A za wsią morze zieleni... Rzepaki już się nie żółcą, a zboża jeszcze nie złocą. W bruzdach leniwie przebiegają zające i bażanty.
Marzy mi się błękitne morze... Jednak aby pojechać nad morze, musiałabym mieć co najmniej 3-4 wolne dni, a i tak byłaby to straszna męka pokonać taki kawał drogi, pobyć dobę i wracać. Nie mam urlopu w do końca sierpnia, trzeba przetrwać:)
Mój pan majster od zrobienia drzwi balkonowych gdzieś przepadł. Usługi na wsi mocno szwankują. Każdy rolnik ma wiele narzędzi i różne umiejętności, więc zazwyczaj jest samowystarczalny. Jednak ja sama dziury w ścianie nie wybiję i nie wstawię futryny. Nie mam pięterka, ale chciałam wstawić drzwi balkonowe w sypialni. Przypuszczam, że kiedyś było tu jakieś wejście za poprzednich właścicieli, bo są schodki na zewnątrz, chciałam to wykorzystać. Okna sypialni są od północy, drzwi byłyby od zachodu, wpadałoby więcej światła.
Pan się zgodził na wykonanie roboty, umówił na pomiar, tylko poprosił o przypomnienie się przed terminem. No i milczy, przepadł, telefonu nie odbiera. Dziś minął termin. I nie wiem, czy mi te drzwi zrobi czy nie, czy mam szukać kogoś innego. Słabo mi się robi, jak sobie przypomnę poszukiwania majstra do zeszłorocznego remontu. Ja jestem jak ten mąż, co przed ślubem powiedział, że kocha, więc potem już nie musi powtarzać:) Zdarza mi się nierzadko, że się z kimś umówię i dla mnie to jest święte. Nie uważam, że muszę potem jeszcze raz przypominać, potwierdzać, że aktualne. Ale ta druga strona bywa często zdziwiona, że np. pojawiam się w ustalonym terminie, a ona nie jest przygotowana. Bo nie dzwoniłam potem, nie zapewniałam, że będę. A po co miałam to robić, skoro już się umówiliśmy? Powiadomiłabym wtedy, gdyby sprawa stała się nieaktualna. Tak się jakoś porobiło, że ludzie są jacyś zabiegani i nie za bardzo wierzą na słowo. Może się wielokrotnie rozczarowali i teraz już nikomu nie wierzą, albo sami nie pamiętają o swoich zobowiązaniach i nie biorą swoich słów za wiążące ? Ja jestem jeszcze ta stara szkoła, dla mnie zobowiązanie ma wartość. Skoro miesiąc temu obiecałam sąsiadce, że ją gdzieś podwiozę, to umówionego dnia się stawię i nie czekam, że ona będzie się upewniać, że pamiętam. Przecież się zobowiązałam. No, ten mój majster niby też... i co z tego ? Jakaś niedzisiejsza chyba jestem...
42 komentarze:
Ja jestem tego samego kroju. Dziś ludzie nie szanują słowa, siebie nawzajem i czasu innych.
Też "chodziłam" do tej "szkoły"...I jeszcze mi punktualność wkuli...;o)
Ale mam jednego Majstra, któremu przebaczamy bardzo dużo...Krzyś Tartakowy...Wiecznie zapomina, zawsze ma poślizg...Ale zamówienie zawsze super zrobione i rachunek z wieloma rabatami...;o)
Szczególnie ładnie kwiaty wyglądają na po deszczu. Ozdobione małymi kryształkami, nasycone kolorem.
Pojechałam kiedyś nad morze na dobę. Ekstremalna wycieczka, to fakt, ale pozytywnie mnie zresetowała. Śniadanie na plaży w postaci kanapki i jabłka. Fotografowanie fal. Rozmawianie z mewami. Wróciłam do domu jak nowonarodzona. Było warto. :)
Ja nie dość, że słowna to jeszcze punktualna. Ludzie dziś bardziej lekce siebie ważą.
O, widzę, że wszystkie dotąd jesteśmy starej daty, bo dla mnie raz dane słowo i punktualność też są święte.
Moje róże też zakwitły. :)
No to jesteśmy podobne. Słowo to słowo, umowa umową, koniec, kropka. A o fachowcach to wolę się nie wyrażać publicznie, bo tylko nerw mnie szarpie. To najbardziej niesłowni ludzie...
Zdjęcia przecudne!
Jeszcze i ja się do tej szkoły załapałam, a i dziecku będę próbowała trochę słowności, punktualności i honoru wpoić. Tylko pytanie czy mu tego teraźniejsze podejście nie zmieni, jak zobaczy że inni mają to gdzieś. Kwiaty i zielenie piękne! Jeszcze Ci tego błękitu morza życzę, jak się trafi okazja 🙂
Coraz mniej nas czyli takich dla których słowo ma wartość stałą. urokliwa to Twoje miejsce. taka prawdziwa wspomnieniowa wieś. A pomysł z drzwiami na zewnątrz doskonały tylko majstra brak.
