czwartek, 15 sierpnia 2019

Powrót do przeszłości

Ostatki lata obfitują w różne imprezy. Byłam na targach wyrobów glinianych i kupiłam sobie duży gliniany wazon na kwiaty, żeby postawić w salonie na podłodze z bukietem słoneczników. Przy okazji zaopatrzyłam sie w litewski chleb z bakaliami i wędzone sery.  Innego dnia  byłam  na koncercie zespołu cygańskiego Don Vasyla - niby nie moja bajka, ale posłuchałam i popatrzyłam z przyjemnością.  Przy okazji poznalam bardzo miłego pana  emeryta, z którym miło pogawędzilismy o wycieczkach i emeryckim przyjemnym życiu pana:)




Zrobiłam też sobie kilkugodzinną wycieczkę rowerową po okolicy.  Odwiedziłam moją  fryzjerkę ulubioną i ostrzyglam włosy bardzo krótko. Podobam się sobie z taką fryzurą, jestem o wiele młodsza: )


A dziś postanowiłam pojechać w moje rodzinne strony.  Wystroiłam się, włożyłam elegancki but  i poprawiłam delikatnie urodę.
Okazało się, że i tam jest letni festyn, no więc poszłam .
Na plakacie przeczytałam, że w tej gminie wójtem jest J. mój szkolny kolega z podstawówki:) No i włączyły mi się wspomnienia:) Poznaliśmy się w siódmej klasie, kiedy zmieniłam szkołę. Był prymusem. I ja też:) Robiłam mu konkurencję, ale polubiliśmy się. W ósmej klasie chodziliśmy ze sobą. I wtedy pojawiła się ta wredna Elka. Tak łaziła, tak mąciła, udawała fałszywie moja przyjaciółkę, do mnie donosiła na J. , nachodziła jego, zrobiła taka krecią robotę, że jak przyszedl koniec roku szkolnego to ja patrzylam podejrzanie na J., a on na mnie... Potem poszliśmy do innych szkół,  drogi nam się rozeszły na zawsze, ale ciągle z przyjemnością wspominam J.  To był bardzo miły i fajny chłopak, choć wcale nie jakiś piękny. Od tamtej pory minęły... 43 lata! W tym.czasie spotkaliśmy się może ze cztery razy, zawsze przypadkowo,  zawsze  na cmentarzu w listopadowe święto,ostatni raz chyba 7  lat temu.  No i stoję na tym festynie, a tu prosto na mnie idzie identyczny jak ten 15-letni chłopiec, zgrabny, szczupły, z identyczną zarzuconą na bok grzywką... wójt gminy:) Idzie, nie widzi mnie, nie zaczepiam go, lekko się uśmiecham, on odruchowo odwzajemnia uśmiech, mija mnie.... robi dwa kroki i ... odwraca się niespodziewanie i z tyłu obejmuje mnie silnym męskim usciskiem obu rąk, przytula się i prosto w ucho mówi półgłosem "Moja dziewczyna". Prawie zemdlałam z wrażenia:))) Tłum się patrzy na swojego wójta, a on mnie podejrzanie obściskuje tuląc  się do moich pleców i obejmując ramionami, z głową przytulona do mojej:) I uśmiecha się od  ucha do ucha. Taki młodzieńczy, żadnej siwizny, wyprostowany, elegancki.
Ktoś go odwołał, cmoknął mnie w rękę i poszedł. A ja musiałam aż usiąść, bo mi się wszystko trzęsło, i ciało i dusza:) Śmieszna sytuacja, takie krótkie emocjonalne spotkanie po latach. Bardzo przyjemne:) I nawet przyznam, że odebrałam jego gest jako dość intymny, wiem, to głupie, ale poczułam jakiś prąd i energie:) To przypadkowe spotkanie nic nie znaczy, zostanie jednak w mojej pamięci jako coś bardzo miłego:)  I znów miałam 15 lat. I takiego jego zobaczyłam. Przecież to niemożliwe, żeby ten młody chłopak miał 58 lat:))) Jakbym się przeniosła w czasie.

Poza nim nie wypatrzyłam lub nie rozpoznałam nikogo ze szkoły, choć zdecydowana większość ludzi na festynie była z rocznika zbliżonego. Tylko z jedną koleżanka z podstawówki utrzymywałam kontakt, ale ona zmarła na raka 7 lat temu.

Jutro kolejny dzień z pracą i rozrywką. Wieczorem wybieram się na koncert rockowy, a w sobotę do teatru.  W niedzielę na jarmark żywności. W następny wtorek w Bieszczady, hurrra!  Intensywny i pełen emocji jest ten sierpień, mam nadzieję, że będzie więcej tych dobrych.


39 komentarzy:

Anna K. Olszewska pisze...

