Byłam w weekend na Roztoczu. Zajechałam autem na moje z góry upatrzone miejsce postojowe czyli bezpłatny parking przed Biedronką, założyłam maseczkę, wzięłam plecak, kijki i... zdziwiłam się. Po ulicach maszerowały gromady turystów, indywidualne i grupowe. Ogródki pełne gości, gwar i muzyka. Ośrodek turystyczny ten przy Biedronce pełny, wojskowa grochówka wydaje porcje, meleksy z przewodnikiem w ruchu, samochody z rejestracjami ze Śląska, Wrocławia, Krakowa, Warszawy i trochę z Lublina. Wszyscy turyści bez maseczek. W swojej wyglądałam w tym otoczeniu nieco idiotycznie, cóż...
Przeszłam koło Kościółka na Wodzie, już go kilka razy widziałam, ale że był otwarty to zerknęłam do środka. Potem poszłam nad Stawy Echo, ale szybko się ewakuowałam, bo było bardzo dużo ludzi, a dzieciaki strasznie wrzeszczały:) Więc poszłam jeszcze dalej, tam gdzie nie ma plaży.
Potem było już tylko lepiej. Od Stawów Echo poszłam do Florianki i z powrotem. Poszłam też do Guciowa, po drodze mijając wieś Obrocz. Tam jest cudownie! Pięknie, wiejsko, czyste powietrze, piękne widoki, stare chaty. I Wieprz. a wzdłuż niego wypożyczalnie kajaków i jest więcej niż pewne, że w tym roku pojadę tam jeszcze raz kajakować. Ale co ja tam będę gadać... popatrzcie.
W drodze do Zwierzyńca:
W Zwierzyńcu w lesie nad Stawami Echo i same stawy (tam, gdzie nie ma plaży):
Kiedy szłam lasem do Florianki, zdarzyła mi się przemiła niespodzianka - wyszły mi naprzeciw koniki polskie:) Najpierw wypatrzyłam jednego między drzewami, więc się zatrzymałam. Potem on zauważył mnie i podszedł:) Za nim dwa inne. Jeden z nich się odwrócił i zarżał, inny mu znad stawu odpowiedział, i nagle przybiegło ich kłusem kilkanaście! Byłam w raju:) Są piękne. Nie są duże, raczej powiedziałabym, że małe. Cechą charakterystyczną jest tzw. myszowate umaszczenie oraz ciemna pręga wzdłuż grzbietu. Są bardzo łagodne, dlatego stosuje się je czasem w hipoterapii. Te tutaj w Parku Roztoczańskim żyją dziko.
Wieczór mnie zastał na podziwianiu tych zwierząt:) Matki opiekowały się młodymi, końskie nastolatki dokazywały, urządzały wyścigi, siłowały się, bawiły się jak ludzkie dzieci. Kobyłki przytulały się do swoich końskich partnerów, maluchy ssały matki. Co chwila jakiś konik podchodził do pogłaskania:)
Byłam też w Obroczy, jak pisałam wcześniej i w Guciowie. Doszłam do wniosku, że mogłabym spokojnie zostać tu na tydzień - dwa i zresetować się całkowicie. Spać, jeść, czytać, spacerować, jeździć rowerem, leżeć na leżaku, gapić się na rzekę albo na wzgórza ... hmmm... chyba dwa tygodnie byłoby za mało, nie znudziłoby mnie:) Można się tu zdrowo żywić, mieszkańcy wsi sprzedają domowy chleb, miód, własne wędliny, olej robiony w domu, sery, warzywa. Jest gdzie spacerować, pachnie lipami i łąką, piękne lasy oferują kilometry ścieżek dla pieszych i rowerzystów. Rowerem wszędzie blisko: Zwierzyniec, Józefów, Krasnobród, Szczebrzeszyn, Górecko Kościelne, zalew Rudka z kąpieliskiem i plażą, spływy kajakowe...
Jeśli nie wiecie, gdzie spędzić urlop, jedźcie tam. Nie jest drogo, za to jest pięknie.
Moje wakacje marcowe przepadły, kolejny urlop pod koniec sierpnia i we wrześniu. Przypuszczam, że oba wyjazdy nie dojdą do skutku z wiadomych przyczyn. W zastępstwie planuję Bieszczady i może Karkonosze ? Jak wiecie, lubię aktywne spędzanie czasu. Jednocześnie lubię też wyspać się i nie zrywam się o świcie, ale na wakacjach po wstaniu z łóżka nie mitrężę czasu. W pół godziny zbiorę się i jem śniadanie i wychodzę korzystać z atrakcji miejsca pobytu. Obiad gdziekolwiek i jakikolwiek albo i bez, jeśli nie ma gdzie i powrót wieczorem. Solidny posiłek, relaksująca kąpiel i czytanie do północy. I tak codziennie od pierwszego do ostatniego dnia pobytu, codziennie gdzie indziej, z maksymalnym wykorzystaniem czasu. Z wakacji wracam wypoczęta psychicznie i zmordowana fizycznie, ale w taki pozytywny sposób dający szczęście.
A jaki jest Wasz model dobrego wypoczynku ?










49 komentarzy:
Sielsko, anielsko.:)
A jednak ludzie tam ciężko przecież muszą pracować, żeby tak było.
Przygoda z konikami niezwykła. nie wiem, czy trochę bym się nie wystraszyła :)
Ach, pojechałabym gdziekolwiek. Znam wiele miejsc w Polsce, które odwiedziłabym jeszcze raz lub zobaczyła z M. nowe...
Ale co tu planować w moim przypadku...
Serdeczności posyłam.
Tak pięknie, że chciałoby się spakować i jechać. :)
Miałam okazję poznać koniki huculskie. Też należą do bardzo łagodnych.
Preferujemy taki sam model wypoczynku, wycisnąć z niego, ile się da:-)
Sami byliśmy zaskoczeni wczorajszym przedwieczorem, kiedy pojechaliśmy zobaczyć zalew w Grodzisku; olaboga! człowiek przy człowieku, parkingi zapchane autami, dudniąca muzyka, a kiedy chcieliśmy coś kupić do picia, kolejka do baru kilometrowa, ludź przy ludziu, maseczki ani jednej; uciekliśmy czym prędzej, mając ochotę uciec jeszcze dalej, na Pogórze, ale musimy pobyć trochę w domu "stacjonarnym". Byliśmy w rzeczonej okolicy zimą, marzy nam się wiosna, własnie Florianka, Bukowa Góra, łąki nad Sochami, docieramy zazwyczaj do Górecka ... zakotwiczyć w terenie na dłużej, wyczesać z niego, co się da, zostawić auto i nigdzie się nie śpieszyć. Nie wytrzymałabym modelu: hotel-basen, basen-hotel, restauracja wieczorem, a na drugi dzień to samo, ale ludzie mają takie potrzeby, dobrze, że nie wszyscy są jednakowi:-) pozdrawiam.
Ładnie. :) Spotkanie z końmi super. :)
jak zwykle pięknymi zdjęciami pokazałaś przyrodę i urokliwe zwierzaki. Zresztą, to rzeczywiście ciekawe miejsce.
A turyści i tłum... no cóż, żeby, to nie obróciło się w kolejną izolację. I wtedy będzie placz i wrzask.
I szukanie winnych.
Ale na razie jest wakacyjnie i niech tak zostanie.
Też lubię Twój model wypoczynku, który w tym roku również mi przepadł.
Wspaniałe miejsce! Nigdy nie byliśmy na Roztoczu, Mazurach i w Bieszczadach. Ale to nasze kierunki na kolejne lata :) w tym roku podbiliśmy Kurpie - nowość na naszej mapie. Tradycyjnie lubelskie okolice, a czekamy jeszcze na zachodniopomorskie. Nie wyobrażam sobie pojechac w jakieś miejsce i spędzać czas obijając się od plaży do telewizora. A znam sporo ludzi, którzy tak wypoczywają. Moja rodzina to powsinogi. Byliśmy nad morzem. Dzień, drugi. No fajnie. Ale co dalej? Objechaliśmy wybrzeże w promieniu 60 kilometrów z każdej strony :D wędrujemy, oglądamy, kosztujemy regionalnych specjałów. Nie siedzimy w miejscu, oj nie :)
Piękne miejsce. Tam akurat nie byliśmy , ale kto wie. Lubimy zwiedzać , włazić w każdy ciemny zakamarek , gdzie nie zagląda nikt inny, lubimy popływać kajakiem albo innym sprzętem wodnym albo po prostu poszwendać się po uliczkach jakiejś urokliwej starówki. I oczywiście zwiedzać zamki i katedry. A jak jeszcze nie ma w okolicy zbyt wielu ludzi , to już prawdziwy luksus.
