niedziela, 24 maja 2020

Coś luksusowego

Zobaczyłam  w necie reklamę znanej firmy kosmetycznej: kremy za grosze. Za grosze ? Tej firmy ? Aż zajrzałam z ciekawości, ile te grosze wynoszą.  Najtańszy krem w promocji 110 PLN. Cóż, na sobie nie warto oszczędzać, cóż to jest 110 pln, jeśli w zamian będę piękna i młoda i tak dalej ble ble ble... Jednak nie kupię, choć mnie stać. Nie wierzę w cudowne działanie cudownych, coraz to innych składników w kosmetykach. Owszem, kosmetyki mają dobry wpływ na skórę, ale nie cudowny. Tak wiem, nie znam się, przyznaję, jednak opieram się na doświadczeniu. To co jemy, co pijemy, jak żyjemy, ile śpimy, to ma większy wpływ. Aktywność fizyczna, zdrowe jedzenie więcej znaczy niż jakiś składnik kremu, nagle podobno odkryty.


Jakiś czas temu świat zachwycił się śluzem limaka w kosmetykach, kupiłam i ja krem z tym składnikiem. Mimo mikro śladu w kremie czegoś co występuje w ślimakowym śluzie, bardzo szybko zaczął on oddziaływać na  moją skórę. Uwidoczniło się to w postaci licznych pyszczy na twarzy, bardzo bolesnych i gojących się dość długo. Nie od razu skojarzyłam z kremem, jednak bez wątpienia był on sprawcą mojego oszpecenia. Odstawiłam (szkoda, że nie wyrzuciłam) i używałam do nawilżenia pięt, w tym miejscu nie dostałam alergii:) Do twarzy kupiłam tanie kremy po kilkanaście plnów i one są najlepsze, bo sprawdzone przez lata.
Kiedy na początku maja była u mnie wnuczka, buszowała po mojej sypialni, między innymi na toaletce z kosmetykami. Posmarowała się tym nieszczęsnym kremem ze ślimakiem pod moją nieobecność ! Alergię na buzi było widać przez tydzień. Krem wylądował w śmieciach, a ja mam wyrzuty do dziś.

W młodości używałam tylko kremu nivea, którego jednym z głównych składników jest euceryt. Euceryt jest alkoholem lanolinowym z wysoką zawartością cholesterolu, wykazującym niski potencjał alergiczny, a więc bezpieczny dla skóry. Krem Nivea wymyślił polski Żyd z Gliwic, Oskar Troplowitz. To on wynalazł też pastę do zębów, pomadkę do ust, białe pachnące mydło i plastry z opatrunkiem. Nie żyje już od ponad 100 lat, a jego krem w niemal nie zmienionym składzie nadal ma się dobrze i jest kremem najbardziej popularnym na świecie. Sprzedawany jest w 150 krajach świata, nawet w Zanzibarze i Papui-Nowej Gwinei. Niebieskie pudełeczko kremu Nivea nie zmieniło się od stu lat (na początku było żółte). Chyba każdy człowiek na świecie wie, jak ono wygląda.

Największa fabryka była w Polsce (choć siedziba firmy o nazwie Beiersdorf znajdowała się w Hamburgu) i oprócz kremu produkowano jeszcze inne wyroby. W czasie zawieruchy wojennej receptury przepadły. Jednak pracownicy z pamięci odtworzyli dość prosty skład kremu Nivea i kiedy po wojnie Polska w ramach odszkodowania wojennego otrzymała prawo do marki Nivea, znów ruszyła produkcja w poznańskiej fabryce. W 1997 Niemiecka firma Beiersdorf odkupiła jednak to prawo. Przy okazji opakowanie z tworzywa zastąpiono metalowym. A jednak najlepiej sprzedaje się to polskiego pomysłu, plastikowe niebiesko-białe:)

Pierwotnie euceryt pobierano z łoju z mieszków włosowych owiec. Potrzebny był do tego, aby związać czymś wodę, glicerynę, olejek różany i liliowy oraz kwasek cytrynowy, Potem okazało się, że dodatkowo euceryt tworzy na ciele warstwę, która zatrzymuje w skórze wodę, zatem wpływa na jej nawilżenie, wygładza zmarszczki i poprawia kondycję naskórka, stymuluje też produkcję lipidów. A ponieważ zawiera także panthenol to także łagodzi podrażnienia skóry. Nadaje się dla człowieka od pierwszego dnia życia do ostatniego.

Kogo interesuje porównanie kremu nivea z innym drogim kosmetykiem, zapraszam do przeczytania artykułu z LINKA

Dodam, że ten post nie jest sponsorowany i nie jest reklamą:) To mój osobisty subiektywny odbiór produktu i wyczytana ciekawostka.

Dziś cerę poprawiałam sobie na dworze, na świeżym wilgotnym powietrzu.




Owszem, padało, ale mam przecież kurtkę nieprzemakalną z kapturem i buty. To poszłam. Zresztą potem przestało padać, a potem znów zaczęło.
















Najprzyjemniejsze chwile spędziłam na granicy lasu i łąk, w pobliżu rzeki. Wrażenia fantastyczne. Cisza wokół, tylko donośny śpiew ptaków dochodził z lasu. Nade mną krążył bocian, coraz wyżej i wyżej, zataczał równe koła aż zniknął w przestworzach. Nisko z szumem skrzydeł przeleciały dwie białe czaple. Pod pobliskim krzaczkiem zatrzymała się mała myszka. Na brzeg rzeki podszedł młody sarni koziołek, rozejrzał się, zatrzymał na mnie wzrok... nachylił się i napił wody z rzeki. Chwilę jeszcze postał i powoli oddalił w głąb lasu. Tuż obok mojej głowy śmignął szybkim lotem zimorodek i usiadł w gęstej koronie niedużego drzewka. Jako, że "wystawałam" ponad powierzchnię łąki, jaskółki obrały mnie sobie za tyczkę do slalomu i podlatywały tak blisko, że gdyby nie ich szalona prędkość, mogłabym je głaskać w locie:)
Wkoło coś bzyczało i pachniało. Pokrzykiwania bażantów niosły się po okolicy.  To się nazywa luksus:)!

Piękna wiosna, piękny dzień, choć deszczowy. Dał siły do życia wielu roślinom, także tym moim na działce i w ogrodzie, z czego się bardzo cieszę. Wczoraj posadziłam dwie pęcherznice - żółtą i czerwoną - im deszcz także się przydał.







Jeśli nic się nie zadzieje złego, będzie urodzaj porzeczek.
Nie można tego być pewnym, ale ostatni przymrozek im nie zaszkodził. Niestety, niektóre  liście ogórków zżółkły od chłodu, jednak widzę, że nowe wyrastają zielone, może odbiją i nie będę musiała drugi raz sadzić sadzonek.

Kończy się weekend, pełen zwykłych i niezwykłych przyjemności. Do niezwykłych zaliczam wczorajszy całodzienny pobyt u mnie najmłodszej wnuczki,  14-miesięcznej. Cudowna kochana dziewczynka:) Pomogła mi podjąć decyzję: jutro wybieram się do sklepu kupić wszystkim moim wnuczkom rowery, w końcu za moment 1 czerwca:)

40 komentarzy:

Fuscila pisze...

Nie ma to jak proste kosmetyki, a Nivea doskonale się w to wpasowuje!
U mnie tak pięknych pól tyle nie ma, bo wiadomo - lasy, ale czułam się tak, jakbym tam była u Ciebie!
Przedwczoraj jakieś 2 metry od rowery przebiegł jeleń, całkiem pokaźny! To rzadkość tutaj, bo więcej dzików jest!
Zielonością drzew i traw, błękitem nieba, kolorami kwiatów wszelakich -
Pozdrawiam!

kotimyszkot pisze...

Ależ będą się wnuczki cieszyć, a Ty razem z nimi :) Wycieczkę miałaś super, fantastyczne widoki i jest co podziwiać.. Wiewiórę ostatnio w warszawskich Łazienkach widziałam, tak to nigdzie jej złapać nie mogę.. A krem Nivea i u mnie na półce, od zawsze, bo i mojej Mamie towarzyszy i Babcia używała go od kiedy tylko stał się po wojnie dostępny..

Zielonapirania pisze...

Mam nadzieję, że najstarsza wnuczka będzie mi już w tym roku towarzyszyć w bliskich rowerowych wycieczkach. Ta średnia jest niestety za daleko, a malutka... za malutka, ale niech ćwiczy:)
U mnie wiewiórki koło domu buszują, mam na posesji dwa włoskie orzechy, jesienią je chowają, a teraz wiosną szukają w ogrodzie:)

Zielonapirania pisze...

Ostatnio dowiedziałam się, że można kupić sam euceryt i samemu sobie zrobić kosmetyki w domu. Taka ciekawostka, jeszcze nie zgłębiłam tematu:)
Zasugerowałam się Twoją wycieczką rowerową po lasach, choć poszłam pieszo, ale faktycznie jest dużo poziomek i będę pilnowała czasu dojrzewania.
Widok jelenia musiał być niesamowity, ale widząc dzika też bym spanikowała:)
Wszystkiego dobrego:)

Pola pisze...

Najpiękniejsza jest przyroda! I obcowanie z nią zachwycające zawsze, co zreszta udowodniłaś nie raz tutaj! Dziś też :)
Co do kremów, to również zaliczyłam przeróżne, i z różnych przedziałów cenowych ( w moim zasięgu oczywiście) ale ostatecznie używam tylko robionych samodzielnie, przez zdolną pania konserwator dzieł sztuki i... są nie do przecenienia. Trzeba je oczywiśce przechowywać w lodówce :) A co do NIVEA, cały czas jest na naszej łazienkowej półce. Po prostu zawsze go lubiłam i lubię. Nie wiedziałam, kto za nim stoi :)

Zielonapirania pisze...

A jeszcze dźwięki, zapachy, wilgoć powietrza... tego żaden tekst i zdjęcie nie odda, ale we wspomnieniach zostaje i te wrażenia dla mnie są bardzo ważne.

Fuscila pisze...

O! Z dzikami to miałam bliższe spotkanie trzeciego stopnia! Na bloxie pisałam!

trollatrolla pisze...

ha! Z kremami mam podobne doświadczenia. Jak kupię jakiś taki super-hiper to albo mnie wysypie albo szczypie albo na odmianę robi tłustą maskę na twarzy - mimo, że zawsze dobrany do cery.
Ostatnio najlepiej mi się sprawdza ...TADAM! NIVEA. No dobra, nie ten kultowy. Zwykły "do twarzy 3 w 1". Używam od dwóch lat rano i wieczorem, nie uczula, nie podrażnia, nie przestaje działać.

Spacer po polach i lasach... Bajka. Zwłaszcza w niezbyt zimne, deszczowe dni. Szwedzi mówią: nie ma złej pogody, są tylko złe ubrania. Zachwyciła mnie wiewiórka.

kobieta w pewnym wieku pisze...

Piękna przyroda to najlepszy kosmetyk. Działa na duszę. Ładne zdjęcia.

gordyjka pisze...

Co do kremów zgadzam się z Tobą absolutnie !! Czym droższe, tym gorsze...;o)
A wycieczka wspaniała !! ;o)

Mo. pisze...

Ja też nie wierzę w moc drogich kosmetyków, dwa razy na własnej skórze przekonałam się, że ich jedyną wartością była wartość pieniężna jaką zainwestowałam w chęć bycia piękną i młodą. Dopiero niedawno pozbyłam się śladów użytkowania takiego jednego kremu, drogiego, francuskiego, do nabycia w aptece, a do kupna którego skusiła mnie w dużej mierze promocja. Skóra z twarzy schodziła mi tak że sobie ją rano zbierałam z poduszki. Oddałam specyfik koleżance i Ona jest zadowolona a ja wróciłam do tańszej i sprawdzonej mikstury. Zresztą co tu dywagować - naturalne piękno obroni się samo, bez wysokich finansowych inwestycji :).
Tlen, spacery, zieleń, śpiew ptaków, wiecznie zachwycająca przyroda - to jest recepta na młodość ciała i duszy. W takie rzeczy wierzę i takie stosuję.
Rowery świetna rzecz, dziewczyny na pewno będą zachwycone.

