niedziela, 13 października 2019

Mam wybór

I jak tam drodzy państwo, obowiązek obywatelski spełniony ?  Kto nie spełnił, jest be. No chyba, że chciał głosować na (Bez)prawie i (Nie)sprawiedliwość, to słusznie, że został w domu:) Ale, że inni zostali, to się naprawdę dziwię, oj dziwię...
Jednak, jako że staram się, aby mój blog był apolityczny (niezależnie od tego, jakie mam poglądy) to nic więcej nie rzekę, z wyjątkiem jednej jeszcze wzmianki na końcu. Zacznę neutralnie, o pogodzie. Pogodę w październiku mamy piękną. Czyste niebo, ogromny złoty księżyc w pełni towarzyszył mi w czasie wieczornych powrotów do domu, a do snu co wieczór pohukiwała mi donośnie sowa pójdźka. Wszystko to nastrajało mnie na tyle optymistycznie, że sobie na sobotę gości zaprosiłam. Posiadanie nie wypitego greckiego wina zobowiązuje:) Było nas razem osób sześć, więc jak dla mnie - cała chałupa. I śmiem twierdzić, że ciasto tiramisu robię lepsze niż rodowici Włosi - zjedzona została cała blacha.  A przecież goście głodni nie byli, bo wcześniej dostali gar zupy dyniowej (zjedzona do pustego dna w dużym garze) oraz duszony schab. Tajemnicą jest to, że do tiramisu zamiast ubitego surowego białka, dodaję ubitą na bardzo sztywno 36% śmietanę. Reszta przepisu bez zmian. Ciasto rozpływa się w ustach, a nie w blaszce i nie rośnie w tychże ustach, gdy do głosu dochodzi świadomość, że jem SUROWE JAJKO. A, bo żółtka  ubijam na parze czyli nie do końca są surowe:) Tak więc, całą sobotę od 10.00 (pierwszy gość) do wieczora miałam zajętą. Szczęśliwie konsumpcję przygotowałam w piątek, z myślą, że w sobotę to ja wyspać bym się chciała i faktycznie, ledwo wstałam na tyle, żeby zdążyć po pierwszego gościa, który zapowiedział się na południe czyli de facto na 10.00:)) Bynajmniej nie narzekam z tego powodu, fajnie było. Pogoda piękna, słoneczna, pozwoliła nam na nieśpieszny spacer nad rzekę oraz na zdjęcia w ogrodzie na tle złocącego się klonu. Goście oprócz tego, że ze mną, to spotkali się wzajemnie sami ze sobą po długiej przerwie, więc wszyscy zadowoleni.

Dzisiejszy dzień równie ciepły i słoneczny, w pierwszej części przeznaczyłam na rowerowanie (eh, to tiramisu...!)





 Lasy pełne grzybiarzy. I nawet coś znajdują.



Po drodze stare kapliczki, bramy, dworki... a w jednym z nich punkt wyborczy. I nawet spory był w nim ruch. Jednak tamto miejsce, to gniazdo wielbicieli rządzących, więc rzuciwszy na nich pogardliwym okiem, odjechałam :)

Głosowanie przełożyłam na późne popołudnie, jako, że wieczorem wybierałam się na koncert symfoniczny. Zagłosowałam tak, jak trzeba, ale niestety, mój głos niekoniecznie się na coś przydał, chyba, że jakoś te partie tak się spikną, żeby wyplenić chwasta. Przykro mi, że ludzie rozumu nie mają. Dziwne tylko, że nikt się nigdy nie przyznaje, że głosował na partię z naleciałościami nacjonalistycznymi i komunistycznymi, a tych głosów ponad 40%. Krasnoludy na nich głosowały ? A może to wstyd na tę partię głosować ? To czemu to robią ? Dla różnych "pińcet plusów" ? No nic, chyba pora czynić plany spędzenia emerytury gdzie indziej, bo to nie na moje nerwy taka Polska, jaka się zapowiada za rządów człowieka, który podziwia białoruską demokrację. Mam wybór, paszportu nie oddam:)

Choć kto wie... Niejaki Kaczyński powiedział: Wygraliśmy mimo potężnego frontu przeciwko nam. Czyli co ? Jednak jest ten potężny front przeciwko kaczystom, z czego nawet ten pseudolider zdaje sobie sprawę. W końcu ponad 50% głosowało przeciwko nim. I tego się trzymajmy !

