Coraz mniej czasu na bloga, życie daje tyle rozrywek:) Nie mając za dużego wyboru bierze się co jest i to naprawdę cieszy. Dużo czytam, czasem obejrzę jakiś film pełnometrażowy na netflixie, codziennie wychodzę z psem i penetrujemy okolice przez 2-2,5 godz, póki nie zmarznę. Jednego dnia, w pogodne późne popołudnie, już po zapadnięciu ciemności poszłyśmy z wnuczką oglądać Jowisza i Saturna. Miałyśmy szczęście, bo niebo było bezchmurne i przyświecał nam niepełny księżyc. Dla dziecka było czymś niesłychanym dowiedzieć się, że gołym okiem może zobaczyć dwie największe planety. Kilkakrotnie upewniała się, że te "gwiazdy" co je widzi nad południowo-zachodnim horyzontem, to na pewno Saturn i Jowisz i czy babciu Saturn to na pewno jest z lodu i jak to bardzo sprytnie natura urządziła, że on nie może spaść na Ziemię, bo byśmy zamarzli albo zrobiłby z nas placek:)) A babciu, a czemu nie widać tej obroży (pierścieni znaczy się:). A czemu babciu ten Jowisz to nie wyparuje w kosmos, skoro on jest z gazu ?
No czemu, wie ktoś i wytłumaczy dziecku:))? Ciężkie jest życie babć!:)
A potem oglądałyśmy na YT poniższy film i on mnie przeraża:) Po jego obejrzeniu skłonna jestem uwierzyć w ufo i inne cywilizacje, bo przecież nie możemy tu być sami... to nielogiczne...:)
Poszukałyśmy przy okazji różnych gwiazdozbiorów i opowiedziałam jej także o mojej "sierpniowej gwieździe" czyli o Venus, która wtedy bardzo jasno świeci i kiedy byłam mała, nie wiedziałam co to takiego, stąd ta moja własna nazwa. Obiecałam także (może zapamiętam:), żeby w sierpniu pokazać jej Jowisza i Saturna w całkiem innym miejscu nieba. Byłoby cudownie być wtedy w Bieszczadach, w rezerwacie gwiezdnego nieba... Och, rozmarzyłam się...
Korzystając z okazji wieczornych przechadzek udawałyśmy duchy:) Mała miała świetną zabawę:)
Wnuczka była u mnie przez kilka dni, a co wieczór (z wyjątkiem jednego dnia, kiedy padało) chodziłyśmy z psem na skraj lasu i słuchałyśmy pohukiwania sów. Z każdym rokiem jest ich więcej i czasem nawet będąc w domu słyszę ich głosy, kiedy mam wyłączone wszelkie odbiorniki i np. czytam w ciszy. Podlatują czasem nawet blisko domu, który otaczają wysokie wiekowe drzewa. Bardzo mnie to cieszy, że dla wnuczki słuchanie głosu puszczyka jest atrakcją, z entuzjazmem to przeżywa, może będzie o tym opowiadać swoim dzieciom wspominając swoją babcię czyli mnie:)
Pojechałyśmy także do miasta pooglądać świąteczne dekoracje (zdjęcia z telefonu).
Piekłyśmy ciasteczka i ciasta, razem ubrałyśmy domową choinkę, czyli ja światełka, Mała całą resztę oraz ozdabiałyśmy dom wewnątrz. A także przed domem:) Powiesiłyśmy na świerku lampki, a wnuczka z moją niewielką pomocą (przycięcie pniaczków i zeszycie czapeczek) zrobiła takie oto krasnale, które zamieszkały za oknem kuchennym:)
Od wigilii do niedzieli codziennie miałam gości, po 1-3 osoby, w tym moja najmniejsza słodka wnuczusia, przy czym goście niedzielni nie byli spodziewani, a ja miałam na ten dzień zaplanowaną wycieczkę. Jednak z samego rana zadzwonili, że siedzą sami całe święta w domu i czy mogliby odwiedzić. Oczywiście, zaprosiłam, bo nie widzieliśmy się od września. Tak więc miło i przyjemnie spędziłam świąteczny czas i nawet nie przytyłam:) Wiem, bo dostałam w prezencie inteligentną wagę połączoną przez bluetooth z aplikacją w telefonie i ona mi mówi, że mój wiek biologiczny to... 53 lata:)) I że mam wagę w normie, a LBM czyli masa ciała bez tkanki tłuszczowej (czyli tylko kości i mięśnie) to 43,96 kg. I dużo innych rzeczy jeszcze mówi, tylko... skąd ona to wie ??? Trochę mnie to nurtowało i przeczytałam z instrukcji:
11. W jaki sposób waga mierzy skład ciała, tzn. zawartość tkanki tłuszczowej, masy mięśniowej, stopień otłuszczenia organów wewnętrznych, masę kości, zawartość wody w organizmie i podstawowy metabolizm? Czy te dane są dokładne?
