czwartek, 13 lutego 2014

Podatek roczny rozliczony. Bogu dzięki, wyszło trochę do zwrotu... Czekam z utęsknieniem. Szukałam kupca na resztę swojej firmy, coś jest na horyzoncie. Zgłosiłam szkodę na aucie z AutoCasco, z tego też będzie kasa, bo naprawię u znajomego taniej niż wycena i zostanie coś na otarcie łez. Zlepiam wszystko do kupy, żeby jakoś przetrwać i zakończyć moją przygodę z firmą przynajmniej na zero. W sumie i tak z niej sporo wyciągnęłam przez te wszystkie lata. Muszę ją zamknąć w miarę sprawnie, bo od kwietnia w etatowej zmienię stanowisko pracy. W sumie będę robić prawie to samo, do czego jestem teraz oddelegowana, ale za większe pieniądze. I będę mieć więcej czasu. I będę mogła grzebać się na hektarach. I cieszyć się Luizą Heleną. I odwiedzać znajomych. I jeździć rowerem. Chyba dam na mszę za powodzenie akcji sprzedaży:)
Powiedziałam swoim pracownikom o swoich planach, jedna kobitka się rozpłakała. Widać nie byłam złym pracodawcą:) Akurat ona u mnie tylko dorabia, ale przywiązana była i identyfikowała się z firmą. Teraz tylko modlić się, żeby sprawy poszły po myśli, żeby dało się ogarnąć wszystko w krótkim czasie, i żeby jakoś psychicznie przetrwać... Ciężko będzie. Bo w grę wchodzi też taka wersja, że się nie uda. Wtedy będzie jeszcze ciężej.
Ratuuunkuuuu.....

8 komentarzy:

Pola pisze...

To trzymam kciuki na rękach i na nogach!

Lucy pisze...

Bedzie, zawsze jakos bedzie. I co by nie bylo, podolasz. Ale nie zaszkodzi i mi potrzymac za to wszystko kciuków. Robie wiec.

Joanna pisze...

Głowa do góry! Zwykle wszystko sie dobrze układa. Może jedynie potrzeba na to trochę czasu :)

Zielonapirania pisze...

Oj, potrzebne bardzo:) dziękuję:)

Zielonapirania pisze...

Mam też takie podejście do sprawy, że nie ma innego wyjścia niż sobie poradzić, lepiej lub gorzej.

Zielonapirania pisze...

Generalnie jestem optymistką, aktualnie wyjątkowo mam gorszy okres, mam jednak nadzieję, że krótki i niedługo znów będę wesoło brykać:)

Fuscila pisze...

Nie pisz prosze czarnych scenariuszy, tylko.... no waśnie co? O juz wiem, wiara góry przenosi! Może to i wyświechtane, ale..... a nóż kakauko!!! Za co trzymam wszystkie nogi i ręce! :-))))

Lucy pisze...

To ci dopowiem to, co mówie czasami niecierpliwym pacjentom: jutro juz bedzie INACZEJ.

Prześlij komentarz