Aby zakończyć nieco przyjemniej dodam, że koncert symfoniczny trochę  mnie wyciszył przed nerwowym oczekiwaniem na wynik i za tydzień wybieram się jeszcze raz. Nie wiem, z jakiej to okazji, ale bilety na te cykliczne koncerty są dwa razy tańsze niż zwykle, choć wykonawcom nie można zarzucić braku talentu i sławy. To spora zachęta:) Umówiłam się także na spotkanie z koleżanką w tygodniu, bo może w przyszłym roku we dwie pojedziemy do Grecji, jako, że pozazdrościła mi tegorocznego wypadu. Trzeba byłoby obgadać wstępne warunki, bo biura podróży już mają ofertę na sezon 2020. W końcu szybko zleci:) Bo zauważyłam, że jak się weszło w pewien wiek, to czas - niestety- przyśpieszył.

Chciałabym wszystkim, mimo wszystko, życzyć pogody ducha. Cztery lata także szybko zlecą.

42 komentarze:

agpela pisze...

Ludzie po prostu kłamią i nie mówią głośno o swoich faktycznych decyzjach wyborczych. Jestem w stanie zrozumieć, że polityczne poglądy to sprawa osobista każdego z nas, ale po co mówić co innego, a robić (głosować) inaczej? Obserwuję, słucham ludzi z mojego otoczenia i tylko dwie osoby wprost i z zaparciem popierają wiadomą partię w całej rozciągłości i bez zastrzeżeń. No właśnie - to skąd tyle procentów, no skąd, skąd?????
A poza tym masz rację - na całe szczęście piękna jesień, niech więc trwa :)

Fuscila pisze...

Akurat jestem po rozmowie z jedną duszyczką blogową w kwestii wyborów. Rozumiem jej rozpacz ale przecież właśnie fakt, że "mały"rozumie rozkład sił, jest szansa, ze wszystkiego zepsuc nie zdoła. Ja za to miałam problem, bo chciałam glosowac na lewice, na którą dawnymi czasy głosowałam, ale nie bylo na liscie nikogo z naszego regionu. Mam takie coś, że glosuje na ludzi z bliska, nie spadachroniarzy. Musiałam wybrać między dwoma ugrupowaniami, bo przedwczoraj mi psiapsiólka tlumaczyła, dlaczego powinnan na chłopska partie oddać głos. I obrazila sie mocno, ze nie ma mowy, bo na choragiewki nie glosuję! I widzisz, zawsze były wybory spokojne a latoś nie!!!
Ale ciepło się zrobiło, krety zaczynają harce, czas na gąski jechać. Bo akuratnie od Zięciaszka dostałam wór kań i teraz ino suszę i suszę i suszę!
Serdeczności!

Duża pisze...

Nigdy jeszcze nie byłam w filharmonii,do najbliższej mam kilkadziesiąt kilometrów, ale może czas to nadrobić.
Za to surowe jajka jem,wiem,igram ze śmiercią 😉
Taka jesień może trwać do wiosny

jotka pisze...

Fajnie mieć gości, jeszcze fajniej jechać w gości, zwłaszcza do syna, najpierw jednak głosowanie.
Tiramisu lubię, a ostatnio jadłam krem brule z chrupiącą skorupka na wierzchu.
Wyniki wstępne mnie zdołowały, chyba że sondaże to nie wszystko...

aga-joz pisze...

A ja mimo wyjazdu zagłosowałam poza swoim miejscem zamieszkania. I udało mi się "nawrócić" jednego osobnika na nieco lepsze tory myślenia

Italia Mini pisze...

Ja niestety na głosowanie musiałabym jechać Mediolan lub Rzym...a złożona gorączką w łóżku leżę. Niestety.
Co do Tiramisu to mój mąż uwielbia w moim wykonaniu. Przepis dostałam kilka lat temu od cukiernika włoskiego. Jeszcze niestety na blogu u mnie tegoż przepisu nie ma. Zdradzę troszkę tajemnicy, że jest też właśnie śmietanka dodawana... :)))

Anna K. Olszewska pisze...