BIA (czyli analiza impedancji bioelektrycznej) jest podstawową metodą badania składu ciała. W oparciu o analizę BIA określa się zdolność tkanek ciała charakteryzujących się różną impendancją do przewodności elektrycznej. Impendancja elektryczna dostarcza danych na temat całkowitej masy wody (TBW), a następnie szacuje masę beztłuszczową (FFM) oraz zawartość tłuszczu w organizmie, itd.
Ponieważ BIA mierzy parametry elektryczne i biologiczne, nie da się poznać dokładnego składu ciała, i może on się nieco różnić w zależności od osoby. Na dokładność danych wpływa również rezystancja między stopami a metalowymi biegunami wagi. Wyniki pomiarów to jedynie wartości szacunkowe, płynne, nawet dla tej samej osoby.
10. Dlaczego wyniki pomiarów są niedokładne?
Upewnij się, że waga stoi na płaskim i twardym podłożu (nie na dywanie czy wykładzinie). W przeciwnym razie pomiar będzie nieprawidłowy.
Stań tak, aby stopy znajdowały się po obu stronach środkowej linii wagi. Dla uzyskania dokładnego pomiaru zaleca się utrzymać równowagę i stabilną pozycję.
W razie pomiaru zawartości tkanki tłuszczowej, zawartości wody, masy mięśniowej i masy kostnej na wadze należy stanąć boso. W skarpetach i butach nie ma możliwości prawidłowego pomiaru składu ciała.
Acha, czyli ona coś tam z moich stóp czyta, no ciekawe...:) Jednakże w jednym z wagą się nie zgodzę. Ona mi radzi schudnąć 10 kg! I jak sobie przypomnę, kiedy ważyłam tyle co ona mi każe ważyć, to byłam chuda jak glista i do dziś pamiętam, jak jakieś dwie baby siedzące na ławce szeptały o mnie, że strasznie zabiedzona jestem:) No, nie byłam zabiedzona, ale po ciąży ze średnią córką, po porodzie wyglądałam jak szkielet, bardzo nieciekawie. Jestem wielbicielką szczupłego ciała, ale nie aż tak bardzo. Natomiast jakieś 2,5 kg mogłabym schudnąć. 5 kg to byłby sukces do przyjęcia, ale więcej to już nie. Może ta inteligentna waga mnie zmobilizuje ?:)
Stałam się także dumną posiadaczką ładnej srebrnej bransoletki. Ofiarodawczynią była koleżanka. Na razie jest tylko kłopot, gdzie ja się w nią ustroję ? Do lasu ? :) Lubię srebro, ten prezent pod choinką bardzo mnie zaskoczył, ale i ucieszył, niech leży i czeka na lepsze czasy. Na czasy obecne wydziergałam sobie taki oto zimowy komplecik.
Zatem święta, święta i po świętach, jedzenie porozdawane i pomrożone, bo jak zwykle zostało, a teraz czekam na średnią córkę, co do mnie zjedzie na tydzień ze średnią wnuczką. Czekam na nie z utęsknieniem, bo nie widziałyśmy się od sierpnia, jedynie przez videokonferencję.
