środa, 24 kwietnia 2019

Płonące trawy

Może kto pamięta, że trzy tygodnie na przełomie marca i kwietnia spędziłam w miejskim mieszkaniu... Ominął mnie wtedy widok ognia i wypalanych traw. Mieszkam we wsi, wokół której jest pełno łąk w związku z przepływającą rzeką i kilkoma zbiornikami wodnymi. Tworzą one bardzo przyjemny klimat do spacerów, ale także do mieszkania, jest ładnie i malowniczo, latem łąki pachną, można łowić ryby w rzece, która jest na tyle mała, że nie wylewa i nie stanowi zagrożenia powodziowego.
Zagrożeniem są natomiast właściciele łąk. Co roku wypalają trawy po zimie. Całą wieś ogarnia wtedy dym, straże pożarne co i raz przejeżdżają na sygnale, policja straszy mandatami i ... za rok znów to samo. W odległości 300 m od mojego domu przebiega trasa szybkiego ruchu i podczas wypalania traw zaciągnięta jest dymem utrudniającym jazdę. Osobiście przez kilka kolejnych lat wzywałam  straż pożarną i policję, kiedy ogień podchodził bezpośrednio do szosy, a płomienie miały wysokość kilku metrów.

W tym roku ognia na własne oczy nie widziałam, bo nie było mnie we wsi, ale wypalanie traw oczywiście się odbyło, co odczułam na własnej osobie. Ogień z wypalanego ugoru dotarł na moje działki budowlane. Są puste, rośnie na nich tylko chwast, a na jednej z nich znajduje się kompostownik. Spaliła się powierzchnia jednej z działek oraz kompostownik. Ogień zatrzymał się na granicy drugiej działki, którą porasta gęsta zielona trawa. Na kolejnej działce oddzielonej wysokimi na kilkadziesiąt metrów świerkami, mieszkam. Od ognia dzieliło moje mieszkanie jakieś 60 metrów. Co by było, jakby ...? Nawet nie chce mi się myśleć. Kiedy po powrocie na wieś zobaczyłam ślady po pożarze (bo jak inaczej to nazwać ?), ścierpła mi skóra. Targały mną takie emocje, że tu na blogu, nawet nie wspomniałam nic na ten temat, bo chyba musiałabym zapisać tylko same bluzgi. Zgłosiłam się na policję, jako osoba poszkodowana, choć szkoda w sumie żadna: spalił się tylko kompostownik. Ale nie chodzi mi przecież o żadną rekompensatę, tylko o zagrożenie pożarowe spowodowane przez jakiegoś durnia ! Podejrzenie pada na właściciela ugoru, od którego się zaczęło, ale oczywiście nikt nie widział, nikt nie słyszał... Nie mogę go w żaden sposób oskarżyć, bo równie dobrze on może powiedzieć, że to ja paliłam chwasty na swojej działce. Słowo przeciwko słowu. Tak zwana "wieś" na pewno wie, kto podkłada ogień na łąki i ugory: ja też wiem, to właściciele tych działek. Czy policja im to udowodni ? Czy będą kary ? Wątpię. Ja swój kompostownik sama sobie odbuduję, ale zanim natura odbuduje straty, to trochę potrwa.

W tym roku gleba i łąki są bardzo suche. Pożar z łąk po drugiej stronie wsi rozprzestrzenił się także na las. Straż uratowała wysokie drzewa, ale podszycie i ściółka wraz z kryjącymi się tam organizmami, spłonęły.Na szczęście nie doszło do tzw. pożaru ziemnego, którego nie widać, a ujawnia się dopiero za jakiś czas. Nie ujawnił się. Nie będzie w tym roku konwalii. Zginęły tysiące żyjątek. Za to debil podpalający łąki żyje i ma się dobrze!





35 komentarzy:

Maria Katarzyna Kołodziejczyk pisze...

Mieszkam na wsi, więc codziennie mam do czynienia z wypalonymi trawami.
Nie wiem czy wynika to z ludzkiej nieświadomości, czy totalnej głupoty?
Pozdrawiam:)

Zielonapirania pisze...

