niedziela, 26 stycznia 2014


Miałam mieć całą chałupę gości: koleżanka i Młoda z narzeczonym, ale... bo wiesz.... mróz taki.... może kiedy indziej... ale się nie gniewasz?... bo na pewno auto nie odpali... busy nie wiadomo jak jeżdżą... No i nie miałam gości:)  W sumie nawet mi to było na rękę:) Wyspałam się do 11. Upiekłam ciasto mimo, że gości nie było, ale już się na nie nastawiłam i będę jadła tydzień:). Kurczak był rozmrożony, to upiec musiałam, więc będę miała na trzy dni:) Barszcz czerwony był zaczęty, no to skończyłam i upiekłam do niego francuskie paszteciki z pieczarkami. Jutro dam Młodszej, bo ona taki barszcz uwielbia. No, i miałam wypaśny trzydaniowy obiad:) I lenistwo. Z tego lenistwa... namalowałam kawałek obrazu:) Jak potrafię, tak namaluję i powieszę sobie taki bohomaz w pokoju, przecież nie musi się nikomu podobać:)
Życie towarzyskie mimo braku gości jednak prowadziłam: godzinna rozmowa telefoniczna z koleżanką (musiałam jej przy okazji wytłumaczyć jak działa Vat:) i mailokonferencja z Andrzejem. Przysłał mi swoje zdjęcie z kolegami zrobione w pracy i wygląda na nim jeszcze bardziej jak Mirosław Baka. Bo i tak do niego podobny, ale na tym zdjęciu jeszcze bardziej:) Tylko włosów ma więcej niż Baka:) Może dlatego, że młodszy:)

Odważyłam się wyleźć na mróz, ale dalej niż do ogrodu mi się nie chciało. Na mój widok wszystkie sikorki ewakuowały się z karmników, więc szybko wróciłam podgladać je zza szyby.  I cieplej i wygodniej. Ukulturalniłam się dalszą częścią powieści "Pary" Updika, a w kolejce jeszcze tyle literatury ! Powinnam zaprzestać kupowania ksiażek. Ale jak widzę dzienniki kochanki Mussoliniego albo van Gogha albo biografię Callas to zaprawdę.... nie mogę się oprzeć! Nigdy nie liczyłam, ile mam ksiażek i ile na nie wydałam. Pewnie tysiące, ale staram się tego nie pamiętać:) Na emeryturze będą jak znalazł:)))

A'propos emerytury. Decydujecie się na drugi filar w OFE ? Bo tak się zastanawiam, co robić... Bo i tak na 10 lat przed emeryturą delikwenta OFE zaczyna przekazywać kasę do ZUS-u. A ja właśnie zaczęłam pierwszy rok z dziesięciu, jakie mnie od emerytury dzielą. I teraz OFE będzie agresywnie inwestować, więc ryzyko duże, że straci te niewielkie pieniądze, jakie się tam odłoży i jeszcze pobierze swoje opłaty. To może jednak  lepiej w ZUSie, ale czy naprawdę ? Od paru lat mam kasę w II filarze, odkładam też w III. Skłonna jestem teraz zostać w ZUS plus III filar, ale może szkoda tego II filaru, może lepiej zawziąć się, nadąć patriotycznie i nie dać wszystkiego ZUSowi ? A Wy jak zrobicie ?

11 komentarzy:

Lucy pisze...

Z drugimi filarami to jest taka sobie sprawa. mam takowy, zalozony przez mojego pracodawce. Ok. Ale inne "prywatne" nie wchodza mi w gre. Wole wydawac pieniadze i cieszyc sie z tego teraz, gdy jestem jeszcze mloda, sprawna, i ciekawa swiata. Po co mi wieksza emerytura w wieku 70, 80 lat, byc moze po pierwszym udarze, przed druga endoproteza? Wtedy na wycieczke na drugi koniec swiata nie dam rady pojechac ;) a wiec zamiast inwestowac, wydaje. A zreszta, mamy taka polityke, ze gdy bede kiedys w potrzebie, bede musiala najpierw wydac wszystko swoje. Gdy nie mam swojego, wskakuje panstwo i mnie wspomaga. Po calym zyciu rzetelnej pracy i placenia podatków, nie bede miala najmniejszych oporów, by panstwo lozylo na mnie,, skoro mojego wypracowanego niby za malo. I co mi osobiscie najwazniejsze: renty mozna mi zakwestionowac, przezyc nie. Ale akurat tobie, z twoim duchem podrózniczym, nie musze tego tlumaczyc ;)

marga77 pisze...

sie na filarach nie wyznaje, wiem, ze na emeryture ide za cztery i pol roku, oczywiscie wczesniejsza, a przy okazji jednego wpisu pewnej blogerki, przypomnialo mnie sie, ze mam w Polsce zagraniczna polise...bede bogata, jak nic ;)))))))
ps. prosze wylacz te literki i cyferki, bo mnie szlag trafia na nie :)

Zielonapirania pisze...

Agnes, odkładam w III filarze tylko w jednym celu: żeby wraz z decyzją o emeryturze zabrać tę kasę jednorazowo i zaszaleć:) Wypłacana w miesięcznych ratach starczyłaby na kawę do śniadania. Natomiast drugi filar do tej pory był dla mnie obowiązkowy. W tym roku trzeba zdecydować, czy tę część składki emerytalno-rentowej zostawiam w OFE czy z II filaru rezygnuję i oddaję do ZUSu i to właśnie nad tym się zastanawiam. A swoją drogą, najpierw te OFE były takie cudooowne ! A teraz takie a'fe!:) Jak to się szybko zmieniło.

Zielonapirania pisze...

Czemu idziesz na wcześniejszą ? Czy to nie wiąże się dla Ciebie z dużą stratą finansową ? Mojego brata żona poszła na wcześniejszą wg starych polskich zasad i nadal pracuje na 7/8 etatu - w sumie pracując godzinę mniej ma łącznie około 60% więcej pieniędzy. W nowej ustawie jest natomiast powiedziane, że jeśli zechciałabym na 4 bodajże lata wcześniej iść na emeryturę, to sporo stracę nie tylko w czasie tych czterech lat, ale aż do samej śmierci.
A z drugiej strony.... to dopiero za 10 lat:) W tym czasie mogą ustawę zmienić z 5 razy, więc kto wie, co będzie się działo... I tak sobie pomyślałam, że chyba nie zostanę w tym II filarze. A gdzie ja ich będę szukać za 10 lat ??? Przez tę politykę państwa polskiego pewnie OFE zbankrutuje...

marga pisze...

u mnie to jest tylko kilkadziesiat euro straty, zawsze wolalam miec mniej kasy, a wiecej czasu, dlatego tez przeszlam na 3/4 etatu, poza tym pracujac w mojej grupie podatkowej czyli 5-tej, zarabiajac 2500 brutto, dostaje 1400 na reke, wiec ja to czniam i pracuje za 1500 brutto, na reke mam tysiac z groszami czyli na waciki mi starczy ;) a czasu i nerwow mniej trace, bedac sama tez wolalam zarobic mniej, aby czasu miec wiecej, taka pokrecona jestem ;)
mysle tez, ze do tego tez czasu czyli jak skoncze lat 60-siat, skoncze rozpoczete we wrzesniu studia i mam w planach prowadzic wlasny interes, oczywiscie bez przesadnego wysilania sie, jestem w tej dobrej sytuacji, ze mam meza z zawodem i nie musze martwic sie o wysokosc pensji, ani emerytury :)

Fuscila pisze...

Dzięki opatrzności wyższej, a tak po prawdzie, swojemu wiekowi, w chwili przechodzenia na emeryture, oczywiście wcześniejszą, wiedziałam od razu, że będzie z ZUS. Powalające pieniadze to nie są, ale połączone z prawie podwójnie większa emeryturą Ślubnego, da się żyć. Mam poza tym dwie prawe ręce, żadnej pracy się nie boję, i na następne 20-30 lepszejszych, ostatnich lat życia, zarobiołam!

Fuscila pisze...

Jerum pajtasz! O wiele lepsze sa te cyferki, niż pokręcone literki, które nito duże, ni to małe! Ale Ty tu Godpodyni i Ty rządzisz. Ja się bardzo cieszyłam, jak na innych blogspotowych blogach przechodziły Dziewczyny na cyfry, bo z literkami bywało, że po kilka razy trzeba było celować, aby dobrze odczytać!

Zielonapirania pisze...

Pięknie mieć takie oparcie w mężu. Ja mam jednak zwichrowany charakter i - skoro umiem liczyć - to liczę na siebie:) A na emeryturze chcę mieć jak najwięcej własnych pieniędzy, bo nie będę przecie siedzieć na tyłku i niańczyć wnuków, Tyle swiata jest do zobaczenia!:)

Zielonapirania pisze...

Nic nie wiem o żadnych cyferkach:)) Ani literkach:) Jeszcze się jak widać, nie do końca zorientowałam w tym blogu. Zaraz posprawdzam...

Zielonapirania pisze...

Margo, mówisz -masz ! Literki, cyferki czy co tam było - wyłączone.

marga pisze...

tyle lat liczylam na siebie, ze juz czas liczyc na meza ;) dzieki za cyferki :*

Prześlij komentarz