Jak więc widać, u mnie nic spektakularnego się nie dzieje, ale humor mi dopisuje, i nie żaden wymuszony, ale naturalny, bo życie jest piękne, tylko trzeba w nim te radosne momenty zobaczyć i je przeżywać. I zawsze mieć plany i nadzieje. I delektować się chwilą z ciekawą książką, i smakiem jabłka, i zapachem świecy o zapachu moreli, i ciepłą kąpielą w pachnącej perfumowanej pianie... Bo to z takich chwil składa się życie. I cieszyć się z tego, że mamy rodzinę, że jesteśmy lubiani, że ktoś darzy nas szacunkiem, i ładnie się ubierać mimo, że nas nikt nie widzi i nawet pomalować sobie paznokcie:)
Był taki socjolog, nazywał się Elwood N. Chapman. Od razu wyjaśnię, że nie czytam poradników, bo nie będzie mnie ktoś obcy uczył, jak mam żyć;) Tym bardziej ja nie mogę nikomu mówić jak ma żyć, ale może sobie ktoś zechce przeczytać i mu to w tych trudnych czasach przygnębiającego zamknięcia w domach pomoże. Otóż ten Chapman napisał taką małą książeczkę, co ją można za 10 pln kupić na allegro "Postawa życiowa twoją najcenniejszą wartością". Mnie już wystarcza sam tytuł, więcej nie musiałabym czytać:)
Ale tam dalej to on pisze, że:
Postawa pozytywna rozpala entuzjazm.
Postawa pozytywna wzmaga zdolności twórcze
Postawa negatywna ma efekt tłumiący
Postawa pozytywna stwarza gotowość na przyjęcie rzeczy upragnionych i wymarzonych
Człowiek, który nie wierzy, że coś osiągnie, osiąga to o wiele trudniej
Wycofuj się z układów, które są dla Ciebie niszczące.
Trzeba szukać pozytywnych aspektów trudnych wydarzeń
Na kłopoty warto spojrzeć z humorem - większość problemów ma jakąś zabawną stronę
Upraszczaj życie
Zmieniaj otoczenie
Pamiętaj, że to Ty sam decydujesz o tym, jak żyjesz.
Nie rozsiewaj pesymizmu i destrukcji, bo do Ciebie wrócą ze zdwojoną siłą.
Większość ludzi jest na tyle szczęśliwa, na ile decyduje się być szczęśliwa.
Nie zakładaj, że to propozycja nie dla ciebie.
BYCIE OPTYMISTĄ LUB PESYMISTĄ JEST ŚWIADOMĄ DECYZJĄ.
Co o tym sądzicie ?







44 komentarze:
Dużo w tym prawdy. Optymizm i energię mam w sobie wprawdzie od urodzenia ale czasami los próbował je przydeptać i trzeba było się postarać, żeby nie dał rady. Dobrze cieszyć się życiem i nie zawsze brać je poważnie. Takie krasnale, zabawy w duchy i patrzenie w gwiazdy dodają energii :) Miłych spotkań z bliskimi i wytęsknionymi!
Między optymizmem a pesymizmem jest jeszcze realizm 🙄 a gdzies obok sceptycyzm, wiec powiem tylko, ze na papierze wszystko to wyglada pieknie, a w zyciu, jak to w zyciu, roznie. Ale teraz cieszymy sie, ze jest szczepionka i patrzymy w przyszlosc z optymizme 😊 pozdrawiam miedzyswiatecznie.
Trudny do ogarniecia naszym umyslem Wszechswiat. Czlowiekowi sie wydaje, ze panuje nad Nim, a kim wlasciwie jest? :))
Wiele nauczymy się z dziećmi i od dzieci i to niemal mimochodem.
Podobno optymistom żyje się lżej, choć niektórzy mylą optymizm z ciągłym zerkaniem przez różowe okulary.
Wierzę, że pozytywne nastawienie i pogodne podejście wiele zmienia, sama się o tym przekonałam.
Właśnie mam dni z wnukami, synowa ma inwentaryzację w dużej hurtowni, a ja jestem babusia:-) a potem hajda! na Pogórze, witać Nowy Rok we dwoje, eh! prześpię ten czas, jak zwykle; zakończyłam toksyczne przyjaźnie już dawno, dlatego żyje mi się w lepszym komforcie psychicznym; "jest dobrze, nie ma co psuć", jak mawia mój syn i tego się trzymam:-) lepszym wskaźnikiem jest chyba BMI, też nie jest miarodajny, bo cechy osobnicze są decydujące; pozdrawiam serdecznie.
