niedziela, 10 grudnia 2017

Niedługo będzie cztery lata od poprzedniego wpisu. W tym czasie "siedziałam" na bloxie, więc kto zaglądał ten wie, co się u mnie działo. Dla innych (którzy, jak to sprawdziłam, nadal zaglądają tutaj - dziękuję!) - kilka dodatkowych zdań. Firmę sprzedałam bez strat, nawet parę groszy zostało. Pożegnałam się z nią bez żalu w październiku 2017 roku i odetchnęłam z ulgą. Zmiany w dochodach nie odczułam, ponieważ w tym czasie dwa razy zmieniłam wydział w mojej etatowej pracy i zaczęłam zarabiać więcej, pojawiła się możliwość pracy w nadgodzinach od czasu do czasu, więc jak robiłam pity roczne, to okazało się, że osiągam ten sam przychód co poprzednio z dwóch źródeł, przy znacznie mniejszym wysiłku. Zatem decyzja o likwidacji firmy była dobra.

Młodsza urodziła córeczkę i obie zamieszkały ze mną. Dziewczynka ma już 3,5 roku i jest cudna, mądra i empatyczna, jest zadatkiem na bardzo dobrego człowieka.
Druga córka wyszła za maż, rozwiodła się, wyjechała pod czeska granicę, wyszła za drugiego męża i urodziła córeczkę pół roku temu.
Syn ożenił się i z żoną mieszkają w moim miejskim mieszkaniu. Synowa zachorowała na białaczkę, ale szczęśliwie zaleczyła ją i na tyle dobry jest jej stan zdrowia, że otworzyła niedawno z koleżanką sklep outletowy.
A ja nadal oprowadzam się z Andrzejem, tyle, że mieszkamy teraz dość daleko od siebie. Ja mam do miasta prawie 30 km, on mieszka po drugiej stronie w odległości 50 km, ale przynajmniej raz na tydzień się widzimy. Andrzej mieszka z mamą, bo jego ojciec zmarł jeden dzień przed śmiercią mojego Taty, gdy we wrześniu 2014 byliśmy na wczasach w Grecji.

Przez te kilka lat odbyłam kilka podróży (Gruzja, Grecja lądowa dwa razy, wyspy greckie 2 razy, Albania, Chorwacja, Bułgaria, Wiedeń, Berlin, parę wyjazdów krajowych) i jest wiele innych miejsc na mojej liście, które zamierzam odwiedzić.

Czuję także, że zestarzałam się:)  Mam prawie 57 lat i trochę mnie to przeraża:)


Na zboczu Turbacza stoi szopa...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz