piątek, 9 marca 2018

Awantura o handel

Oto nadchodzi pierwsza niedziela bez handlu. Nie ekscytowałam się tym tematem - czy nie mam ważniejszych spraw na głowie ? Jakoś tak jednak się zgadało w towarzystwie i rozpętała się dyskusja. Oto bowiem ja w handlu nie pracuję, więc ustawa mnie nie dotyczy. A pracuje co najmniej dwie niedziele w miesiącu i nikt mnie z tego nie zwolni. Córka też pracuje w firmie, która wymaga pracy w niedzielę. Na dokładkę w związku z zamknięciem w niedzielę sklepów firmowych, wydłużono im czas pracy w święto do 10 godzin, bo klienty będą się wściekać i wydzwaniać z pretensjami. Koleżanka zatrudniona w internetowym sklepie AGD też pracuje w niedzielę. Nie mówiąc nawet o innej koleżance, która prowadzi usługi, z których klienci chcą korzystać przede wszystkim w niedzielę,  gdyż wtedy mają  czas. Jest bardzo wiele zawodów, które wymagają pracy w święta i niedziele i jakoś nikt z tego powodu nie tragizuje. Po co zatem ten hałas o pracę sprzedawców w dzień świąteczny? I tak mają  lepiej niż ja, bo nie pracują w Nowy Rok, Wielkanoc, Boże Ciało, 1 listopada i Boże Narodzenie. A ja pracuję. I sprzedawcy na stacjach benzynowych. I wiele innych osób. I wcale nie mówię  o strażakach, policjantach czy lekarzach.
Z drugiej strony... Nie chciałabym zrezygnować z pracy w dni świąteczne. Dzięki temu nie muszę brać urlopu w te dni, kiedy potrzebuje coś załatwić w urzędzie albo więcej popracować na działce albo pomóc przy wnuczce. W niedzielę jest mniej pracy niż w dni robocze, więc na tym korzystam nie przepracowując się :) Biorę pracę od 17.00, więc większość dnia i tak mam wolne. Odebranie mi tych niedziel trochę skomplikowałoby mi życie.
Czy sklepy zamknięte w niedzielę to dla mnie kłopot ? Czasem zaglądałam do marketu przed pracą, po mleko do kawy, po coś słodkiego. Albo po pracy - po karmę dla kotów:) Tak więc  zakaz pracy sklepów w niedzielę ani mnie nie ziębi ani nie grzeje. Jest mi to obojętne.
Nie uznaję argumentów, że sprzedawcy będą mieć czas na kościółek i wypoczynek. Nie będą mieć, bo to przede wszystkim kobiety. To co robiły w wolnym dniu - pranie, gotowanie i odpoczynek od dzieci, co poszły do szkoły, będą realizować w niedzielę. Kobiety ani na chwilę nie odpoczną w ciszy od swoich dzieci ani też nie poświęcą im więcej czasu, bo będą zajęte odkurzaniem i gotowaniem obiadu na cały tydzień. To mężowie będą mieć wolną niedzielę, bo "matka w domu". 
Tak więc kompletnie nie rozumiem, po co ten cały wrzask i ustawa.


2 komentarze:

  1. W sumie to ja też nie rozumiem o co to całe larum.... Osobiście muszę pracować w niedzielę, ale w przeciwieństwie do Ciebie, mam wtedy dużo więcej pracy niż w tygodniu, bo ludzie nie potrafią w domu, z rodziną, tylko muszą gdzieś wyjść. Po cokolwiek. No to przychodzą do mnie ;)
    Proponuję wszystkim po równo - pozamykać WSZYSTKO, bez wyjątku. Co ja jestem dziecko od macochy, czy co? Nie potrzebuję pobyć z rodziną...? ;) I to dotyczy wszystkich "wyjątków" zmuszonych pracować w niedzielę. Jak wszyscy, to wszyscy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest i drugi koniec tego kija: otworzyć wszystko:))

      Usuń