Te zasady to święta prawda. Tak tylko trzymać Ja mam jeszcze takie:
1/ Czas leczy niemal wszystko, więc daj sobie czas.
2/ Pogódź się z przeszłością, aby nie zepsuła Twojej teraźniejszości.
3/Jeśli przez całe życie siebie krytykowałeś i to w niczym nie pomogło, teraz spróbuj siebie
docenić i sprawdź co się stanie.
4/ Nie porównuj swego życia z życiem innych – nie wiesz przez co oni przeszli i dokąd
zmierzają.
5/ Nie myśl zbyt dużo, możesz przez to stworzyć problem, który przed chwilą jeszcze nie
istniał.
6/ Uśmiechnij się, nie musisz rozwiazać wszystkich problemów świata.
7/ Stań się osobą, jaką chciałbyś spotkać w swoim życiu.
A co do spedzania czasu, ten spedzony z wnuczką był super. Też taki uwielbiam i też mam nadzieję, że bedzie go długo wspominać. Pomyślności na cały Nowy Rok.
Życie to nie bajka, często boleśnie nadepnie, ale nie polepszymy sobie jakości życia stając się zgryźliwymi babami. Wszystko tkwi we własnej głowie, czasem trzeba tam przemeblować:)
Ani realizm ani sceptycyzm nie wykluczają się z optymizmem, one świetnie do siebie pasują. Nawet w kwestii szczepionki;)
Człowiek to nawet nie kropelka w oceanie, musiałabym zajrzeć do podręcznika zaawansowanej matematyki i fizyki, aby to jakoś s określić, choć obawiam się, że nie istnieją tak mała miara:)
Wystarczy przeczytać codzienne wiadomości i różowe okulary roztrzaskają się o podłogę. I dobrze, nie warto wciąż przebywać w wyimaginowanym świecie. Nie lubię skrajności, ani rozbuchanego oderwanego od życia optymizmu ani czarnowidztwa. Jednak wierzę, ze swoim podejściem do siebie i sytuacji buduje sie jakość swojego życia psychicznego, a od tego zależy kim jesteśmy, kim się czujemy.
Gdyby nie wiara w lepsze, może byłabym w tym momencie pod ziemią albo pod mostem, to było bardzo realne. Tylko swojemu optymizmowi i dostrzeganiu dobrych drobiazgów w życiu, jestem gdzie jestem, i nie narzekam.
W sylwestra mam w pracy dyżur do 22, to jest szansa zobaczyć na zegarze godzinę zero. Ale przecież to tylko symbol, po tej dacie nie nastąpi przecież nic spektakularnego. Jak to mówi moja koleżanka: mam świętować, że się zestarzałam? :)
Waga ciała za bardzo się nie przejmuje. Wiem, że w pewnym wieku w sposób naturalny waga skacze do góry, bo zmienia się struktura ciała, zmienia metabolizm itp. Chciałabym jednak nie dopuścić do nadwagi, żeby zachować sprawność fizyczna jak najdłużej.
Powiedziałabym, że realizm je godzi, w tej kwestii również:)
Już sam tytuł Twojego bloga i zawarte w nim treści pokazują, że jesteś optymistycznym człowiekiem:) miło takiego spotkać:)
Życzę najlepszego kolejnego roku.
Dochodzę do wniosku na podstawie empiryzmu, że ostatnio najlepiej wychodzę na bezpośrednich kontaktach z dziećmi (wnukami). Mijałabym się z prawdą, gdybym nie przyznała się, że tęsknię też za rodziną zamieszkującą "setkilometrów" dalej. Ale wnuki... tyle radości i czasem otrzeźwienia umysłu , ile nam dają... chyba nie znalazłabym w dobie pandemii bez nich. Teraz marzę o szczepionce, abym mogła wyrwać sie z tych pętów strachu i urzeczywistniać swoje i cudze marzenia.