Lucia pisze...

Niebieskie pudełeczko Nivea stoi u nas w łazience. Używa go V.
Ja mam swoja grupę kremów ze średniej półki i raczej się nie wychylam. Mam od urodzenia dobra cerę ale muszę ja nawilżać, W Italii wilgoci od groma to jeden problem mniej,
Krem ostatnio który mam to i na dzień i na noc. 24 godziny.
A prezent dla wnuczek super. Jak i fotki. Uściski

Zielonapirania pisze...

Nivea to u mnie krem pomocniczy, na stałe staram się używać kremów marki Celia, pasują mi, są lekkie i nietłuste. I w przystępnej cenie oraz o prostym składzie.

Zielonapirania pisze...

Dziękuję. Nie bez przyczyny nasze babcie zbierały deszczówkę do mycia i stosowały zioła.

Zielonapirania pisze...

No, może nie wszystkie... Są bardzo dobre kremy z wyższej półki, nie przesadzajmy:)Ale jeśli wsadzono tam jakiś stary składnik pod nową nazwą albo jakieś dziwactwo jak niby-drobinki złota, to ja przepraszam... nie kupię:)

Zielonapirania pisze...

Twój przypadek pokazuje, jak ważnym jest dobrać odpowiedni krem do właściwej skóry na twarzy. Tylko jak go wcześniej, przed zakupem, sprawdzić ?

Zielonapirania pisze...

Masz rację Lucia, sprawdzone to się ich trzymać i nie eksperymentować. Skóra na twarzy powinna być dobrze nawilżona, więc krem nawilżający jest niezbędny, bo wilgoci w powietrzu nawet we Włoszech za mało:).

jotka pisze...

Krem ze ślimaka miałam, ale skutków ubocznych nie zauważyłam.
Teraz zachwycam się kremami z z olejkiem arganowym lekko ściągające, super.
Przyroda, ruch na powietrzu i dobry sen, to najlepsze kosmetyki:-)

Lidia pisze...

Właśnie, zachłysnęliśmy się markowymi kosmetykami, a tu okazuje się ,że najlepsze - najprostsze. Też nie kupuję drogich kremów, tylko takie, e których jest najmniej składników.
Rowery to fajny pomysł :) A okoliczności przyrody masz piękne i faktycznie można wśród nich odpocząć. U nas też dzisiaj pada i dobrze, bo potem wychodzi słońce i jest ciepło.

Zielonapirania pisze...

Miałam kosmetyki z olejem arganowym, coś nawet z Kos przywiozłam, nic złego o nich nie powiem:) najważniejsze, to dobrać sobie taki krem, żeby nie zaszkodził.

Zielonapirania pisze...

W tej chwili u nas tak leje, aż miło popatrzeć, choć świata nie widać spoza deszczu:). Byle mi grządek nie zalało, to będzie dobrze, bo susza była okropna.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Ponoć jesteśmy tym, co jemy:-) i wierzę w to również, że jeśli nie poda się od środka, tego co dobre, to i żadne kremy nie pomogą, nawet te najdroższe, co najwyżej zdrenują nam kieszeń:-) krem Nivea u mnie bardzo długo w użyciu, teraz nagietkowy półtłusty Ziaja; a to ci maj ... piszę do Ciebie komentarz, a w kominku płonie ogień, zimno; pozdrawiam serdecznie.
P.s. Rowery, super pomysł; dla najmniejszej wnusi polecam taki rowerek bez pedałów, uczy zachowania równowagi; wczoraj Jaśkowi zdjęli dodatkowe kółka, wsiadł i od razu pojechał:-)

trollatrolla pisze...

u mnie niestety tak dobrze nie ma. Są kosmetyki marek najbardziej reklamowanych oraz ze dwie trzy marki rodzime. Wszystkie bardzo drogie. Marka Nivea jest chyba wśród nich najtańsza.
Ale mam znajomą która robi własne kosmetyki z ziół rosnących wokół jej domu. No, te też do tanich nie należą, ale nie ma w nich konserwantów ani szkodliwej chemii. Jeszcze nie odważyłam się użyć kremu do twarzy, ale balsamy, kremy do rąk, szampony w kostce mamy przetestowane.

