy ale biały puch znikał tak szybko jak się pojawiał. Kandyzowane figi w syropie - ale to musi być pyszne! Uwielbiam figi, najbardziej świeże i najlepiej prosto z drzewa. A wiesz, że dodaję suszone figi do chleba pieczonego z przepisu, który podałaś jakiś czas temu? Pychota.
Szkoda, ze nie moźesz widzieć minki na buźce przyklejonej do szyby mojego młodszego wnusia, kiedy zobaczýł ogród pod śniegiem. Tak świadomie to zobaczył śnieg pierwszy raz. Na komórce faktycznie nie widac blogowych filmików. Pozdrawiam ☺❄⛄
Ciekawe nieznane fakty z naszej historii. Warto znać. Dzięki. A ja z wnukiem jeździłam sankami. Raz ja ciągnęłam jego, raz on mnie. Górek, ani pagórków u nas nie ma, a śnieg jest. No więc choć taka atrakcja dla wnuka. No i lepienie bałwana:)
Sabaton nie w moich klimatach, choć lubię mocne granie. U mnie spadło może 2 cm śniegu a teraz przyszedł mróz. A za chwilę ma być odwilż. Wnuczka pojechała na narty, na górę tzn na północ. Ale psa przegonić dziś mus, to pewnie gdzieś tam pojedziemy...
Każdy teren ma ciekawe historie okołowojenne, czy to I- czy II-wojenne, okupione licznymi ofiarami. Czytam pamiętniki, książki z Wielkiej Wojny, lubię też filmy, jak dla mnie czasy trochę zaniedbane, bo przykryła je swoimi okropieństwami II wojna. Moje psy luzaki, otwieram drzwi i patrzę, jak unosi się za nimi śnieżny puch, kiedy pędzą łąką przed siebie; potem takie bałwany wracają do domu i ociekają wodą. Wczoraj wnuczęta saneczkowały na stromej drodze do nas, nikt tamtędy nie jeździ, więc góra cieszy się wielkim powodzeniem, bo gładko. Sabaton posłucham, gdy będę sama. Będziemy się szczepić, może uda się już wiosną pojechać na Słowację, potem do Rumunii, bardzo nam brakuje tych wycieczek. Jejku, takie delikatne śniadania? u mnie obowiązkowo dwa jajka sadzone:-) pozdrawiam serdecznie.
Zima nie poprawia nastroju, marznę i marzę, żeby wreszcie sobie poszła. Nie cierpię zimna, śniegu,a mamy teraz od kilku dni po minus 20, czekam z utęsknieniem tego brzydkiego błota, wolę je zamiast zimy, której nienawidzę.
Nacieszyłam się zimą, dwa dni mi starczyły, a teraz niskie temperatury i śnieg doprowadzają mnie do frustracji:) mogłyby się już skończyć. Cmentarze też lubię, najciekawsze jest potem szukanie informacji o poległych, o zdarzeniach.... Takie odkrywanie tajemnic.
Kłodzko znam tylko ze zdjęć, ale jak nie otworzą lotów o granic, to trzeba będzie zwiedzać Polskę, na co się nastawiam i nie żałuję, bo mamy w kraju mnóstwo ciekawych i pięknych miejsc.
Muzyka metalowa jako gatunek nie jest moją ulubioną, ale lubię czasem posłuchać dla odmiany parę utworów Sabatona czy Rammstaina. A także innych nienormalnych gatunków muzycznych:)
A czemu kijki na śnieg niedobre? Jak zbity śnieg to zdejmuje z końcówek nakładki i z ostrymi maszeruje. Poza tym na Allegro możesz kupić różne nakładki na końcówki, zależnie od terenu po jakim maszerujesz. Takie maslankowe koktajle muszą być pyszne, niestety jakoś nie mam nawyku jej kupowania, choć doceniam zalety. Znam maślankę z Mrągowa, owocową, gotowa do picia, też dobra.
Czy spacer zimowy udał się? Jesteś kobietą o delikatnej psychice, więc nie wątpię, że muzyka metalowa nie będzie Twoją ulubioną. Moją zresztą też:) Lubię jednak niektóre zespoły i okazjonalnie słucham wybrane utwory.
Ja już się nacieszyłam zimą i mogłaby się skończyć, jak najprędzej;) niestety spacery ograniczone, bo w temperaturze minus 13 do minus 20 szkoda mi gonić psa dalej niż 4 km czyli nasze tradycyjne kółeczko wokół wsi. Już i po takim spacerze palce u rąk odpadają od mrozu mimo rękawiczek. Cz kam wiosny.