Wszystkiego dobrego na 2021 :)
Lubię Pana Chapmana, zna się na życiu. Kilka dni poprzedzających Święta to był chyba mój największy życiowy kryzys, zawsze cieszę się z drobiazgów, byle co potrafi mnie zachwycić i uszczęśliwić, byle głupota powoduje ekscytację. Te wszystkie świeczki, piany, herbatki to jak bym o sobie czytała. Ale przed Świętami nie cieszyło mnie nic a jedyne o czym potrafiłam myśleć, to że nie polecimy do domu na Święta. Jeśli chcesz być szczęśliwy, bądź. Tego będę się trzymać.
W mojej wadze "siadła" bateryjka a okres poświąteczny to zdecydowanie najgorszy możliwy moment, żeby przywrócić wadze życie. Odczekam jeszcze trochę.
Wesołego po Świętach, wszystkiego dobrego!
Krasnale świetne, czas spędzony z wnuczką udany. tego się trzymać na czas przyszły.
Szykowaliśmy się na koniunkcję, nawet złożyliśmy teleskop, a tu dupa, niebo było całkowicie zadekowane chmurami.
Nie wierzę, by kosmici istnieli, choć rzeczywistość Star Treca jest kusząca i bardzo mi się podoba.
Jak byłam mała, zawsze najbardziej podobały mi się Saturn i Jowisz. Pierwszy ze względu na wielkie obręcze, drugi, ponieważ kocham wszystko co olbrzymie. :D
A dziś lubię spoglądać w stronę tej czerwonej kropeczki, Marsa.
Nasze nastawienie jest bardzo ważne, nie tyle optymizm, co właśnie to jak podchodzimy do wielu rzeczy w naszym życiu. Kochać życie, rozwijać się, dużo uśmiechać, to tak na początek. :)
Fajnie jest być babcią , wiem coś o tym . Też nie czytam poradników , ale w tym co napisałaś jest dużo sensu i w zasadzie są to proste rzeczy , które powinny być znane ale chyba mało kto o nich pamięta .
ten duszek mi sie spodobal, piekne pytania zadaje.
Zachwycil mnie Lublin , ładny stroik w Bramie Krakowskiej.
Staram sie sieszuc drobiazgami, patrzec na swiat optymistycznie, nie zawsze mi to wychodzi ale na ogol tak.
Krasnale sliczne. Pozdrawiam
Ciekawe czy dziś Twój blog zechce mój komentarz...
Pniakowe krasnale - bomba!
Oglądanie planet z wnuczką...ooooo, tego nie robiłyśmy, a na bank by sie jej spodobało, ale u nas zimą zwykle chmury, a latem za jasno :D trzeba wiosną i jesienią...
Porady Chapmana...Jestem fatalistką choć strasznie tego nie lubię w sobie, ale gdy spotyka mnie coś naprawdę fajnego to od razu się boję, że za chwilę będę musiała zapłacić czymś strasznym. Wiem, że wiele rzeczy sami sprowadzamy swoim myśleniem, więc staram się zmienić, ale średnio mi to wychodzi. Dlatego chyba najbardziej lubię gdy jest tak jak teraz: może nudno, ale stabilnie
Chyba sobie przepiszę przytoczone przez Ciebie i Kobietę w pewnym wieku "wytyczne", bo choć staram się być pogodna, to czasem o tym zapominam...;)
Krasnale przeurocze!!!
Dobrego roku! :)
Bardzo miło się czytało. Czyli było miło, jest i będzie. Dzierganina urocza. jak i krasnoludki. A co do puszczyka... hmmm raczej bym się bała. Ale Ty tam mieszkasz więc wszystko odbierasz inaczej. Uściski przednoworoczne.
Och, aż tak otwarcie na sprawę nie patrzę, bo nie wiadomo, czy będzie miło, ale dlaczego miałabym się teraz stresować i przejmować, że kiedyś miło nie będzie i czarnowidztwem marnować sobie życie tu i teraz ? Patrzę na przyszłosc, tą bliską i tą daleką, z optymistyczną nadzieją. Nie będę się katować myślą o przyszłych nieszczęściach, będę się nimi martwić, gdy nadejdą. I rozwiązywać je. Każdy dzień przynosi i radości i smutki, łatwiej żyć ze świadomością, że ta szklanka jest do połowy pełna.