Zielonapirania pisze...

Dla najmłodszej rowerek biegowy, ma trzy kółka, bo ona ma dopiero rok, ale można potem zmienić na dwukołowy biegowy, tak sprytnie pomyślane:) średnia już ma biegowy, dałam jej w zeszłym roku, a teraz dostanie dwukołowy z bocznymi odkręcanymi kółkami. A najstarszej kupiłam damski fioletowy dwukołowy z koszykiem z doczepianymi kwiatkami, bardzo jej na tym koszyku zależało:)
Bedzie radocha, mam nadzieję:
Ja też jeszcze grzeje w domu. Nie pamiętam, żebym w którymkolwiek roku od czasu zamieszkania na wsi rozpalała c.o. tak późno. Jednak miło wracać do cieplutkiego domu, kiedy się człowiek wyprawi na jakiś dłuższy spacer i wróci ciemna nocą jak ja wczoraj:)

Zielonapirania pisze...

Lubię czytać przepisy na domowe kosmetyki, są takie smaczne, np. z tej strony https://sklep.zrobswojkosmetyk.pl/pl/n/list?gclid=CjwKCAjw2a32BRBXEiwAUcugiOdzowSWj2QPGmDcYuk40ZqsRfxHNwi9AJ0-KBwht30Tzu87O-qZ9hoCtGcQAvD_BwE

Anonimowy pisze...

Dla mnie taka kwota to dużo. Tak drogich to nawet butów nie kupuje a co dopiero krem...

Zielonapirania pisze...

Bo to jest dużo, szczególnie za krem, ale jakby był taki cudowny jak to wynika z jego reklamy to bym kupiła, w końcu po to zarabiam,żeby wydawać, a takiego kremu nie kupuje się zbyt często. Jednak kasa została w portfelu, bo w cuda nie wierzę:)

Ela Kos pisze...

Miałam krem ze śluzem ślimaka pewnej koreańskiej firmy. Nie był tani. Cudów na mojej cerze nie zrobił, no ale ja jestem 60+ więc i oczekiwań nie było... Za to super służą mi kremy Nivea Q10, podrasowane olejkiem karotenowym Diadermy. Oba te specyfiki kupuję w Niemczech, być może ma to znaczenie, ale przysięgam, działanie REWELACYJNE. Dodam jeszcze, że mieszkam nad polskim morzem i wystawiam się na działanie wiatru i słońca, filtrów nie stosuję. Pozdrawiam !!!

Lucy pisze...

O, widze, ze laczy nas szczera milosc do kremu Nivea :D
Tez uwielbiam ten krem, smaruje namietnie na fizjonomie, wcieram w rece, a co mi na nich pozostanie, to ukladam nim nawet fryzure ;)
Ten sluz ze slimaka wypróbowalam, nie mialam skórnych sensacji, potem sie skonczyl i juz nie uzywam.

Anonimowy pisze...

bedzie mozna zaszalec pozniej na zakupach :)

Maugosha pisze...

ja bardzo lubie ziaje i to te olwkowa, bez zbednych "dodadkow" - tania i sie sprawdza u mnie ...chodz zaczynam sie obawiac ze niedlugo "uszlachetnia" ten krem i podniosa cena...ja moze wyzszej ceny sie nie boje ale tych "uszlachetniaczow" to juz tak ;) piekne fotki :) pozdrawiam :)

Zielonapirania pisze...

