Pierwszy cały dzień wolny od dłuższego czasu!:) Bez pracy zawodowej, bez żadnych gości. Córka z wnuczka wyjechały, druga wnuczka u drugiej babci, więc druga córka też cieszy się ze swobody i została w domu:) Korzystając z wolnej soboty pomalowałam przedpokój, bo majster nie zdążył. Ładnie podszykował ściany, proste i równe, więc malowanie dobrze i szybko mi poszło. Oczywiście pomalowałam na biało, tak samo jak wszystkie inne pomieszczenia. Wcześniej majster założył białe nowe drzwi. Podłoga z szarej terakoty. Na razie pusto w przedpokoju, bo stare meble wyrzuciłam. Podoba mi się ta pustka:) Jedynie mosiężne haczyki w ścianie, na płaszcze i torebki. I na kijki. Trzeba będzie jednak kupić jakąś półkę z siedziskiem na buty. I lustro powiesić, bo zajmuje miejsce w kącie... Ale to potem, teraz nie mam na to czasu i pieniędzy, są ważniejsze wydatki:). Bo w poniedziałek jadę w Bieszczady na tydzień. Yupiii... A w następny poniedziałek nad morze, hurrraaa... :) Noclegi zaliczkowane, bilety nad morze kupione. W Bieszczady będę jechać autem. Ja tak ciągle o tym urlopie, bo co roku do tej pory to już w pięciu miejscach byłam, a w tym przez remont tak się zasiedziałam, jak nie ja. Tęskni mi się za luzem i cisza, żeby nikt do mnie nie mówił i niczego ode mnie nie chciał.
Miałam ostatnio w pracy nieco przykrą sytuację. Na późnym dyżurze trafił mi się przypadek petenta, co do którego zachodziło podejrzenie, że jest zamieszany w porwanie. Nie jako przestępca, ale jako rodzina ofiary ukrywająca ten fakt przed policją i zbierająca okup. Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale ja mam jakiś policyjny nos i często coś wywącham, częściej niż inni. Dodatkowo w stresie wyostrza mi się uwaga i zdolność analizowania. W przypadku nawet cienia podejrzenia przestępstwa mam obowiązek zastosować określone procedury. I musiałam je zastosować niezależnie od mojej prywatnej oceny sytuacji. Wezwany patrol podjechał do gościa, ledwo skończył rozmawiać, pewnie był zszokowany. Czy to wyszło na dobre czy na złe, może się kiedyś dowiem, jeśli wezwą mnie na komisariat do złożenia zeznań. I tak sobie myślę, jak różne przypadki chodzą po ludziach... W tym kontekście uważam się za szczęściarę, bo moje przypadki jakoś udało mi się przeżyć. Nawet teraz, kiedy doszły do mnie sluchy, że mój ulubiony zięciunio czyli pierwszy mąż mojej starszej córki, która go porzuciła parę lat temu, bo się zakochała w zięciu nr 2, który nie jest ulubionym,... że tenże byly zięciunio przed laty miał na boku 15 lat starszą kobietę, mężatkę i ona mu załatwiła tę lukratywną prace, co my myśleliśmy, że ja otrzymał, bo jest taki genialny... No i nadal ma na boku te kobietę, a na legalu młoda dziewczynę. I zrobiła się afera, bo mąż tej starszej kobiety wynajął detektywa i wszystko wyszło na jaw i szykuje się niezła chryja. Jak w argentyńskiej telenoweli. A córka w brodę sobie pluje poniewczasie, że na rozwodzie wzięła winę na siebie i znosiła wrzaski i pogróżki byłej teściowej. I postanowiłam, że jak spotkam jej bylą tesciowa, to nie odwdzięczę się, ale powiem, że oczekuje, iż moją córkę przeprosi. Wiem, że ona też o niczym nie wiedziała, ale od gróźb wobec mojej corki mogla się wówczas powstrzymać. Tak uważałam wtedy i tak uważam teraz.
Dzień się kończy. Oprócz malowania, zrobiłam bakłażana według przepisu AniM.
Wyszlo pyszne jedzonko, więc zachęcona smakiem skorzystałam z przepisu Olgi Smile na bakłażana w pomidorach.
Na zimno, wrzucony na kromkę chleba, smakuje nawet lepiej niż na ciepło. Pyszności, następnym razem kupię więcej bakłażanów, bo obie potrawy można zrobić na zapas i trzymać w lodówce i jeść na zimno.
Za ciosem, zrobiłam tartę zachęcona przez Lucię. Wykorzystałam własnej produkcji dżem rabarbarowy z dodatkiem truskawek. Wyszło pysznie, pokroiłam na ciasteczka, idealne do kawy lub herbaty.
Do tego lody kawowe i dzisiejszy dzień kulinarnie uważam za doskonały:) Kiedy poszłam nas działkę po bukiety, znalazłam takie coś w ziemi:)
To kawałek podkowy. Na szczęście. Niby nic, kawałek żelaza, na dodatek starego. Bardzo starego. Moja działka jest tuż za otuliną zabytku jakim jest pałac włoskiego hrabiego Scipio. Sąsiedzi budując się w samej otulinie, musieli zapewnić sobie nadzór konserwatora zabytków, nie za darmo przecież, i musieli oddać wszystko co znaleźli w ziemi. Owszem, znajdowali, ale nie oddali, bo ujawnienie znalezienia hacela czy klamki groziło wstrzymaniem budowy:) Nieliczne znaleziska ukryli przed konserwatorem i ja też ukryję he he i będę sobie uważała, że mam kawalek podkowy, która odpadła z nogi hrabiowskiego konia i powieszę sobie na szczęście w przedpokoju w ramce za szybą:))) Bo kto mi.zabroni??:)






57 komentarzy:
Czyli na dwa tygodnie opuszczasz nas i masz nas gdzieś? :P ;)
To ostatnie zdjęcie wygląda... no nie podniosłabym tego z ziemi. ;D ;D;D
Wieszanie żelastwa na szczęście, ech :P chyba domyślasz się jakie mam zdanie na ten temat. :P
A czy ja mowie, że wierzę w przynoszące szczęście żelazo:)? Mówię, że powieszę na szczęście, bo przeciez nie z dumy posiadania zabytku he he ani z powodu jego urody :) Od tysiąca lat jest podkowa symbolem szczescia i niech tak sobie w tej tradycji zostanie i ja tego zmieniać nie będę. Mam na scianie w przedpokoju afrykańska maskę umieszczona w ramce z szybą, tam w środku wylądował także kawałek podkowy i niech leży :) ma dobre towarzystwo.:) Takie paskudne znalezisko, a spowodowalo, że przetrzasnelam cały internet o Campio del Scipio i jestem bogatsza w ciekawa wiedzę. Niezły motywator.
Polecam bakłażana w mojej oryginalnej wersji na zimno. Na letnia upalną kolacje super.
Bakłażan grillowany, na nim tuńczyk z puszki a na tuńczyku pomidor pokrojony w kosteczkę wymieszany z kosteczka cebuli. Sól i pieprz. Koniec a pycha.
Rzeczywiście życie pisze lepsze scenariusze od seriali. Sama tego doświadczam. A wyjazd niech Ci przyniesie wszystko o czym teraz myślisz. Dobrze brzmi. Bieszczady i morze. :)
I oczywiście ciasto wygląda pysznie. Zwłaszcza ten dżem mi przypasował. :)
Też lubię minimalizm meblowy. Niech mimo wszystko pół podkowy przyniesie Ci całe szczęście :) Smacznego i wspaniałego wypoczynku górsko-morskiego życzę 🤗
Pierwszy baklazan mnie zaciekawil: pieczony z serem i pomidorem? Pytam, bo mam baklazana, ale jeszcze nie wiem jak zrobic.
Potrawy pysznie wyglądające. Miłego spędzenia czasu. Serdeczne pozdrowienia znad sztalug malarskich przesyła Krysia. Zapraszam do mojej strony www.krystynaczarnecka.pl
Ser, pomidor i tuńczyk, z tego przepisu https://italiamini.blogspot.com/2019/06/melanzane-czyli-bakazan.html?m=1
Ten mój bakłażan jest z tuńczykiem, jednak w małej ilości. I trochę sera, ale następnym razem spróbuje bez sera:)
Dziękuję. Jest smaczne, podzielę się z córką, bo gotowa jestem zjeść całe, a to mi na dobre nie wyjdzie:)
Dziękuję, właśnie się pakuje, jeszcze tylko muszę zaliczyć dzisiejszy ostatni przed urlopem popołudniowy dyżur:)
I wyglądają, i smakują. Trzeba korzystać z dobrodziejstwa lata.
O, kurde!!! Moja babcia przez całe życie opowiadała o "Scypionie"! Del Campo, czy jak mu tam było... Niech ja pogrzebię w rodowych notatkach...
Już wiem. Babciny hrabia był właścicielem kopalni alabastru.
A mój właścicielem ziemskim:)
popatrz, chyba nawet mam gdzies w zakamarkach szafki tunczyka, na cos sie w koncu przyda!
Też mam taką starą podkowę (moja zachowała się w całości) i lubię ją, chociaż wczoraj się "nie spisała". ;) Cała sobota, niestety, była koszmarem i chyba najgorsze jest, że zawdzięczam to zupełnie obcej osobie, która "pojawiła się" na mojej stronie.
Życzę żebyś wypoczęła podczas wojaży. :)
Kilka plastrów zrobiłam bez tuńczyka, tylko mozarella, pomidor i przyprawy i też smaczne. Tuńczyk dodaje intensywnego smaku ryby, na co nie zawsze ma się chęć:)
No właśnie czytałam o tym u Ciebie i zdziwiona jestem, że ludziom chce się tracić czas i energie na trollowanie. Nie ma się co takimi typkami przejmować. Robisz tyle dobrej roboty, tak wiele osób jest Ci wdzięcznych za pomoc, że łyżka dziegciu tego nie zmieni.
Dziękuję za te słowa. Dodają otuchy. :) Po raz pierwszy zdarzyło mi się, że ktoś mi grozi i ręce mi opadły.
Twoje zdenerwowanie tym bardziej zrozumiałe, że jest się bezsilnym wobec takiego osobnika.
Że ziemskim to wiadomo, każdy z rodu był. O naszym wiem jeszcze, że był po jakiejś operacji głowy.
Nie wiem, nie napisałaś co Ci w duszy gra. :) Nie jestem tradycjonalistką i nie uznaję symboli, więc nie zawsze rozumiem intencje tego typu działań. Ale to ja. ;) I torebkę stawiam zawsze na podłodze. :P
A nasz ratował robotników rolnych przed wywózka do Niemiec:)
Więcej nie wiem. A, zaraz. Babciny rezydował w jakiejś Łopuszce Wielkiej, czy czymś takim.
Dżem truskawkowo-rabarberowy jest w moim menu od zawsze.
A resztę powoli przyswajam. Chyba na plus, bo ostatnio nareszcie pazury mi się nie rozdwajają i nie łamią!!! Dzięki przedstawieniu się na dużo warzyw, prawie wcale chleba i mięsa. Sama uważam, że jestem debet! ;-))))
A gdzie będziesz nad morzem?
Nie jestem debet tylko debest!
Ale jakby tak się głębiej zastanowić, to ten debet w latach robi mi pod górkę, NIESTETY!
POZDRAWIANKI!
Bardzo się cieszę że wypróbowałaś przepis i cieszy mnie że smakowało. Ciasto Luci też wygląda obłędnie. Będę musiała wypróbować. Życzę bardzo udanego urlopu. Kocham Karkonosze, ale Bieszczady też mi są bliskie. Odpoczywaj i "ładuj bateryjki", wracaj pełna sił.
Ps. Fragment podkowy super. Uwielbiam takie znaleziska, właśnie ze względów historycznych. Aż sama za chwilkę poszukam któż to ten Hrabia.
Super znalezisko, i przy okazji zgłebiłaś historię, też tak lubię.
Udanego urlopowania i pogody w sam raz.
Napracowałaś się solidnie, ale dom pięknie odnowiony, miło będzie patrzeć na czyste kąty, a i w nagrodę same smakołyki. Bakłażana nie jadłam lata całe, ależ nabrałam ochoty, koniecznie muszę kupić i zrobić :D Ciasto równie apetycznie wygląda. Minęła 1 w nocy, siedzę przy komputerze i ślinkę łykam, a nie mam nic takiego pysznego do przekąszenia... ale chyba to i dobrze o tej porze ;)
Historia z zięciuniem jak z powieści :0
Życzę Ci cudnego wypoczynku na urlopie i samych pięknych wrażeń. Pozdrawiam serdecznie, Agness :)
Hej, ja się odchudzam, a ty takie rzeczy pokazujesz :-) A teściowa i tak nie przeprosi, ale niech chociaż wie, że powinna!
Wlasnie w Bieszczadach, podczas robot ziemnych na mojej posesji zieciulik znalazl stara podkowe. Na pewno nie byla to podkowa hrabiowskiego konia, lecz konia bieszczadzkiego rolnika, ale jest dla mnie cennym znaleziskiem. W tym domu mieszka teraz moja corcia z rodzina, ja na Gornym Slasku i tym bardziej cenie sobie to podkowisko, moze z tesknoty za Bieszczadem :)
Narobilas mi smaka Piranio, takie wegetarianskie pysznosci ... :))
To ciasto tak pysznie wygląda. Rabarbar rośnie u mnie na działce i aż się prosi, aby coś takiego upiec, ale miałam trochę zlecieć z wagi....
