Młodsza urodziła córeczkę i obie zamieszkały ze mną. Dziewczynka ma już 3,5 roku i jest cudna, mądra i empatyczna, jest zadatkiem na bardzo dobrego człowieka.
Druga córka wyszła za maż, rozwiodła się, wyjechała pod czeska granicę, wyszła za drugiego męża i urodziła córeczkę pół roku temu.
Syn ożenił się i z żoną mieszkają w moim miejskim mieszkaniu. Synowa zachorowała na białaczkę, ale szczęśliwie zaleczyła ją i na tyle dobry jest jej stan zdrowia, że otworzyła niedawno z koleżanką sklep outletowy.
A ja nadal oprowadzam się z Andrzejem, tyle, że mieszkamy teraz dość daleko od siebie. Ja mam do miasta prawie 30 km, on mieszka po drugiej stronie w odległości 50 km, ale przynajmniej raz na tydzień się widzimy. Andrzej mieszka z mamą, bo jego ojciec zmarł jeden dzień przed śmiercią mojego Taty, gdy we wrześniu 2014 byliśmy na wczasach w Grecji.
Przez te kilka lat odbyłam kilka podróży (Gruzja, Grecja lądowa dwa razy, wyspy greckie 2 razy, Albania, Chorwacja, Bułgaria, Wiedeń, Berlin, parę wyjazdów krajowych) i jest wiele innych miejsc na mojej liście, które zamierzam odwiedzić.
Czuję także, że zestarzałam się:) Mam prawie 57 lat i trochę mnie to przeraża:)
Na zboczu Turbacza stoi szopa...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz