Jakieś dwa tygodnie temu sąsiad C. mi się zwierzył, że ktoś mu z piwnicy podkrada węgiel w nocy. Trochę mnie to zdziwiło, bo odkąd mieszkam na wsi, nie słyszałam, aby komuś coś zginęło. Ponadto ktoś próbował wyważyć drzwi do jego garażu, co jest o tyle dziwne, że garaż sąsiaduje z wybiegiem dla jego ogromnego wilczura, a po drugiej stronie jest równie wielki pies innego sąsiada. Dla zabezpieczenia swojego mienia w garażu ( nie chodzi o auta, bo te stoją na dworze), sąsiad C. założył sobie alarm. Minęło prawie dwa tygodnie, wracam w nocy z pracy, jest około 1.00, a sąsiad C. kręci się koło ogrodzenia. Moje auto stawiam dość blisko siatki, więc mówię w ciemność "dobry wieczór". Sąsiad podchodzi do płota z mocną latarką i mówi, że ktoś chodzi po naszych działkach po nocach z wykrywaczem metalu i noktowizorem. Lekko mnie przytkało. Z rzeczy metalowych na działce to ja mam stary porzucony szpadel oraz uszkodzone ostrze od ręcznej motyki. Co prawda w tym miejscu 150 lat temu była stajnia hrabiego Scipio del Campo, ale po tylu latach orki ktos mialby tu szukać zgubionej podkowy albo munsztuka?
Zatem po co tam ktos chodzi ? - pytam. Po co ? Po działce ? Ktoś to widział ? Sąsiad mówi, że on widział. Poza tym zauważył, że po nocach latają drony. Zatkało mnie jeszcze bardziej. Drażę: ale kto to, po co ? Sąsiad C. nie wie, ale widział, a poza tym psy w nocy szczekają. Szczekają, mówię, bo sarny podchodzą na działkę i wyżerają zieleninę. Mam na działce jeszcze zieloną sałatę, którą skubią oraz brukselkę i zostawiłam im trochę białych buraków ćwikłowych, bo nam jakoś nie podchodzą. No i koty nocą łażą, a pies sąsiadowy jest na nie szczególnie cięty. Nie - upiera sie sąsiad, to te drony i ludzie z noktowizorami. Trochę mi się zrobiło straszno, aczkolwiek nie z powodu tych dronów i noktowizorów. Spojrzałam na sąsiada uważnie, był wyraźnie zmieniony na twarzy, ale nie był pod wpływem alkoholu, bo na to mam nos tak wyczulony, że na kilometr poczuję, nawet jakby zjadł batona "pawełka" to bym wywąchała;) Odechciało mi się tej pogawędki i poszłam do domu. Po co sąsiad kręci się po dworze o 1 w nocy, zamiast spać smacznie w objęciach młodej żonki ? Czy naprawdę coś widział ? I co? Bo w tych ludzi, noktowizory i drony na naszych działkach jednak nie wierzę. Coś mu się w głowie roi ? Mania prześladowcza ? Sąsiad C. ma 30 lat.
Wczoraj poszłam na działkę po brukselkę i mizunę, mimo grudnia pięknie rosną, bo nie było u nas jeszcze mrozów. Żadnych ludzkich śladów w mokrej ziemi nie widać, oprócz tych, które sama wydeptałam. Zaczynam się obawiać. Sąsiada:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz