wtorek, 18 lutego 2014

Jutro jestem umówiona na spotkanie z pierwszym Panem, który chce kupić ode mnie samochód, ten najstarszy, w tym momencie niestety zbędny. Kupi albo nie kupi... Wystawiłam cenę dość niską, bo znam auto... Jest mocno spracowane. Zarobiło na siebie,  na mnie, na moją pralkę, lodówkę i wczasy... na buty Młodszej, studia Młodej,  czynsz Młodego... dało zarobić moim pracownikom... Mam do niego sentyment. Zrobiłam zdjęcie, włożyłam do ramki...:) Na wypadek, gdyby pan chciał je naprawdę kupić. Żeby zostało na pamiątkę:)
 ... albo kupi albo nie... Trochę się denerwuję. Oddałam auto do wyszorowania, żeby na czas naszego rozstania pyszniło się pięknym wyglądem. Mam nadzieję, że trafi w dobre ręce. To auto, to cała historia mojej firmy, ile z nim związanych było obaw, zmartwień, ale i radości. Do pozostałych nie mam już tyle sentymentu.
Zależy mi na tej sprzedaży, bo uzyskane pieniądze natychmiast wpłacę na firmowy kredyt, trochę mi to ulży.
Uprasza się o trzymanie kciuków:)

15.30
Wiadomość z ostatniej chwili. Pan, który mi auto czyścił, po obejrzeniu zadzwonił przed momentem i powiedział, że kupi moje auto:)

9 komentarzy:

Lucy pisze...

To dobrze :) oboje jestescie z transakcji zadowoleni.
Sentyment mam do mojego pierwszego autka, polo z 1984 roku. Bo bylo pierwsze.

Joanna pisze...

No, to gratuluję ubitego interesu! :)

apple pisze...

Bo jak się wystawia rozsądną cenę to kupiec zawsze się znajdzie :)

Fuscila pisze...

Super! Cieszę się razem z Tobą!

Zielonapirania pisze...

Moim pierwszym autem był sportowy vw, nadal za nim tęsknię:) Auta służbowe to tylko źródło dochodu, nie mają już takiej duszy...

Zielonapirania pisze...

Dzięki, teraz czas sprzedać drugie:)

Zielonapirania pisze...

Wyszłam z założenia, że wiedząc, jakie ma usterki, nie będę wciskać kitu ludziom. Dziś kolejny kupiec się zgłosił, powiedział, że dostałam bardzo dobrą cenę za ten samochód, wczoraj wieczorem inny powiedział to samo. Nie czuję się więc wykorzystana, a pan który kupił jest też zadowolony:)

Zielonapirania pisze...

Dla mnie to ważny krok, bo pozbyłam się auta stojącego bezczynnie, nie muszę mu już opłacać drogiego ubezpieczenia i nie rdzewieje mi na parkingu. Wv ten sposób mam też z głowy spora część firmowego kredytu.

nie_taka_zla pisze...

Szkoda, że musiałaś się z nim rozstać, super że tak sprawnie!

Prześlij komentarz