niedziela, 12 kwietnia 2020

Pogodnie i świątecznie

No ok. Trochę mnie nie było. Nie miałam czasu. Dużo pracy w pracy. Niekorzystne godziny tej pracy, więc ani ranka ani wieczora. Wracałam w nocy, spałam do 10.00, ogarniałam się i znów do pracy. Praca w ogródku. Drobne prace na działce. Wszystko to sprawiło, że mało zaglądałam na blogi. U mnie wszystko w porządku, zdrowie fizyczne i psychiczne dopisuje:) Pilnuję się zaleceń i zaopatrzyłam się w maseczki, żeby PIS nie pluł mi w twarz. Kontaktuję się tylko z tymi co muszę, do sklepu chodzę raz na dwa tygodnie (niczego nie brakuje i świąteczne zakupy zrobiłam w kwadrans), nie czytam głupot z FB, ale owszem posiadam profil, aby oglądać niedźwiedzie i inne cuda na profilu Nadleśnictwa Baligród. Kocham pana panie Nóżka, jest pan moim idolem:) I po to, aby otrzymywać messengerem filmiki o tym, jak najmłodsza wnuczka stawia pierwsze kroki oraz mówi pierwsze słowa, a średnia czyta alfabet i nazywa kolory po angielsku. Z najstarszą rozmawiam przez telefon. Takie czasy. Wirus podszedł pod drzwi, jeszcze nie pod moje. Zachorował mąż córki mojego brata. Leży trzeci tydzień w szpitalu, stan dobry. Nikt z rodziny się od niego nie zaraził, zostały zrobione wszystkim testy. Kontaktujący się z nim po jego zakażeniu odbyli kwarantannę. Chory leży w izolatce, poza tym szpital dedykowany dla zawirusowanych pustawy. Pacjent czuje się dobrze. Pewnie za parę dni wróci do domu. Test wyszedł mu po leczeniu negatywny, jednak na wszelki wypadek trzymają go jeszcze z daleka od ludzi, a on się nudzi i tęskni za golonką i piwem:)

Wiosna wybuchła kolorami i zapachami. Praży słońce, trawa, krzewy i drzewa zakwitły intensywnymi barwami. Wreszcie!













Świętować zaczęłam w piątkowe popołudnie, bo te moje święta to krótkie są, gdyż jutro idę do pracy. Zgarnęłam córkę z miasta w piątek i spędziłyśmy razem sobotę i pół dzisiejszego dnia wylegując się na leżaku, gawędząc i zajadając świąteczne przysmaki. Wieczorem w piątek rozpaliłyśmy w ogrodzie ognisko i siedziałyśmy do ciemnej nocy.


Najstarsza wnuczka od początku miesiąca u drugiej babci i stanęło na tym, że i na święta tam zostanie. Przykre to, bo planowałyśmy razem święta od dawna, ale bezpieczniejsze, jeśli dziadkowie i ona nie będą się z nikim kontaktować, bo przedszkola nadal zamknięte i potrzebna jest dalsza ich pomoc. Dziś po śniadaniu poszłyśmy z córką na łąki. O łąkach żadne ustawy nie mówią:)? Na polach i łąkach pusto, wszak to Wielka Niedziela, a dla ludzi ze wsi łażenie po nich to żadna rozrywka, a wręcz coś dziwnego. No to poszłyśmy robić te dziwne rzeczy:) Niestety, młoda wpadła w przerażenie na widok zaskrońców i po godzinie wróciłyśmy. Było ich sześć, jeden zaskakująco duży, ale tak szybko uciekały, że nie zdążyłam zrobić im zdjęcia, poza tym słońce świeciło prosto w wyświetlacz, córka piszczała i szarpała mnie, żeby uciekać, że wyszło to co wyszło, czyli same ogony:)



W ogrodzie było znacznie bezpieczniej, więc znów do obiadu zapadłyśmy na słońcu. Jedynie kosy  buszowały pod drzewami lub śpiewały jak szalone. Zauważyłam całe stada sikorek, rudziki, wróble, dzięcioła, sójkę, pleszki, synogarlice i wspomniane kosy.
Po odwiezieniu córki do miasta delektuję się ciszą i spokojem. Żeby spalić, co zeżarłam, a w szczególności czekoladowe ciasto i deser tiramisu, włączyłam sobie energetyczną muzykę i odbyłam sesję zumby he he:) Mam jeszcze film do obejrzenia na wieczór.


To nie jest lustrzane odbicie, to Lucek i kot córki, jeszcze zanim zawarły komitywę:)

I tak sobie pomyślałam, że wiele osób będzie zadowolonych z tych świąt innych niż zwykle. Bez nadmiernych wydatków, bez jeżdżenia setki kilometrów, bo wypada odwiedzić rodzinę, czy się chce czy nie;) bez całowania cioci Frani i wujka Gienia, których widuje się raz w roku, bo wypada zaprosić; bez politycznych kłótni przy stole,  bez przymusowych spotkań z teściami i nielubianym zięciem, bez zmęczenia gotowaniem i pieczeniem, sprzątaniem, bo co powie mama na kurz za szafą; bez wyrzucania jedzenia po świętach i bez pijackich burd, itp itd. W spokoju, w naprawdę najbliższym rodzinnym gronie i bez przymusu. Osobiście planowałam te święta ze wszystkimi moimi dziećmi i wnuczkami. Wyszło inaczej. To żadna tragedia. Będzie inna okazja albo i bez okazji. Wszyscy jesteśmy w bieżącym kontakcie, nikomu niczego nie brakuje, wszyscy zdrowi i to najważniejsze. Zjazd rodzinny zrobimy kiedy indziej.

Życzę Wam dobrego nastroju na pozostałe świąteczne dni i po świętach.

41 komentarzy:

Fuscila pisze...

Spokojności i zdrowotności Ci życzę, Piranio!Nie tylko na Święta!
Trzymaj się i nie daj się siłom wrażym!

to-znowu-ja pisze...

Tak myślę, że większości takie spędzanie świąt bardzo się spodoba.
Dużo zdrowia Tobie i najbliższym!

pani z apteki pisze...

Dużo, dużo zdrowia, to najważniejsze :)
Ja z tych, co od kilku(nastu?) lat na takie święta czekali ;)

onyks pisze...

Pięknie spędzasz ten trudny czas i w pięknym otoczeniu. Zdrowia !

Lucia pisze...

Jak jest dobrze to dobrze. I tak trzymaj.

Stokrotka pisze...

Zdrowia i nadziei na lepsze...

Zielonapirania pisze...

I Tobie Kochana, bo choć w święta dom masz pusty, to przecież nie jesteś sama. Myślami z Tobą jest wiele osób, ja także;)

Zielonapirania pisze...

I wzajemnie, a reszta sama lub z pomocą się ułoży:)

Zielonapirania pisze...

Doczekałas się i może powtórzysz w roku przyszłym choć w lepszych okolicznościach, pierwsze koty za płoty:)
Wszystkiego dobrego.

Zielonapirania pisze...

Od nas samych wiele zależy. Kto żyje tylko tragedią, to i życie ma tragiczne. Dajmy sobie szansę wyjść z tego co się dzieje, pełnymi zdrowia, nie tylko fizycznego. Nasza psyche też potrzebuje oddechu.
Pomyślności w zdrowiu wszelakim;)

Zielonapirania pisze...

Lucia, ogólnie w społeczeństwie nie jest dobrze. Ale wirus nie przesłania mi świata, który jest piękny i daje wiele radości. Zatem cieszę się drobiazgami i nie zejdę przynajmniej na depresję:)
Zdrowia Ci życzę i spokojności.

Zielonapirania pisze...

Nadzieję mam zawsze, nigdy w nią nie zwątpiłam, choć to przysłowiowa matka głupich. Wolę jednak być głupia i pełna nadziei niż mądra, ale ogłupiała ze strachu.
Trzymajmy się i myślmy pozytywnie.

Ariadna pisze...

Dla mnie takie święta, to miód na serce :)
Niczego nie trzeba, za to dużo można ;)

Lucy pisze...

Piekna wiosna u Ciebie, wszystko w kwiatach, u mnie wiele zdazylo juz przekwitnac, a magnolie to mróz sprzed 2 tygodni posiekal, i jest, jak jest.
Wiosna byla u nas za wyrywna.
O polach ustawa nic nie wspomina? A to im umknelo cos :D dobrze dla was.
Rozmawialam z Emilia na temat wlasnie tego braku spedów rodzinnych w te swieta, ona jest tez zdania, ze wielu ludzi, szczególnie synowych ;) odetchnie.
Pozdrawiam serdecznie w swiateczny poniedzialek i zycze Ci jeszcze milego swietowania w Twoim stylu!

jotka pisze...

Wiosna wybuchła, słonce grzeje, a my wykorzystujemy kontakty sieciowe, tak niedawno krytykowane, bo za dużo, za często, bo namiastka...
Uczymy się wielu rzeczy przyglądamy sobie i światu, wyciągamy wnioski.
Rób to, co sprawia radość i miej się zdrowo:-)

Lidia pisze...

To zdrowia i odpoczynku życzę ☺️

kotimyszkot pisze...

Najważniejsze żeś zdrowa i zadowolona, do tego wiosnę piękną złapałaś.. ogony też 🙂 Powodzenia od wtorku i pozdrowienia 🌺

gordyjka pisze...

Ogony wyszły Ci cudnie !! ;o)

U mnie bardziej pęd wiosenno-ogrodowy niż świąteczny...Ale Wnuków nam brakuje okrutnie !! Uzależnienie ma swoją cenę...;o)

Zielonapirania pisze...

Z tym "dużo" to bym podyskutowała, ale faktycznie, nie ma napinki;)

Zielonapirania pisze...

A przed nami jeszcze bzy, jaśminy, kalina ogrodowa, dzika róża... Piękno przyrody gwarantowane aż do zimy;)
Dziś byłam w pracy, ale popołudnie moje. Zastanawiam się, czy kupić sobie rolki czy huśtawkę ogrodowa i nie mogę się zdecydować hi hi:)

Zielonapirania pisze...

A wiesz,że ja na te "okazję" to.nawet Messengera sobie zainstalowałem, bo dotychczas od wszelkich komunikatorów trzymałam się z daleka.

Zielonapirania pisze...

I wzajemnie:)

Zielonapirania pisze...

Powodzenie każdemu potrzebne, więc odwzajemniam i życzę coraz więcej powodów do radości i zadowolenia. Nie tylko od święta,oczywiście:)

Zielonapirania pisze...

Łebki były sliczniejsze,takie żółte, ale zbyt szybkie:)

Zielonapirania pisze...

Dziękuję. I Tobie wszystkiego dobrego.

Mrs.Gorzka pisze...

Piękne te rozkwitłe drzewa.

Teresa Czajkowska pisze...

Takie święta w jednym domu, ale każdy oddzielnie na swoim piętrze...to kuriozum. W południe spotkaliśmy się z całą rodziną, również z córka z Poznania na zoom-ie. Ona i tak przyjeżdża do nas w tygodniu, przywożąc a to maseczki, a to rękawiczki i pozostawia na tarasie a rozmawiamy przez oszklone drzwi. Zrobili nam staruszkom kwarantannę, podobno dla naszego dobra. Do czego to dochodzi...
Pozdrawiam serdecznie.

Zielonapirania pisze...

Szkoda tylko, że tak szybko.przekwitaja.

Zielonapirania pisze...

Mój syn z żoną i dzieckiem, mój brat z żoną, moja siostra też w takim domowym dobrowolnym areszcie już od dawna. Oby dane nam było wszystkim szybko spotkać się w rodzinnym gronie.

Ala pisze...

Myślę podobnie - wiele "gospodyń domowych" w duchu cieszy się z tego, że w te święta nie muszą nigdzie gnać, gotować dla całego wojska i zabawiać towarzystwo. Mogą poświęcić się sobie, swoim najbliższym i celebrowaniu dnia.

Zielonapirania pisze...

Czasem i w czymś złym można dopatrzeć się dobrych stron;)
Pozdrawiam

kobieta w pewnym wieku pisze...

Piękne zdjęcia 'kwitnącej" wiosny. Podoba mi się ostatni fragment wpisu o świętach inaczej. Mnie też się podobały, bo były takie jak piszesz. Pozdrawiam

Zielonapirania pisze...

Dziękuję, piękna wiosna, a przecież dopiero się zaczyna, najlepsze przed nami:)

Krystyna 7.8 pisze...

Piękne zdjęcia, pięknych wiosennych kwiatów. Dużo zdrowia życzę. Serdeczne pozdrowienia znad sztalug malarskich przesyła Krysia

Zielonapirania pisze...

Dziękuję i wzajemnie. Kwitnące drzewa i kwiaty nastrajają optymistycznie, warto dla dobrego samopoczucia pozachwycać się ich urodą.

Italia Mini pisze...

No to ja już po Świętach, ale życzyć dużo zdrowia można zawsze, prawda... Mnie w te Święta jednak troszkę smutno było. Nie żadna tragedia, po prostu smutno. Ale te były takie aby kolejne mogły być już w dużym gronie rodzinnym.
Zdjęcia i spacer cudowne. Wiosna przyszła, puka nam w okna. Także tylko aparat w dłoń i można uwieczniać te cuda i się zachwycać.

trollatrolla pisze...

pięknie masz...
co braku burd świątecznych to nie jestem taką optymistką...
Ale dobrze, że ci spokojnie czas mija

Zielonapirania pisze...

Policja potwierdzila, że święta były bardzo spokojne:)

Zielonapirania pisze...

Dobrzy ludzie życzą innym zawsze wiele dobrego:) i wy również trzymajcie się w zdrowiu.
Są bardzo ograniczone możliwości podziwiania wiosny, więc warto zatrzymać w kadrze jej najmniejszy objaw. Liczymy za to na lato:)

Ismena pisze...

Ja tęsknię do mojego ogrodu. Nawet do tych wszędobylskich mleczy. Na szczęście przynajmniej fiołkami się nacieszyłam
A zdjęcie kotków wzruszające.
Pozdrawiam nieśmiałymi promykami słońca

Zielonapirania pisze...

Ciężko żyć bez dostępu do natury, wszak jesteśmy jednym z jej elementów, ale to minie, trzeba jeszcze trochę cierpliwości.
Bądź wytrwała i zdrowa, doczekamy lepszych czasów, to pewne:)

Prześlij komentarz