Z pewnością reakcje Twojego wnuczka można by przyrównać go zdziwienia mojej najmłodszej wnuczki i jej zachwytu nad możliwością jazdy na sankach, pierwszy raz w życiu. Zresztą sama pamiętam, że jako dziecko lubiłam zabawy na śniegu:)
Bywa, że jestem w jakimś nieznanym miejscu i okazuje się, że ma bardzo ciekawą, choć zapomnianą historię. Właściwie tak jest w każdej wsi, w każdej miejscowości. Saneczkowanie z wnukiem musiało być ekscytujące:)
W kijkowaniu przy bolących kolanach problem jest taki, że nie bardzo jest jak chodzić w rytmie z rękoma. Bardziej i szybciej jest zmęczenie i ból. Przynajmniej dla mnie to dyskomfort. Przy lasce idę wolno i opieram się wraz z nogą, nie przed nią! Nie wiem, czy dobrze to opisałam! Mrągowską zawsze kupuję, ale owoce dokładam według mego uznania! Pozdrawiam serdecznie!
W kijkowaniu przy bolących kolanach problem jest taki, że nie bardzo jest jak chodzić w rytmie z rękoma. Bardziej i szybciej jest zmęczenie i ból. Przynajmniej dla mnie to dyskomfort. Przy lasce idę wolno i opieram się wraz z nogą, nie przed nią! Nie wiem, czy dobrze to opisałam! Mrągowską zawsze kupuję, ale owoce dokładam według mego uznania! Pozdrawiam serdecznie!
To sięgnij po metal-operę - gwarantuję ,że Ci się spodoba . Linia melodyczna , mocne uderzenie i do tego piękne, ćwiczone głosy, operowe ; na początek polecam Epica , Nightwisch z Tarją Turunen ( 1 solistka) , Within Temptation, może być Therion , Avantasia . Jest tego mnóstwo .
Nightwish znam i czasem słucham, mam parę utworów na playliście. Within Temptation także. Nie mówię, że jestem wielbicielka, ale od czasu do czasu mam fazę na taki rodzaj muzyki i funkcja replay w odtwarzaczu wtedy najlepiej się sprawdza:)
Zgadzam się, w naszym najbliższym lesie jest i grób partyzanta bezimiennego, a mimo to wciąż krzyż jest odnawiany, jest zbiorowa mogiła Dzieci Zamojszczyzny zmarłych w transporcie w drodze do Rzeszy, są cmentarze I wojny, są kirkuty... Nie powiem, abym czytała wiele o II wojnie, to przygnębiająca lektura. Niemniej zdarzyło mi się ostatnio przeczytać kilka pozycji o ludziach z tamtego okresu i jestem niektórymi książkami zbulwersowana, może kiedyś o tym napiszę, na razie wypowiedziałam się na LC nie kryjąc oburzenia z faktu zakłamywania historii. Zima minęła, pojawiło się błoto, czego skutkiem było wczorajsze "pranie" kota i psa:) Wszystkiego dobrego:)
Nie mam jednej ulubionej muzyki, słucham wielu gatunków. Taka energetyczna muzyka dodaje mi energii, zapału, chęci do życia, uwalnia endorfiny. Bardzo też lubię elementy folk w muzyce popularnej (nie mylić z muzyką folklorystyczną:) Najlepszego!
Zima rozkręciła się na dobre. Ledwo co jedne zaspy stopiły się przed naszym domem, to od dziś zaczyna zasypywać nas na nowo. Odwykł człowiek, ot co ;) Spacery w zimie są przepiękne, ale pod warunkiem, że w oczy świeci słońce, a nie sypie śnieg ;) Zwierzęta kochają zimę. Jak one to robią...? ;) Moje psy przepadają za śniegiem! :)
42 komentarze:
Lubię, chociaż akuratnie nie Sabaton. Mam ja swoją twierdzę, a gdybym zapragnęla innej to srebrnogórską, wystarczy 😃
O, kulig, albo i sanki, ale nie mam z kim, a i sanek już tez nie mamy, moze gdybysmy mieli, to czasami by sie zjechało z jakiejś gorki.
I jak to prawdziwa zima poprawia nastrój i kondycję. A ja zawsze wolę zimę niż jesień. I w kolorach mi bliższa. Niech trwa do końca. Plany wakacyjne ciekawe. Historię militarną lubię z racji rodzinnych
Tradycja zobowiązuje. Serdeczności.
Mocnej metalowej to nie, jedynie Metallica wchodziła w grę. A śnieg poproszę przesłać w jakichś wielkich paczkach, bo u nas co trochę napada, to zaraz topnieje. Pięknie tam masz razem z piesą! Udanych spotkań i wzajemnie miłego weekendu :)
U nas wczoraj popadało, a dzisiaj sypie, że hej! co mnie cieszy ogromnie, bo we Wrocławiu śniegu nie było od dawna. Wczoraj przeszłam się z aparatem nad Odrą, jakieś dziewczynki w kolorowych kurtkach zapozowały mi do zdjęcia - chciałam je uwiecznić zjeżdżające na sankach - ale ogólnie było raczej szaro, słońce schowało się za chmurami; w niedzielę ma być ponoć ładniej.
Z metalu tylko Metallica - widzę, że już to Kotimyszkot napisała 😊 a historia okołowojenna raczej w wydaniu cmentarnym, bo ja się włóczę po cmentarzach; te z I wojny światowej zwłaszcza robią wrażenie.
A śniadanie na słodko? nigdy w życiu ;) ale taki deser, chętnie:)
Twierdzy Osowiec nie zwiedzałam, za to podobało nam się w twierdzy Kłodzko.
Urlopu tez raczej nie planuję, mamy przełożoną Kretę, ale nie wiem co dalej...
Narobiłaś mi apetytu na małe co nieco, musze zadowolić się bananem i iść na zakupy!
Do metalu raczej się nie dam namówić, wolę spokojniejszą muzykę.
Zimowy spacer pięknie utrwalony.
Życzę sympatycznych kontaktów z nową znajomą. :)
Lubię taką muzykę. :)
Miałam dokładnie taki sam zaciesz z powodu pojawienia się śniegu jak Ty. Ostatnio pojechałam do pracy trochę wcześniej żeby zbudować bałwana przed wejściem, ale... ktoś w nocy odśnieżył cały parking! No skandal po prostu!
Muzycznie zatrzymałam się na Stonesach i Beatlesach! No i na epoce Straussa i Szostakowicza! :-)))) Co nie znaczy, że tylko to lubię!
U mnie już 20cm śniegu, ścieżki na trawnikach wychodzone ( do beczek z wodą ), spacery uskuteczniane, i z bólem serca stwierdzam, że kijki na śnieg się nie nadają. Zatrudniłam więc najlepszą przyjaciółkę mą, czyli laseczkę! Jakoś idzie! Powolutku, pomalutku, jak każdej staruszce przystało! :-))))))) Ale do lasu pojechałam, autkiem, bo rower też musi poczekać, aż odśnieżą promenadę!
Kłodzko tylko zwiedziłam dość dokładnie, jak byłam w sanatorium w Dusznikach!
Koktaile robię z maślanki plus różniste owoce z zamrażarki, z przewagą malin, jeżyn i jagód!
Miłego łazikowania z Piesą! :-)))))))
Uwielbiam metal! Sabaton też , choć preferuję metal-operę. Znam te utwory związane z polską historią oczywiście. A z twierdz to zdecydowanie te średniowieczne. Ośnieżony świat zdecydowanie piękny !
Witaj bielą za oknem
Na muzykę mnie nie namówisz. Ale spacer w takiej scenerii na pewno mnie skusi
Pozdrawiam wyjątkowo słonecznie
Piękna zima!
Ja w tym roku nie przeżyłam ataku zimy ani nawet ataczku, ja przeżyłam atakuńcio :). Śnieg był przez jeden dzień i fakt ten uczciłam osiemnastokilometrowym spacerem, śniegu było średnio dużo ale i tak się cieszyłam. Później padało jeszcze kilka razy ale biały puch znikał tak szybko jak się pojawiał.
Kandyzowane figi w syropie - ale to musi być pyszne! Uwielbiam figi, najbardziej świeże i najlepiej prosto z drzewa. A wiesz, że dodaję suszone figi do chleba pieczonego z przepisu, który podałaś jakiś czas temu? Pychota.
Szkoda, ze nie moźesz widzieć minki na buźce przyklejonej do szyby mojego młodszego wnusia, kiedy zobaczýł ogród pod śniegiem. Tak świadomie to zobaczył śnieg pierwszy raz.
Na komórce faktycznie nie widac blogowych filmików.
Pozdrawiam ☺❄⛄
Chwalę się !! ;o)Princeska odkryła saneczkarstwo, a Księciunio osypywanie śniegu z gałęzi...Wracaliśmy z wypraw jak cztery Bałwany...;o)
Ciekawe nieznane fakty z naszej historii. Warto znać. Dzięki.
A ja z wnukiem jeździłam sankami. Raz ja ciągnęłam jego, raz on mnie. Górek, ani pagórków u nas nie ma, a śnieg jest. No więc choć taka atrakcja dla wnuka. No i lepienie bałwana:)
Sabaton nie w moich klimatach, choć lubię mocne granie.
U mnie spadło może 2 cm śniegu a teraz przyszedł mróz. A za chwilę ma być odwilż. Wnuczka pojechała na narty, na górę tzn na północ. Ale psa przegonić dziś mus, to pewnie gdzieś tam pojedziemy...
Każdy teren ma ciekawe historie okołowojenne, czy to I- czy II-wojenne, okupione licznymi ofiarami. Czytam pamiętniki, książki z Wielkiej Wojny, lubię też filmy, jak dla mnie czasy trochę zaniedbane, bo przykryła je swoimi okropieństwami II wojna. Moje psy luzaki, otwieram drzwi i patrzę, jak unosi się za nimi śnieżny puch, kiedy pędzą łąką przed siebie; potem takie bałwany wracają do domu i ociekają wodą. Wczoraj wnuczęta saneczkowały na stromej drodze do nas, nikt tamtędy nie jeździ, więc góra cieszy się wielkim powodzeniem, bo gładko. Sabaton posłucham, gdy będę sama. Będziemy się szczepić, może uda się już wiosną pojechać na Słowację, potem do Rumunii, bardzo nam brakuje tych wycieczek. Jejku, takie delikatne śniadania? u mnie obowiązkowo dwa jajka sadzone:-) pozdrawiam serdecznie.
Kiedyś w przypadku braku sanek jeździło się na workach z grubej folii wypchanych sianem:) Co to była za radocha:)
Zima nie poprawia nastroju, marznę i marzę, żeby wreszcie sobie poszła. Nie cierpię zimna, śniegu,a mamy teraz od kilku dni po minus 20, czekam z utęsknieniem tego brzydkiego błota, wolę je zamiast zimy, której nienawidzę.
Dziękuję, weekend był udany mimo zimy. Przyjeżdżają, zabieraj cały śnieg, mam go już dość!:)
Nacieszyłam się zimą, dwa dni mi starczyły, a teraz niskie temperatury i śnieg doprowadzają mnie do frustracji:) mogłyby się już skończyć.
Cmentarze też lubię, najciekawsze jest potem szukanie informacji o poległych, o zdarzeniach.... Takie odkrywanie tajemnic.
Kłodzko znam tylko ze zdjęć, ale jak nie otworzą lotów o granic, to trzeba będzie zwiedzać Polskę, na co się nastawiam i nie żałuję, bo mamy w kraju mnóstwo ciekawych i pięknych miejsc.
Muzyka metalowa jako gatunek nie jest moją ulubioną, ale lubię czasem posłuchać dla odmiany parę utworów Sabatona czy Rammstaina. A także innych nienormalnych gatunków muzycznych:)
Pocieszylam się ze dwa dni i mi przeszło, czekam na powrót błota, byle szybciej. Niskie temperatury to nie jest to co lubię.
A czemu kijki na śnieg niedobre? Jak zbity śnieg to zdejmuje z końcówek nakładki i z ostrymi maszeruje. Poza tym na Allegro możesz kupić różne nakładki na końcówki, zależnie od terenu po jakim maszerujesz.
Takie maslankowe koktajle muszą być pyszne, niestety jakoś nie mam nawyku jej kupowania, choć doceniam zalety. Znam maślankę z Mrągowa, owocową, gotowa do picia, też dobra.
Wiedziałam!:) Z tym "metalem" oczywiście. Ze mnie jest okazjonalny słuchacz niektórych utworów, musi być linia melodyczna i nie za dużo darcia:)
Czy spacer zimowy udał się?
Jesteś kobietą o delikatnej psychice, więc nie wątpię, że muzyka metalowa nie będzie Twoją ulubioną. Moją zresztą też:) Lubię jednak niektóre zespoły i okazjonalnie słucham wybrane utwory.
Ja już się nacieszyłam zimą i mogłaby się skończyć, jak najprędzej;) niestety spacery ograniczone, bo w temperaturze minus 13 do minus 20 szkoda mi gonić psa dalej niż 4 km czyli nasze tradycyjne kółeczko wokół wsi. Już i po takim spacerze palce u rąk odpadają od mrozu mimo rękawiczek. Cz kam wiosny.