Pozdrawiam:)
Fajnie, że tak lubisz wędrować. Ja też bym najchętniej spędzała życie na podróżach. Będę musiała zrobić tego bakłażana na zimno, wygląda smakowicie, a ja ciągle szukam inspiracji na warzywne potrawy. Pozdrawiam :)
Jesteś debesciara, a pomysł na ten dżem to od ciebie zmałpowałam:)
Będziemy w Rzucewie stacjonować i zwiedzać okolice i półwysep helski.
Energii w Tobie mnóstwo i tyle apetytu na życie, że niejeden pozazdrości:)
Hrabiów tych był cały rod porozrzucany po Polsce:)
Urlop - uwazam- należy mi się jak psu kość:)) wykorzystam na maca:)
Dziękuję, serdecznie pozdrawiam:)
Ja to też z tych przekąszających po nocach:)
Dziękuję, wrażeń będzie bardzo wiele:)
To żarełko to takie chude jest... Chudy pomidor, chudy bakłażan, chudy tuńczyk, chudy ser...:))) W sam raz dieta dla odchudzających się:)
Bo Bieszczady to się doskonale nadają, żeby za nimi tęsknić, nawet jak się tu jest:)
Ciasto nyło kruche i smaczne, więc jego życie było bardzo krótkie:) Z rabarbaru nie robię zbyt wielu deserów oprócz kompotu i "najłatwiejszego ciasta w świecie", nie znajduje dla niego innego zastosowania.
Kooocham łazikowanie:) Aż do wyczerpania:) czuję się wtedy bardzo szczęśliwa:)
https://www.youtube.com/watch?v=3EupD4nmny4
Znalezienie kawałka podkowy niezależnie od tego czyj koń był nią kiedyś podkuty świadczy o tym, że WIELKIE SZCZĘŚCIE przed Tobą.
Życzę Ci tego z całego serca.
:-)
Ten bakłażan wygląda bardzo zachęcająco...
Wraz ze porannym słońcem pozdrawiam nadzieją na udany dzień
Witam!
Ostatnio dużo widzę na blogach i nie tylko pyszne przepisy z bakłażanem. Twoje dania wyglądają bardzo apetycznie.
Miłego wypoczynku i korzystaj z chwili wolności.
ps. Ciekawy ten przypadek w pracy miałaś.
Dziękuję Stokrotko:) nie wierzę w przesądy, ale daje innym.prawo do nich, więc skoro podkowa to symbol szczęścia to przyjmuje to.bez dyskusji:)
I jest bardzo smaczny w obu wersjach, proponuje spróbować.
Dziękuję i odwzajemniam serdeczne pozdrowienia.
Korzystam ile się da, bardzo potrzebowałam.takiego resetu. Wracam po 5 sierpnia, więc jeszcze trochę przede mną.
Dziękuję za wizyte.
Ty to masz szczęście !! Ja jak wbiłam pierwszy szpadel we Wrzosowisko to nabój do CKM-mu znalazłam...Myślałam, że to "strzał w dziesiątkę", ale to było raczej "palnij w makówkę"...;o)
Kwestia nastroju przy interpretacji znaleziska :)
Z pewnoscia jestes jeszcze na urlopie?
Ja zaczynam miec nieco czasu. Troche dziwne stwierdzenie, ale zycie toczy sie dalej.
Patrze na ten Twój koperek i bledne zazdroszczac, bo nasz taki wychudzony, zóltawy, upaly mu widocznei nie sluzyly, a trzeba bylo nieco zielonego i kwiatostanu do ogórków dodac.
Pozdrawiam Cie serdecznie i zycze milej niedzieli :)
Bardzo Ci współczuję z powodu Twojej straty, ale to stwierdzenie, że życie toczy się dalej, najlepiej opisuje sytuację. Taka kolej rzeczy.
Ja jeszcze na urlopie, do 5 sierpnia. Kręcę się po Polsce:)
Koperek u mnie byl jak należy, ale za to ogórki... Słabiutko. Zastanawiam się czy kupować i robić słoiki czy w zimie kupować już ukiszone. Mam dobre źródło ogórków kiszonych w beczkach drewnianych, więc pewnie wygra opcja druga.
Życzę spokojnosci i odpoczynku, i tego fizycznego, i tego psychicznego, po ciężkich przeżyciach.
Pozdrawiam
Pozdrawiam jak zawsze przesyłając uśmiech
Bakłażany wyglądają interesująco :)
Wcześniej nie byłam przekonana do tego warzywa, mało je znałam, teraz robię co kilka dni także w formie pasty do chleba zimno, jest pyszna:)
Prześlij komentarz