piątek, 15 marca 2019

Mam marzenie

Nie jestem marzycielką. Nie mam marzeń, oprócz jednego, które pielęgnuję od lat. Jeśli czegoś potrzebuję lub chcę, oceniam realnie, czy mnie na to stać, czy mam na to siły i możliwości oraz czy po prostu warto. Nie marzę bez sensu.  Nie zawracam sobie głowy myśleniem o willi, skoro wiem, że w moim zawodzie nie jestem w stanie na nią zarobić (dlatego kupiłam chałupę na wsi, która spokojnie mi wystarcza). Bez rewelacji, ale w czystym ekologicznie terenie, gdzie jest las, woda, łąki i... blisko do miasta;)  I obok dwie działki budowlane nabyte przed laty za bezcen. Nie jestem materialistką i nie jestem wymagająca. Zadowalam się prostymi rozwiązaniami i nie marzę o luksusach. Miejsce do spania i łazienka to podstawa. Reszta to już tylko fanaberie:) Oczywiście mam te fanaberie, ale to skutek planowania, a nie marzeń.


Moje jedyne marzenie, to wyjazd do Portugalii. Nie na stałe i nie na wycieczkę. Wydaje się, że nic prostszego. Racja, lotów wiele, agencje wynajmujące mieszkania dostępne są w necie. Jednak czekam cierpliwie na jego spełnienie, ponieważ do realizacji potrzebuje paru miesięcy, a więc nie dojdzie do wyjazdu zanim nie przejdę na emeryturę.  Nie mogę sobie pozwolić na pół roku urlopu bezpłatnego na dwa lata przed emeryturą. Bowiem planuję, że tyle czasu mi będzie potrzebne na poznanie tego kraju. Wyjadę pod koniec zimy, aby spędzić Wielki Tydzień i Wielkanoc w Portugalii i obejrzeć towarzyszące temu obrzędy. Kocham upały i lato nad oceanem mi nie straszne. Będę zwiedzać cały kraj.  Mam już obmyślone miejsca i trasy. I wiele przeczytanych książek i przewodników o Portugalii. Rok przed wyjazdem pojadę na tydzień lub dwa na rekonesans.  Nie niecierpliwię się.  Mam zaplanowaną realizację tego marzenia:) Przyjdzie na nie odpowiedni czas.

Ciekawi mnie, czy inni marzą... ? I o czym ? Oczywiście oprócz pokoju na świecie:)


43 komentarze:

Anna K. Olszewska pisze...

Jestem realistką co czasem buja w obłokach, ale nie mam takich marzeń, które bym podciągnęła pod ewentualną listę rzeczy, o które się w życiu staram. Zresztą takiej listy też nie mam. Ostrożnie wypowiadam życzenia, bo one mi się spełniają z nawiązką, dlatego.. wolę nie mieć życzeń, bo z reguły są nieprzemyślane w całej swej wielowymiarowości.

Oprócz pokoju na świecie w moich wizjach przyszłości są podróże ale nie skupiają się na jednym miejscu. Chciałabym zobaczyć jak najwięcej się da na całej kuli ziemskiej. Wiadomo jak jest w realiach, więc niewątpliwie poczekam sobie na to do emerytury, czyli jeszcze bardzo długo.

Fuscila pisze...

Marzenie mam jedno malutkie. A to dlatego, że z innych marzeń to nic nie zostało!
Powolutku ścibolę, aby za 2 lata odwiedzić Wnuka w Chinach !

Skarlet B.I. - notatki z życia i podróży pisze...

Piękne marzenie i świetny, przemyślany plan. :)
Moje marzenia mieszczą się w grupie tych możliwych do spełnienia. Jednemu jestem wierna. Chciałabym na dłużej, a może i na zawsze zamieszkać nad Morzem Egejskim. Stamtąd pochodzi moja Teściowa i jej rodzina i to miejsce ciągnie mnie jak magnes :)
P.S.
O pokoju na świecie też marzę :) Te słowa zawsze kojarzą mi się z Sandrą Bullock i jej filmem "Miss Agent" :)

wilma pisze...

Jakieś piętnaście lat temu mogłabym się pod Twoim postem podpisać.
Nie miałam marzeń nie do spełnienia, a te pragnienia do spełniania po kolei realizowałam.
To znaczy, miałam jedno marzenie, ze kiedy odejdę na emeryturę to będę podróżować.
Przyszła emerytura, są chęci, są finanse ale jest sprzeciw lekarza, bo nie ma zdrowia a z czasem jest coraz mniej chęci by się ruszać z domu.
I po marzeniach;(.
Ale Tobie spełniania marzeń p Portugalii serdecznie życzę:).

Zielonapirania pisze...

Och, a ja myślałam, ze jako młoda osoba zasypiesz mnie listą marzeń, a ja Ci będę zazdrościła, ze są takie piękne:) Zresztą i tak zazdroszczę, bo życie przed Tobą i podróże przed Tobą... Ja zaczęłam bardzo późno i ograniczam się tylko do Europy.

Zielonapirania pisze...

Kibicuję Twojemu marzeniu od dawna i mocno mocno życzę jego spełnienia:)

Zielonapirania pisze...

No właśnie od Miss Agent wziął mi się ten pokój na świecie, jest to po Meryl Streep kolejna moja ulubiona aktorka:)
Marzenie o zamieszkaniu nad Morzem egejskim wspaniałe i chyba możliwe do zrealizowania ? Oby się spełniło!:)

Zielonapirania pisze...

Dziękuję Veanko. Niedalekie podróże mogą być także ciekawe, w miarę zdrowia i możliwości. Sprzyjają poznawaniu krajowych atrakcji i poznawaniu historii:)

Zielonapirania pisze...

I jeszcze mi się przypomniało, że kiedyś na Krecie poznałam pewną panią, która powiedziała coś, co zapamiętałam; że nie wolno odkładać marzeń o podróżach, tylko trzeba je realizować tu i teraz. Twój przypadek niestety to potwierdza, szkoda.

Skarlet B.I. - notatki z życia i podróży pisze...

Dziękuję :) Tak, dla nas to możliwe do realizacji, mam nadzieję, że nie pojawią się przeszkody (tfu, tfu) :)
Staram się obejrzeć każdy film z Meryl Streep. Z tych ostatnich zachwyciłam się jej rolą w "Boskiej Florence" :)

lewym okiem pisze...

czy ja o czymś marzę??? chyba raczej nie, co wcale nie znaczy że o tym czy owym nie myślę ale jakoś nie odbieram tego jako marzenia , Chyba kiedyś bardziej marzyłam,życie mi się ustabilizowało pewny jego poziom osiągnęłam, mam to co mam I to mi wystarcza tym bardziej że z wiekiem potrzeby maleją hahaha, byłam w Portugali,podobała mi się raczej tak sobie

haniamrok pisze...

Mam dokładnie tak, jak Ty z marzeniami. Nie marzę o gwiazdce z nieba. Ale trochę boję się głośno o nich mówić, żeby nie zapeszyć (no, wodospady w Ameryce Południowej, to już wiesz, o co chodzi, i wszelkie inne wodospady). I też potrzebuję dobrego planu i trochę więcej finansów.
A Portugalię polubiłam od pierwszego wyjrzenia. Nie planuję poznawać jej tak gruntownie, ale mam nadzieję, że jeszcze nie raz tam zawitam i zobaczę więcej. Jeżdżę tylko z mężem i oglądam, co wcześniej zaplanuję. A znasz portugalski? Jeśli nie, to masz akurat czas, żeby go trochę poznać. Na prowincji przeważnie nie znają innych języków (ew. hiszpański, można sie dogadać, najlepiej w języku pisanym, bo jednak wymowa całkiem inna). I nie odkładaj na później.

Stokrotka pisze...

Piękne masz marzenie. Życzę Ci serdecznie aby udało Ci się je zrealizować.
Ja już trochę po świecie podróżowałam i to dość daleko.
Teraz też podrózuję ale rzadziej i bliżej. A moje marzenia koncentrują się na tym aby było zdrowie w rodzinie.
Pozdrawiam pięknie.

kotimyszkot pisze...

Tak, marzenie masz piękne :) Z moich podróżnych, to wyjazd do Paryża i Rzymu, nie na pół roku ale i nie na weekend. Może kiedyś się spełni. A tak to marzę, żeby synek był zdrowy i szczęśliwy, we własnym pokoju ;) i tym na świecie też..

Zielonapirania pisze...

Co się wydarzyło w Madison County albo Pożegnanie z Afryką albo Sierpień w hrabstwie Osage... naprawdę nie miglabym zdecydować, który z tych filmów bardziej mi się podobał. A Wybór Zofii albo Godziny... Meryl Streep w każdym filmie jest genialna:)

Zielonapirania pisze...

Ciekawa jestem co wpłynęło na to, ze Portugalia podobała Ci się tylko "tak sobie". Ludzie, krajobrazy, styl życia? Chętnie dowiem się od Ciebie coś więcej.

Zielonapirania pisze...

Nie znam portugalskiego ani hiszpanskiego. Dotychczas radzilam sobie z podstawowym jezykiem angielskim gdziekolwiek bylam, ale bylam tylko w krajach europejskich z Gruzją wlacznie. Pod warunkiem, ze nie zdarzy sie nic spektakularnego, jest szansa, ze to wystarczy. Będąc za granicą jestem raczej samowystarczalna tzn. nie wchodzę w bliższe relacje z ludźmi. Skupiam się na zwiedzaniu, oglądaniu, obserwowanie i podziwianiu:)

Zielonapirania pisze...

Zdrowie poza konkursem marzen:) Nie wyjezdzalam poza Europę, nigdy nie ciągnęło mnie do krajów o innej kulturze z powodu różnic, właśnie kulturowych, mentalnych itp. Czuję, ze nie odnalazlabym się np w takiej Tajlandii czy Boliwii. Podejrzewam, ze nieufność i może nawet strach nie pozwoliłyby mi cieszyć się z podróży. Pewnie trochę demonizuje, ale autentycznie wolę patrzeć na egzotyczne atrakcje na filmach i w internecie:) Odwiedzając jakiś kraj wychodze poza trasy turystyczne, włóczę sie sama po przedmieściach i wsiach, gdzie nikt nie zaglada i mam wrażenie, ze nie wszędzie jest to bezpieczne.

Zielonapirania pisze...

My kobiety taka wielka wage przywiazujemy do stabilizacji i bezpieczenstwa... A mezczyzna powiedzialby pewnie, ze marzy o ferrari, locie w kosmos albo największym na świecie telewizorze:)
A do Rzymu lub Paryża na pewno pojedziesz:)

baja pisze...

Kiedyś też marzyły mi się podróże,niestety,życie tak mi się ułozyło,że musiałam się skupić na pracy zawodowej i wychowaniu dzieci.To było priorytetem,marzenia gdzieś tam były...odkładane do spełnienia na póżniej,niestety ,przyszło to pózniej i wiem,że raczej nie ma co sobie zawracać głowy marzeniami,bo i tak się nie spełnią.Więc po co się łudzić,chyba przestałam marzyć,zrezygnowałam,próbuję się cieszyć każdym dniem spokojnym,bez konfliktów,bez przykrych niespodzianek,bez chorób ...reszta to zachcianki wg mojego męża ,więc dla świętego spokoju przejęłam taki sposób podejścia do życia i usiłuję być szczęśliwa.Chociaż ,tam w głębi duszy coś się jeszcze tli...jakaś buntownicza iskierka...

Anna K. Olszewska pisze...

Ja jestem dziwna. Moja mateczka chrzestna posunęła się nawet do zrobienia mi jakiegoś psychotestu z gazety i wyszło, że moja dusza jest dawno na emeryturze. Nie odebrałam tego wcale jako coś złego.
Myślę nie tylko o Europie i właściwie nawet coś drgnęło w tym kierunku i wyrobiłam sobie paszport, ale jak na razie na tym koniec. Wybieram się jak sójka za morze. I właśnie to, że mam ten czas, wcale mnie nie mobilizuje. Rozleniwiłam się strasznie.