I ja nie używam filtrów, a podobno powinnam. Jednak tłumacze się tym, że słońce ani wiatr nigdy szkody mojej skórze nie uczyniły, a wręcz przeciwnie, słońce ja wygładza. Muszę spróbować Twojego kremu.

Zielonapirania pisze...

Miłością raczej bym tego nie nazwała, raczej uznaniem:)

Zielonapirania pisze...

O widzisz:) też chętnie używam Ziai,ale raczej w postaci balsamów,bardzo lubię kozie mleko.Kremy są dla mnie za tłuste, ale ten np. brązowy pięknie pachnie:)

Ismena pisze...

Witaj jeszcze w maju
Krem Nivea najlepszy. Takiego używała moja babcia i ja jestem mu wierna od lat.
Ale mglista deszczowa pogoda najbardziej korzystna dla naszej cery. Dlatego często teraz rano jadę rowerem przez park. Pusto wówczas, nikt nie wchodzi mi pod nagle koła. Tylko ruda wiewiórka z zaciekawieniem zza drzewa patrzy, kto nie może spać i jej przeszkadza
Jednak park chętnie zamieniłabym choć na chwilę na Twoje ścieżki
A wracając do Twojego komentarza, ciekawe jakie są Twoje gusty muzyczne?
Pozdrawiam miodowym zapachem akacji

Zielonapirania pisze...

Słucham różnej muzyki. Od lat moim ulubionym zespołem jest OMD, a także Cigarettes after sex (cóż,dziwna nazwa dla zespołu, ale przecież nie ja ją wymyśliłam;), lubię Nicka Cave, Julię Pietruchę, Cocorosie, a także wiele pojedynczych utworów różnych wykonawców i kompozytorów. Na przykład "Lakme" z opery Leo Delibes albo pieśń niewolników z opery Nabucco. Długo by wymieniać:) Wielkim sentymentem darzę "Zawsze tam gdzie ty" zespołu Lady Punk, ale to z powodów osobistych. Lubię Korteza i piosenkę "Wiśnia" Katarzyny Sochackiej, a bywa też, że jakaś piosenka podoba mi się w danej chwili, a za dwa tygodnie zastanawiam się, co w niej usłyszałam, bo jest okropna:)

Kto chce szuka sposobu pisze...

Ależ miałaś fantastyczne spotkania z naszymi sąsiadami z łąk i pól! Ruch był wokół Ciebie jak w jakimś centrum spotkań!
Nie mam łąk i pól "pod ręką" i spotkanie "za jednym zamachem" i czapli i koziołka i całej tej drobnicy rzadko mi się zdarza. A może za mało bystra i spostrzegawcza jestem?
W każdym razie śpiew ptaków i seledynowa zieleń drzew o tej porze roku nie ma sobie równych! Uwielbiam!

Ps. Też używam Nivea. Zdecydowanie unikam wszelkiej chemii (choć to mój ulubiony przedmiot) w kosmetykach, środkach do mycia i prania, o jedzeniu nie wspominając! Im prostszy skład tym lepiej. Pozdrawiam serdecznie.

Zielonapirania pisze...

Bardzo sobie cenię możliwość codziennego spaceru po polach, lasach, łąkach... przyroda mnie uspokaja i łapię się na tym, że słuchając odgłosów przyrody i patrząc na bogactwo przyrody, bezwiednie się uśmiecham:)
Nie jadam żywności przetworzonej i chemicznie konserwowanej, lubię proste produkty roślinne i nabiał. Jednak przyznaję, że w łazience używam różnych domestosów i innych detergentów, choć takie na ;przykład proszki do prania kupuję jak najprostsze w składzie, bo w końcu nakładam na siebie uprane w nich ubrania.

Barbarossa pisze...

Czym jestem starsza, tym łagodniejsze kremy stosuję. A w cuda, cudowianki kosmetyków nie wierzę.:)
Piękne zdjęcia wiosenne.
Moc jeszcze majowych pozdrowień posyłam.

Zielonapirania pisze...

Witaj:) I oto maj zamienił nam się w czerwiec, podobno przyniesie więcej słońca, bardzo zanim tęsknię.

Prześlij komentarz