piątek, 29 marca 2019

Kupiłabym czarny ciągnik...

...jakby był mały to przydałby się na działce, ale, że do miasta traktorów nie wpuszczają, ograniczyłam się do kupna samochodu:) Nie jestem pewna, czy dobrze zrobiłam. Poprzednie auto - jak to się mówi - poszło do ludzi. Syn mówi: mamo, teraz kup takie auto, którym pojeździsz długo i razem się zestarzejecie. To się kłóci z moją koncepcją wymiany samochodu co dwa lata, ale mniejsza z tym. Plan był  taki, że wydam na auto kilkanaście tysięcy.  Jednak... zrobiłam inaczej. Trudno, przepadło. Pomyślałam bowiem, że mogę kupić jakieś tanie auto, byle mi wystarczyło na dwa lata, a potem może iść na złom, a w ten sposób będę miała dodatkowe 15 tysięcy wolnych  plnów, żeby dać córce, która na jesieni będzie kupować mieszkanie. No i tak zrobiłam. To znaczy, kupiłam tanie auto, ale pieniędzy jeszcze nie dałam, dam jak będą potrzebne:) Czas pokaże, czy był to dobry pomysł. Bezpiecznie jeździć można i starym autem, jeśli się o nie zadba. Nie słyszałam jeszcze, żeby był wypadek z powodu wieku auta, winowajcą jest człowiek, a nie maszyna.


Auto jest czerwone marki Hyundai na gaz LPG. Na tym tez mi zależało, bo dużo jeżdżę. Poza tym tylne fotele genialnie się składają i mieści się tam rower. A jak nie rower, to można tam położyć materac i spać w podróży:) Marzy mi się taka kilkudniowa wyprawa po Polsce z noclegami w aucie na campingu:) Nie jestem wymagająca, a to byłaby świetna przygoda:)
Ostatecznie, jak się auto nie sprawdzi, to je sprzedam. A jak pojeździ te planowane dwa lata, to do tego czasu spokojnie odłożę na znacznie lepsze, a Młodsza będzie potrzebowała brać mniej kredytu mieszkaniowego dzięki mojemu wsparciu.

Córka nadal w szpitalu i pewnie jeszcze ze dwa tygodnie poleży. Jest poprawa, ale wolno to idzie. Dziś wnuczka u drugiej babci, do niedzieli. Potem znów ją zabieram i na tygodniu zaczynamy swoją rutynę w mieście. Wstawanie 6.40, śniadanie, wnuczka do przedszkola, ja do szpitala,  Potem szybko do domu córki, po drodze zakupy; gotowanie obiadu, odbieram wnuczkę, jemy obiad, plac zabaw, czytanie, jakieś zajęcia z dzieckiem, kąpanie jej i układanie do snu. Jest 20.00. Teraz dwie godziny dla mnie: książka , tv i dzierganie poduszek .  Zrobiłam już sześć i chyba wystarczy. Jeszcze nie zszyte, ale tym zajmę się, jak wrócę do swojego domu.


Czasem, czyli co dwa dni, zaglądam do siebie,  a właściwie do swoich kotów  - między szpitalem a odbiorem dziecka z przedszkola. Nawet udało mi się cokolwiek zrobić w ogródku, ale niewiele z powodu nie do końca jeszcze zdrowej nogi, którą staram się oszczędzać.


Z wnuczką narobiłyśmy też mydełek,  które rozdajemy wujkom i ciociom.


A za progiem kwiecień, nie do wiary:)

40 komentarzy:

Klimaty Agness pisze...

Gratuluję zakupu auta i trzymam kciuki, żeby sprawowało się jak najlepiej i służyło naprawdę długo :D
Córce życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
Mydełka przecudne, uwielbiam takie domowej produkcji kosmetyki .
Pozdrawiam ciepło, Agness:)

Zielonapirania pisze...

Dziękuję:) Akurat do robienia z dzieckiem mydełka są najprostszym produktem kosmetycznym:) I zapachem. kształtem oraz kolorem zachęcają dziecko do częstszego mycia rąk:)

kotimyszkot pisze...

Podziwiam podejście do posiadania auta przez dwa lata i wymiany.. przydałoby się takie. Z moim przywiązaniem do samochodu czy telefonu mam wielki problem później ze zmianą i tak dobijam te moje sprzęty, że już potem nie dają się sprzedać ;) Masz gdzieś przepis na te mydełka? Już nie wiem co wymyślać żeby zająć czymś dziecię, a czeka nas kolejny tydzień siedzenia w domu..

Lidia pisze...

Gratuluję zakupu i niech samochód dobrze się sprawuje :))
Ja bardzo się przywiązuję do samochodów i jeżdżę nimi do upadłego. Obecnym 9 lat już, a jako nowy nie był kupiony ...

Zdrowia dla córki!

Zielonapirania pisze...