Dusia pisze...

takie bliskie na wyciągnięcie ręki, to zamieszkać w swoim nowym Domu, marzę o wnukach, o tym żeby dzieci poznali bliskie sercu osoby.....o piwniczce w ogrodzie itp. a później.......kamperem podróżować po kraju...a Tobie życzę żeby ziściło się to przepiękne marzenie pozdrawiam Dusia

Lucia pisze...

Marzenie absolutnie realne. Ja tez mam marzenia i nawet niektóre już się spełniły. Aktualnie chce pożyc w normalnych warunkach a wtedy wróce do marzenia wydania drugiego poprawionego i uzupełnionego. " Życiorysu PRL em malowanego".
A Twoje z pewnościa sie spełni. Bo wszystko na to wskazuje. :*

dora pisze...

Coś tam by się znalazło,chociaż podobnie jak baja male radości są całkiem ok. Chciałabym pomieszkać nad morzem, tak blisko, blisko, parę kroków do plaży i żeby z okien je było widać, pewnie możliwe do zrealizowania,ale w tym ambaras, żeby dwoje chciało naraz.

Zielonapirania pisze...

Swietnie, ze sie tli, trzeba ja rozdmuchac:) A dawne marzenia zaminic na plany? Niechby to byl nawrt jeden malutki planik ku spelnienou dawnych marzen:)

Zielonapirania pisze...

No, i to sa prawdziwe marzenia:) Z calego serca zycze, zeby sie spelnily:)

Zielonapirania pisze...

Luciu, jestem pewna, ze Twoje marzenia sie spelnia. Sprawy ostatnio nabrały tempa, wiec przypuszczam, ze to już niedlugo:) Będzie ekscytujaco, trzymam kciuki za powodzenie. Pozdrawiam.

Zielonapirania pisze...

No właśnie, marzenia dzielą sie na te do zrealizowania i te beznadziejne. Tobie życzę jak najwięcej tych pierwszych.
ps. Dlatego właśnie wolę plany oparte na realnych podstawach, a nie marzenia, choć podobno sa piekne:)

Zielonapirania pisze...

To akurat cecha osób w każdym wieku, wiec nie rób sobie wyrzutów :)

Lucy pisze...

Tak, to fakt, nie ma sensu odkladsac marzen podrózniczych "na emeryture"... ale czasami sie tak zlozy, jak u mnie, ze po prostu nie moge opuscic domu na wiecej niz 1- 2 noce. I nic nie zrobie, póki co.

Lucy pisze...

Marze o Wegrzech, i ze kiedys bede mieszkac w motlochu Budapeszcie ;) ot takie mrzonki.

Zielonapirania pisze...

Dlaczego mrzonki? Znasz Węgry, wiec to może być całkiem realne. Może na emeryturze:)?

Zielonapirania pisze...

To prawda. Trzyma nas w miejscu praca, rodzina... już i jeszcze nie czas, żeby zaszalec:)
Ale przecież twierdzi się, ze przysłowia mądrością narodów a jedno z mich mówi, ze co się odwlecze to nie uciecze:) Jest dla nas szansa:)

lewym okiem pisze...

tzn, nie chce zebys mnie zle zrozumiala, Portugalia jest bardzo ciekawa,mieszkalismy w domku ktory troche tracil myszka :),Lizbona ogolnie bylaby cudownym miastem gdyby nie to ze strasznie zaniedbana tzn. wtedy jakies 6lat temu,i chyba to mnie tak przerazilo, ogolnie to miasto artystow, wieczorami w knajpach kameralne koncerty Fado, Jazz, wszedzie widac murale, czesc z nich to byly chyba raczej bazgroly ;).Wypozyczylismy samoch i pozwiedzalismy co wieksze miasta lacznie z Algavra. Przepyszne sa portugalskie babeczki PASTES DE BELEM ale tylko pod warunkie ze sie je zje tam gdzie sa produkowane,czyli w ciastkarni w dzielnicy Belem dzialajacej od 1837.Dla ludzi ktorzy lubia jest ryby to Lizbona jest Rajem na ziemi, takich ryb jak tam to ja w zyciu nie widzialam, ale ze ryb nie jadam tak wiec...:).Dlaczego napisalam ze podobala mi sie tak sobie, sama nie wiem po 3 dniach zachorowalam i czulam sie okropnie ,nie moglam mowic wiec moze dlatego.Wszedzie jest interesujaco dlatego warto robic podroze

Zielonapirania pisze...

Oprocz Twojej choroby wszystko mi sie bardzo podobalo:) A jakbym jeszcze mogla zamieszkac w jakims starym domu to bylabym szczesliwa:)

haniamrok pisze...

W Portugalii ludzie są bardzo serdeczni i ciekawi innych, zagadują, pomagają, gdy widzą, że ktoś się zgubił, czegoś by potrzebował. Taka zapomniana już u nas bezinteresowna życzliwość. A poznawanie jakiegoś kraju, to według mnie także poznawanie jego mieszkańców. Ale wiem po sobie, że wystarczy odpowiedzieć uśmiechem na uśmiech i też jest to dobra komunikacja :)No i mamy jeszcze mimikę i ręce ;)

Michał pisze...

Warto sobie pomarzyć. Warto mieć marzenia w miarę realne i warto je realizować.
Ja mam marzenia realne, pewnie z racji moich doświadczeń życiowych.
Z nierealnych, to podróż do Indii i Tybetu, a z realnych dalsze zwiedzanie zamków, pałaców, czy kościołów..
Portugalia, to marzenie ralne, a więc szykuj plecak i w drogę.
Pozdrawiam serdecznie.
Michał

Zielonapirania pisze...

Pamiętam czasy, kiedy można było tylko podróżować palcem po mapie:) Teraz łatwiej ruszyć się z domu, a marzenie o Nepalu przynajmniej częściowo zaspokoić licznymi filmami z netu i zdjęciami oraz książkami podrozniczymi. Kiedyś nawet tego nie bylo i niewiele wiedzieliśmy o świecie. Życzę jak najwięcej zamków i palacow:)

kotimyszkot pisze...

Trzymam Cię za słowo ;) :)

Zielonapirania pisze...

Święte slowa:) Podobnej życzliwości doświadczyłam w Gruzji. Pisząc o tym, ze nie wchodzę w relację z ludźmi mialam na myśli to, ze nie angażuje ich bez potrzeby w swoje sprawy ani nie wlaze z butami w ich sprawy. Nie domagam sie przywilejow ani nadmiernej opiekunczosci. Wiadomo, ze trzeba wynająć mieszkanie, zapytać o drogę, kupic bilet, zrobić zakupy... z tym nigdy nie miałam problemu.

Zielonapirania pisze...

To musisz mi pomóc w tym trzymaniu:)

Italia Mini pisze...

Ja zawsze miałam głowę pełną marzeń i pomysłów. Część jest realna i powolutku je spełniam. Część to takie "nierealne marzenia", które albo się spełnią(jakiś fart), albo nie. Przykro mi tylko jak jakieś realne marzenie się nie spełnia, bo...np. tak jak teraz wypadek mu przeszkadza. Miałam w planie kilka wyjazdów i opisanie wszystkiego na blogu, niestety samochód do kasacji. Marzeniem jest też posiadanie własnego lokum z ogródkiem, podróżowanie, nowe przepisy, nowe smaki.... Pojechanie do Kambodży, Norwegii...
A Tobie, życzę spełnienia marzenia!!! Zaciskam mocno kciuki. Wielokrotnie jest tak, że jak czegoś bardzo chcemy to to osiągamy!!!

Zielonapirania pisze...

Wypadku nie zazdroszczę, dobrze, że tylko samochód do kasacji. To rzecz nabyta, będzie następny i spełnisz swoje marzenia o podróżowaniu małym i dużym. Domu z ogródkiem szczerze życzę, ale z takim w sam raz, nie za dużym, bo to dużo pracy i wiąże w miejscu, trudno wtedy znaleźć czas na podróżowanie:) Powodzenia, Twoje marzenie też się spełnią, bo widać, że Ci na tym, zależy.

Prześlij komentarz