Wszystkiego dobrego:)
Nie ma lekko, życie nie szczędzi kłopotów, ale to nie one mają o nas decydować, tylko my o nich. Jak mam największy dół z powodu jakiegoś problemu, to zaraz sobie myślę, że to przeminie tak samo jak wszystko inne, a moją rolą jest sprawić, by złe minęło prędzej niż później;)
Wszystkiego dobrego, każdemu wedle jego życzenia:)
Miałam tak czasem, że podchodziłam do sprawy jak do jeża, a potem okazywało się, że trafiłam w dziesiątkę, miłe uczucie:)
Martwić sie człowiek zawsze zdąży, ale na radość może zabraknać czasu, więc warto cieszyć się nawet z drobiazgów, z nadzieją na większe okazje.
Drażni mnie, gdy ktoś mówi ze smętną miną: juz nigdy nie będzie jak wcześniej.. A czy kiedykolwiek było tak samo jak wcześniej ??? Zawsze było INACZEJ ! Czy inaczej to gorzej ? Na pewno nie zawsze, ale nie będę za życia kłaść się na mary. Zatem wesołego:)
Takie krasnale to można by nawet zrobić w wersji maxi hmmm... Może nie zapomnę o tym do przyszłego roku:)
Nic nie wiem o Star Treku, nie moje klimaty:) Wolę "trekować po Ziemi":)
Fajnie jest być babcią - dochodzącą. Na codzienne babciowanie nie zgodzilabym się, to bardzo absorbujące i jednocześnie nudne, tak ciągle przebywać w dziecięcych klimatach:) Choć z drugiej strony, te małe księżniczki działają też inspirująco i motywująco na mnie i za to im chwała.
Trudno wciaż żyć w euforii, nikt przez całą dobę nie podskakuje z uśmiechem na ustach, ale dobre nastawienie do życia, do codzienności, do innych ludzi sprawia, że sami lepiej się czujemy, uważamy się zmotywowani do działania, jestesmy lepiej postrzegani - same plusy:)
Powtórzę wnuczce o tej "bombie", ucieszy się:) Dziękuję:)
W Twojej postawie istotne jest to, że się starasz, bo to oznacza, że oceniasz się świadomie i z dystansem. Kiedy ja się tak oceniam, to widzę mnóstwo wad, ale też się nie poddaję i staram się wykorzystać je dla swojego (i cudzego) dobra. Ta wymuszona stabilność mnie osobiście jednak męczy, ale góry nie przeskoczę, może jeszcze przyjdzie czas, ze za nią zatęsknie ? (ale nie za jej przyczyną!)
Potiwerdzam, że fajnie jest być babcią. Moje wnuki ostatnio rosną bardzo szybko:-))) Ten, który ma 16,5 roku od dawna patrzy na mnie z wysokości 1,85 cm, a ten młodszy 12-letni raz w tygodniu mierzy się ze mną i twierdzi, że już niedługo mnie przerośnie. A ja do niskich nie należę...
Jeśli chodzi o pesymizm czy optymizm .... to czasami bywa, że jakieś wydarzenie powoduje że człowiek całkowicie się zmienia...
Zdrowego Nowego Roku życzę :-)
Z rozrzewnieniem wspominam czasy, gdy moja Pannica i Nastolatka i były małe! I za serducho chwytają mnie Twoje opisy, jak ciekawie spędzacie czas razem z Wnuczką!
Jeśli chodzi o odchudzanie, to prawda jest taka, że w pewnym wieku, lepiej trochę mieć nadwagi, niż wyglądać jak przysłowiowa "śmierć pościgowa"! ;-))))))
Poradniki to nie moja bajka, ale staram się żyć zgodnie z tym, co mi dyktuje rozum i serce. A to, że czasem wychodzi się z "ram"? No cóż! Nikt nie jest doskonały! ;-))))
Serdeczności ślę i Zdrowia życzę nie tylko na Nowy Rok! :-)))
Wszystkiego dobrego w nowym roku! Dużo zdrowia, udanych podrózy, miłych chwil z wnuczkami! Serdecznie ściskam!
