Wszędzie na blogach tylko grzyby i grzyby, to i ja nie będę gorsza:)
Słodziutkie, czekoladowe, od razu dobre do jedzenia, nie trzeba oprawiać ani marynować, polecam:)
\
Grzybów nie zbieram i raczej nie jadam. Raczej - bo jak mnie ktoś pieczarką na grzance albo na pizzy poczęstuje, to przełknę. Sama jej tam nie położę. W tym roku raz zjadłam, jak znalazłam te olbrzymie pieczarki w ogrodzie, ale i tak dużą część dałam sąsiadce. Zdarzyło mi się kiedyś znaleźć całkiem przypadkowo kilka grzybów w Bieszczadach, zamroziłam i zużyłam zimą do czerwonego barszczu, dodały mu klarowności i zapachu, a samego grzyba wyrzuciłam.
Dwa lata temu sąsiad przyniósł mi torbę opieniek. Nie lubię marnować czegoś, z czego można coś zrobić, więc zamarynowałam je. Rozdawałam na lewo i prawo, sobie zostawiłam dwa słoiki. Jeden jeszcze mam, z drugiego zjadłam kilka, resztę wyrzuciłam, bo za długo stały otwarte. Dobre były, nie powiem, ale to nie dla mnie te atrakcje.
Kilka lat temu byłam na grzybach z moim ówczesnym partnerem. Był niedzielny poranek, spacer po lesie był bardzo przyjemny. I na tym powinniśmy poprzestać, ale mieliśmy - on miał - większe ambicje:) Wokół nas chodzili ludzie z koszami pełnymi grzybów, co i raz schylali się i ścinali kolejne. A my, idziemy, rozglądamy się, idziemy, patrzymy i ... nic. Po pół dnia łażenia znaleźliśmy kilka maślaków. MMŻ zrobił z nich sos i zjedliśmy do obiadu:)
Grzyby człowiekowi do niczego nie są potrzebne. Mając koło siebie nawet 100 kg grzybów człowiek umrze z głodu. Nie zapewnią żadnych składników pokarmowych potrzebnych do przeżycia, a nawet jeszcze człowieka dobiją.
Zatem wszystkim zbieraczom gratuluję pełnych koszy, torebek pachnącego suszu, a ja wrócę do moich grzybkowych czekoladowych ciasteczek:) Przerzuciłam z rana 1,5 tony węgla do kotłowni, potem zrobiłam sobie spa i szykuję się do pracy etatowej. Słyszałam odlatujące żurawie. Pora wrócić na Polesie w nadchodzący weekend, może jakieś wypatrzę na czacharach.
Miłego weekendu.



42 komentarze:
Nie zbieram, bo nie znam sie, ale jak podane to zjem:)
Ależ nikt nie zmusza do tego, by po grzyby "latać" po lasach! Musu żadnego nie ma. Mój Tato pochodził z Borów Tucholskich, a mnie specjalnie nie nauczył. Dopiero Ślubny!
A poza tym, jest wiele produktów spozywczych, które dają tylko smak, jak grzyby, a stosowane są w kuchni! Pieczarki u mnie na ten przykład powodują "rewolucję żoładkowo-jelitową"! Ale jak komu smakują, to "smacznego"! :-))))
Z dwojga złego, wolę prawdziwe grzyby, które mają mało wartości odżywczych, ale dużo mikroelementów, niż zrobione z masy cukrowo-jakiejśtam, co zupełnie zdrowe nie jest! Tak mam i już! A te czerwone grzybki, w białe kropeczki są po to, aby różne małe żyjątka miały co jeść, i poza tym, są pięknym dopełnieniem zielonego runa. Nie warto po nich deptac, co niektórzy czynią, z dziką radością!
Jedni zbierają grzyby, inni nie, i dobrze! Czymś się przecież różnimy.
Serdecznie pozdrawiam! ;-))))
Uwielbiam grzyby - jeść, a jeszcze bardziej zbierać. Od dziecka byłam ciągana po lasach, grzyby to cudo!
Przypomniało mi się, że jadlam mung w azjatyckiej restauracji:)
Też na grzybach się nie znam.
A ja tam pochruptam te ciasteczka, kapelusiki są z prawdziwej czekolady, a ich cena jak za prawdziwe prawdziwki:)
Należy mi się trochę smalowitej energii po ciężkiej pracy fizycznej.
Świetnie, że masz z tego przyjemność. Grzybobranie w moim odczuciu ma być relaksem, a nie pracą.
Ależ chruptaj do woli!!! :-)))
Ja też się czasem skuszę na gorzką czekoladę!
A chodzenie po lesie za grzybami, to sama radość i relaks jak nie wiem co! Żaden przymus!;-))))
Macham!
Na spacer po lesie mogę iść, jak się trafi jadalny grzyb (bez specjalnych poszukiwań) wezmę, usmażę i zjem. Jeśli nie, parcia nie mam. Te słodkie grzybki bardziej kuszące :) Miłego weekendu i dla Ciebie.
W tym roku nie byliśmy na grzybach, ale koleżanka ze Śląska wysyła mi w paczce trochę suszonych:-)
Te grzybki ciasteczkowe jadłam, są pyszne:-)
Lubie suszone leśne do sosów, barszczu, lubię tez pieczarki, ale zauważyłam, że moje jelita nie bardzo...
Muchomory chyba specjalnie są trujące, by ich nie zbierać, a podziwiać!
H
Też nie zbieram,ale od czasu do czasu jem - głównie pieczarki. Nigdy nie dawałam za to grzybów swoim dzieciom i teraz jako dorośli też ich nie jedzą i nie lubią
Pracą?! Nawet nie przyszłoby mi do głowy w ten sposób na to patrzeć!
Niektórzy wracają zmęczeni, z bólem nóg i kręgosłupa, potem leżą pół dnia dochodząc do siebie, to jak to nazwać przyjemnością:)
Świetnie Cię rozumiem:)
Jak widać wiele osób skarży się na pieczarki. A Polska jest potentatem w ich produkcji. W sklepach spożywczych w Grecji widziałam polskie mleko i właśnie polskie pieczarki:)
Dzień dobry;)
Moje też nie jedzą, chyba także mają to po mnie. Mój były śp.tesc zbierał grzyby, ale nigdy nie pozwoliłam ich dać dzieciom.
Kurcze, a ja tak lubię zbierać grzyby... Jak tylko wchodzę do lasu w okresie grzybnym to nos mam przy ziemi. W innych momentach oglądam korony drzew, jako że spacery po lesie lubię o każdej porze roku. Nie lubię za to grzybków marnowanych. Za to grzybowa na Święta musi być.
ciasteczka smakowite. musze poszukać :)
We Włoszech takze zbierasz grzyby? Co o tym sądzą Włosi? Bo mówi się o tym, że to polska specjalność, a inne nacje to nie bardzo.
I malutkie, więc wydajne:)
Pochodzę jutro po lesie, Może nie za grzybami, ale dla relaksu:) Na grzyby jestem slepay:)
U mnie na blogu nie ma grzybów, bo ja nie umiem grzybów zbierać ani ich przyrządzać.
Gdy spaceruję po lesie to patrzę w górę na drzewa i niebo i wszyscy się ze mnie śmieją, że szybciej się o grzyba potknę niż go znajdę.
Ale jednej pani jak wracała z grzybobrania to zrobiłam zdjęcie bo miała pełen kosz prawdziwków.
Pozdrawiam serdecznie.
Matko boska z którego bądź kościoła...
Kiedyś zbierałam grzyby, to były rodzinne wyprawy do lasu. Ale jakoś zapał mi minął (rodzina w Polsce co roku zbiera). Ostatnio przypadkiem dorodne i zdrowe grzyby znaleźliśmy w górach, to wzięłam, ale żebym miałam bakcyla przez to złapać... nie koniecznie.
Za to jeść grzyby bardzo lubię. Szczególnie pieczarki, ale nie tylko.
Dzień dobry! Tak delikatne chciałam, ekhem...Rojsty i te drugie.