Z pewnością reakcje Twojego wnuczka można by przyrównać go zdziwienia mojej najmłodszej wnuczki i jej zachwytu nad możliwością jazdy na sankach, pierwszy raz w życiu. Zresztą sama pamiętam, że jako dziecko lubiłam zabawy na śniegu:)
A czyż taka zabawa nie odmładza?? Fajnie mieć wnuki, choćby po to, żeby czasem wrócić do zabaw z dzieciństwa:)
Bywa, że jestem w jakimś nieznanym miejscu i okazuje się, że ma bardzo ciekawą, choć zapomnianą historię. Właściwie tak jest w każdej wsi, w każdej miejscowości.
Saneczkowanie z wnukiem musiało być ekscytujące:)
Witam.
W moim wieku lubię spokój, ciszę i łagodna muzykę.
Pewnie od tego łubu dubu w młodości teraz gorzej słyszę.
Pozdrawiam serdecznie.
Michał
W kijkowaniu przy bolących kolanach problem jest taki, że nie bardzo jest jak chodzić w rytmie z rękoma. Bardziej i szybciej jest zmęczenie i ból. Przynajmniej dla mnie to dyskomfort. Przy lasce idę wolno i opieram się wraz z nogą, nie przed nią! Nie wiem, czy dobrze to opisałam!
Mrągowską zawsze kupuję, ale owoce dokładam według mego uznania!
Pozdrawiam serdecznie!
W kijkowaniu przy bolących kolanach problem jest taki, że nie bardzo jest jak chodzić w rytmie z rękoma. Bardziej i szybciej jest zmęczenie i ból. Przynajmniej dla mnie to dyskomfort. Przy lasce idę wolno i opieram się wraz z nogą, nie przed nią! Nie wiem, czy dobrze to opisałam!
Mrągowską zawsze kupuję, ale owoce dokładam według mego uznania!
Pozdrawiam serdecznie!
To sięgnij po metal-operę - gwarantuję ,że Ci się spodoba . Linia melodyczna , mocne uderzenie i do tego piękne, ćwiczone głosy, operowe ; na początek polecam Epica , Nightwisch z Tarją Turunen ( 1 solistka) , Within Temptation, może być Therion , Avantasia . Jest tego mnóstwo .
U nas wreszcie mróz ustąpił, dziś lekko poniżej zera, więc wreszcie oddycham. Dwa dni syberyjskich mrozów wykonczylo mnie prawie:)
Nightwish znam i czasem słucham, mam parę utworów na playliście. Within Temptation także. Nie mówię, że jestem wielbicielka, ale od czasu do czasu mam fazę na taki rodzaj muzyki i funkcja replay w odtwarzaczu wtedy najlepiej się sprawdza:)
Zgadzam się, w naszym najbliższym lesie jest i grób partyzanta bezimiennego, a mimo to wciąż krzyż jest odnawiany, jest zbiorowa mogiła Dzieci Zamojszczyzny zmarłych w transporcie w drodze do Rzeszy, są cmentarze I wojny, są kirkuty... Nie powiem, abym czytała wiele o II wojnie, to przygnębiająca lektura. Niemniej zdarzyło mi się ostatnio przeczytać kilka pozycji o ludziach z tamtego okresu i jestem niektórymi książkami zbulwersowana, może kiedyś o tym napiszę, na razie wypowiedziałam się na LC nie kryjąc oburzenia z faktu zakłamywania historii.
Zima minęła, pojawiło się błoto, czego skutkiem było wczorajsze "pranie" kota i psa:)
Wszystkiego dobrego:)
Nie mam jednej ulubionej muzyki, słucham wielu gatunków. Taka energetyczna muzyka dodaje mi energii, zapału, chęci do życia, uwalnia endorfiny. Bardzo też lubię elementy folk w muzyce popularnej (nie mylić z muzyką folklorystyczną:)
Najlepszego!
Spacery zima są przepiękne. A co do urlopu to pewnie, jak w tamtym roku dzzzzziaaałkaaaaaaa. No cóż lubię ja, ale bez przesady.
Mnie działka kojarzy się z pracą i świeżymi warzywami, ale nie z urlopem:) Najlepiej wypoczywam poza miejscem zamieszkania.
Pozdrawiam
Zima rozkręciła się na dobre. Ledwo co jedne zaspy stopiły się przed naszym domem, to od dziś zaczyna zasypywać nas na nowo. Odwykł człowiek, ot co ;)
Spacery w zimie są przepiękne, ale pod warunkiem, że w oczy świeci słońce, a nie sypie śnieg ;)
Zwierzęta kochają zimę. Jak one to robią...? ;) Moje psy przepadają za śniegiem! :)
Ostatnie dwa dni sypało i mamy ogromne zaspy. Mój pies też uwielbia śnieg, naprawdę nie rozumiem dlaczego:)
Prześlij komentarz