czwartek, 12 września 2019

Dzień wydatków

A tak mnie podkusiło i wreszcie się zdecydowałam, kupiłam nowy tablet, dwa razy większy od starego. Wygodniej przeglądać strony, czytać książki i oglądać seriale. Robi lepsze zdjęcia i ma lepszy dźwięk. Dziś pierwszy raz na tablecie obejrzałam odcinek jednego polskiego serialu z Walczakiem w roli głównej:) Nie będę reklamować serialu, każdy ogląda co chce, ja nie mam cierpliwości do śledzenia odcinków, więc patrzę tylko od czasu do czasu, jak mi się przypomni, że mam telewizor czyli rzadko. A teraz dla sprawdzenia obejrzałam na tablecie, śmiga, nie zacina się obraz czysty i ładny, dobrze jest.
Idąc za ciosem, nabyłam trzy pary butów, które właściwie nie są mi w tym momencie potrzebne. Bo w ogóle, to potrzebne są. Była wyprzedaż posezonowa, to skorzystałam: białe krótkie trampki vansy za pół ceny, espadryle z kremowej koronki i błękitne sportowe buty do biegania/chodzenia/rowerowania. Po tych obniżkach za trzy pary zapłaciłam tyle, co w sezonie za jedną parę vansów z wysoką cholewką. W tym roku już za wiele w nich nie pochodzę, ale na wyjazd do Grecji zabiorę i na przyszły rok będą jak znalazł. Nie mogłam także oprzeć się białym krótkim spodenkom z modnymi lampasami i błękitnej koszulce, żeby pasowała do butów he he:) I jutro muszę skoczyć do sklepu sportowego po sportowe sandały. A jak wrócę z wczasów, czyli właściwie to już w październiku, kupię sobie botki, pojawiły się już w wielu sklepach. I tym sposobem uniknę chodzenia w jesiennych pantoflach. Mam jakieś nabyte wiosną, więcej nie kupuję. Z sandałów wskoczę od razu w krótkie botki. A potem w ... buty zimowe!!! Masakra!!!

Mam jeszcze po drodze wesele pod koniec października, to do kościoła pójdę w botkach, a do hotelu i restauracji przebiorę się w wizytowe, które już mam. I sukienkę też już mam, więc oszczędzę:) Przynajmniej na sukience. Bo już myślę nad prezentem. Głowa od tego boli. Bo państwo młodzi, którzy wcale nie są młodzi, mieszkają w GB i zarabiają w funtach, to co ja im złotówki będę dawać.... może więc prezent ? Ale potem co, będą płacić za nadbagaż i wieźć ten prezent ze sobą ? A ja wiem co im potrzeba ? Nie wiem ! To może jednak te PLN-y, przynajmniej nimi zapłacą w hotelu nie naruszając swoich bezcennych funtów ? Niby ponad miesiąc jeszcze, ale szybko zleci. A zamiast kwiatów chcą potwierdzenie przelewu na schronisko kociopsie, szacun.

Wydałam dziś z siebie także wiele energii i siódme poty na działce, mimo, że wstałam o 10.00 to kilka godzin pracy dało mi nieco w kość. Zebrałam co było do zebrania, zostały okopowe i pomidory oraz kwiaty, oczyściłam z chwastów, spulchniłam ziemię, wyniosłam badyle gdzie trzeba, a gorąco było jak nie wiem co, w południe to około 30 stopni, a jak po robocie pojechałam po te zakupy to około 17.00 było 26. Do obrobienia została jeszcze jakieś 1/4 powierzchni działki. Jesienne kwiaty radują oczy i jeszcze brzęczą w nich pszczoły. Słoneczniki zostaną na polu na zimę dla ptaków.
ps. Uwielbiam astry!






















Maliny obrodziły, kilkadziesiąt słoików z sokiem, galaretką i dżemem zniesione do piwnicy, a one nadal owocują. Nie nadążamy jeść, wożę do dzieciarni, mrożą na zimę dla wnuczek. Ta najmniejsza 5-miesięczna dostaje troszkę surowego soczku z malinki, krzywi się, ale mlaska i domaga więcej:) Kolejna moja wnuczka chowana bez cukru. Okazuje się, że można. Od pewnego czasu najstarsza 5-letnia czasem dostaje słodycze, najczęściej w postaci lodów. Na zimę nie wiem, co jej córka wymyśli. A średnia mająca dwa i pół roczku nawet nie domaga się słodyczy (z wyjątkiem mojej wizyty, gdy zawiozłam szarlotkę i spróbowała i były ciągłe prośby, że jeszcze i jeszcze:)

Zainspirowana przez Agnes http://klimaty-agness.blogspot.com/2019/09/niedzielne-sniadanie-gofry-z-serami-i.html robiłam dziś gofry, ale gdzie mi tam do Niej:) Zdjęcia Agnes takie pyszne, takie soczyste, jak te szyneczki i świeże figi. Moje tylko z malinami i jeżynami, i że słodką śmietaną, bo ja niestety cukru nie odmawiam. Ale i tak pyszniutkie były i zjadłam ze smakiem:)


Na obiad wyciągnęłam z zamrażalnika zrobione kilka dni temu pierogi, a na kolację zmajstrowałam taką fajną sałatkę:


Z działki przyniosłam buraka i po obraniu i umyciu, zestrugałam go obieraczką do warzyw w cieniutkie plasterki, które w misce żaroodpornej posoliłam, popieprzyłam i posypałam ukochanym tymiankiem z działki, pokropiłam słonecznikowym olejem (bo taki akurat miałam, ale może być oliwa z oliwek, smak będzie bardziej intensywny) oraz włożyłam prawie na pół godziny do piekarnika w temp. 200 stopni.
W tym czasie pokroiłam kilka pomidorków koktajlowych,  kilka listków rukoli, ze dwa szczypiorki i troszkę zielonej pietruszki. Jak się buraki upiekły, położyłam je na talerz, na wierzch ser feta i wszelkie przygotowane wcześniej listki oraz kilka malin. Doszłam bowiem do wniosku, że buraki są słodkie, to im nieco kwaskowatej, a jednocześnie słodkiej malinki nie zaszkodzi. Z grzaneczką - pycha! Pomidorki niekonieczne, ale mam bardzo dużo, to dodaję do wszystkiego.

No i tak oto nastał koniec dnia. Szkoda.

Jutro znów cały dzień zajęty, wolne planuję na niedzielę, a w poniedziałek o świcie - fru! w cieplejsze kraje. 

60 komentarzy:

Pola pisze...

Fajną kolacyjkę zmajstrowałaś :) Taką kocham. No i też tak mam, że sandały od razu w botki zamieniam :) Kocham botki i jestem w nie zaopatrzona. A aktualnie szukam takich tekstylnych kozaków -cholewka jak skarpeta tylko z takiego jakby elastycznego streczu ściągaczowego. I nie mogę namierzyć. Jakby kto,coś?... P.S. Piękne kwiaty wyhodowałaś! Warzywa i owoce też! Serdeczności zostawiam Pola :)

gordyjka pisze...

Zaszalałaś !! ;o) Ja dzisiaj caluśki dzień w kuchni...I słoiki...Słoiki...Słoiki...;o)

Fuscila pisze...

Ale się głodna zrobiłam!!!
Moja tortownica słaba, każdy gofr ( a może gofer?)musi byc 10 minut smażony.
Chyba się smakiem odejdę, bo do soboty muszę czekać aż Córka Wiewiórka zakupy przywiezie. Tylko do listy buraka dopiszę!Przy okazji spytam o jeżyny, bo obiecała, może już będzie zbierać, bo po dwóch dniach deszczowych, już dwa słoneczne i ciepłe dni były!
Dobrze, że o zakupach przypomniałaś. Nowy dres i ze dwie piżamy z rozpinaną górą muszę kupić!
Serdeczności posyłam!

kotimyszkot pisze...

Smakowicie u Ciebie 🙂 Teraz, kiedy już po wakacjach, zajrzę z przyjemnością na Twą relację urlopową żeby trochę cieplej się zrobiło.. Dobrze żeś w obuwie zaopatrzona, będzie na teraz i na następne lato. Udanego wypoczynku 🙂

duo.na pisze...

Zakisilam pomidory, bo to ostatnio jakos modne w przestrzeni internetowej i zobaczymy co z tego wyniknie!
i rozpoczelam dlugi weekend deszczem....
Udanego wyjadu!

Anna K. Olszewska pisze...