Ja też lubię wakacje w ruchu tzn wycieczki po górach, a wieczorami wałęsanie się po miasteczkach. Oglądanie widoków górskich w sloncu, czasem w deszczu, wokół cisza i ruch to jest coś dla mnie.
Piękne miejsca. Kiedyś kochałam wędrować, dziś już na to za późno- tylko spacery po najbliższej okolicy...
Jakie piękne miejsce. Tak sielsko, kolorowo, uroczo. I te koniki... Też kiedyś trafiliśmy na stadko luźno pasących się koników na szlaku. Ale nie chciały podchodzić. My delikatnie i spokojnie przeszliśmy obok nich, a one schodziły z drogi.
Co do wypoczynku, to ja preferuję aktywną formę. No ciężko mi na tyłku usiedzieć. Jedyne co mitrężę w drodze to momenty na robienie zdjęć. Oj tak wtedy czas się zatrzymuje dla mnie. Tak bardzo chcę uwiecznić na zdjęciach te piękne miejsca.
Mam nadzieję, że choć obecne Twoje wakacyjne plany dojdą do skutku
Mój model jest dokładnie taki sam z tym, że ja rzadko kiedy robię sobie urlop dłuższy niż niż kilka dni. Po tygodniu bowiem już mnie nosi, już chcę do domu...nawet jeśli druga część mnie chętnie zostałaby jeszcze
Pięknie Zielona Piranio.
Wzruszyły mnie koniki, kapliczka na pniu, strachy na wróble na sznurku i pomalowane na niebieskio chaty.
I tu już chyba jest moja odpowiedż jak najbardziej lubię spędzać wolny czas i dobrze wypoczywać.
A jeszcze niedawno bardzo dużo podróżowałam. Byłam uczestniczką zagranicznych wycieczek objazdowych.
Pozdrawiam najserdeczniej
Ja mam tak samo jak Ty, od czasu kiedy zaczęłam tu zaglądać zauważyłam, że z Ciebie też niezła powsinoga :). Mój urlop to zawsze aktywność i objeżdżanie lub obchodzenie okolicy. Jestem ciekawa świata i nie mogę usiedzieć w jednym miejscu kiedy wiem, że wokół tyle pięknych miejsc tylko czekających aż tam dotrę :). Nie korzystam z biur podróży a ze zorganizowanej jednodniowej wycieczki skorzystałam dwa razy w Kambodży i to był błąd i strata pieniędzy. Następnego dnia wypożyczyliśmy skuter i sami pojechaliśmy tam gdzie wcześniej byliśmy z agencją organizującą wyjazdy. I nigdy nie zapomnę tego czasu i ślubu w pływającej wiosce, na który spontanicznie zostaliśmy zaproszeni, stanowiąc atrakcję dla innych gości :).
Jestem nieustannie spragniona nowych doznań, cieszy mnie każdy spacer i każdy nowo odkryty zakątek. Ale najbliższą okolicę, tę już dobrze znaną i przedeptaną lub przejechaną na rowerze, cenię sobie tak samo mocno.
Wczoraj wracając z lasu widziałam jak się bawią małe krówki :). Aż sobie na chwilę przystanęłam bo to jak się goniły po łące było takie fajne, że aż się wzruszyłam :).
Cudowne spotkanie.
Sielsko anielsko mam u się. Zawsze aktywnie w miarę możliwości. Kiedyś, wiadomo, bardziej intensywnie, dziś mniej, ale ja odpoczywam w domu, na wyjazdach już nie muszę 😉
Pieknie tam, na pierwszym miejscu u mnie ta formacja nagich korzeni.
Wakacje w tym roku beda u mnie w domu, i wyskok na slub, to wszystko.
Bede lezec w ogrodzie, czytac, i oczywiscie czasami cos robic. Czasami wyskocze z Mirka nad jeziorko badz na góre, na lotnisko sportowe.
Piękna okolica! To spotkanie z konikami bajeczne:-)
każdy wypad, nawet jednodniowy cieszy, gdy można odpocząć od miasta i nabrać energii od matki przyrody:-)
Pozdrawiam Beskidów:-)
Ależ pięknie, sielsko i anielsko wręcz! Jeszcze trochę i ja wyruszę w plener. Póki co zaczęłam już na rowerze jeździć! :-))))
Serdeczności posyłam!