Kiedyś lubiłam takie wyzwania, ale teraz widzę, że coraz mniej mam ochoty i chyba sil. Ale Tobie życzę ich na tyle, żeby zamiary sie spełniły. Serdeczności
Może coś się panu majstrowi stało i nie może Cię powiadomić. Mój majster dzień przed rozpoczęciem u mnie prac, wylądował w szpitalu na szyciu ręki, bo niefortunnie wsadził ją w szkło. I też robię drzwi na balkon, którego chwilowo jeszcze jakby nie ma, to znaczy balkon jest, drzwi wstępnie osadzone, ale barierek jeszcze nie ma, więc wyjść nie można. A mieszkam nad morzem, za którym Ty tęsknisz, a ja bym wiele dała za Twoje widoki.....Pozdrawiam!
My też mamy pecha trafiać na majstrów, którzy nie pamiętają o terminach i trzeba im o nich przypominać. Zmorą są tacy, którzy biorą pieniądze za prace, których nie skończyli i kończą, kończą, kończą.... Bez końca, ehhhhh.
W tym roku zieleń jest pełna chabrów i maków! Jak nigdy dotąd!
Teraz też czas piwonii i róż!
Już się nie mogę doczekać, kiedy będę mogła to piękno sama zobaczyć!
Serdeczności ślę!
Umowy, punktualność, rzetelność - czyżby dziś nie obowiązywały?
Zdjęcia jak pokarm dla duszy...o wyjeździe nad morze tez marzę, choć na dwa dni.
Zdjęcia cudne. Magia naszych pól i łąk.:)
Tez chyba jestem z innego świata. Owszem zapisuję terminy spotkań, bo mam wiele trudnych spraw na głowie do ogarnięcia, ale sprawdzam codziennie wieczorem notes, żeby mi coś nie umknęło.
Życzę Ci z całego serducha, abyś zobaczyła wreszcie morze.:)
Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.
Miało być: też :)
Zapomniałam dodać, że zdjęcia kwiatów - cud - miód.:)
Róża nie na darmo nazywana jest królową kwiatów :) Chociaż kocham wszystkie kwiaty. W tym roku jest wyjątkowy urodzaj na róże. U mnie też zakwitły bardzo obficie...
Piękne kwiaty i cudowne widoki. Szkoda, że majster tak się zachował, ja bym poszukała nowego. Sama również jestem słowna i jak się umawiam, to jest dla mnie rzecz święta. Pozdrawiam serdecznie
Ach jak ja nie znoszę takiego umawiania się... jesli ustalam coś, jesli ustalam jakiś termin, to chyba w jakimś celu a nie dla zabicia wolnego czasu. Fatalnie wspominam stolarzy od kuchni. Przez miesiac nie mogli przyjechac, choc umawiali sie na dziesiatki terminow. Urywalam sie z pracy, przekladalam spotkania, rezygnowalam z planow, a oni nie dosc, ze nie przyjezdzali na umowione spotkanie, to nie raczyli oddzwonic - bo odbierac tez nie odbierali. Natomiast pan od szafy jak powiedzial, ze bedzie w piatek o 18, to nauczona doswiadczeniem nie przejelam sie zbytnio... robilam swoje, a tu dwie minuty przed 18 w progu stoi pan stolarz :D zdziwiony moim zdziwieniem, ze przeciez mowil, ze bedzie :)
Przepiekne kwiaty! Wspaniale mieszkac w takiej okolicy. Teraz w zielonych polach kwitna maki i chabry, rumianki... kazdy miesiac ma cos pieknego w zanadrzu :)
Zobowiązania święta rzecz ... i jeszcze punktualność:-)
Ależ droga, piaszczysta wśród zbóż, tylko wędrować; u nas tak się nie da, w okolicy zboże rzadko uświadczy, jeśli już poletko, to ogrodzone wysoko przed dziką zwierzyną, większość to łąki. Trzymają się Twoje róże, mimo deszczu, u nas leje okropnie, nawet nie mogę zebrać płatków na marmoladkę do pączków, gniją na krzaku. Pozdrawiam serdecznie.
Ja też jestem słowna i nie pojmuję, jak można kogoś wystawić do wiatru. Nie mogłabym chyba takiej osobie spojrzeć później w twarz.
Masz piękną okolicę do "eksploracji", w ogóle się nie dziwię, że regularnie korzystasz z dobrodziejstw jakie daje natura bo ja mam tak samo.
Z racji braku ogrodu kwitnie mi niewiele. Roślin w domu mam sporo, prawie tyle co metrów kwadratowych, ale w większości są niekwitnące. Regularnie kwitnie mi tylko hoya ( nawet teraz ).