Ns bycie szczęśliwym trzeba sobie pozwolić...;o) Niech Moc będzie z Tobą...;o)
Dziękuję Stokrotko, Tobie także niech rok 2021 przyniesie wiele dobrych wydarzeń i doświadczeń, usmiechaj się jak najczęściej i ciesz zdrowiem:)
Ps. Ja się trochę boję myśleć ile będę miała lat, jak moje wnuczki staną się pełnoletnie:)
Bywa, że życie tak "dopiesci" , że człowiek nie wie, co to optymizm. Jednak nawet te najgorsze chwile mijają
I rok 2020 minął, wszyscy żyjemy nadzieja na lepsze, czego szczerze życzę:)
Dziękuję, oby nam wszystkim spełniły się tegoroczne plany i abyśmy byli zdrowi i w dobrym humorze, reszta przyjdzie sama. Najlepszego na nowy rok!
A czemu sobie nie pozwolić?:) Nie każdy ma na to siłę, ale czy wszyscy próbują? Oby nowy rok dał nam wszystkim zapał do życia i siły. Pozdrawiam
Ludziom jakoś "wygodniej" widzieć tą pustą połowę szklanki...;o)
Ciesz się Piranio obecnością wnuczek, bo dzieci rosną szybko, zbyt szybko;).
Dorosłe wnuczęta też jest miło mieć, ale łatwiej się jest dogadać z maluchami;).
Te wspólne Twoje prace z wnuczką to ubieranie choinki, pieczenie ciasteczek, ozdabianie domu, to nie tylko nauka czynności, to są chwile, których wnuczka nie zapomni do końca życia. Te wszystkie wspólne czynności będą się jej z Tobą kojarzyły, tak jak mnie w niektórych chwilach kojarzy się i przypomina mój Dziadek, który poświęcił mi sporo swojego czasu,
Zdrowia, spokoju i powrotu do normalności Ci życzę.
Piranio! Dobrego roku 2021, zdrowego i pełnego radosnych chwil - co przy Twoim optymistycznym podejściu do życia jest pewne :) Chwile z wnuczką cudowne, ona je będzie pamiętała zawsze. Pomysł z krasnalami bardzo mi się podoba, chyba podkradnę :) Pozdrawiam :)
Coś w tym jest... Osobiście nie mam wielu wspomnień po Dziadkach, mieszkali osobno, babć prawie wcale nie pamiętam, jednego dziadka nawet nie poznałam, drugiego tylko pamiętam, bo zmarł gdy miałam trochę ponad 20 lat. Z dzieciństwa tyle, że zawsze miał w pudełku czekoladowe cukierki i orzechy, co było dla mnie wielka atrakcja. Z późniejszego okresu pamiętam opowieści o cudzie nad Wisłą, o Piłsudskim i odłamki w jego nodze. Czuje się uboższa w związku z brakiem wspomnień o dziadkach, jestem późnym najmłodszym dzieckiem Taty, który też był najmłodszym dzieckiem z drugiego małżeństwa dziadka.
Mój Tato miał jednak prawnuki, ja czasem obawiam się, że mogę nie dożyć:)
Wilmo, spędź ten kolejny rok w dobrym towarzystwie, realia spowodowały, że musieliśmy dokonać wyboru znajomych, niech to będą ludzie godni Twojej osoby, niech Ci dadzą radość w życiu. I spokoju Ci życzę i niech Cię omija wszystko, co złe.
Odwzajemnienie życzenia najlepszego i dziękuję:)
Proszę sobie pomysł na krasnale do woli "kraść", w rękach osoby dorosłej można ten pomysł dopiescic tak, że krasnale będą godne salonów:) Wnuczka zrobiła z tego, co było akurat pod ręką, ale można stworzyć ich ekskluzywną wersje przygotowawszy wcześniej odpowiednie materiały.
Prześlij komentarz