Zrobienie mydełka z dzieckiem jest proste. Kupujesz na allegro bazę mydlana glicerynowa na kilogramy. Do tego zapachy i barwniki. Są bardzo wydajne te dodatki. Teraz zaczynają się kwiaty, wiec suszymy fiolki i będziemy dodawać. Robiliśmy też mydełko peelingujace dodając trochę mielonej kawy. Gotujesz w garnku wode, wstawiasz metalowa miske i do niej wrzucasz pokrojona gliceryne, aby się rozpuscila. Dziecko szykuje foremki, mogą być takie do piasku jak nasze foremki. Okrągłe mydełko zrobilyśmy wlewajac gliceryne i dodatki do przykrywki od puszki z wytloczonym napisem Copacabana i teraz mamy mydełka z tym slowem:) Obcinalysmy też dno malej butelki plastikowej po soku i wyszło nam mydełko z wytloczonym dnem. Mydlo stygnie w lodowce okolo 2 godxiny i gotowe.Mozna wlac mydlo w foremke silikonowa keksowa w kilku porcjach, kazda innego koloru, a potem kroic w plastry teczowe mydla i kazde bedzie mialo inne wzory, jak babka marmurkowa:)

Zielonapirania pisze...

Nie przywuazuje sie do auta, traktuje je jedynie jak przedmiot uzytkowy. Nie nadaje mu imienia i nie ozdabiam:) Czesta zmiana auta powoduje, ze nie trace na jego wartości, a przynajmniej mało.

lewym okiem pisze...

dla mnie samoch.jest środkiem lokomocji nie musi być "wypasiony" ale przyznaję że jak się jeździ lepszą klasą to wzrasta ego I jest przyjemnie ;) ale śwoim też VW będę jeździła tak długo aż zacznie mu coś dolegać

Zielonapirania pisze...

vw był moim pierwszym autem w życiu, wspominam je z sentymentem:)

kotimyszkot pisze...

Dziękuję Ci za ten wspaniały pomysł :) Zabawa musi być przednia i ile frajdy dla malucha.. a mydełka można później i na prezenty rozdawać :) Szkoda tylko, że na tą bazę trzeba poczekać i dostawę, ale na przyszłość się przyda.. jeszcze pewnie nie raz będziemy uziemieni w domu (choć oby jak najrzadziej). Miłego weekendu :)

Anna K. Olszewska pisze...

Mam wrażenie, że życie wypełniło Ci się Życiem aż po brzegi. :)

Fuscila pisze...

Ciekawy ten pomysł z mydełkami! Tez sobie zapiszę, a nóżkakauko sie skuszę sama na te cudeńka :-)))
Zastanawiam się, jaką masz dużą posiadłość, że aż traktor chciałabyś mieć! ;-)))))

BBM pisze...

To chyba dobra marka. W każdym razie ma dobrą opinię. Więc niech Ci się świetnie jeździ!
A mydełka- fantastyczne! :)

Zielonapirania pisze...

Dostawca, u którego zamawialam rano jednego dnia, dostarczył mi po południu nadtepnwgo dnia, bardzo szybko. Nazywał się Ecoflores czy jakoś tak. Mydełko w szeleszczacym celofanie przewiazane wstążka to fajnym prezencik od dziecka:)

Zielonapirania pisze...

Nudy nie ma:) Pół biedy, ze jestem człowiekiem, który dobrze czuję się w akcji:)

Zielonapirania pisze...

Na te budowlane działki to traktor by się przydal, żeby nie zarastaly:) A koło domu mam 30 arów.

Zielonapirania pisze...

Dzieki:) Córka też mnie pociesza: Nie szkodzi, ze ma lata, najważniejsze, ze japonczyk:) Jeździłam nim dziś ze 100 km zaledwie, ale wygodny i dobrze się prowadzi. I radio nie tylko z cd i Aux, ale także z wejściem na kartę sd i micro. Poboba mi się, bo mam na kartach troche audiobookow to będę mogła słuchać jadąc do pracy.

BBM pisze...

Myślę, że będziesz bardzo zadowolona. :)

Zielonapirania pisze...

Oby tylko się nie zepsuł zbyt szybko:)

Babsztyl pisze...

Dobry pomysł, rower do auta i gaz do dechy. Gdzie oczy poniosą :)

Zielonapirania pisze...

Byleby mieć odpowiednią ilość urlopu:)

Michał pisze...

Witaj.
Fajny samochód. Mój kolega jeździł tylko takimi.
Trzymam kciuki za córkę.
No i te mydełka. Widzę, że jesteś samowystarczalna.
Pozdrawiam serdecznie.
Michał

Zielonapirania pisze...

Dziekuje:) Eeee... domowa produkcja mydelek to raczej zabawa:)

Lucy pisze...