Stawiam na głupotę i bezmyślność, bo informacje o tym, jakie szkody przynosi wypalanie są we wszelkich mediach, trzeba być głuchym i ślepym, aby tego nie wiedzieć.

Fuscila pisze...

Ręce bym poobcinała a kikuty polała smołą!!! Jak w średniowieczu! I jeszcze po wsiach obwozila na drabinistym wodzie dla przestrogi innych matołów!

Anna K. Olszewska pisze...

Nie rozumiem jednej rzeczy. Wg podpalacza co to ma dać? Po co to się robi? Jest to nagminne w wielu wsiach, a walka z tym jest skazana na porażkę. Zawsze jest to słowo przeciwko słowu.
U mnie byłoby to nie do pomyślenia, w tym helveckim kraju nikt tego nie robi. Za to masowo ścina się drzewa, ale to już inny temat.

Zielonapirania pisze...

A tymczasem przewidziane kary finansowe są tylko teorią. ..

Zielonapirania pisze...

Podpalacz oszczędza podpalajac łąkę. Na niej.rosną zeszłoroczne trawy i rośliny wyrosle już po sianokosach, mie posiadaly wartosci jako pasza dla zwierzat, bo wyrastaly w pelni lsta i jesienia i sa twarde i suche. Teraz wypafaloby je jakos z laki uprzatnac maszynowo, ale po co placic za usluge? Podpalacz woli uzyc ognia. I dodatkowo uwaza, ze to uzyxni ziemię, wiec potrzeba mniej nawozów.

Skarlet B.I. - notatki z życia i podróży pisze...

Szczyt głupoty i bezmyślności. Całkowity brak odpowiedzialności. Trochę się dziwię, ze nie reaguje policja. Złapanie kogoś na gorącym uczynku chyba nie jest możliwe, ale skoro sytuacja powtarza się co roku, to oczywiste, że nie robi tego przypadkowy podpalacz.

kotimyszkot pisze...

Przerażające.. naprawdę strach bierze! Dobrze że ogień nie dotarł do Twojego domu, ale straszne, że zagrożenie istnieje co rok. Czy policja mając tyle zgłoszeń nie może jakiegoś monitoringu zrobić? Jakiejś linii na zgłoszenia dla tych co coś zauważyli, żeby złapać drania na gorącym uczynku?

Jaga pisze...

Debilizm mnie przeraża...Wypalają wyjaławiają i giną zwierzęta

Italia Mini pisze...

Wrrrrr..... Przeczytałam i skóra mi się zjeżyła. Ja można? Aż taka głupota? Oprócz różnych idei że to szybciej, taniej itd. To przede wszystkim kiedyś wiatr powieje w druga stronę i podejdzie ogień i pod dom podpalacza. Kurcze, ludzie naprawdę nie maja pomyślunku.

Zielonapirania pisze...

Policja niby reaguje, przyjeżdżają, wypytuja, ale nikt nie daje im twardego powodu. Jest jakaś zmowa milczenia, bo wiele osób to robi.

Zielonapirania pisze...

Mój dom był.zagrożony po raz pierwszy z powodu wypalania ugoru przez sąsiada, czego jestem pewna. Wczoraj byly u niego dwa policyjne wozy, moze w tej sprawie. Do łąk mam daleko, ale i tak oburza mnie caly ten procefer. Policja jak.nie zlapie na goracym uczynku to ma niewiele do zrobienia.

Zielonapirania pisze...

To prawda. Nie rozumiem gdzie ci ludzie maja rozum.

Zielonapirania pisze...

Ja batdziej licze na to, ze skoro palil sie las panstwowy, to nadlesnictwo nie odpusci i beda szukac podpalacza bardziej skutecznie.

Lucy pisze...

Nie wiem, skad wziął sie ten durny zwyczaj, tez jeszcze pamietam, ale teraz widocznie jest to jeszcze bardziej popularne.

Zielonapirania pisze...

A wziął się z durnego przekonania, ze daje jakiś pożytek. Tylko komu?

Lucia pisze...

