sobota, 25 września 2021

Powrót

Wpadłam jak śliwka w kompot i oglądam japońskie filmy. Są extra. Japonia to taki specyficzny zamknięty kraj, nikt nie wie, co tam się właściwie dzieje, ale filmy robią świetne. Ostatnie moje odkrycie to "Zakazana namiętność Ju Dou".  Dodatkowym atrybutem jest zazwyczaj muzyka do filmu, niżej soundtrack do filmu "Spragnieni miłości", piękny  i film i muzyka. Oglądaliście kiedyś ? (proszę nie mylić z dość słabą książką o tym samym tytule, ale całkiem o czym innym)

Poza tym zrezygnowałam netflixa. Filmy i seriale, jakie są tam prezentowane, są na niskim poziomie, czasem szukałam czegoś fajnego przez godzinę i ... nic. Nie ma dobrego wyszukiwania i katalogu, co tam było do obejrzenia to już przez rok obejrzałam, reszta to sieczka. Przez miesiąc testowałam viaplay i jak dla mnie jest lepszy. Obejrzałam z zainteresowaniem kilka seriali na przyzwoitym poziomie. 

Poza tym wróciłam do pracy. Jest ok.

No i spędziłam trochę czasu na Roztoczu, łapiąc ostatnie słoneczne dni. Zainteresowanych zapraszam tutaj: GDZIE BYŁAM, JAK MNIE NIE BYŁO Wpisów jest kilka, trzeba na dole klikać w "Starsze posty", żeby zobaczyć pozostałe. Przyznaję, że byłam dość monotematyczna:)


Cmentarz grekokatolicki Stary w Lubyczy Królewskiej


Cerkiew w Kniaziach

Cmentarz w Kniaziach


 Wieś Huta Stara, tu zarówno anioł jak i diabeł mówią dobranoc, ale klimat jest wspaniały. Kilka zabudowań, las, las i las, stary cmentarz i bunkry.

Wodospad w Starym Bruśnie


Cmentarz w Starej Hucie

Schron na linii Mołotowa koło Starego Brusna

Krzyżak pilnuje cerkwi w Nowym Bruśnie:)

Kot z Siedlisk k/Hrebennego:)

Kirkut w Józefowie Roztoczańskim

Zalew w Majdanie Sopockim






 Górecko Kościelne


Miejsce dawnej wsi Rudka i pomnik poświęcony jej mieszkańcom


Chotylub

Gorajec


Szumy na Tanwi - Hamernia

Powrót:)

Kto nie wie, gdzie spędzić jesienny urlop, niech rusza na Roztocze. Albo niech planuje przemierzanie roztoczańskich ścieżek w przyszłym roku. Niektórzy lubią też zimą:) Jest to region, gdzie historia aż huczy. Pogranicze polsko-ukraińskie, osadnictwo niemieckie. Bieda i bogate dwory. Kamieniarze i możni panowie. Tragiczne losy Polaków i Ukraińców w czasie i po II wojnie. Akcja Wisła. Napady sotni UPA. Gdzie się nie ruszyć, tam ślady dawnej przeszłości. I do tego cuda przyrody. I spokój. 

Ani w tym wpisie, ani na drugim blogu nie pokazałam wszystkiego, tak dużo było tych atrakcji. Wędrówka szlakiem źródeł Tanwi. Opowieści starszej kobiety spotkanej na cmentarzu w Nowym Bruśnie o tym, jak osiedlono jej rodzinę w domu, z którego w ramach akcji Wisła wywieziono rodzinę ukraińską. Jak w piwnicy znaleźli ukrywającego się właściciela, jak przez lata z nimi mieszkał i tu umarł. Pani mówi, że wciąż przychodzi na ten stary cmentarz, sprząta i pilnuje, żeby nikt nie zniszczył (cmentarz nie jest ogrodzony i jest otwarty wprost na pole.) 
Nie opowiedziałam o zafoliowanych przedwojennych zdjęciach, jakie spotykałam na cmentarzach i wsiach; do nich dołączony był numer telefonu i adres email z prośbą, że jak ktoś kogoś ze zdjęcia rozpozna to niech się skontaktuje, bo autor szuka przodków. 
Nie opowiedziałam o uczuciach jakie się we mnie rodziły, kiedy tak sobie po Roztoczu buszowałam. Naprawdę, nie zamieniłabym tego na pobyt w luksusowym hotelu za granicą, w życiu:)

A to już Poleski Park Narodowy - początek kładki Czachary

Wzięłam też udział w imprezie pod hasłem Pożegnanie Żurawi w Poleskim Parku Narodowym. Ziąb był okrutny, błotko i co chwilę padało:) Obserwację prowadziliśmy z wieży z widokiem na Bagno Bubno. Żurawie wypięły się na swoje święto:) Przeleciały cztery wielkie klucze, te ciemne plamki na drugim zdjęciu to ptaki, część klucza:) Było aż ciemno od chmur i mżawki, ledwo co było widać. Pokazało się kilka mniejszych przelotów i tyle:) Ale i tak była radość, bo darły się pod niebem i ich krzyk rozlewał się po polach i to było bardzo przyjemne.




Była i przygoda:) Kiedy pieszo wracaliśmy z bagiennej ścieżki, przebiegł bardzo blisko ogromy łoś! Serce miałam w gardle, a duszę na ramieniu:) Obejrzał się, zwolnił i wbiegł w las. Pytacie, gdzie zdjęcie ? Ano, aparat był w plecaku, zanim go wyjęłam, to po łosiu tylko ślady zostały:)


Na koniec, w towarzystwie przewodników PPN zjedliśmy własnoręcznie upieczone kiełbaski, popiliśmy gorącą herbatą, odpoczęliśmy pod wiatą i pojechaliśmy jeszcze do siedziby dyrekcji PPN zajrzeć do piwnicy.


A w piwnicy inkubatorki z żółwikami:) Było ich na pewno ponad sto. Już niedługą pójdą... do piachu:) Czyli zostaną przewiezione w swoje naturalne środowisko, gdzie zagrzebią się w błotku i pójdą lulu. Gdy minie zimowy czas, będą buszować po poleskich bagienkach, więc może się jeszcze z nimi zobaczymy:)


Przy powrocie, gdy wsiadaliśmy na poboczu do auta, kilkanaście metrów od nas przystanął w biegu koziołek, zlustrował nas i pobiegł dalej:)

No i tak to. Nieco pracuję w ogródku i na działce, ale apogeum prac jesiennych jeszcze przede mną. Przez deszcz zmarnowało się sporo malin, bardzo obrodziły w tym roku, ale deszcze je wykończył.  Zdążyłam zrobić sporo soku, dżem przecierany i nalewki. Nasmażyłam powideł ze śliwkami, moje ulubione smarowidło. Dwa słoiczki zrobiłam z dodatkiem czekolady wg przepisu ze strony kulinarnej, ale to nie moja bajka, same są lepsze, zarówno powidła, jak i czekolada.

W ogródku jeszcze zielono, a nawet  barwnie. Pięknie kwitnie biała hortensja, róże, cynie i astry, które uwielbiam.





I ślaz:)


Trzymam kciuki za jutrzejszą pogodę, bo mam plan:) Dzisiejszy dzień był na luzie, nic nie robiłam, pranie samo się kręciło, chodziłam trochę z psem, pokręciłam się po podwórku, posiedziałam na huśtawce. Skończyłam książkę "Wyspa kobiet morza" Lisy See. Bardzo mądra  książka, bardzo wartościowa pod każdym względem, także poznawczym i moralnym. Zaczęłam "Prywatne życie łąki" (autor John Lewis-Stempel), cudowna książka o życiu na wsi wśród natury, o rolli tej natury. Jeśli nie wiecie co czytać, polecam obie.

42 komentarze:

Klimaty Agness pisze...

Jak zawsze u Ciebie wspaniałe wędrówki i świetne sprawozdania z nich, z masą przepięknych zdjęć. Z prawdziwą ciekawością i przyjemnością je czytam i oglądam fotografie :)
U mnie z oglądaniem filmów na bakier, nie bardzo mam możliwość ;))
Dziękuję za polecenie książek, zapisałam tytuły i chętnie przeczytam:)
Pozdrawiam ciepło, Agness:)

jotka pisze...

Jesiennego urlopu nie dostanę, musimy z mężem czekać do emerytury.
Z tym Netflixem to prawda, na szczęście są książki , muzyka i wycieczki lub spacery.
Roztocze przepiękne, zapisuję na przyszłość...

agatek pisze...

Wsiąkłam... jak doszłam do końca to nie pamiętałam co chciałam napisać :D . Dzięki za fotograficzną wycieczkę po Roztoczu. Masz rację, że jest coś w japońskich filmach. Sama zaczynam się nimi interesować od jakiegoś czasu.
Pozdrawiam :)

Nika pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
kobieta w pewnym wieku pisze...

Jak zwykle piękne fotki z wędrówek. Muzyka piękna, mogę takiej słuchać, słuchać i słuchać. Jeśli chodzi o japońskie filmy, to rzeczywiście, ja nie znam. Zapisałam sobie tą Viapley, może też skorzystam. Wieczory zaczną się długie, to będzie w sam raz.

Anna K. Olszewska pisze...

Czytam bloga pewnej kobiety, która mieszka w Tokio. Specyficzny kraj, interesujący na pewno.

Te Kniazie bardzo mi się spodobały.
Zresztą co ja będę wymieniać, ładne miejsca odwiedziłaś.
Gdybym miała taki wybór, też nie postawiłabym na luksusowy hotel. Naprawdę podoba mi się to o czym opowiadasz. Zdjęcia jak delicje.

Łosia jeszcze nigdy nie spotkałam w dzikości, na razie udało się zobaczyć i zrobić niewyraźne zdjęcie jelenia na rykowisku. Wszystko przede mną.

Słodkie te żółwiki. Bardzo lubię gady, kiedyś miałam lądowego żółwia, ciekawe stworzenia.

ikroopka pisze...

Oj, jak ci tego Roztocza zazdroszczę! bo było w planach na wrzesień, ale plany diabli wzięli:(( Byłam co prawda kilka razy, ale teraz chciałam zaliczyc okolice Horyńca, szeroko pojęte i poszukac cmentarzy i krzyży bruśnieńskich, i cerkwi; trudno, trzeba przełożyć.
O viaplay dowiedziałam sie niedawno, jeszcze nie próbowałam, mam netflixa i hbo, czasem wykupuję na miesiąc canal plus i prime video, kiedy wiem, że mają coś ciekawego aktualnie.

amuszka pisze...

Bardzo się cieszę, że tak cieplutko piszesz o Roztoczu. Tak jest pięknie, ale takich urokliwych miejsc i zakątków na Roztoczu jest jeszcze mnóstwo. Myślę, że następny urlop też spędzisz blisko natury np. tam, gdzie "Chrząszcz Brzmi w Trzcinie":)))
Gorąco pozdrawiam ze Szczebrzeszyna:)

onyks pisze...

Faktycznie , jest co zwiedzać . Szkoda, że tak daleko od nas. Piękne zdjęcia jak zawsze.

gordyjka pisze...

Roztocze to idealne miejsce do wyciszenia...Świetnie wybrałaś...;o)

Fajnie, że już wróciłaś...;o)

Lucy pisze...

Roztocze przez Ciebie pokazane jest cudowne krajobraowo, i brzemienne historcznie. Zeby tylko tak daleko od nas nie bylo.... i inne czasy, te akurat nie sprzyjaja zagranicznym wojazom.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Pobyty w luksusowym hotelu są okropnie nudne:-) :-) :-) To byłaś bardzo blisko mojego domu rodzinnego, tylko kilka kilometrów od Cieszanowa. Lubimy bardzo Roztocze, a zwłaszcza to Południowe, ono jeszcze niezbyt modne, przybywają tu zwłaszcza ci, którzy szukają spokoju, przestrzeni, pamiątek czy osobliwości w terenie, starych cmentarzy zagubionych w lasach; region przesycony historią ze wszech miar. Dziś pracowałam na grządkach, wykopałam, co urosło i nie zjadły sarny, został jarmuż, pory i jakieś zieloności egzotyczne. Właśnie przed chwilą otrzymałam pozdrowienia od znajomej z Pożegnania Żurawi znad Biebrzy, podoba mi się taka impreza:-)

Old Lady pisze...

Tyle kultur i religii na niewielkim obszarze... No i te żółwie i wielkie, łosie kopyta. Dobrze, że chłopak miał inne sprawy na głowie. No i zdjęcia jak zwykle cudne. Buziaczki

anka pisze...

Piranio, z zapartym tchem przyglądałam się zdjęciom. Sięgnęłam do dawniejszych wpisów na drugim blogu i nie mogłam się napatrzeć. Te stare cmentarze, niezwykle piękne stare pomniki... mój dziadek został zamordowany przez bandę UPA i pewnie dlatego tak głęboko przeżywam. Zdjęcia tak wspaniałe, że dla relaksu będę do nich wracać w wolnej chwili (jak się taka trafi).
Serdeczności 🙂

trollatrolla pisze...

Zgadzam się z opinią o Netflixie. Strasznie ciężko znaleźć coś sensownego. Są albo coraz okropniejsze kryminały, ale romanse dla ludzi o IQ pantofelka. Ale ja nie mam alternatywy, bo poza Netflixem (i Prime, ale to inna historia) wszystkie platformy dają filmy z napisami w obcych językach.
Ale odkryłam seriale koreańskie. Zaskakująco dobre.

Trollatrolla

Fuscila pisze...

Wspaniale się chodzi Twoimi śladami! I bezboleśnie, co dla mnie ważne! ;-))))) Może kiedyś mi się uda w tamte strony pojechać, ale jak nie, przynajmniej będę wiedziała, gdzie szukać drogowskazów i miejsc wartych obejrzenia!
Netflixa nie mam i dobrze mi z tym bardzo, bardzo!
Pozdrawianki serdeczne!

Ismena pisze...

Wszyscy się dziwią, z nie mam Neflixa. I chyba dobrze
Lubię wędrować Twoimi ścieżkami.
Dziękuję Ci za słowa, którymi czasem mnie obdarzasz. Są one jak anioły, które na niteczkach Internetu szybują na moje zielone stronki.
Pozdrawiam w czasie Aniołów Stróżów

Zielonapirania pisze...

Dziękuję Agness:) Korzystam w dobroci wczesnej jesieni i staram się jak najwięcej przebywać wśród przyrody, zanim zima zamknie mnie w domu.

Zielonapirania pisze...

Naprawdę warto tam pojechać. Co prawda w najpopularniejszych miejscach bywa sporo ludzi, szczególnie latem, ale wystarczy rower, aby nieco oddalić się, aby poczuć magię tego regionu.

Zielonapirania pisze...

Dla mnie odwiedzanie miejsc przesiąkniętych historią jest najcenniejsze, choć nie mam na myśli miast, ale właśnie tzw prowincję. Mam wtedy motywację, aby po powrocie do domu doczytać i to jest lepsze niż najlepsza powieść.
Dobrego!:)

Zielonapirania pisze...

Akurat Bollywood jakos nie przypadł mi do gustu - tam często śpiewają, a ja nie lubię śpiewanych filmów:) Bardziej pasuje mi psychologiczne kino azjatyckie, filmy potrafią być nasączone takimi emocjami, że człowiek ogląda jak zaklęty:)
Pozdrawiam

Zielonapirania pisze...

Dziękuję:)
Akurat na viaplay japońskich filmów się nie znajdzie, bo to platforma szwedzka, ja je oglądałam na cda.
Pozdrawiam

Zielonapirania pisze...

Nie wiem, z jakiego powodu, ale cerkiew w Kniaziach to takie oczko w głowie ludzi rozkochanych w Roztoczu Wschodnim, takich co tam spędzają każdy weekend, łączą się w różne nieformalne i formalne grupy, umawiają się na wspólne wycieczki rowerowe i wymieniają zdjęciami:) Jeśli umieszczają zdjęcia, to Kniaziów często nawet nie podpisują, każdy rozpoznaje je od razu:)
Zauważyłam też, że niektóre miejsca są pomijane w publikacjach, a nawet na mapach google, jak np. zabytkowy cmentarz w Lubyczy. Widać tam pamięć o nacji, która leży na cmentarzu jest jeszcze w ludziach, w końcu miejscowi mocno ucierpieli od Ukraińców.
Taka sprzeczność, wszak cerkiew też grekokatolicka.
Dziękuję za miłe słowa, ale moje do Twoich zdjęć nawet się nie umywają. Od lat też obiecuję sobie kupić porządny aparat i na chęciach się kończy, moje maleństwo mieści się w jednej dłoni:)

Zielonapirania pisze...

Co się odwlecze, to nie uciecze:) Jeśli nie znasz, to polecam stronę Horyńca i okolic: https://horyniec.info/
Bardzo ciekawy, porządnie i systematycznie prowadzony portal.