Wczoraj robiłam porządki na kuchennym parapecie, na którym trzymam puszki z herbatami i znalazłam zapomniany kawałek imbiru. Z przemiłą niespodzianką w postaci nowego pędu zatem dzisiaj wsadzę do doniczki. W sumie to nie wiem co to ma wspólnego z Twoim wpisem, chyba najzwyczajniej w świecie chciałam się pochwalić. Wybacz :)
Ale piękne zdjęcia! Już od samego patrzenia na nie człowieka ogarnia błogi spokój... Majstra szczerze współczuję. Znaleźć dobrego, solidnego i odpowiedzialnego fachowca jest bardzo proste. My mamy namiary na jedną "złotą rączkę". Zna się na wielu tematach, jest dokładny i co najważniejsze wszystko robi na czas. Znaleziony dzięki znajomym. Najlepiej chyba właśnie szukać kogoś z polecenia, bo tak człowiek nigdy nie wie na kogo trafi.
Wczoraj na wieczornym spacerze, odkrywal po obu stronach polnej drogi, morze rumianku. Pachnial oblednie! Jak ostatnio tam bylam, nie bylo jeszcze kwiatów, myslalam, ze ot laka.
Twoje kwiaty sa zroszone- a moje cierpia niebotyczne upaly.
Czekamy na deszcz...
Tak sobie myślę, że wszystko się pozmieniało. Ludzie przede wszystkim.
Tylko ta przyroda taka sama a nawet chyba dużo piękniejsza.
... ale szacunku od innych się domagają?:) A to działa przecież w obie strony.
Ja też mam jednego w rezerwie, ale on nie ma sklepu z ościeżnicami i drzwiami... A ten niesłowny specjalizuje się w drzwiach i oknach i ma je na stanie.
I ja tak jeździłam i jeżdżę, ale tegoroczna aura i sytuacja powodują, że ryzyko jest znacznie większe. Mogę wylądować w strugach deszczu albo przed zerwanym mostem.
Miło słyszeć, że nie jestem dinozaurem:)
Niestety, z powodu opadów na jednym różanym dość dużym krzewie połowa kwiatów zatrzymała się na etapie pąków, za dużo wody.
A na dokładkę na wsi bardzo ciężko ich znaleźć.
Trzeba wierzyć, że czym skorupka za młodu...itp:)
Morze będę miała na uwadze:)
Zdjęcia nie są z mojej wsi, u mnie raczej domy są nowoczesne. Te drewniane stodoły i resztka wiatraka są z wycieczki, o której jeszcze napiszę.
Majster z tych, co jak mu się się trafi większa robota, to ją bierze, a te mniejsze ma "w poważaniu", jest cały i zdrowy.
Teraz nigdy nie płacę z góry, zawsze tylko po robocie. Jak się wprowadziłam na wieś, to zamówiłam ogrodzenie z siatki i dałam zaliczkę. Dwa tygodnie robili, a można było w dwa dni. Teraz zawsze po wykonanej pracy.
To prawda, chabrów i maków dostatek:)
Cieszę się, że jeszcze zdążysz nacieszyć nimi oczy, zanim przekwitną.
No, jak się okazuje, nie zawsze można liczyć na realizację planów, bo ten co się zobowiązał, nie poczuwa się.
I ja mam taki terminarz, w którym zapisuję zaplanowane sprawy, w tym roku wiele musiałam skreślić z powodu wirusa, o czym zresztą pisałam na blogu:) Lubię jak mam uporządkowane terminy, wtedy jest gwarancja , że ani sobie ani nikomu nie nawalę:)
Z płatków róż zrobiłam dwa słoiczki nadzienia do pączków na zimowe wieczory:)
Dziękuję. Tak zrobię z tym majstrem - wymienię go na nowszy model:). Ale teraz mam kłopot z terminem, lipiec odpada, nie mogę zagruzować domu nawet na dzień.
Współczuję takich doświadczeń. Swoje też przeżyłam szykując zeszłoroczny remoncik, a to złamany palec, a to boląca główka, a to za daleko, a to za mały zakres robót, aby zarobić, eh...
I u mnie na jednym krzewie różanym z powodu wilgoci połowa kwiatów nie rozkwitła, ale mam dwa słoiczki róż do pączusiów:)
Uwielbiam tereny, w których się obracasz. ... wręcz przeciwnie, nie przeszkadzają mi płoty, pagórki, lasy... Czytam jednak, że woda robi swoje, błoto na szlakach, zerwane mostki, zalane łąki, więc póki co jeszcze w tamtą stronę się nie wybieram:)
Jestem zaskoczona i zachwycona;) To kawałek imbiru ze sklepu może puścić pędy ??? Jak to zrobić ? Bo mnie zapomniany jedynie wysychał. Aż sobie wygooglałam... muszę koniecznie zasadzić! Tylko ja nie mam wcale ręki do kwiatów...
Dziękuję:)
Też mi się zdawało, że najlepiej z polecenia, ale na wsi z tym trudno. Tu każdy jest samowystarczalny, ludzie sami nawet domy budują.
U nas jak przez rok ani razu porządnie nie padało, tak teraz leje (bo nie pada) codziennie. Dziś była taka zlewa, że stanęła droga szybkiego ruchu, nie dało się jechać. Na szczęście temperatury są wysokie, nawet powiedziałabym, ze upały, więc czuć lato.
Z tą przyrodą to nie wiem... na pewno jest mniej dzika.
Prześlij komentarz