Niech Ci sie jezdzi! :)
J akupuje auto na lata, do zajezdzenia, badz do tego momentu, az sie nie oplaci dokladac, zeby dostac plakietke.
Poduszki stylowe. Zbieram sie od lat do wykonania, i nie moge sie zebrac.

Zielonapirania pisze...

Dzięki. Doszłam do wniosku, ze będą mi pasować na moje żółte fotele oraz do sypialni z elementami niebiesko-szarymi. Pouzywam aż mi się nie znudza:)

agatek pisze...

Bardzo jestem ciekawa jak posłuży Ci stare-nowe autko. Mój mąż ciągle kupuje starocie na zasadzie własnie pojeździć trochę i na złom i ciągle dokładamy na naprawy :/. Życzę Ci aby z twoim tak nie było. Pozdrawiam :)

Lucia pisze...

Ja też z zyczeniami: niech Ci się dobrze jeździ i bezpiecznie. A co do traktora to hmmm...pamietam haslo " dziewczyny na traktory". Nie sprawdziło się . Nadrabiam blogi.. Zdrowia dla Córy.:*

Zielonapirania pisze...

No ja też jestem ciekawa:) Za dużo nie będę w niego inwestowac, ale w razie co mam znajomego mechanika i części do tej marki są tanie. Ale co robić. Wybrałam pomoc córce.

Zielonapirania pisze...

W Rosji sie sprawdzilo:)) A i teraz zdziwilabys się, ile kobiet umie na wsi jeździć traktowani, nawet bardzo mlode:)

Ariadna pisze...

Fajny pomysł - taka produkcja mydełek :)
A autko niech Ci służy!

Zielonapirania pisze...

Dzięki. Praca nad mydelkami zajmuje troche czasu, którego dziecko ma bardzo duzo:) szukanie odpowiednich kształtów, eksperyment z ilością barwnika i rodzajem zapachu to dla dziecka zabawa, a potem frajda, gdy rozdaje swoje prace ciociom i wujkom. Ale mamy te mydełka także w domu do mycia rąk. Mało się pienią, bo nie mają takich dodatków, ale pachną i wygladzaja skórę.

Duża pisze...

Na autach się nie znam,a kolorowe naturalne mydełka sama chętnie kupuję na prezenty.
Z tego co wiem ciągniki są kilkukrotnie droższe od samochodów to raczej musiałabyś sporo dołożyć ;)

wilma pisze...

Skoro już samochód kupiłaś, to teraz należy się tylko tym faktem cieszyć.
Tym bardziej, ze widzisz w samochodzie "plusy dodatnie";).
W końcu to nie pierwszy Twój zakup tego typu, więc dlaczego miałabyś źle kupić?
Szerokiej drogi i bezawaryjnej jazdy życzę.
ps. podobne mydełka dostaliśmy ze Ślubnym na dzień Geriatrii od wnuczki, przedszkolaki robiły je same.

Zielonapirania pisze...

Oj sporo:) Kolega syna ma traktor klimatyzowany, z tv, nagłośnieniem, z kamerą i innymi bajerami, a za jego warisc możnaby kupić kilka nowych samochodow dobrej klasy:) Kazde z kół przewyższa mnie wzrostem, a do najniższych nie naleze:)

Zielonapirania pisze...

Dzięki :) Okoliczności nie sprzyjały, więc kupiłam sama jak umialam:) W razie co nie będę miała do nikogo pretensji ;)

Stokrotka pisze...

Masz co robić jak widzę.
Życzę żeby auteczko dobrze się sprawowało. A Tobie sił także na pracę w ogrodzie.
Serdeczności

Zielonapirania pisze...

Powiem tak: od trzech tygodni żyje w połowie nie swoim zyciem:) Podziwiam za to samą siebie, bo nie wiedziałam, ze mnie na to stać. Jednak z utęsknieniem czekam na powrót do w pełni swojego życia.

baja pisze...

Oj ,widzę,że żyjesz pełną parą.I bardzo dobrze,bo przynajmniej człowiek nie skupia się na własnych bolączkach.Zazdroszczę Ci tej umiejętności radzenia sobie z autem,jak się nie nadaję do tego,chociaż szkoda,bo byłabym niezależna.Zyczę zdrówka

dora pisze...

Gratuluję nowego auta. Zdrowia dla córki i żeby wszystko już wróciło na swoje tory.Ładniuchne pokrowce na poduchy produkujesz.

Zielonapirania pisze...

Dziękuję. Wolałabym niektórych z obecnych zajęć nie mieć, nie nudzę się nawet wtedy, gdy nic się nie dzieje:)

Zielonapirania pisze...

A tak mnie coś wzięło na te poduszki... jak pokazałam komuś to nawet dostałam zamowienie na dwie oraz na kocyk do dziecięcego wózka. I jeszcze wnuczce różowy sweterek wydziergalam, też w warkoczyki:)

Prześlij komentarz