Nie chciało mi się jechać 200 km do ambasady. A poza tym jak widzę dzisiejsze sondaże, nie miałabym szans przegłosować.
A daj spokój z tą pełnią. Każda taka noc jest dla mnie nieprzespaną. Choćbym nie wiem jak się bunkrowała przed tym światłem.
Jesień mi pocieszeniem, balsamem dziś na duszę...

Elka 123 pisze...

Masz rację, dobrze że chociaż pogoda nam humoru nie może popsuć, a wybory...no cóż, przecie z głosy kupione i to zupełnie jawnie.


kotimyszkot pisze...

Obowiązek spełniony, szkoda, że bez pożądanego efektu. Ale masz racje, gdyby się te wszystkie poboczne partie do KO dołączyły wówczas dałoby się odczuć siłę. Tymczasem.. poczekamy co będzie za 4 lata. Jesień piękna, spotkanie udane, dobrze choć tym się cieszyć. Pogody ducha i dla Ciebie :)

Skarlet - notatki z życia i podróży pisze...

Mam te same odczucia odnośnie wyborów. A biorąc pod uwagę wyjątkową sytuację, 60-procentowa frekwencja nie wydaje mi się rewelacją. Prawie 40% nie wypowiedziało się; nie zależy im na demokracji? Pewnie kilku milionom pojawiła się w głowie ta sama myśl: co pomoże mój 1 głos? Zadziwiające....
Poczułam smak zupy dyniowej i zapach tiramisu. Bardzo lubię i to, i to. Dynia to dla mnie królowa jesieni, uwielbiam ją z orzechami, w słodkiej banicy. :)))

Lucia pisze...

Jak pisałam nie mogłam glosować, bo urodzinowi goście a do Rzymu daleko. Ale cóż mój głos w tym przypadku tak ogromnej przewagi. I tego nie potrafię zrozumieć. Wstyd się przyznać do poglądów politycznych? Bo jak piszesz to chyba krasnoludy wzięły sprawę w swoje ręce.
Goście zawsze mile widziani i czasami konieczni. A tiramisu... ile domów tyle wersji. Ile restauracji to samo. Zdjęcia piękne. :)

Danka pisze...

A ja mam spokojna głowę..Mój głos zawsze był na końcu,więc nigdy nie przebił tego czego bym chciała ..Dlatego nie głosuję.Mieszkam w innym kraju i jest mi obojętne co się w Polsce dzieje.z tego co widać nie jest tragicznie..Inne kraje mają gorzej..Ja zapamiętałam jedno,kiedy jeszcze mieszkałam w Polsce..Dawniej ludzie wychodzili na ulice walczyć o swoje prawa.Dzisiaj nikomu już się nie opłaca,bo mają sie dobrze..Nie wliczam całości do "dobrze"ale widać to z perspektywy czasu ,że Polska staje sie naprawdę ciekawym krajem..Tylko żeby jeszcze godne zarobki mieli Polacy..Może sie doczekają.czego życzę.Pozdrawiam. Tiramisu nie za bardzo lubię ,za dużo kremu..ale każdy ma swoje ulubione ciacho☺ Tez lubię gości ,kiedy nas odwiedzają☺☺Pozdrawiam.

Frau Be pisze...

Zastanawia mnie, po co włożyłaś tyle pracy w gotowanie, skoro do pełni szczęścia wystarczy człowiekowi bita śmietana? :)))
Gawron podniósł mnie na duchu swoją urodą, bo co do wiary w naród, to już niekoniecznie. Ale ja przynajmniej jestem realistką i nie spodziewałam się po ciemnokatolickim narodzie niczego innego.

Pola pisze...

I ja miałam sześcioro gości w sobotę. Moi znajomi od lat wielu. Zrobiłam ciasto marchewkowe z mascarpone- miodzio :) No i duszonki ziemniaczane (regionalne) w ogrodzie. Ale impreza domowa była :) No i rozejść się nie mogliśmy długo w noc... Pozdrawiam złotojesiennie, Pola :)

Zielonapirania pisze...

W moim województwie oczywiście wybory wygrał PIs, choć z mniejszą ilością mandatów niż poprzednio, ale tylko od jednej osoby usłyszałam, ze głosowała na tę partię:) Ale może to i dobrze, że nie obracam się w podejrzanym towarzystwie ?:)

Zielonapirania pisze...

Jeśli znasz człowieka i na niego głosujesz, bo go cenisz, to przynależność do partii ma mniejsze znaczenie. Jednak oddam palec za to, że większość narodu głosowała nie wiedzieć czemu na partię, w związku z tym parlament znów będzie pełen cudaków.

Zielonapirania pisze...

Za pierwsze dwa tygodnie października nie mam do nikogo pretensji, nawet mogę przyznać, ze lubię jesień:)
Nie chodzę regularnie do filharmonii, czasem mnie najdzie. Od siebie mam też ze 30 km w jedną stronę, ale codziennie tyle dojeżdżam do pracy, więc jeden czy dwa takie wyjazdy dodatkowo już nie robią na mnie wrażenia.

Zielonapirania pisze...

Wyniki nieco zmienione, ale rezultat ten sam: pis ma większość w sejmie niestety.
A do przyjmowania gości to ja muszę się odpowiednio nastawić, bo z natury jestem człowiek pojedynczy:)

Zielonapirania pisze...

Dwa razy brawo:)

Zielonapirania pisze...

Masz wybaczone:) A bardziej serio, trudno byłoby Ci sensownie głosować na kogoś, kogo nie znasz, bo od lat mieszkasz za granicą. Domyślam się, że obchodzi Cię, co się w Polsce dzieje, bo masz tu rodzinę i jesteś związana emocjonalnie z krajem, ale przeczytałam gdzieś, że głosować się powinno tu, gdzie się mieszka i właśnie zastanawiam się, czy jest w tym racja.

Zielonapirania pisze...

Jak wyżej:) Mieszkając za granicą bardziej się pewnie angażujesz w sprawy lokalne, a nie polskie, które coraz mniej Cię dotyczą. To zrozumiałe.

Zielonapirania pisze...

A że nie mamy dobrej opozycji, to jest jak jest...

Zielonapirania pisze...

Jeszcze będą po drodze wybory prezydenckie. Zobaczymy, co wtedy.

Zielonapirania pisze...

Naród stracił walecznego ducha. Drzemie uśpiony obietnicą dobrobytu. Przyjdzie czas, to się obudzi i da o sobie znać, także większym i głośniejszym odzewem.

Zielonapirania pisze...

Lucia, ja to interpretuję tak, że prawie 60% głosujących oddało głos na kogoś innego niż pis. Ten nowy układ rozleci się w przypadku pierwszych problemów gospodarczych, uciekną jak szczury z tonącego statku. Trza szykować dobre "kamizelki" dla siebie.

Zielonapirania pisze...

Biorąc pod uwagę sytuację sprzed 40 lat i teraz, faktycznie mamy lepiej. Jednak pod rządami pisu jest zagrożenie dla wolności oraz dla wolności słowa, a dla mnie wolność "droższa od piniędzy", jak to mawiał Pawlak:) Dlatego nie znoszę kaczych klakierów.

Zielonapirania pisze...

A ja spodziewałam się mniejszej przewagi. Nie. Inaczej. Życzyłam sobie mniejszej przewagi. Nic z tego nie wyszło, bo w Polsce nie ma dobrej opozycji i dobrego opozycyjnego przywódcy.

Zielonapirania pisze...

Przyznam się, ze nigdy nie zrobiłam ciasta marchewkowego. Nie odważyłam się:) Wydaje mi się niemożliwe, żebym z marchwi mogła upiec ciastka, choć zrobione przez kogoś innego jadłam i mi smakowały, mimo, że nie były z mascarpone:)

jotka pisze...

jeśli to możliwe, staramy się spotykać chociaż na obiedzie w lokalu, bo stanie przy kuchni dwa dni przed, nie dla mnie...

Anna K. Olszewska pisze...

Jako imigrant nie mam prawa głosu, więc ciężko mówić o angażowaniu się w sprawy lokalne. Polityka w Ojczyźnie teraz mnie nie dotyka tak jak kiedyś, ale za to żyją tam moim bliscy, więc sytuacja narodowa tak całkiem obojętna mi nie jest. Zastanawiam się jednak, czy emigranci nie planujący już powrotu do Polski, mogą decydować o tym, kto ma rządzić w Ojczyźnie, skoro nie zawitali do kraju od lat i nie planują. Śledzę polonie amerykańską i okazuje się, że ogromny współczynnik głosowania pochodził od nich. Jestem w podobnej sytuacji, bo powrotu też nie planuję i myślę, czy to wszystko odbyło się na pewno sprawiedliwie.

dora pisze...

Mój mąż wystał się 4 godziny w kolejce,pół dnia poszło się bujać,bo i dojazd do Hamburga trochę trwa,no cóż, życzylibyśmy sobie,żeby było inaczej,ale nie jest.Niechby chociaż opozycja była mądrzejsza i patrzyła na ręce i przeszkadzała na ile się da w tej samowolce przywódców.

Bardzo ładny dworek! Poszłabym na dobry koncert.

Zielonapirania pisze...

Ten dworek jest niestety dość zniszczony, wewnątrz jest szkoła, z zewnątrz pokazałam.lepsza stronę.

Zielonapirania pisze...

Teraz to najlepsze rozwiązanie, bo faktycznie szkoda gadać:)

Italia Mini pisze...

Powiem Ci że też ostatnio się nad tym zastanawiałam. Chodziłam na wybory dotychczas z przyzwyczajenia wyniesionego z PL. Jeśli tylko miałam jak dojechać do Ambasady. Prawdą jest tez to, że więcej wiem na temat polityków w Polsce niż we Włoszech. Jakoś ciągle żyję bardziej Polską. Z drugiej strony, to we Włoszech już od wielu lat toczy się moje życie. Myślę, że to jest ciężki temat. Z jednej strony są Polacy, którzy nic już nie wiedzą o Polsce, ale idą głosować.... Z drugiej sa i tacy którzy nadal bardzo żyją realiami Polski i...nie głosują. Myślę, ze to pozostaje kwestią sumienia każdej osoby.

Stokrotka pisze...

Czas faktycznie przyśpiesza i to coraz bardziej. Możnaby powiedzieć, że czas z czasem pędzi jak szalony.:-))

A za tiramisu przepadam... w końcu raz się żyje ... dlatego nie trzeba sobie dobrych rzeczy odmawiać...

Zielonapirania pisze...

Super stanowisko:) Po co się ograniczać:)?

haniamrok pisze...

Goście, fajna sprawa, lubię i też lubię ich karmić :)
A z tymi wyborami, to zauważyłam, że biedni duchem ludzie lubią, jak ktoś za nich myśli, za nich podejmuje decyzje, czują się wtedy bezpieczniej. Jak można być tak ograniczonym, żeby chcieć być zniewolonym? Dlaczego ludzie tak nie cenią sobie wolności? Ja tego nie rozumiem. Ale właśnie na takiej bezwolnej, bezrozumnej i do tego przekupnej masie opiera się owa partia. Ale jak gospodarka siądzie, to i ograniczeni ludzie poczują skutki kryzysu i zauważą, że to nie cykliści są winni tej sytuacji? Tylko, że Polacy są nieprzewidywalni. Dobrze choć, że w Senacie demokracja ma większość.

gordyjka pisze...

Mogłaś chociaż kawałeczek ciacha zostawić...;o)

Lucy pisze...

Nie mieszkam gdzies, wiec dlaczego mialabym glosowac tam gdzies? Notabene unijni obcokrajowcy moga glosowac w Niemczech w wyborach regionalnych, co jest jak najbardziej do rzeczy, ze maja prawo decydowac o sprawach w tym zakatku ziemi, gdzie zyja, mieszkaja i placa podatki.
Pisowska amerykanska Polonie to nic tylko na ksiezyc wystrzelic. Ale w sumie, co ksiezyc winny?

Zielonapirania pisze...

Kończy się unijna kasa, budżet pusty, za chwilę wszyscy się ockną i już nie będzie mozna zepchnąć na "winę Tuska.

Zielonapirania pisze...

Nawet dla siebie nie uratowalam;)

Zielonapirania pisze...

Riposta poprawia humor:) a Polonia amerykańska albo za bardzo amerykanska albo za bardzo polska. Mogliby się wypośrodkować:)

Prześlij komentarz