piątek, 7 lutego 2014

Na blogspocie dobre jest to, że nie ma listy blogów, nie ma wyszukiwarki, łatwiej się "schować" i niekoniecznie trzeba się zahasłowywać. Nie trafi tu ten, co nie ma adresu albo nie wie, co wpisać w google, żeby mnie znaleźć. Nie jest tajemnicą, że bardziej piszę dla siebie, to taki rodzaj babskiego dziennika; nie mam w planie zostać mistrzem w zdobywaniu ilości czytelników i komentarzy. Jeśli kogoś obchodzi moje życie, nie mam nic przeciwko czytaniu i komentowaniu, mile widziane. Nie należy jednak sądzić, że opisuję tu całe moje życie - poza tym, co opisuję, dzieje się dużo dużo więcej, ale niekoniecznie z tego chcę się zwierzać. Mimo, że blog otwarty, mimo, że piszę o sprawach osobistych i błahych, to i tak jest to tylko skrawek życia - nie jestem wielką ekshibicjonistką.
Może to głupie, że n.p. mam potrzebę podzielić się z kimś radosna informacją, że mam w domu ciepło, bo udało mi się namówić pana od kaloryferów do wizyty wczorajszego wieczora:) Cena za usługę, śmiem podejrzewać, była dwa razy mniejsza niż w mieście, choć akurat na wsi jest deficyt różnego rodzaju fachowców. Na wsi każdy wszystko robi sam, bo umie i ma narzędzia. Umie i ma, bo nie miał innego wyjścia, gdyż brak fachowców, i tak się koło zamyka. Ja nie ze wszystkim dam rade sama, więc kontaktu do fachowców potrzebuję nawet w małym problemie, a oni zazwyczaj przyzwyczajeni są do dużych robót, bo male każdy załatwia we własnym zakresie. Stąd niechęć pana do wizyty u mnie, bo cóż to za robota - raptem na dwie godziny, jakaś drobnica, lutowanie, przestrajanie pieca... Wiejski chłop zrobiłby sobie to sam. Mogłabym co prawda poprosić kogoś znajomego, ale wolę zapłacić fachowcowi. Ten zrobi, weźmie kasę i pójdzie. A znajomy ? Powstaje zobowiązanie, kasę głupio dać, trzeba się odwdzięczyć, a poza tym, jak wlezie do domu, to trzeba nim się zająć towarzysko, ugościć...:) Eeee... nie jestem gościnna, wolę płatnego fachowca:)

Zamieszkał w naszej piwnicy, czeka do wiosny:)

Kotom robota majstra bardzo pasowała, były bardzo ciekawskie, pchały się pod palnik i do torby z narzędziami. Łaziły za nim od pokoju do pokoju, od progu do piwnicy i z powrotem, ledwo mogłam ogarnąć, gdzie który jest:) Ale i tak dzień wcześniej Antek popełnił mistrzostwo świata:) Ponieważ już nie pada i nie wieje, na nasza wsiowa drogę oprócz spychacza wyjechała piękna nowoczesna czerwona koparka, która usuwała zaspy na poboczach zepchnięte przez spychacz. Około kwadransa pracowała na łuku drogi naprzeciwko naszych kuchennych okien. Antek na widok tak pięknej maszyny zachłysnął się z zachwytu, posadził tyłek na parapecie i przez cały ten czas wodził nieprzytomnym wzrokiem za maszyna, wiadomo: facet...:) Na nic nie reagował, a głowa chodziła mu w te i wewte, jak za piłeczką tenisową na korcie:) Uwielbiam te kociaki...:)


Cóż, koniec przerwy śniadaniowej,  pora zająć się pracą w firmie, co już dawno przestało mi dawać satysfakcję. Opublikowano niedawno listę firm takich jak moja z naszego miasta i ilość klientów w poszczególnych firmach, plasujemy się gdzieś pośrodku - rządzą te przy uczelniach i szkołach, czyli tam, gdzie dużo ludzi. Ale są też takie, co mają  po kilku klientów - to firmy krzaki, chyba tylko dlatego istnieją, bo po zamknięciu już nie można drugi raz otworzyć, więc ciągną taka fikcję. ja też się czaje i czaję już od paru miesięcy, bo jak raz zamknę, to już nigdy do branży nie będę mogła wrócić...
No i pora zapisać Młodszą do szkoły rodzenia. Pogrzebię w necie, niech idzie i się zapisze. Dzidziusiówna urodzi się za ... około 2 i pół miesiąca! Niesamowite!

5 komentarzy:

Fuscila pisze...

Jejku, kot fanem mechanizacji! :-))))
Piękne to zdjęcie, aż zapachniało lipowym kwieciem i miodem! :-)))

Anonimowy pisze...

Przyjaciele kotów są i moimi przyjaciółmi! :)
Pozdro!

Zaba

Zielonapirania pisze...

Przeglądam letnie zdjęcia, żeby poprawić sobie humor:)

Zielonapirania pisze...

Witam Cię serdecznie:)

kobieta w pewnym wieku pisze...

To niby taki pamiętnik, ale fajnie się czyta Twojego bloga. Będę tutaj wracała, chociaż na końcu byłam, na początku. Elzbieta

Prześlij komentarz