Piękne miejsce...;o)
W jednym z ośrodków, po tygodniu pobytu, usłyszeliśmy, że od samego patrzenia na nas Obsługa ma zakwasy i wszystko ich boli...;o)
Witaj niedzielnym porankiem
Dawno nie widziałam strachów na ptaki. A polnymi drogami od kapliczki do kapliczki chetnie bym powędrowała.
Pozdrawiam śpiącym jeszcze światem
Przepiękne miejsca, tak sielsko i przyjaźnie, tak naturalnie. Te drzewa z odkrytymi korzeniami niesamowite. Koniki śliczne :))
Pozdrawiam ciepło, Agness:)
Na pewno będzie okazja, a przede wszystkim możliwości. Podróż nie musi być spektakularna, aby cieszyła.
Powodzenia życzę, niech się wszystko dobrze ułoży.
Od Ciebie trochę daleko, ale ja o Twoich stronach chętnie powiem to samo:)
Wasz sposób spędzania czasu w podróży imponuje mi od dawna, z przyjemnością czytam Twój blog Mario, nieraz ściska mnie w dołku z tęsknoty za odwiedzonym przez Was miejscem:) życie składa się z wrażeń, trzeba ich zgromadzić jak najwięcej na ciemne czasy:)
Najlepszego:)
Przeżywałam jak dziecko:)
Dużo straciliśmy, ale też w pewnych aspektach zyskujemy. Zatrzymaliśmy się, przestaliśmy tak bardzo gnać, coś nas ograniczyło, więc w tym ograniczeniu inaczej spojrzeliśmy na świat. Owszem, gniecie ta izolacja w kraju, rodzi się bunt, nie wszyscy mają takie samo zdanie w kwestii swobodnego poruszania się, ale przyznasz, że nadal w kwestii wirusa świat porusza się po omacku, nikt nie ma rzetelnej wiedzy, nawet naukowcy, a ludzie już nie chcą wierzyć w plotki i przepowiednie.
Cudownie, lubię takie włóczykijstwo, jakie uprawiacie:)
Polecam te okolice, w międzyczasie byłam tam jeszcze raz z moimi gośćmi:) Dzieciom trochę dłużyła się droga, ale potem...przepadły:) Koniecznie trzeba brać rower, to fantastyczny sposób na zwiedzanie Roztocza.
Tak, dokładnie tak samo lubię:) Hotelarze i ośrodki spa na nas nie zarobią:)
I spacer w najbliższej okolicy może dać przyjemność, jeśli się ma szeroko otwarte oczy i głowę.
Właściwie to już pogodziłam się z tym, że za granicę nie pojadę, choć na razie rezerwacji biuro nie odwołało, i planuję kolejne wypady w Polskę.
Twoje zdjęcia z wypadów chętnie bym obejrzała:)
Lubię być w domu, ale poznawanie innych miejsc bardzo mnie rajcuje i mogłabym spokojnie 2-3 tygodnie by na wakacjach, wrócić do domu na dwa tygodnie i jechać znowu... Tylko, że sponsora brak i do pracy trzeba pomykać:)
Lubię i zagraniczne i krajowe, dają wiele podobnych wrażeń mimo oglądania różniących się miast i krajobrazów. Jednak poznawanie całkiem nieznanego bardziej kusi:)
Ponieważ wyjeżdżam sama, to udaję się tylko w miejsca, gdzie moim zdaniem jestem bezpieczna i mam komfort, że sama sobie poradzę. Do Azji nie odważyłabym się w pojedynkę, na szczęście łatwo mi się z tym pogodzić, bo ten kierunek mimo tych cudów i wspaniałości nie kusił mnie, za duże w moim mniemaniu różnice kulturowe. Wiem, że tracę jedynie czytając i oglądając filmy oraz zdjęcia z innych kontynentów, ale to nie mój kierunek. Późno wyszłam z domu i ze swojej ulicy, już po 40-tce, i zobaczyłam świat ten bliski i trochę dalszy i pojęłam, że jestem jego ciekawa, a zaspokajanie tej ciekawości daje mi ogromną siłę i wiele optymizmu.
Życie układa różne scenariusze. Ważne jest, aby zobaczyć coś dobrego w tym co się ma.
A więc w te wakacje będziesz robić za domatorkę. A skacząc na górkę lub nad jezioro, pamiętaj zabrać swoich czytelników (czyli pokaż nam na zdjęciach co tam widziałaś:)
Dokładnie tak! Wracam zresetowana, nawet jeśli tylko jeden dzień mogłam oddalić się w nowe miejsca i je poznawać.
