Zapraszam do obejrzenia powyższego video:) Proszę obejrzeć do końca, nawet jak argumenty komika do Was nie trafią, choć ma wielką siłę przekonywania:) I zauważcie, że to nagranie sprzed 10 lat! Już wtedy ludzie wiedzieli, że ..... Oj, nie powiem, oglądajcie.
Piękna dziś sobota, w sensie pogodowo. Posadziłam dymkę cebuli żółtej, białej i czerwonej. Pięknie zieleni się rządek czosnku posadzonego jesienią. Zostawiłam też jesienią w ziemi kilka cebulek, mają już szczypior, i dobrze, bo ten na oknie za dwa-trzy dni skończy się. Upiekłam drożdżowe odrywane ciasto cynamonowe. Posprzątałam w domu, zmieniłam i uprałam pościel. Na koniec rozpalilam ognisko:) Wczoraj sprzątałam w ogrodzie i wyzbierałam stos patyków z drzew, ułamanych przez zimowe wiatry. Wyszedł spory stosik. Piątkowy dzień był dość wietrzny, więc nie zdecydowałam się na użycie ognia, za to dziś cichutko i bezwietrznie. Pięknie się paliło, aż żałowałam, że nie mam jakiejś kiełbaski do upieczenia:)
Dziś nie oglądam seriali, bo internet LTE nie działa, ale wczoraj zaczęłam oglądać The Walhalla Murder. Nie powala, ale obejrzeć można. W recenzjach piszą, że piękne widoki i zachwycająca przyroda islandzka. Przez cztery odcinki tego nie zauważyłam, a wręcz przeciwnie. Szarzyzna, brzydkie miasta, pokryte śniegiem równiny, brudne błoto pośniegowe, brrr... I wątek domów opieki dla odebranych rodzicom dzieci. To mnie najbardziej zainteresowało. Poszperałam w necie i włos się jeży. Otóż jeszcze pod koniec XX wieku w Islandii istniały domy dla dzieci porzuconych, odebranych rodzicom lub upośledzonych, gdzie głodzono je, wykorzystywano i wobec których nadużywano przemocy. I niejako "po drodze" znalazłam informacje o tym, że na Islandii dokonuje się 100% aborcji dzieci z podejrzeniem choroby Downa. Jeśli jakieś się urodzi, to tylko przez pomyłkę, bo każdej kobiecie robi się badanie i kieruje na aborcję.
A jednocześnie wystarczy, że dziecko powie coś zlego na rodzica i oddaje się to dziecko do rodziny zastępczej, a rodzica stawia przed sądem. Co kraj to obyczaj. I podobno 6% mieszkańców Islandii to Polacy.
Nie będę tu cytować wszystkiego co wyczytałam, kto chce to sam się zainteresuje, wszak czasu mamy teraz dużo. Osobiście od poniedziałku wracam do pracy, niechętnie, ale jednak... Bo skoro mogę i firma otwarta, to trzeba. Zarabiam w końcu nie tylko dla siebie, ale także dla tych wszystkich,ktorzy po wszystkim będą potrzebowali świadczeń i zasiłków. Z czegoś trzeba je będzie płacić.
32 komentarze:
Genialne!!! I tak prawdziwe, że aż strach!
Podarowała nam Matka Natura piękną pogodę dziś, to udało mi sìę większy kawał trawnika poddać działaniu areatora-wertykulatora, com go kupiła rok temu. Prawie 3/4 240litrowego wora "filcu" zebrałam. Będzie miał Synek co dźwigać spod płota do bramy!
Serdeczności ślę i oczywiście uważności okołopracowej!
Cóż.. jesteśmy plastikowym pyłkiem, z którym planeta właśnie sobie radzi. Już mi lżej 😉 O dzieciach na Islandii boli sama myśl, nie dam rady. Trzymaj się w pracy, powodzenia 👋
A to mnie zaskoczyłaś tą Islandią...Ale chyba wole nie drążyć tematu.
Carlin jak zawsze: w punkt. Ziemia przetrwa, da sobie radę jeszcze długo po nas.
Gratuluję trawnika:) osobiście dorobiłam się tzw. ugorku, więc tylko od czasu do czasu przelece kosiarką:) A ciekawa jestem, jak się potem pozbywacie tego "filcu"?
A pointa skeczu jak do ciebie przemówiła? Przyznam, że poczułam ciarki...
Podobne historie z domami opieki dla dzieci miały miejsce także w Wielkiej Brytanii lub Hiszpanii i to na większą skalę, ale Islandii nie podejrzewałam.
Śmieciara zabiera razem ze zmieszanymi. Oczywiście każde w osobnych worach. Tak samo trawę po koszeniu, gałęzie po cięciach!
2009-2010 była pandemia "świńskiej grypy", więc temat był na czasie...;o)
My dopiero "nadrabiamy" jesień...;o)
Oglądałam film na YT o tych "cywilizacyjno-socjalnych" eksperymentach, do dzisiaj jestem przerażona...;o)
O tym że Natura-Ziemia sobie i bez nas poradzi to wiadomo. A i widać już w obecnej sytuacji, wystarczyło "kilka" dni a już zwierzęta wracają na swoje stare terytorium, itd... Aby przeżyć to my musimy nauczyć się współdziałać, my musimy się dostosować.
Też ogrom czasu spędzam w ogródku. To pierwsza wiosna kiedy mamy ogródek. Także planuję, myślę kombinuję, przekopuję. A jak mam chwilę siadam z książką i czytam, albo haftuję. Nadrabiam zaległości.
Obejrzałam, świetne pod każdym względem!
Trzeba sobie jakoś radzić i wymyślać aktywności dla zajęcia rąk lub głowy...
Wideo, nie ma w sobie nic z komizmu, jest przerażająco prawdziwe.
Tym bardziej, jak się czyta, że pandemie co jakieś sto lat pojawiały się od zawsze, oczyszczały planetę z osobników słabych i chorych i dzięki temu "człowiek" nie skarlał.
Hiszpanka grasowała ok. sto lat temu, więc koronawirus nie powinien być totalnym zaskoczeniem.
Patrząc na to,jak Państwo "dba" o swych obywateli dochodzę w wniosku, że tym razem pandemia nie spełni "swojego zadania", bo zostaną nie "osobniki silne", ale ci, co mają dostęp do prawdziwego leczenia się. A ci na pewno nie powinni być reproduktorami następnych pokoleń, bo może i tężyzna fizyczna u nich jest, ale umysły mają całkiem skarlałe...
O domach dziecka w Irlandii, ale nie tylko, ogólnie w krajach skandynawskich, kiedyś czytałam, ale to temat nie na moją psychikę. Krzywda i cierpienie dzieci i zwierząt mnie bardzo dołuje.
Pisałaś w sobotę, więc do tego dnia się odniosę...
Umyłam okna, upiekłam ciasto, ugotowałam dwudaniowy obiad (co rzadko mi się zdarza). Jak można wykorzystać czas, kiedy ma się wolne? :) W domu mogłabym spędzić i dwa miesiące i nigdy bym się nie nudziła. Zresztą namiastkę tego miałam zeszłego roku - 4,5 miesiąca spędzone w towarzystwie psów, a wszystko z powodu operacji nogi. Żyć nie umierać. Mnie było bosko, choć operacja wykluczyła mnie z typowej aktywności ;)
O tej Islandii nie słyszałam. Faktycznie - bezduszne zachowania. Dla mnie nie do zaaprobowania.
Takie odgrzewane filmiki to czasem prawdziwy rarytas :)
No i niech nas Bóg, lub niektórych ELEKTRON, uchroni od tej zarazy, a latem będziemy weseli i społecznie aktywni. Oby do lata...
Bardzo aktualnie brzmi ten facet. Przykład z Pompejów jest strzałem w dziesiątkę. Byłam, oglądałam i wciąż mam dreszcze, kiedy sobie wyobrażę moment kataklizmu.
Pozdrawiam serdecznie :)
No tak, niby gdzies tam z tyłu głowy zawsze jest,ze coś moze się wydarzyc,a jednak niezbyt realne te mysli, przeganiane w kąt, by być przygotowanym,czy mozna byc przygotowanym? Wszyscy trąbili o wojnie a tu proszę wirus ,mniej czy bardziej zjadliwy,ale rozdmuchany przez wszystkie media swiata, i stan zagrozenia, poczucia bezpieczenstwa draztycznie się zmienia z dnia na dzień.
Ale sklejamy dzien za dniem, staramy sie jak mozemy mysleć pozytywnie,nie możemy poddać się zwatpieniu i strachowi.
Teraz działki i ogrodki w cenie! Mam nadzieje po okresie kwarantanny ruszyć wreszcie na spacer po łąkach ,niech tylko miną te 2 tygodniew zdrowiu i już bedę spokojniejsza.
Witam.
Lepiej pomagać Matce Naturze, a nie ją dewastować.
Też mi się marzy wyjazd na łono natury, aby sobie pochodzić.
Pozdrawiam serdecznie.
Michał
Ten filmik obejrzalam z wielkim zainteresowaniem, pan przedstawil problem tez przeswietnie!
Lepiej się dodatkowo nie dołować takimi filmami.
Jest okazja na to, by zrobić coś co odkładało się na potem, byleby nie za długo to trwało:)
Zgadzam się, ten trudny czas to także okazja dla tych, co tylko mijają się na co dzień w drzwiach, aby lepiej się poznać i posłuchać się wzajemnie.
Nie odważę się wypowiadać o służbie zdrowia, nie mam na ten temat wiedzy. Doceniam jednak tych ludzi, którzy na co dzień mają z wirusem do czynienia. Absolutnie też nie jestem zwolenniczką pisu, a nawet bardzo wręcz przeciwnie, ale czy jakikolwiek inny rząd i inna służba zdrowia sobie z tym radzą ?
Ja już wróciłam do pracy i nie wiem w co ręce włożyć:) Chętnie skorzystałabym znów z jakiegoś wolnego:)
I znów okazują się całkiem na czasie:)
Wydaje mi się, że do PÓŹNEGO lata, niestety...
To prawda, nie można poddać się mediom, panice, strachowi. Życie się toczy, inaczej, ale jednak trwa. Nie pozwólmy negatywnym wpływom zapanować nad nami:)
Okazuje się, że od wczoraj nawet nie można jeździć na działki, na szczęście ja mam zaraz za posesją. Oby tylko zrobiło się cieplej, bo po nocach wciąż mróz.
Doczekamy się czasu, gdy znów ruszymy w plener, na pewno, potrzeba tylko dużo cierpliwości i warto się w nią uzbroić.
I nie zestarzał się, ale to akurat nie jest dobre:)
Jak najwięcej pozytywnych myśli i zdrowia życzę :)
Witaj
Dzisiaj zajrzałam, bo chciałam złożyć życzenia
Życzę aby święta Wielkanocne przyniosły radość,
spokój oraz wzajemną życzliwość.
Ja po raz pierwszy sama w te święta....
Bardzo fajnie zostało to napisane.
Prześlij komentarz