Zielonapirania pisze...

Byłam w Szczebrzeszynie nie raz, nie dwa... będę też w najbliższą niedzielę:) I na pewno jeszcze wiele razy odwiedzę Roztocze, muszę też znaleźć Czarny Wygon:))
Pozdrawiam serdecznie;)

Zielonapirania pisze...

Daleko, ale planując dłuższy pobyt można się pokusić. Widziałam auta z rejestracjami spod Grudziądza, ze Śląska, z Krakowa, a nawet spod Olsztyna. Roztocze jest regionem, który świetnie przemierza się rowerem i do wielu przyjeżdżających aut jednoślady są uczepione:)

Zielonapirania pisze...

Słuszna uwaga, tu się można wyciszyć, szczególnie poza lub przed sezonem.

Zielonapirania pisze...

... dlatego zwiedzam w tym roku kraj:) Przyjdzie pora i na zagraniczne wojaże.

Zielonapirania pisze...

Jako człowiek leniwy dawkuję sobie pracę na działce:) Nie jest zbyt duża, więc dwie godziny pracy dziennie przez jakiś czas, pozwala mi przygotować ją do zimy. Właściwie już po zbiorach, zostały jeszcze nowalijki

Zielonapirania pisze...

Pięknie podsumowane: tyle kultur w jednym miejscu. A jak się przesunąć bardziej na północ, to dojdą jeszcze Tatarzy i unici, istny tygiel. To jest fascynujące:)

Zielonapirania pisze...

Bardzo dziękuję i cieszę się, ze mogłam dać okazję do poznania tych stron:)
Pozdrawiam

Zielonapirania pisze...

Nie cierpię filmów z napisami:) Nie oglądam takich, tylko z lektorem, a i to jestem wybredna, bo musi być ten lektor na tyle dyskretny, żebym zapominała, że w ogóle jest. I muszę słyszeć oryginalny język:) Napisy za bardzo odwracają moją uwagę od filmu i tracę połowę przyjemności. I popieram, filmy azjatyckie, w tym koreańskie potrafią być na bardzo wysokim poziomie.

Zielonapirania pisze...

A wiesz, że w Horyńcu jest sanatorium ? Może następnym razem zaplanujesz pobyt właśnie tutaj:)?
Netflix miałam ze względu na córkę, która jest fanką anime i tam miała co oglądać. Ona mi legimi na spółkę, ja jej netflixa na spółkę. Ale doszłam do wniosku, ze szkoda kasy, a ona zamiast anime musi teraz z dzieckiem lekcje odrabiać:) Owszem, zdarzają się wartościowe filmy, ale już je obejrzałam, a reszta to papka.
Pozdrawiam

Zielonapirania pisze...

Nic nie tracisz nie mając netflixa:) Nie oglądam w ogóle telewizji, więc przez jakiś czas, rok chyba, korzystałam z tej platformy, ale bywało, że nieraz i przez dwa tygodnie nie włączyłam, wolę czytać książki.
Czas Aniołów Stróżów... to musi być piękny czas:)
Wszystkiego dobrego

Old Lady pisze...

I jakoś dało się żyć w zgodzie. :))

BBM pisze...

Ciekawie piszesz, piękne zdjęcia robisz- lubię do Ciebie zaglądać. :)

anka pisze...

🙂🌹🙂

Zielonapirania pisze...

Ojej, bardzo mi miło:) I wzajemnie:)

onyks pisze...

Rowerem byłoby ciężko ,jak by na to nie spojrzeć około będzie z 500km albo lepiej , ale pewnie i tam się kiedyś wybierzemy jak nas coś najdzie.

Zielonapirania pisze...

Miałam na myśli to, że rowery można ze sobą przywieźć albo na miejscu wypożyczyć i popedałować przed siebie;)

Zielonapirania pisze...

Miałam na myśli to, że rowery można ze sobą przywieźć albo na miejscu wypożyczyć i popedałować przed siebie;)

dora pisze...

Oglądam sporo, na róźnych platformach, to dla mnie rozrywka i odskocznia, nie musi byc ambitnie.
Milego wycieczkowania, zawsze cos iinteresujacego wynajdziesz. Pozdrawiam,


Prześlij komentarz