Napiszę tak. Grzyby uwielbiam pod każdą postacią. Nie znam się jednak na nich i specjalnie mnie grzybobranie nie ciągnie. Boje się zbierać więc kupuję w sklepie albo na targu. Mając nadzieję na przeżycie, bo niepewność zawsze jest.
Czekoladowe też mogą być. :)***
Mów mi: SIOSTRO!
Z grzybobrania też najlepiej lubię łażeniepo lesie, z aparatem najchętniej :D
A grzybki to takie jak te Twoje na pierwszym zdjęciu :D
Witam w klubie odpornych na grzyby:) Tym bardziej, że właśnie chodzę po lesie i sięgnęłam po telefon, aby sprawdzić godzinę:)
Chętnie oglądam wszelkie wpisy o grzybobraniu, podziwiam zbiory i cenie grzybobranie jako hobby, nawet z lekka zazdroszcze obfitych trofeów. Niemniej sama nie jadam.
Smak grzybów jest nie po podrobienia, więc dla smakosza pozbawienie go tego produktu musi być trudne, to tak , jakby mi ktoś zabrał pomidory:) Nawet nie chce sobie wyobrażać brrr....
A Włosi grzyby jedza? Hmmm... Skoro są w sklepach, to pewnie tak.
Z gwarancją, że przyjęte w rozsądnej ilości nie są zabójcze:) choć nie do końca nieszkodliwe hi hi
Czyli masz jak ja, nie zbierasz, nie znasz sie. Ja ufam zawodowym ;) zbieraczom i chednie przyjmuje wysuszone w darach, poza tym, kupuje w sklepie, drogie te grzyby jak nie wiem co, ale najdalej na Boze Narodzenie mus ;D
Ja nawet na Boże Narodzenie spokojnie mogę obyć się bez grzybów. W mojej rodzinie nigdy nie było tradycji zbierania i jedzenia grzybów, jak ich nie ma, nikt nawet o tym nie wspomni. Co innego ze śledziami, tych musi być dużo :)
A mnie zabrano paprykę. Bardzo lubię paprykę, ale musiałabym gotować dla siebie osobno.
A na surowo? Do kanapki, do twarozku, do salatki.. Sama dużo jem, takiej nie przetworzonej. I właśnie teraz jestem na takim etapie życia, że tylko ja decyduje co zjem, bez liczenia się z preferencjami innych osób. To też pewien rodzaj wolności:)
We Włoszech z grzybami jest troszkę dziwna sprawa. Aby iść na grzybobranie trzeba wykupić kartę. Jeśli złapią Cię bez tej karty(zezwolenia) a z grzybami płacisz karę. Ale tak grzyby się zbiera we Włoszech choć mój mąż chodzi tylko na prawdziwki. Ja troszkę się boję tutaj innych grzybów bo z powodu klimatu troszkę inaczej wyglądają niż nasze polskie i mam wątpliwości.
Kiedyś sobie robiłam twarożek z papryką. W Szwajcarii nie znają sera twarogowego, więc nie robię już. A tak to ogólnie rzadko chleb jadam.
Powiem Ci uczciwie, że jako wieloletni singiel, miałam zawsze to niezastąpione uczucie wolności i autospełnienia, .... mogę jeszcze długo wymieniać zalety wolnego stanu. Od dawna twierdzę, że nie nadaję się do życia w parze, bo mnie to kisi w jakimś takim niewidzialnym słoiku. Ale co poradzić skoro się uparłam, że przy tym facecie zostaję? Szkoda tylko że na emigracji. Wiele bym dała żeby wrócić do Polski.
A gotować dwa razy mi się nie chce, szkoda mi czasu.
Te pierwsze spożywam w ilościach hurtowych...;o)
Lubię jajecznicę z grzybami. Mój M. czasem jeździ i zbiera.
Kiedyś chodziłam z Tatą...
Teraz boję się kleszczy jak ognia.
Moc pozdrowionek.
Ja - pasjami:) czasem całymi tygodniami nie ruszę słodyczy, a potem rzucam się na ciasto i 200 gramowa czekoladę:)
Jeśli jem grzyby, to najczęściej jest to makaron z kurkami. Raz na rok lub trzy:)
Prześlij komentarz