Też mi się wlos zjeżył . Ogień to straszny żywioł i nnie mozna z nim żartować. Dobrze ze Cię nie byli chociaż z drugiej strony byłaby natychmiastowa reakcja. Na głupotę nie ma lekarstwa. Chyba tylko po kieszeni i to solidnie.

Danka pisze...

Powinno sie walić takie kary za wypalanie traw.Przecież w tych trawach żyje dużo owadów,które są potrzebne do życia innym.Wypalanie niszczy ,zamiast ładnych traw ,to są zgliszcza.na dodatek tyle sie trąbi o pożarach w lasach...Jacy ludzie są bezmyślni...Brak mi słów.

Zielonapirania pisze...

Może jakbym była w domu to sąsiad nie osmielilby się. Ale u mnie akurat mała szkoda. Gorzej po drugiej stronie wsi, gdzie od płonących łąk zajął się kawałek lasu.

Zielonapirania pisze...

Słyszałam, ze są przewidziane kary do 5000 PLN lub więzienie. Jednak nie słyszałam, aby ktokolwiek został ukarany.

anka pisze...

Szczyt bezmyślności i okrucieństwa też. Zrobiłabym takiemu draniowi to samo co Fusilka proponuje... bez litości...

Michał pisze...

Witaj.
Nie mam żadnej litości do wypalaczy traw.
To zwykli barbarzyńcy.
Pozdrawiam i zapraszam.
Michał

Zielonapirania pisze...

I pomyśleć, ze podpalacz nie boi się żadnej kary. Skoro jest taki głupi, ze nie rozumie jakie szkody wyrządza, sposób karania powinien być dotkliwy.

Zielonapirania pisze...

Zgadzam się w stu procentach.
Pozdrawiam

haniamrok pisze...

Nie od dziś wiadomo, że chłop ma "swój rozum", nikt mu nie będzie mówić co ma ,a raczej czego nie ma robić, bo on wie i tak lepiej. No i jeszcze "chłop żywemu nie przepuści", a to znaczy, że ma gdzieś przyrodę i ekosystem łąk. A dalej za Grzeskowiakiem, dla chłopa "ważne to je, co je moje". I to cała filozofia głupców i leniów. Całe szczęście, że wokół mnie same pola, więc nie trują nas dymami na wiosnę (bo w to, że tu są rozsądniejsi to nie wierzę). Ech, kiedy ten narodek zmądrzeje? Szkoda słów...

Zielonapirania pisze...

Coś prawdziwego w tym jest, co napisałaś. Mimo, ze teraz na wsi mieszka bardzo wielu fajnych ludzi, madrych i wyksztalconych, to i zdarzaja sie tacy oporni, co wierza w metody stosowane przez swoich pradziadkow.

Lidia pisze...

Póki się takiemu głupkowi nie spali coś, to nie dotrze, podejrzewam ... ręce opadają :(

Zielonapirania pisze...

Naprawdę trudno zgadnąć co powstrzyma podpalaczy skoro argumenty tworzone przez lata nie pomogły.

Juli's House pisze...

Bardzo przykre są te wydarzenia. U mnie za oknem, ktoś na nowej działce palił sobie ognisko i nie dogaszając go pojechał. Po chwili ogień się zaczął rozprzestrzeniać. Na szczęście straż przyjechała szybko, ale starty są.
Miłego dnia :)

Lucy pisze...

Niech odpoczywaja w pokoju wiecznym, male gryzononie, owady, larwy, jeze...

Zielonapirania pisze...

Czy niechcący czy specjalnie, za bezmyślność zawsze ktoś płaci. Często ten niewinny, który niejako przy okazji został poszkodowany.

agata pisze...

:(
Kiedy ta głupota się skończy?

Zielonapirania pisze...

Mam wrażenie, ze niektórzy mają mocno zakorzenione pomysły na wypalanie traw, ze trudno będzie...

papillon pisze...

jak dobrze że tu gdzie osiadłam jest spokojnie pod tym względem, a tylko dlatego, że las i las....a gospodarz sztuk jeden.....

Zielonapirania pisze...

Jak w Australii albo innej Ameryce Południowej:)

Prześlij komentarz