Dla mnie, jak urządzenie nie ma klawiatury, to się do niczego nie nadaje. ;D ;D

Też rozważam zakup sandałów w sklepie sportowym. Mam dość kupowania sandałek co roku (rozlatują się po jednym po dwóch sezonach). Moje już wyglądają jak kupa. Szukam czegoś trwałego, nie lubię tak często kupować butów. Zimowe kupiłam raz, jesienne kupiłam raz. Jakość trochę kosztuje, ale na przestrzeni lat ile ja bubli tanich kupiłam do wyrzucenia po kilku użyciach, to się w głowie nie mieści.

Też nie chciałam kwiatów, a dostałam całą szafę bukietów. Ludzie...

Zielonapirania pisze...

Wśród warzyw co roku sieje jednoroczne kwiaty. Dzięki temu działka jest bardziej kolorowa aż do listopada. I zrodlo kwiatów na bukiety.
Wiem, o jakich kozaczkach piszesz, to model dla zgrabnych nóżek:) Fajnie takie mieć:)

Zielonapirania pisze...

Także robię przetwory, ale bez szału. Zostało mi sporo z ubiegłego roku. Teraz tylko maliny, trochę śliwek i sałatka z papryki, która w połowie oddaje synowi.

Zielonapirania pisze...

Moje jeżyny widać jakieś wcześniejsze, bo właśnie się kończą. Namrozilam i dżemy zrobiłam i same ze sobą we własnym soku i galaretki. Osobiście lubię, bardzo mi smakują. I najstarszej wnuczce.
O serze feta feta pamietaj:)

Zielonapirania pisze...

Cenię sobie to, że mogę zrobić do jedzenia co sama chce, to pokłosie wieloletniego gotowania dla rodziny, czego już nie chciałabym robić.
Dziękuję, zamierzam odpoczywać bardzo aktywnie:)

Zielonapirania pisze...

I u nas zapowiadają deszcz i ochlodzenie, więc cieszę się, że choć na jakiś czas ucieknę od zimmna, bo ziemi woda bardzo sie przyda.
Jeszcze moja Mama kisiła pomidory, bardzo lubiłam, do dziś pamiętam ten smak, choć minęło 40 lat. Podobno kiszonki są bardzo zdrowe.
Dziękuję, zrobię co w mojej mocy, żeby wyjazd był udany:)

Zielonapirania pisze...

Tablet ma klawiaturę. Na ekranie:)))
Kupowałabym buty często, bo lubię, ale... Sportowym Nike po pięciu latach dopiero trochę odkleila się podeszwa, co nie powinno dziwić, bo piorę je w pralce. Są już sklejone, ale nie mam zaufania do kleju, więc kupiłam te nowe buty, żeby nie zostać boso na drodze w razie czego. Zimowe kozaki mam trzy lata i wyglądają jak nowe. Botki sprzed trzech lat poszły do śmieci, a te z zeszłego roku bardziej zimowe. I przez to znów z przyjemnością wybiorę się do obuwniczego:)

Skarlet B.I. - notatki z życia i podróży pisze...

Jak pięknie, kolorowo i smacznie. :)
Życzę, żeby wyjazd był udany. :)
P.S.
Uwielbiam kupować buty, to moja słabość. ;)

Puszkowa i Puszek pisze...

Pięknie! Kolorowo, kwiatowo, pysznie i wyjazdowo:-)
Ja tam uważam, że butów-i podróży- nigdy za wiele. W ogóle... co za dużo, to cudownie!
Wspaniałych greckich wakacji!

jotka pisze...

Zakupy, zwłaszcza nie dla siebie mogą przyprawić o ból głowy, za to obrazki i smakowitości zacne, poprawiły mi humor:-)

Zielonapirania pisze...

Jest ładna pogoda, która uwydatnia barwy jesiennych kwiatów. Korzystam z nich i zapelniam wazony, bardzo lubię mieć w domu dużo bukietów.
W przyszłym tygodniu w Polsce ma być zimno, cieszę się, że przedłużę sobie lato. Dziekuje

Zielonapirania pisze...

Nie zaprzecze:) chyba mam już reisefieber😀
Dziękuję.

Zielonapirania pisze...

Ja z tych raczej bezmięsnych, więc królują u mnie warzywa i nabiał. Z takich produktów też można wymyśleć pyszne potrawy.
A Młodej Parze na 80% dam pieniądze. To będzie dla nich najmniej kłopotliwe.

Lucia pisze...

Wszystko mi się podobało A astry też kocham. Zdjecia piękne i niektóre bardzo smaczne. Zakupy udane. Butów nigdy dość . Szczesliwej podróży i udanego pobytu. I oczywiście wracaj pelna wspomnień i tematów :)***

Barbarossa pisze...

No cóż, nudzić, to Ty się moja droga nie nudzisz :)
Przetwory, ogródek, gofry :)
Piszesz, że lecisz do Grecji. Błagam, zabierz mnie do bagażu podręcznego :) Pewnie już się zorientowałaś, jak bardzo lubię Grecję :)
U mnie ostatnio praca i inne obowiązki powodują, że jestem przepracowana...
Góra godzina wizyt na blogach i uciekam do obowiązków.
Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.

Lucy pisze...

Masz fantazje kulinarna, normalnie zazdroszcze! :D
Szopingowo tak sobie mysle, ze wartaloby sie wybrac... kuzynka na drugi tydzien przyjedzie po ciotke, to moze wyskoczymy. Ostatnio widzialam, ze w Hildesheim sa dwie niezle galerie. W sumie nie potrzebuje nic z garderoby, ale jak juz bede w sklepach, z pewnoscia cos znajde ;)

BBM pisze...

Bardzo kolorowo u Ciebie. Energia aż kipi. Miłego wypoczywania. I wielu fajnych wrażeń!

Zielonapirania pisze...

Lucia, podobno to ostatnie słoneczne dni. O 19.00 już ciemno. I to ostatni dzwonek cieszyć się barwami pozostałymi po lecie, które tak szybko minęło. Nieustająco zazdroszczę Tobie morskiego, aawlasciwie śródziemnomorskiego klimatu:)

Zielonapirania pisze...

Mam dużą walizkę i w połowie pusta, zapraszam:))) To już mój n-ty raz w Grecji, za każdym razem inne miejsce. I czwarta grecka wyspa. Jeszcze dużo przede mną:)

Zielonapirania pisze...

Po sklepach za bardzo chodzic nie lubię, ale jak już wlezę to na jednej sztuce produktu się nie kończy. Najbardziej nie lubię chodzić do Ikei, bo zaraz coś do kuchni przywlokę , a przecież skoro czegoś nie miałam, to mi to raczej potrzebne nie było:))?

Zielonapirania pisze...

Dziękuję. Te kolory to rodzaj samoobrony przed jesiennymi szarugami i szarzyzna, które podobno są już w drodze do Polski.

Frau Be pisze...

Jakie optymistyczne te żółtości!

Zielonapirania pisze...

Żółty to kolor energii, radości, szybkości - w tym kolorze mijałam cztery auta w życiu i uwielbiałam nimi jeździć:) To kolor optymizmu:)

Duża pisze...

Z przetworów robię głównie kiszonki i co się da zamrażam. Ale i to coraz mniej mi się chce.
Sklepów unikam,zwłaszcza z obuwiem, bo zawsze z czymś wyjdę,a prawdę mówiąc mam dość butów jeszcze na kolejne wcielenie.
Grecji zazdroszczę,bo noce już chłodne i zaczynam myśleć o uruchomieniu grzania. Baw się dobrze!

trollatrolla pisze...

O, pomysł na buraka wypróbuję, bo to dobre dla człowieka co nie je mięsa.
A prezenty dzisiaj to zmora: wszyscy wszystko mają. Ja jestem pragmatyczna więc albo bym zapytała jedno z młodych co chcą, co im potrzeba (żeby choć drugie miało niespodziankę) albo bym poszukała w internecie karty prezentowej takiej co można sobie samemu wybrać co się chce. Zawsze to bardziej eleganckie niż pieniądze.
...i nie wiem co to są vansy :D

Zielonapirania pisze...

Mrożenie to moja ulubiona forma zachowania warzyw i owoców do zimy, wymaga najmniej pracy:)
Wczoraj pierwszy raz wieczorem po kąpieli pomyślałam, że miałoby mieć ciepły kaloryfer:) Jednak poczekam na czas po powrocie z wakacji.

Zielonapirania pisze...