Chlebek z bakaliami należy do moich ulubionych. :)
A przede wszystkim w krótkich włosach jest o wiele, wiele wygodniej. ;)
Kiedyś ja tak aktywnie żyłam. Teraz na wsi i do miasta daleko, więc skończyło się życie kulturowe. Nadal za nim tęsknię.
To elektryzujące spotkanie obudziło we mnie myśl, by kontynuować relację. Bo faktycznie nawet jak się tylko o nim czyta, jest niesamowite.

tanczaca_w_deszczu pisze...

Ależ Ty jesteś aktywna! Podziwiam.

Duża pisze...

Krótkie włosy są wygodne i są ładne...krótko. Jak się je pomaluje jeszcze krócej. Ale też uważam, że odmładzają i dodają urody. Fajne emocje po tym niespodziewanym spotkaniu 🙂

kotimyszkot pisze...

Czytało się jak historię z romantycznej powieści 🙂 Jak najwiecej takich miłych uniesień dla Ciebie i baw się dobrze na wszystkich imprezach, wyjściach i wyjazdach 😀

Lucia pisze...

Fantastyczne są takie spotkania zwłaszcza, że i prąd przebiegł. Zostanie to spotkanie w pamięci. I widzę, ze rozrywkowo lato Ci sie kończy. I niech tak jeszcze trwa. T fajne momenty. :)*

gordyjka pisze...

Czytam, czytam...Nasz życiorys !! Siódma klasa, pierwsze zauroczenie, "życzliwa" koleżanka...Rozstanie po skończeniu szkoły...
Ale mieliśmy więcej szczęścia...;o)
Spotkaliśmy się cztery lata później, wyjaśniliśmy wszystkie "dziwne przypadki", a po dwóch lata byliśmy małżeństwem...;o)
W tym roku stuknie nam 35 lat...;o)

Zielonapirania pisze...

Ano, ja też na wsi. Połowa tych imprez jest w okolicznych wsiach, reszta w mieście. Np. dzisiejszy koncert. Czekam jeszcze tylko na kolezanke.
A odnawiać znajomości nie ma po co, on ma żonę:))) A ja z nią się nie znamy, więc bez sensu.

Zielonapirania pisze...

Zima na horyzoncie, jeszcze się wysiedze w gawrze (czyli w domu:)

Zielonapirania pisze...

Mam krótkie włosy od 40 lat. Żadna próba zapuszczenia się nie udała, wyglądałam.staro i jak czarownica:)

Zielonapirania pisze...

Dziękuję, będzie fajnie, bo i towarzystwo mam fajne:)

Zielonapirania pisze...

Jak to.mowia; w życiu ważne są tylko chwile:)

Zielonapirania pisze...

Gratuluję, piękny małżeński staż,

Sikorkowe Pasje pisze...

Cóż za historia i emocje. Czuć, że nadal coś między Wami iskrzy mimo wieku i lat.
Życzymy też miłych podróży, zwiedzania oraz pięknych wyjść na koncerty i do teatru.
Pozdrawiamy.

Stokrotka pisze...

Przepiękne są takie powroty do przeszłości.
Też takie czasami miewam... i potem spać nie mogę ze wzruszenia.
Pięknie to opisałaś...
:-)

Zielonapirania pisze...

Wspomnienia iskrzą, tylko tyle:) io może sentyment do młodzieńczych przeżyć.
Dziękuję, pozdrawiam

Zielonapirania pisze...

Szkoda tylko, że nie wszystkie wspomnienia są takie miłe. Osobiście przed tymi niemiłymi bronię się, żeby mi życia nie zatruwały.
W spaniu mi to nie przeszkadza. Po wczorajszym maratonie koncertowym wróciłam po drugiej w nocy i dopiero jestem po śniadaniu:)

Teresa Czajkowska pisze...

Tak sobie myślę, że mimo tylu dni bogatych w atrakcje, jakie przeżyłaś w tym sierpniu, to chyba to romantyczne spotkanie zapamiętasz na długo:)))
Serdeczności :)

Lucyna Drozłowska pisze...

Takie spotkania są fajne choć zawsze mam wrażenie,że rozmawiam o kimś inny i z kimś innym tak jak w tej reklamie banku. W końcu czemuś nam nie wyszło mówię sobie i wracam do "dziś";)

Zielonapirania pisze...

Z pewnością:) Zaskakujące wydarzenia zwykle zostają w pamięci.

Zielonapirania pisze...

Nie dowiem się tego, bo spotkanie było jednorazowe i krótkie :)

Wokół domu pisze...

Wow,
Historia taka romantyczna, że czytając przez cały czas się uśmiechałam. Tylko tytuł tego posta trochę mnie zdziwił. Jaki to powrót do przeszłości skoro Ty ciągle jesteś duchem taka młoda.
Sprawiłaś, że i ja wspomniałam swoją "wielką miłość" To był styczeń, a on nosił taki kolorowy szalik... Nie mam szans na spotkanie po latach, gdyż niestety zmarło mu się. Ale co w pamięci, tego nam nikt nie odbierze.
Pozdrawiam serdecznie.

