piątek, 5 lutego 2021

Haka haka !

Parafrazując niejakiego Charliego Chaplina "Dzień bez nauczenia się czegoś nowego, jest dniem straconym", zatem...
(Filmy widać w wersji na komputer, niestety, znowu..)

Haka to rodzaj ceremonialnego tańca lub wyzwania Maorysów. Zwykle jest wykonywany w grupie i zazwyczaj stanowi przejaw dumy, siły i jedności plemienia. Elementy tańca obejmują tupanie stopami, wystawianie języka i rytmiczne uderzanie ciała towarzyszące głośnej pieśni. Słowa haki często poetycko opisują przodków i wydarzenia z historii plemienia. Tradycyjnie haka była wykonywana na polu bitwy, aby przygotować wojowników psychicznie i fizycznie do walki.
Skąd się wzięła haka ? Historia mówi, że Tama-nui-te-ra, bóg słońca, i jego żona Hine-raumati, która uosabia lato, mieli syna o imieniu Tane-rore. W gorące letnie dni Tane-rore tańczył dla matki, powodując drżenie powietrza. Ten lekki, szybki ruch był podstawą całej haki.  

Dziś taniec haka jest nadal używany podczas ceremonii i uroczystości Maorysów, aby uhonorować gości i pokazać znaczenie ważnej okazji, takiej jak urodziny i wesela. Tańce haka wykonywane na weselach są wyrazem szacunku dla pary i ich gości lub dla podkreślenia ważnego wydarzenia jakim jest założenie rodziny. Na weselach do spektaklu haka mogą dołączyć także kobiety. 


Nowozelandzka drużyna rugby, All Blacks, wykonuje haka przed każdym meczem prezentując siłę i sprawność fizyczną. The All Blacks używają wersji „Ka Mate” jako swojej haki, którą skomponował w latach dwudziestych XIX wieku wódz Maorysów Te Rauparaha. Słowa odnoszące się do tego tańca haka stały się sławne na całym świecie, odkąd stał się on częścią przedmeczowego rytuału All Blacks.


Black Ferns, kobieca drużyna rugby z Nowej Zelandii, jest również znana z wykonywania porywającej haki. Haka, którą wykonują przed międzynarodowym meczem, nazywa się „Ko Uhia Mai”, co oznacza „Niech będzie znana” i została skomponowana przez Whetu Tipiwai.  

Współcześnie haka stanowi ważną część dziedzictwa narodowego Nowej Zelandii. Nauczana jest ona w szkołach, a także wykonywana przez nowozelandzkich żołnierzy. Wielu młodych Maorysów występuje w grupach kapa haka. Nie-Maorysi mogą uczyć się haki, jednak ważne jest, aby szanować kulturę i tradycje tańca. Nie wydaje się to trudne, przynajmniej kroki:) Ale tak wywalić jęzory... nie każdy potrafi:)) Odważy się ktoś ?:)

Po takiej rozgrzewce pora na fotki z ostatniego tygodnia. Pobyt u średniej córki, opieka nad średnią wnuczką i psem jednocześnie to nie byle co:) Wolny od pracy tydzień szybko minął, jutro praca. Nie wiem, jak dam radę:) Rozmawiałam dziś z koleżanką, że jakby mi kto powiedział, że mogę iść na emeryturę od jutra, to zgodziłabym się:) Fajnie jest nie pracować:)





Mroziło w dzień do około minus 14 stopni, więc na dwór z dzieckiem wychodziłam na krótko. Większość czasu spędzaliśmy wszyscy wewnątrz, niestety. Ale i tak jestem zadowolona, choć auto nie zostało jeszcze kupione (ale jest wybrane).

Na koniec muszę się podzielić wrażeniami z przejazdu pociągiem z psem. Rano w dniu wyjazdu było minus 20, więc postanowiłam jechać transportem publicznym, a nie autem. Kupiłam przez aplikację w telefonie bilety, psu i sobie. Zapewniłam psu kaganiec. Luka miała go na sobie tylko podczas wsiadania. Pociąg był pustawy, ale każdy kto przechodził, MUSIAŁ ją pogłaskać. Z czego większość najpierw podstawiała Luce grzbiet dłoni do powąchania , czyli ok. , a psa głaskano po grzbiecie, czyli znowu ok,. jest wiedza w narodzie:) Oczywiście przedtem było pytanie, czy można. Można. Potem się zaczęłam zastanawiać, czy faktycznie można ? Ona jest taka łasa na pieszczoty, tylko patrzy komu by tu się do głaskania podstawić, widać, że sprawia jej to przyjemność, wprost się domaga. Z drugiej strony... domu pilnuje, i mojego i tego na wyjeździe też. Obszczekała każdego, kto pod drzwi podchodził. Czyli, że odróżnia komu dać się pogłaskać i kiedy, a komu pokazać zęby. Pomyślałam zatem, ze skoro tak się chce przyjaźnić, to proszę bardzo, nie będę jej odbierać tej przyjemności. Tylko jeden młody mężczyzna w czapce nie wzbudził jej zaufania i pokazała mu górną szczękę:) Zrozumiał:). To potwierdziło moje przypuszczenia, że jej poprzednim właścicielem był młody mężczyzna, który ją bił. Przemawia za tym także to, że dopiero od niedawna Luka nie ucieka w kąt, gdy biorę mopa do ręki. I nie kuli się, gdy podniosę patyka, żeby zaaportowała. A od pierwszego dnia, kiedy u mnie jest, podczas spacerów okazywała nieufność do przechodzących mężczyzn, pisałam o tym.
Tak więc, podsumowując, reakcje na psa w pociągu były bardzo pozytywne, zarówno ze strony pasażerów, jak i obsługi pociągu.

32 komentarze:

kotimyszkot pisze...

Skarb w psiej postaci.. Nie wiem skąd biorą się zwyrodnialcy, którzy takie skarby maltretują. Też by ich trzeba było kijem potraktować. Co do tańca, to nawet nie próbuję:) Ale objrzeć i poczytać o nim, jak najbardziej. Miłego weekendu!

Anna K. Olszewska pisze...

Psina uspokoiła się przy Tobie. Ważne są tacy ludzie jak Ty.
Zdjęcia jak z bajki.

to-znowu-ja pisze...

Masz tam piękną zimę, chociaż zimę to ja właśnie lubię tylko na zdjęciach. Nam (w przeciwległym końcu Polski) w tym roku ostatnio także śniegu nie poskąpiło, ale co to za śnieg... na szczęście.

jotka pisze...

Psy są mądre i chyba wyczuwają cos tam...a podejście obsługi bywa różne.
Byłam świadkiem , gdy kierowca autobusu nie chciał zabrać dużego psa, mimo że miał wykupiony bilet i kaganiec, a pasażerowie się zgodzili...
Haka haka dziś raczej śmieszy, ale jak tradycja, to tradycja:-)

kobieta w pewnym wieku pisze...

Luka jest u Ciebie i z Tobą szczęśliwa. Może jeszcze zapomni o swoim złym czasie. A zima jest piękna. Ta na Twoich fotkach i ta którą widzę za oknem i podczas spacerów. Czekam jednak za wiosnę i tęsknie za moim kwitnacym ogrodem. Pozdrawiam.

BBM pisze...

Luka coraz bardziej mi się podoba. Umie się znaleźć w każdej sytuacji. Wspaniała piesa!
A krajobrazy- bajeczne!
Następny tydzień ma być bardzo zimowy... Pozdrawiam.

Fuscila pisze...

Haka haka w wersji damskiej - super, super, super!!!
Zima jest taka, jak należy, i jaką się pamięta z dzieciństwa! U nas sporo śniegu, ale mróz słaby, to takich spektakularnych widoków nie ma!
Masz psa, który lubi jeździć koleją! :-)))))

gordyjka pisze...

Specjalistką w "tańcu haka haka" jest Princeska...;o)
Luka wspaniale się socjalizuje !! Same sukcesy...;o)

Anonimka pisze...

Miło czytać, że ktoś ma pozytywne zdanie o narodzie 😁😁😁
Osobiście jeszcze trochę boję się obcych psów, mam taki lęk od dziecka, wpojony przez Matencję, która boi się ich do dziś, mało tego, kilka lat temu na ulicy pies który szedł z właścicielem, niestety bez kaganca, ugryzł ją w dłoń.

Lucia pisze...

