czwartek, 17 września 2020

Mogłabym mieć wolne codziennie

... ale jeszcze nie czas. Za młoda jestem:) Póki co wolny od pracy zawodowej został jeszcze piątek. Miałam na dzisiejsze przedpołudnie zamówić sobie dowóz opału, ale świt obudził mnie głośną i intensywną burzą i ulewą. Zasiedliśmy więc z kotem do śniadania. Ryż ze śmietaną i cynamonem, koktajl z jeżyn, sok z marchewki i kawusia z  mlekiem, a raczej mleko z kawą:) I saszetka dla kota. 
Po śniadaniu internetowa prasówka i oto proszę bardzo: jest wyrok
Eh, tylko co z tego, skoro zaraz potem komisja sejmowa się "popisała" . To kogo oni chcą na tego rzecznika praw obywatelskich ? Chyba nie tego fałszywego Gowina??? Zuzanny Rudzińskiej-Bluszcz nie  chcą, bo nie będzie posłuszna jedynie słusznej kaczej klice. Jakiegoś głupszego szukają. Boszszsz... co to za koszmar z tym pisem... A zauważyliście, że jakoś Dudę schowali ? A może znów się urlopuje ?I Kingę se wziął na doradcę! Może mu doradzi, żeby sobie przeczytał tę książkę: 
https://capitalbook.com.pl/pl/p/Falszywa-pandemia.-Krytyka-naukowcow-i-lekarzy/4120
Książkę o największym oszustwie początku XXI wieku. Proszę mnie nie podejrzewać, że nie wierzę w wirusa. Wierzę, jak i w dziesiątki innych wirusów. Takich samych lub gorszych. Tylko o nich jakoś się nie mówi, choć są groźniejsze dla człowieka, bo ten koronawirus to taki jakiś wydmuszkowaty, polityczny i medialny. Prędzej na zawał, wylew, raka, od kuli pistoletowej lub w wypadku umrę niż na koronawirusa, bo on nie jest śmiertelny więcej niż 0,0008%. I za chiny ludowe się na niego nie zaszczepię. Jak wprowadzą obowiązek, to się wyprowadzę do Macedonii:)

Z planów opałowych zrezygnowałam, nie będę w deszczu zrzucać węgla do piwnicy i znosić mokrego drewna, mam czas. Jakaś żelazna rezerwa leży w kotłowni, a mam nadzieję, że sezon grzewczy zacznę w październiku. Póki co, jeszcze okna stoją otworem, nawet w deszczowy dzień.
Żeby się za bardzo nie lenić, w krótkich przerwach między jedną a drugą falą deszczu przekopałam grunt za garażem, gdzie postanowiłam zrobić kulturalny kawałek trawnika. W zeszłym roku obsadziłam z dwóch stron forsycją, która będzie robić za żywopłot, trzeci bok to tylna ściana garażu. Jakieś paprocie przy tej ścianie posadzę, postawię latem leżaczek i będę miała cichy zakątek wystawiony do słońca.  Obok rośnie jesion, który sama wyhodowałam z ziarenka. Jestem z tego dumna:) Jest smukły i prosty, wysoki już na jakieś 7 metrów. Jesion to jedno z najstarszych drzew na Ziemi, istniało już 10 milionów lat temu, i żywotne, średnio dożywa 200 lat. Taki po sobie zostawię pomnik dla potomnych:)


Posadziłam jeszcze krzaczki truskawek. Zlikwidowałam stare stanowisko, zachowałam tylko trochę własnych sadzonek, a jeszcze wiosną kupiłam u plantatora 30 krzaczków w dwu odmianach. Jedna z nich owocuje do teraz. Druga wydała mnóstwo sadzonek, a zanim poobcinałam pędy, ukorzeniłam je trochę. Wczoraj okazało się, że mam około 50 nowych krzaczków, szkoda było zmarnować, więc wsadziłam na stałe miejsce. W sumie to około 100 krzaków. 


Przy okazji szykowania miejsca na trawnik zrobiłam porządek w jukach, bo po kwitnieniu tylko pałki wyłamałam. Teraz pousuwałam rozety i widzę, że jest dużo  młodych sadzonek. Chętnie bym je posadziła, ale nie wiem czy się przed zimą ukorzenią ? Może lepiej zrobić to wiosną ? Chyba poszukam kompetentnej rady na ogrodniczych forach.


Jeszcze na początku tygodnia była piękna pogoda. Byłyśmy we wtorek z najstarszą wnuczką w Ujeździe.






I w wiosce neolitycznej - dla Małej to był hit wyjazdu:) Mało brakowało, a zamieszkałybyśmy tu na stałe:)












A w osadzie średniowiecznej nie było zwierząt, więc po obejrzeniu i rozmowach z panią zielarką i garncarką w strojach z epoki, Mała skupiła się na fotografowaniu kwiatków:)





Kilka dni wcześniej uczyłam wnuczkę fotografować i oto jej produkcje, upodobała sobie motywy kwiatowe:)









No i minął dzień, właśnie na kolację upiekła mi się sałatka z buraczków, papryki i sera owczego z Macedonii, mniam. Muszę nabrać sił: jutro przez 8 godzin zajmuję się najmłodszą półtoraroczną wnuczką:)

35 komentarzy:

Fuscila pisze...

Masz bardzo pojętna Wnuczkę! :-))))) Sama bym na nauki do Ciebie poszła, bo pod tym względem akurat, to cienizna jestem!
A w chatynce neolitycznej też bym zamieszkała, o ile ktoś nauczyłby mnie dojenia kozy!
Co do szczepień, jestem astmatyczką, więc szczepię się na grypę, od 10 lat co najmniej. W tym roku pewnie się to nie uda, bo nagle wszyscy chcą i brakuje szczepionek w aptekach. No cóż! Pewnie całą zimę będę siedzieć na czterech literach, a Progenitura będzie mi dostarczać prowiant dla przeżycia! ;-))))
Pozdrawiam serdecznie!

onyks pisze...

Fotografem to ja nie będe dlatego podziwiam zdolnosci innych. Twoja Wnusia dobrze się zapowiada w tym kierunku. Wesołego babciowania !

Zielonapirania pisze...

Nie wszyscy chcą. Sprawdziłam, że co roku w Polsce szczepi się około 3% czyli około miliona osób. Tymczasem nasz durny rząd trąbił na lewo i na prawo, że koniecznie trzeba się szczepić i zapewnił... 400 tysięcy szczepionek! To chyba jakieś jaja są ! Nie przewidzieli, że może w tym roku zaszczepi się dwa razy tyle, skoro zrobili taką panikę i tak zachęcali ? Eh, szkoda gadać! Podobno na początku października mają "dowieźć" drugie tyle.
Te informacje o ilości szczepionek na grypę są ogólnie dostępne.

Zielonapirania pisze...

Sama byłam zdziwiona, że tak ładnie wyostrzyła obraz na pierwszym planie ustawiając rozmyte tło. Żadne ze zdjęć nie jest poprawiane, to oryginały prosto z karty. Fotografowała też strukturę murów i nawet fajnie jej wyszły światłocienie:)

gordyjka pisze...

Zdjęcia Wnusi super są !! ;o)

Do testowania szczepionki na "koronkę" to ja proponuję polityków i dziennikarzy...;o)

Fuscila pisze...

Nie mam zamiaru szczepić się na koronę, wszak jeszcze szczepionki nie ma. Chcę jak zawsze od 10 lat na grypę. Jestem na liście w trzech aptekach, i jeden Bóg - o ile jest - raczy wiedzieć, czy uda mi się tą szczepionkę dostać. Jest jeszcze opcja dowiadywać się w prywatnych ośrodkach, ale tam też kolejka po horyzont! Co można dodać?

Lucy pisze...

Super oko na motywy ma wnusia, z pewnoscia po babci:)
W tej wiosce tez bym zamieszkala, i mój syn kiedys tez. Bylismy na takich pseudokoloniach, dzieci z rodzicami, mieslismy tam temat przewodni Asterix i Obelix, z pewnoscia tez znasz te komiksy. I podczas tej kolonii zwiedzilismy podobna wioske, jak i rzymski kasztel z limesem oryginalnym.
Ja o zime sie nie martwie, w kwietniu zatankowalam i mam prawie 3 tys. litrów oleju opalowego. Wygodnicka jestem ;)

Zielonapirania pisze...

Ja o szczepionkach na grypę pisałam:) Ma być na ten sezon zabezpieczone 2 miliony sztuk

Zielonapirania pisze...

Nie wiadomo czy ją w ogóle wymyślą. Ale pomysł na testerów bardzo dobry;)

Zielonapirania pisze...

Jak nie lubię komiksów,tak o Asterixie i Obelixie czytałam i wszystkie filmy obejrzałam:)
Małą w tej wiosce zachwyciło wszystko, i zwierzęta, i drabiny do legowisk na pięterku, i proste sprzęty. Zażądała takiej chałupki w ogrodzie:)

kotimyszkot pisze...

Ma oko i rękę do zdjęć Twoja Wnusia, niech idzie tą drogą :) Co do szczepień na koronę, to mam nadzieję, że nie zrobią przymusowych, coraz więcej osób jest anty. I nic dziwnego, Miłego dnia z Malutką i dużo siły :)

dora pisze...

Nie szczepimy się na grypę i nie mamy zamiaru, oby jakis odgorny nakaz nie wystąpil np. dla pracowników, bo jeszcze mi corkę zepsują.
Bardzo przyjemna wycieczka, brawa dla wnuczki za zdjecia, rosnie talent.

BBM pisze...

Wnuczka po Tobie ma talent. Bardzo ładne zdjęcia!

Anna K. Olszewska pisze...

Koronawirus jest, ale zauważyłam ostatnio, że w kwestii zarażania to on słabszy niż zwykła grypa. Ludzie nawet po obcowaniu z osobą zarażoną, okazują się nie być zainfekowani. Znajoma się ostatnio badała, bo jej syn zachorował. Jest zdrowa, ludzie z jego środowiska też. Dziwne to jakieś.
Mam nadzieję, że szczepionka nie będzie obowiązkowa, bo nie podoba mi się to. Ta cała sprawa jest grubymi nićmi szyta.

jotka pisze...

U nas pogoda nadal letnia, choć ranki chłodne.
Nie nazywaj lenistwem przerw w pracy, każdy potrzebuje trochę poleniuchować.
Cudna wycieczka!

Anna pisze...

Ależ pracowite to Twoje wolne, ja jak się lenię, to robię nic. A wypad z wnuczką super, zdjęcia też.

ikroopka pisze...

Ze zwiedzania Krzyżtoporu najlepiej pamietam... żmije, którymi nas straszono, brr:(
Lubię skanseny, ale bawi mnie, kiedy widzę w nich narzędzia czy sprzęty, znane mi z dzieciństwa, wtedy czuje sie jak współczesna wersja Matuzalema, a przecież hm, jeszcze t a k a stara nie jestem, choć emerytka:)

Michał pisze...

Witam.
Fajna wędrówka, wspaniałe zdjęcia i moje klimaty.
No i ten skansen, a takie właśnie lubię. Bo to też moje klimaty.
Choć jestem mieszczuchem w trzecim pokoleniu, to moi przodkowie byli ze wsi. Jeden pradziadek był dzierżawcą folwarku, a drugi majętnym gospodarzem, obaj z Wielkopolski, tak jak ja..
Pozdrawiam serdecznie.
Michał

Zielonapirania pisze...

Dzień z maleństwem udany, było bardzo miło, a ona jest taka słodka i pogodna, że się człowiek zachwycałby bez końca. I bez lekcji fizyki w dwie sekundy w zabawie zastosowała praktycznie prawo dźwigni jedno i dwustronnej jako rozwiązanie napotkanego problemu:)

Zielonapirania pisze...

Pomijając wszystko inne, szukałam jej zajęć fotograficznych dla dzieci, ale w naszym mieście nie ma, przynajmniej w tym roku. Będzie kontynuować plastyczne, bardzo je w ubiegłych latach lubiła.

Zielonapirania pisze...

Ja nie mam talentu:) I fotografuję kompaktem. Jednak lubię uwiecznić obejrzane miejsca i przeglądać je po paru miesiącach, szczególnie, gdy za oknem plucha lub śnieg.

Zielonapirania pisze...

Od 1 do 15 września tego roku odnotowano 77,7 tys. przypadków i podejrzeń zachorowań na grypę; w tym czasie potwierdzono 7,7 tys. zakażeń koronawirusem - jest to oficjalny komunikat służb epidemiologicznych i danych Ministerstwa Zdrowia w Polsce. To na co jest ta epidemia w końcu ?
W kwietniu zięć mojego brata dwa tygodnie chodził przeziębiony, w tym czasie spał w jednym łóżku z żoną, codziennie siedział przy stole i na kanapie z dwoma synami, spotykał się ze z rodzicami po 70-tce mieszkającymi wspólnie w tym samym domu oraz z moim bratem i bratową (też po 75-tce, w tym brat po zabiegu wycięcia niezłośliwego guza), którzy w każdy dzień roboczy odwozili ich dzieci do i ze szkoły oraz w weekendy jadali wspólnie obiady. Potem kolega z pracy tego zięcia został zbadany na koronawirusa. W pracy było ich jedenastu czy czternastu zatrudnionych. Czterech miało test pozytywny, w tym dwóch bez objawów. Nikt więcej się nie zaraził. Ani rodzina bliższa ani dalsza ani przyjaciele - nikt. Zięć brata poleżał z katarem dwa tygodnie, wynudził się jak mops, miał owszem stany podgorączkowe i tyle.
Okazuje się, że wcale nie tak łatwo jest się zakazić wirusem.

Zielonapirania pisze...

Dopisała nam pogoda na wycieczce i okazało się, że to były ostatnie już chyba letnie dni, bo potem lało, a dziś słonecznie, ale bardzo zimno i chodzimy w kurtkach.
Lubię spędzać dni aktywnie, cokolwiek by to było; jeśli pozostaję bezczynna to mam poczucie straconego czasu, który przecież się nie wróci:)

Zielonapirania pisze...

Dziękuję, wycieczka faktycznie nam się udała. Czasem i ja nic nie robię, ale dobra pogoda wyciąga mnie na dwór, szkoda mi czasu u na nicnierobienie, będę się tym "zajmować" jak przyjdzie słota i zima:)

Zielonapirania pisze...

Nigdy nie słyszałam o żmijach w Krzyżtoporskim zamku, ale chyba jest coś na rzeczy, bo na parkingu jakiś chłopiec pytał swojego tatę, czy tu są żmije. Ale gdzie one by miały być ? Na murach:) ? To chyba jakaś plotka.

Zielonapirania pisze...

To raczej nie skansen, ale rekonstrukcja, choć faktycznie ciekawy pomysł mieli właściciele - bo to w obu przypadkach prywatna inicjatywa. I w ramach biletu oprowadza przewodnik. W tej wiosce neolitycznej musiałam pana stopować, aby opamiętał się przy zdradzaniu szczegółów życia ówczesnych ludzi, bo to nie było dla uszu sześciolatki:)

dora pisze...

Szkoda, a sprawdzalaś w osrodku kultury? Chociaż, przecież teraz wszystko stoi na głowie.

Czy te późne truskawki są rownie smaczne ?

Zielonapirania pisze...

Sprawdzałam, i w domach kultury, i w różnych prywatnych szkołach i organizacjach. Na razie w ogóle żadnych zajęć dla dzieci nie ma. W niektórych jakiekolwiek dopiero od października.
Truskawki lepsze są wiosna. Te późne smakują jak holenderskie w zimie:) To znaczy mają zapach, mają smak, ale nie tak intensywny jak wiosenne i miąższ jest twardszy. Jednak są pewną atrakcją smakową po sezonie. Poziomeczki też dopiero kończą owocowanie.

jotka pisze...

Lenistwo nie musi być bezczynnością:-)

Teresa Czajkowska pisze...

Odniosę się do juki, którą doprowadziłas do porządku. Ja mam oprócz tych "normalnych" taką też, która ma bardzo sztywne liście i niezwykle ostre igły na czubku. To juka pnąca. W tym roku poobcinałam jej igły. Wygląda to okropnie, ale co... miałam ja zupełnie wyciąć, żeby wnuk - szałaput nie nadział się na nią szukając tam piłeczki? Mnie zresztą już nieraz groziła ukłuciem w oko. Chyba Opatrzność mnie ochroniła. Koniecznie muszę dotrwać do jej pierwszego kwitnienia. Jeszcze nie wydała kwiecia, oporna jakaś roślina :)

Zielonapirania pisze...

Moja jest taka, jak ta na obrazku: https://sklep.swiatkwiatow.pl/jukka.html
Też ma ostre liście, dlatego wycinałam stare rozety w okularach słonecznych:) Nie chciałam oczu stracić:) One kwitną jeden raz po około 2-3 latach od posadzenia sadzonki, potem ta kwitnąca powinna być usunięta, bo już drugi raz nie zakwitnie. Z boku wypuszcza natomiast nowe pędy, więc jak się przypilnuje, żeby co roku choć jeden pęd został, to kwiaty będzie się miało co roku, za każdym razem na innym pędzie.

ikroopka pisze...

Coś bylo na rzeczy, bo tabliczki jakieś sobie przypominam z napisami.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Malwy, rudbekie, delikatne przymiotno, to już chyba ostatnie kwiaty lata, zanim zwarzy je mróz, wnuczka ma dobre oko, po babci? Jasiek jest na etapie kręcenia filmików:-) też rozmnożyła mi się jukka, teraz dobra pora na wykopywanie sadzonek i przesadzanie, ponoć są twarde, trzeba je prawie rąbać przy korzeniu, jeszcze nie próbowałam, bo jest sucho, a u nas ziemia jak skała.
Wydaje mi się, że całą rodziną przechorowaliśmy koronawirusa w marcu, nawet z babcią, trzymało nas trzy tygodnie, a może to była grypa?
Co niektórzy sadzą drzewka z okazji urodzin kolejnego wnuka i nazywają je imieniem dziecka, oglądałam w Mai w ogrodzie:-)

Annileve pisze...

Super wiewióra :D
Ja kocham Bieszczady na maxa. Zawsze chętnie tam jadę, więc domyślam się, co czujesz. Raz słyszałam piosenkę Korteza "Hej wy" i bardzo przypadła mi do gustu. Haha;D Fajnie go określiłaś :D

Tematy-do-rozmowy pisze...

Na Wasze zdjęcia można się patrzeć i patrzeć... Wnuczce zazdroszczę i gratuluję - Nauczycielki i Talentu.

Prześlij komentarz