Burak do tej salatki może być także ugotowany i albo pokrojony w kostke albo w cieniutkie plasterki. Mam jednak wrażenie, że upieczony lepiej smakuje. Poza tym na brzegach porobiły się takie chrupkości:)
Pomysł z kartą podarunkowa jest super, ale... po ślubie we wtorek państwo młodzi wyjeżdżają z powrotem do GB i nie wiem, czy wykorzystaliby te kartę...
A Vansy to takie buty:https://www.vans.pl/shop/pl/vans-pl/kobiety-buty#banner=WK0.CategoryWomenShoes.CTA.HP_Category
Lubię trampki:)

Barbarossa pisze...

ŁAŁ - to wskakuję :)

Alicja pisze...

O mamusiu! Jakie owocowe pysznosci! Uwielbiam! Uwielbiam tez zakupy. Piranio, ten dzien przyzywalam razem z Toba; wprawdzie tylko wirtualnie, ale za to jak??!! :DD Nie zazdroszcze Ci tylko tych prezentow ... dramat :/

Zielonapirania pisze...

Bardzo lubię wszelkie owoce, jem ich duzo. Do posiłków i jako przekąski. Właściwie w większości żywię się zielenina i nabiałem. Obzeram się:) nie piję tylko surowych soków, bo nie są zdrowe dla układu pokarmowego. Malinowy własnej roboty, owszem, na rozgrzewkę,:)
Specjalnie nie przepadam za zakupami, a jeśli już to zazwyczaj robię to niemal hurtowo:)

trollatrolla pisze...

kartę podarunkową do realizacji w GB można nabyć przez internet ...tak sądze, bo szwedzką można.
ja uwielbiam trampki palladium: https://www.google.com/search?q=palladium&client=firefox-b-d&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwj-1rT6z9TkAhXskYsKHTJZBv8Q_AUIESgB&biw=1252&bih=579#imgrc=OHMiG4W-VELKlM
Po 4 latach wreszcie znosiłam pierwszą parę (zrobiła się mała dziurka przy palcach) więc natychmiast kupiłam drugą :D

roksanna pisze...

Pięknych wakacji życzę!🙂

roksanna pisze...

Aaa i dodam, że butów nigdy za dużo😉

Michał pisze...

Witam.
Lubię dobre jedzonko, ciekawe historyjki, ale wydatków nie lubię.
Będę miał je jutro ma mała iwestycję.
Pozdrawiam i zapraszam.
Michał

dora pisze...

Energetyczny wpis i smaczny! :)
Udanego odpoczywania w tak pięknych okolicznościach przyrody.

Teresa Czajkowska pisze...

Dobre fotki robi ten Twój nowy laptop. Mój tam robi fochy. Klawiatura nie odbija na moje żądanie, ale wg swojego życzenia. Piękne te astry. Sałatka apetyczna, a o gofrach nie wspomnę... Ale dobrze... Od 1 września przez tydzień opychałam się nimi nad morzem ( nie, nie codziennie), ale wystarczyło, że rozsadziłam sobie wątrobę.
Pozdrawiam serdecznie.

Ismena pisze...

Witaj
Jestem, wróciłam z moich wysp szczęśliwych i wydaje mi się, moje wakacje minęły jak jedna chwila, nawet nie zauważyłam kiedy. Trudno jednak tak od razu wtopić się z powrotem w codzienność. Nadal zatem staram się zbierać energię, a nie ją oddawać.
A astry są cudowne. Dla mnie to jedne z najpiękniejszych jesiennych kwiatów.
Pozdrawiam stateczną dojrzałością wrześniowego lata i zapachem kiszonych ogórków, za którymi tęskniłam na urlopie

Italia Mini pisze...

Jejciuś jedyny...Zaraz pójdę zobaczyć jak te gofry wyglądały tam skąd wzięłaś przepis, ale mnie już po Twoich "slinka leci". A sałatka!!!! Jak ona przepysznie wygląda! Zakochałam się. A właśnie się zastanawiam jak zaplanować na przyszły rok ogród. Na razie rośnie dziko trawa i trzeba wszystko zorganizować..Oj mam zajęcie. I na pewno posadzę Astry, bo też uwielbiam.

Zielonapirania pisze...

Mam to teraz wszystko, szczególnie wydatki:) Na Kosie nie jest szczególnie tanio:) Pozdrawiam

Zielonapirania pisze...