A wiesz, że haka, to w języku włoskim litera " h". Wymawia się " aka" i dlatego jak ja powiedziałam numer tablicy samochodu V DH " deha" nie zrozumiał. Bo powinnam powiedzieć: " diaka". Co na początku brzmiało mi dziwnie. :D
Luka mądry piesek i oby zapomniała o przeszłości. Serdeczności. A zima cudowna .

trollatrolla pisze...

tak naprawdę obcego psa najlepiej głaskać pod pyskiem, po szyi. I nie podsuwać mu dłoni pod nos a czekać aż sam obwącha człowieka i zaprosi do kontaktu...
A z tym zgadywaniem co kto kiedy...to też nie do końca :D
Tosia jest u mnie od 5 miesiąca życia, nikt nigdy nie traktował jej źle. Nie była bita nigdy.
Ale gdyby się zgubiła (tfu! na polityków urok!) to ktoś, kto by ją znalazł mógłby uznać, że była bita przez starszego mężczyznę,a do bicia był używany mop lub szczotka na długim kiju.
Bo Tosia boi się mopa bardziej niż odkurzacza. Kiedyś, na samym początku, oparłam mopa o ścianę. I on się przewrócił i ją wystraszył...
Tajemnicy starszych panów nie znam. Porobiło jej się stopniowo. Na początku kochała wszystkich, teraz niektórych ludzi się boi, nie wiadomo dlaczego.
Tak, że wiesz...
Ale oczywiście super, że pies na zewnątrz jest przyjazny, ale w domu pilnuje.

Michał pisze...

Witam.
Do serca przytul psa.
Lubię psy.
Nie zbieram haków na bliźnich.
Pozdrawiam serdecznie.
Michał

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Strach się bać ... gdyby taka drużyna stanęła naprzeciwko mnie, z tymi groźnymi minami, okrzykami, pewnie straciłabym ducha walki i zwiała, gdzie pieprz rośnie /w dawnych czasach byłam zawodniczką w piłce ręcznej:-)/. Tak samo jak Luka zachowuje się mój Amik, nie toleruje mężczyzn, on tylko uznaje nas, nawet na Jaśka i Tośkę powarkuje, jak za szybko biegają, ale dzieciaki już się przyzwyczaiły i wiedzą, że Amik nie lubi pieszczot, w przeciwieństwie do Mimy. Też mieliśmy przeboje kiedyś z kierowcą autobusu, choć Maksio był malutki i podróżował na kolanach, ale kto nie lubi zwierząt, nie lubi też i ludzi. Teraz każdy ranek spędzam przy łopacie do śniegu, zasypało nas dokumentnie, dziś doszedł wicher, przy mrozie przeszywa podwójnie, nawet chusteczka do nosa w kieszeni zamarzła:-) Właściwie to już nacieszyłam się zimą, wystarczy tego dobrego:-) pozdrawiam serdecznie.

Zielonapirania pisze...

Rano na rozgrzewkę można do jakiejś muzyki poskakać, robię to, żeby nie zardzewieć. Boję się, że stanę się sztywna;)

Zielonapirania pisze...

Uspokoiła w sensie, że poczuła bezpiecznie - chyba tak. Boi się jeszcze psów i na ich widok staje mi przy nodze i patrzy na mnie pytająco, czy ja obronie:)
Natomiast nie jest psem w stylu ciepłych kluchów, energia ja rozpiera.

Zielonapirania pisze...

Zaspy mamy takie, że zasłaniają krzewy w ogrodzie. Patrzę z niepokojem, jakie z tego potem będzie błocko. Wg prognoz jeszcze miesiąc zimy i mrozów, eh...!

Zielonapirania pisze...

Mnie się podoba, że tradycyjne zachowania wchodzą do codziennego życia i ludzie się tego nie wstydzą, a wręcz przeciwnie - są dumni.
A psy..bywają mądre, ale także głupie, tyle, że głupotę zawdzięczają ludziom

Zielonapirania pisze...

Czekam na wiosnę z utęsknieniem, pocieszając się póki co kwitnącymi w wazonie forsycjami i leszczyną. Myślę jednak, że w letnie dni będziemy jeszcze wspominać białe mroźne lutowe dni:)

Zielonapirania pisze...

Sama nie mogę uwierzyć, że z Luką tak się dopasowałyśmy w wielu sprawach, bo ja przecież nie lubię psów:) Luce jednak nic nie mogę zarzucić:)

Zielonapirania pisze...

Zima nadal jak z dzieciństwa:)
Na dworcach najgorsze były ruchome schody, długo trzeba ją bylo namawiać, żeby weszła.

Zielonapirania pisze...

O, to może Princessa zostanie też rugbystką, skoro jest taka wojownicza:)

Zielonapirania pisze...

Ja też się boję psów, dlatego nigdy za nimi nie przepadałam. Jednak swój to co innego:)

Zielonapirania pisze...

To zabawne, że ten sam alfabet w różnych językach brzmi inaczej:)

Zielonapirania pisze...

Głaskanie pod pyskiem zarezerwowana dla pańci:) obcy głaskają po grzbiecie i zadku.
Nie mam wątpliwości, że strach Luki przed kijem, czy to mop czy patyk, wynika z jej przeżyć. Gdyby bała się ich z natury, nie oswoiłaby się z tym strachem w trzy miesiące, nadal by się bała. Teraz wie, że u mnie te długie przedmioty jej nie zagrażają:)

Zielonapirania pisze...

To banał, ale go powtórzę: pies najlepszym przyjacielem człowieka. W przeciwieństwie do bliźnich:)

Zielonapirania pisze...

Moje podwórko też śnieg zasypał, ale ja lubię odśnieżanie, bo i.pożytek z tego i trochę ruchu. Jednak wczoraj sąsiad, co nigdy nigdzie nie pracował, jedynie dorywczo w sezonie, sam bez pytania odśnieżył mi dość spory kawałek. No to domyśliłam się, że chętnie przyjmie parę groszy, choć zarzekał się, że on tak z życzliwości. kasę jednak wziął, w końcu zapracował. Aby więc otrzymać swoją porcję ruchu, zamiast odśnieżać, musiałam z Luką zrobić parę kilometrów przed las:)

ikroopka pisze...

Uwielbiam takie zimowe widoki, szkoda, że w mieście nie jest tak pięknie, zwłaszcza przy głównych ulicach; ale nie narzekam, nie, cieszę się, że jest wreszcie prawdziwa zima :)
A na marginesie i przy okazji tych filmików - niewiele się różnimy od małp, jednak, z całą sympatią dla nich 😁

Mo. pisze...

Taniec haka nigdy mi się nie podobał ale co kraj i narodowość to inne tradycje, zatem niech sobie Maorysi dziwnie tańcują.
Za to zima jest obłędna i po wczorajszej śnieżycy naprawdę mam nadzieję, że wiosna przyjdzie dopiero w maju :). Dawno już takiej zimy nie widziałam i nie mogę się nią nacieszyć, w tej mojej radości i szczęściu dorównuję przedszkolakom :). Nie zrażają mnie nawet dwie ostatnie wywrotki na przykrytym świeżym śniegiem lodzie. Upadając pamiętałam żeby chronić to co mam najcenniejsze - głowę i aparat :). Zima jest obłędna, a taka z mrozem, słońcem i niebieskim bezchmurnym niebem to już w ogóle jest sztos. Niech trwa jak najdłużej.

Zielonapirania pisze...

Byłam w mieście parę dni temu, już zapomniałam, jak to jest , gdy chodniki śliskie, leżą zwały brudnego śniegu i nie ma gdzie zaparkować. Z ulgą wróciłam na wieś:)

Zielonapirania pisze...

Haka nie należy do tańców, które się podobają, ale jest to bardzo ciekawe zjawisko społeczne, przynajmniej dla mnie. Wiadomo, że ściśle związane z regionem, więc nie da się przeflancować do innych części świata.
Proszę nie siać defetyzmu:) Wiosna przyjdzie pod koniec lutego i basta:)!
Ja też mam jeden upadek zaliczony, na szczęście bez strat:)

zamyślona pisze...

U nas gruba warstwa białego puchu na ulicy, przed domem i w ogrodzie. Myślę, że ta ilość wody, która pójdzie do ziemi z rozpuszczonego wiosną śniegu zasili glebę w wilgoć w wystarczającym stopniu.

Zielonapirania pisze...

To prawda, po dwuletniej suszy woda bardzo jest potrzebna. Jednak mogą być też małe powodzie. U nas już teraz rzeka pełna wody, w niektórych miejscach wylewa się już na łąki

Prześlij komentarz