Ismena pisze...

Witaj już w drugiej połowie sierpnia
Jak zawsze dziękuję za dobre słowo, które znalazłam na moich zielonych stronkach.
Zazdroszczę Ci tych wypraw. Ja taką podróż do przeszłości planuję jesienią.
Piszesz, że lato zbliża się już do końca. Jednak ja dopiero teraz zaczynam już tęsknić do wyjazdu, chociaż zostało mi jeszcze trochę czasu.
Ale wcześniej wpadłabym na te Twoje porzeczki i oczywiście niezapominając o agreście:)))
Dzisiaj życzę Tobie (i chyba sobie też), abyś pokochała swoją codzienność i znalazła w niej radosne chwile

Klimaty Agness pisze...

Fajne są takie spotkania po latach, wracają wspomnienia, miłe i te mniej miłe również :)
Krótkie włosy, to niesamowita wygoda :)
Pozdrawiam ciepło, Agness:)

Zielonapirania pisze...

Niestety, już coraz częściej będziemy się natykać na klepsydry z nazwiskami rówieśników. Bardzo to smutne.
Dziękuję za wizytę, pozdrawiam

Zielonapirania pisze...

Ismeno, lubię swoje codzienne życie:)
Wakacyjny wyjazd jesienią wydłuża lato, także stosuje tę metodę;)

Zielonapirania pisze...

Szczególnie, że nie zaplanowane.Totalna niespodzianka)

Nina S. pisze...

Wspaniale jest spotkać po latach swoją, dawną miłość. Oj, ludzie na wsi będą mieć temat ploteczek, na temat pana wójta, hi,hi..
Bardzo aktywne prowadzisz życie.
Pozdrawiam serdecznie

BBM pisze...

Piękna historia. Bardzo poruszająca. Te młodzieńcze miłości tkwią w człowieku całe życie...

Fuscila pisze...

Takie spotkania mają niesamowitą aurę! Doświadczyłam tego dawno temu, spotykając chłopaka, który był moim najlepszym tancjorem w 1-ej klasie technikum. Nawet doszło do drugiego spotkania, a potem ja..... zdrefiłam!
Lepiej czasami nie kusić licha!
A wspomnień nam i tak nikt nie odbierze!
Macham z doskoku!

Beatrycze pisze...

Cudowna historia. Miło się takie wspomina, nawet jeśli kiedyś te wspomnienia nie były najlepsze. :)
Pozdrawiam wakacyjnie!

Zielonapirania pisze...

Z natury jestem dość energiczna, choć bez przesądy. Lubię poznawać, przeżywać, dowiadywać się czegoś nowego.i oczywiście lubię święty spokój:) korzystam, że chce i mogę wyjść z domu, bo jak nie teraz to kiedy? Lepszego czasu na to już nie będzie.
Wszystkiego dobrego:)

Zielonapirania pisze...

Chyba dlatego, że były takie niewinne, i pierwsze:) Takie nie wyrachowame i spontaniczne. Dobre wspomnienia podnoszą jakość życia.

Zielonapirania pisze...

Aura to dobre słowo! Baw się Fisilko dobrze i wakackuj ile wlezie. No i czekam na relacje:)

Zielonapirania pisze...

Po pewnym czasie pamięta się tylko to co dobre. No, chyba, że ktos ma jakąś traumę, ale to chyba nie w przypadku miłości z podstawówki:)

Lucy pisze...

Normalnie nabralabym ochoty na spotkanie z podstawówki, ale jakos mi za daleko, i za leniwa jestem. Facebook musi wystarczyc ;)

Zielonapirania pisze...

Osobiście nie mam ku temu ciągot, nie mam też facebooka:) Chodziłam do trzech szkół podstawowych i nigdy tak do końca z żadną klasą nie zdążyłam się zintegrować. Najgorzej wspominam tę środkową, byłam prześladowana przez grupę chłopców, bo miałam nadwagę i same piątki (szóstek wtedy nie było:), choć nie byłam kujonem, nauka w naturalny sposób przychodziła mi z łatwością.
Wspominam miło nauczycielkę nauczania początkowego i jej dwóch synów, moich najlepszych kolegów, ale nigdy więcej nikogo z nich już nie spotkałam.

Fuscila pisze...

A ja sobie reisefiberowo macham do Ciebie! Z racji wielu podobieństw, życiowych i wspomnieniowych!
;-)))))

Zielonapirania pisze...

Miłych wrażeń na wyjeździe:)

Barbarossa pisze...

Piękne, romantyczne spotkanie :)
Podziwiam Twoje aktywne życie. Na razie za dużo przyziemnych spraw nie pozwala nam na realizowanie wielu marzeń, ale i tak sporo podróżujemy z M. :)
Pozdrowionek moc posyłam.

Prześlij komentarz