Dziękuję, choc raczej mecze się bardzo, ale w tak miły, ulubiony sposób, ze już po kilku dniach czuję się zresetowana:) A jutro plyne i będę oglądać wulkan i jestem wielce podekscytowana:)

Zielonapirania pisze...

Zdjęcia są z aparatu, ale tablet daje radę, koty nim fotografowalam;)
U nas w mieście jest jedna taka cukiernia, gdzie robią najlepsze gofryn na świecie. Od lat. Nie przechodzę tamtędy obojętnie:)

Zielonapirania pisze...

Wakacje zawsze są za krótkie:) odwiedzę po powrocie, bo teraz korzystam z poludniowegos słońca i morza i pozat tym netu unijnego mało. Pozdrawiam serdecznie;)

Zielonapirania pisze...

O kochana, to niezła orka na ugorze Cię czeka:) jednak warta późniejszej satysfakcji.
Tę sałatkę pierwszy raz jadlam na Skopelos, ale w necie jest duzo podobnych przepisow. Ja swoją robię tak trochę na pamięć i jak mi w danym momencie pasuje.

Stokrotka pisze...

No to życzę pięknych wrażen w ciepłych krajach.
Udanego wypoczynku.
:-)

Eliza pisze...

Gofry wyglądają smakowicie,a kwiaty na fotkach piękne. W mojej wsi rolnicy uprawiają kwiaty na nasiona są całe łany astrów, nagietek /tków/, nemezji,bratków i wielu innych

Krystyna 7.8 pisze...

Pracowity dzień, ale zakupy całkiem całkiem. Lubię robić sobie prezenty (kto nie lubi)....... Serdeczne pozdrowienia znad sztalug malarskich przesyła Krysia.

Zielonapirania pisze...

Dziękuję Stokrotko, korzystam pełnymi garściami ze słońca, ciepłego morza i bliskiego dostępu do zabytków, także tych sprzed naszej ery.

Zielonapirania pisze...

To musi pięknie wyglądać, takie kwietne łany. W okolicach mojej wsi są pola tymiankowe, szałwiowy, rumiankowej:)

Zielonapirania pisze...

Po sklepach latać nie lubię, ale jak już mi się zdarzy, to lubię sobie coś kupić. Jednak jestem praktyczna i wyrosłam z kupowania tego co się nawinęlo, bo ładne i może się przyda, kiedyś:) I dlatego z wczasów też nie za wiele przywiozę, tylko lokalne produkty do skonsumowania, choć jest tu mnóstwo ładnych durnostojków:))

Puszkowa i Puszek pisze...

Wcale się nie dziwię:-) Też ją mam przed każdym wyjazdem.
Uwielbiam Grecję:-) Razem z Hiszpanią i Turcją tworzy moją 'wielką trójkę'.
Pozdrawiam!



Zielonapirania pisze...

Dziękuję. Szczególnie teraz, gdy w Polsce zimno, doceniam grecki klimat i wciąż trwające lato.

Zielonapirania pisze...

W Hiszpanii bywałam parę lat temu, ale to Grecję darze miloscia:) Co do Turcji, to przekonam się za rok.

Zielonapirania pisze...

Muszę się ta zagraniczna karta karta podarunkowa zainteresować. Dzięki za pomysł.

Lucy pisze...

I popatrz, kuzynka byla, i wolalysmy ten czas przesiedziec i przegadac, i niegdzie nie wyskoczylysmy na szoping, i tez sie odbylo bez ;)
Bo w sumie, jak otworze moja szafe, to nieco slabo mi sie robi, ja bowiek nieco naznaczona przez Marie Kondo jestem...

wilma pisze...

W temacie prezentów ślubnych (i nie tylko)- daję pieniądze, bo nie potrafię czytać w myślach państwa młodych co by chcieli, a wiem jak wkurzają prezenty niechciane. Chyba, ze znam adresatów prezentu blisko i wiem co może im się przydać i co ich ucieszy.
Taką sałatkę burakową często robię, zamiast malin daję gruszkę, posypuję prażonymi orzeszkami piniowymi (albo słonecznikiem) i skrapiam zagęszczonym octem balsamicznym. Bez pomidorków. Pyszne, zdrowe i nie ma z tym za dużo pracy.
Bezbolesnego zderzenia pourlopowego z codziennością;).

Prześlij komentarz