Obejrzałam sobie Twoją wyprawę w Beskidy, piękne miejsce wybrałaś . I pogoda widzę, że dopisała, w lecie to przecież bardzo ważne:)
Prawdziwa wieś, nieskażona przemysłem, pełna atrakcji dla każdego. Może i dla Ciebie ?:)
To mi przypomniało, jak pytałam panią w pensjonacie w Bułgarii czy plażą dojdę do Nesebyru, a pani na go, że nie muszę, bo jest autobus.I nie mogła za chiny rozumieć, że ja z własnego wyboru chce iść pieszo. Pomijam, że pani mieszając tu na stałe całe życie,nie znała odpowiedzi na moje pytanie.
Na działce stracha na ptaki nie mam, ale mam na sarny:) Wygląda tak samo jak ten na ptaki:)
...i wcale nie tak daleko, żeby się nie wybrać na weekend:)
Nie chcę Cię przekonywać i szanuję Twoje zdanie ale Azja naprawdę jest super nawet dla kobiety podróżującej w pojedynkę. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich krajów ale np. Tajlandii, Kambodży i Wietnamu jak najbardziej tak. Mam kilka koleżanek podróżujących samotnie i wszystkie twierdzą, że Azja to najlepszy kierunek na takie wyprawy. Tak dobrych i pomocnych ludzi nie ma chyba nigdzie indziej, przekonałam się o tym np. podczas wywrotki na skuterze. A w całej mojej podróżniczej karierze nigdzie nie bałam się tak bardzo jak podczas sylwestrowego wyjazdu do Paryża, te hordy uchodźców taranujące ludzi. Szok. Pierwszy raz wróciliśmy do hotelu z zamiarem szukania lotu na powrót do domu najszybciej jak się da. Cieszę się, że miałąm okazję być wcześniej w tym mieście i zobaczyć jego piękną i romantyczną twarz bo to co się teraz dzieje z Paryżem wywołuje mój smutek i niedowierzanie.
W Azji nie boję się chodzić sama nocą po ulicach a nasze wyjazdy organizujemy sami i naprawdę docieramy do miejsc gdzie turysta jest atrakcją dla miejscowych. W Europie nocą boję się zdecydowanie bardziej.
No ale Azja to nie cały świat, na szczęście jest wiele innych pięknych destynacji. Każdemu według potrzeb ( i gustu ). Pozdrawiam serdecznie.
Jak tam pięknie... cudownie... pięknie...
"Piękna nasz Polska cała", a tegoroczne okoliczności umożliwiają by ją zwiedzać i oglądać.
Po tygodniowym wypadzie z początkiem czerwca nad morze, siedzę w domu i dobrze mi z tym.
W siepaniu prawdopodobnie dołączę do córki, która będzie spędzać z dziećmi urlop na wielkopolskiej wsi położonej na uboczu, ale w okręgu 50 km. są bardzo ciekawe miejsca do zwiedzania.
Jak mi się będzie chciało, to będę jeździć z nimi, ale raczej będę leżeć pod gruszą (z książką), na dowolnie wybranym boku;))).
ps. podziwiam, Ty to gdzie się nie ruszysz, zawsze potrafisz znaleźć ciekawe miejsca:).
Witaj deszczowym lipcem
A może u Ciebie dzisiaj słonecznie?
A o strachu na sarny jeszcze nie słyszałam,
Pozdrawiam szumem deszczu za oknem
Wierzę Ci, ale moja odwaga nie sięga aż tak daleko:)
Kiedy sarny wyjadały mi na działce buraki i żółtą fasolkę, musiałam samodzielnie skonstruować stracha z czerwonego prześcieradła i szeleszczących pasków, żeby mi całego ogrodu nie zeżarły:) Urody temu strachowi jednak brakowało:)
To prawda, w tzw. międzyczasie byłam drugi raz z córką i na pewno nieraz jeszcze pojadę.
Wilmo, moim zdaniem w każdym zakątku znajdzie się coś ciekawego, trzeba tylko być otwartym na takie małe drobne atrakcje a nie od razu basen z bąbelkami i zjeżdżalnia wodna pod niebo:) Te akurat by mi nie zaimponowały.
Twoje wakacje brzmią bardzo ciekawie, najważniejsze spędzić tak jak się lubi i jaka jest własna potrzeba chwili. Nie znam Wielkopolski, może jeszcze w życiu zdążę tam pojechać:)
Chodzi tylko o to, żebym miała siły...
Prześlij komentarz