środa, 29 lipca 2020

Lato, lato wszędzie...

Tylko czemu to lato przekroczyło półmetek ?? Ranki już są zimne, jak pod koniec sierpnia. No, nie godzę się na to, nie i nie! Jeszcze w ogrodzie i w garnku całkiem letnio. Groszek zielony zebrany do końca i zamrożony do ostatniego ziarenka:)


Ogórki, cała duża miska, czekają na pokrojenie - będzie sałatka z chili.


Cebulki wyrywam na bieżące potrzeby, bo jeszcze mają zielony szczypior, ale już niedługo i na nie przyjdzie czas, aby w skrzynkach stanęły w garażu do suszenia.


Pietruszkę zieloną partiami mrożę w małych strunowych woreczkach.


Rzodkiewki z drugiego plonu, mniam,mniam... Mokry czerwiec i część lipca powodowały, że rosły jędrne i soczyste.


Porzeczki zebrane, parę słoików z dżemem czeka zimy, reszta zamrożona, będzie do ciast i kompotu gotowanego na bieżąco, gdy za oknem będzie deszcz, śnieg i słota. Zostawiłam nieco porzeczek w każdym kolorze na krzakach (mam żółte, różowe, czerwone i czarne) i prawie codziennie zrywam garstkę i blenduję z łyżeczką miodu i kilkoma łyżkami mleka, powstaje gęsty puszysty deser, pychota.


Na kilku pozostawionych dwuletnich pędach maliny owocują już od początku lipca, zużywam na bieżące potrzeby własne i wnuczek. Teraz zaczynają owocować te późniejsze, szykuje się dwa miesiące robienia soków i nalewek:)


Co dwa dni zbieram fasolkę, garść do obiadu lub kolacji, reszta do zamrażarki.



Nadal trwa sezon na poziomki, trochę ich wpada do moich ust, trochę z cukrem do słoiczków:)


Niespodziewanie zakwitło 8 krzaczków młodych truskawek posadzonych wiosną, więc co dwa-trzy dni zbieram miseczkę owoców na bieżącą konsumpcję. Uwielbiam na śniadanie ryż ze słodką śmietaną i truskawkami, mogę jeść codziennie:)



Dziś na obiad makaron z młodą cukinią oraz czerwony zabielany barszcz z działkowych buraczków z młodym koperkiem. Mam wolny dzień, nic nie robię, snuję się leniwie o domu i ogrodzie, jakieś pranie zrobiłam, obiad wyjątkowo z dwóch dań, zaniosłam sąsiadce trochę warzyw. Może jeszcze wykoszę trawę koło garażu i znów będę się lenić. Odpoczywam, bo mam zamiar jutro gdzieś sobie pojechać. Mam ochotę i na wyjazd, i na solidne wyspanie się, i na totalne lenistwo, i na wycieczkę rowerową... Nie mogę się zdecydować:) Praca ostatnio była jakaś wyczerpująca, zmęczyła mnie.

Znów się powłóczyłam po Polsce. Padło na Ziemię Łukowską. Po szczegóły zapraszam tutaj:
U Kleebera
U Sienkiewicza
Rezerwat Jata


I trzy razy podchodziłam do tego, aby spełnić jedno ze swoich małych marzeń, ale jak zobaczyłam tempo, w którym znikają bilety, to w końcu zdecydowałam się: kupiłam bilet na koncert Korteza! Koncert będzie w sierpniu, w amfiteatrze, z ostrymi ograniczeniami. Mam nadzieję, że wszystko się uda i go nie odwołają:)

29 komentarzy:

Skarlet - notatki z życia i podróży pisze...

Dołączam do protestu. Też się nie godzę, żeby lato szło szybkim krokiem.

Życzę, żeby koncert się odbył. Wydaje się, że skoro zaplanowano koronawirusowe ograniczenia nie powinien być odwołany. Ja ostatnio boję się planować z wyprzedzeniem.

Michał pisze...

Witam.
Bardzo smakowicie u Ciebie.
To jest domena mojej żony, bo ja wolę spacer po lesie.
Pozdrawiam serdecznie.
Michał
PS A w jakim mieście mieszkasz?

dora pisze...

W temperaturze powyżej 24,25 jestem flakiem,spanie, czytanie, ogladanie filmów, inne zajęcia bardzo mnie wyczerpują. Tak więc za latem z prawdziwego zdarzenia, czyli goracym nie przepadam.

Bardzo smaczny wpis, tyle dobroci wyhodowałaś, podziwiam.Moje koleżanki narzekają na kapryśną pogodę i niestety plony bardzo marne,bo tu zimniejszy klimat, pomidory zielone i juz cos je atakuje, owocow prawie nie ma. Na mojej starutkiej papierowce są malutkie zielone jabłka, pewnie spadną i zjedzą je sarny.

Fuscila pisze...

Pracowita pszczółka z Ciebie! Ale się nie dziwię, trudno przejść obojętnie koło letnich wspaniałości! A i zimą będzie co wspominać podjadając te przysmaki!
Ciekawie wędrujesz! Dzięki Tobie, chociaż wirtualnie mogę poznać te wszystkie piękne miejsca, które jeszcze są przede mną!
Zazdroszczę tego koncertu - uwielbiam Korteza!

kotimyszkot pisze...

Widzę i u Ciebie dary natury w pełni 🙂 Kortez na koncercie był poruszający, choć przy jego muzyce i głosie najlepszy byłby kameralny występ. W małym klubie, przy świecach. Trzymam kciuki za koncert i pozdrawiam serdecznie :)

grazyna pisze...

Ale zbiory! bardzo duzo tego! jestes samowystarczalna! a ten deser z porzeczek, miodu i mleka bardzo rozpalil moja wyobraznie. Zajrzalam do postow z podrozy, z wielka przyjemnoscia przeczytalam i obejrzalam zdjecia, szczegolnie z wizyty w miejscach sladami Sienkiewicza, zrobilam taka soma wycieczke jakies poltora miesiaca temu. Ten ksiezulo z cmentaza , taki fajny i wzruszajacy to Sw. Jan Nepomucen , czeski swiety. Z moja kolezanka od podrozy, zreszta pewnie mieszkajaca niedaleko Ciebie, wyszukujemy jego figury i kapliczki, bardzo to jest sympatyczna postac. Tego z cmentarza tez portretowalysmy. A grob MAtki Sienkiewicza zostal uhonorowany pomnikiem matki i syna w 2012 roku przez Towarzystwo Henryka Sienkiewicza, pisarz ufundowal jej plyte nagrobna na poczatui XX wieku, ktora bardzo juz byla sfatygowana, ostatnio tez ja doprowadzono do porzadku. Pozdrawiam!
wydaje mi sie,ze nie mozna komentowac pod Twoimi podrozniczymi postami. Czy tak?

Lucia pisze...

Tak i wieczór dzisiaj chłodny. Wracam do Italii więc lato u mnie jeszcze nie jest na półmetku. Potrwa i to jest jeden z uroków Włoch. Dla tych co kochają wysokie temperatury. Jak ja.
Warzywnie i owocowo przepięknie. I jakże zdrowo. A koncert? Mam nadzieje, że się odbędzie chociaż szczerze mówiąc te skupiska mnie przerażają. Serdeczności

BBM pisze...

Podziwiam pracowitość i różnorodność zbiorów. Życzę udanego koncertu!

kobieta w pewnym wieku pisze...

W lecie jest właśnie to piekne, że takie smakowite, ale mija zbyt szybko Też wyrażam sprzeciw.

Anna K. Olszewska pisze...

U nas lato dopiero zbliża się do maximum. Już jest powyżej 30°, a podobno ma być jeszcze cieplej. Masakra. 😌

Anna pisze...

Mnie te chłodne poranki i wieczory bardzo cieszę, nie znosze upału i gorąca. Piękne masz plony z ogrodu, ale własciwie... ja też:). Więc nic a nic nie zazdroszczę.

onyks pisze...

Prawdziwa ogrodniczka z Ciebie. Takie zbiory !!! Podziwiam!

Zielonapirania pisze...

Koncert ma być w amfiteatrze, na powietrzu. Sprawdziłam w necie - to fajne, ładne miejsce daleko od miasta. biletów było tyle, co połowa miejsc siedzących. Nie będzie żadnych punktów gastronomicznych, aby ludzie się nie grupowali. Nie należę do tych spanikowanych, więc cieszę się na dobrą zabawę.

Zielonapirania pisze...

Najlepsi kucharze w pracy to mężczyźni, a w domach - kobiety :)
ps.na maila poślę fontannę z mojego miasta, jak tylko znajdę zdjęcie:)

Zielonapirania pisze...

Eeee... nie ma się co zachwycać. W tym roku było trochę deszczu, więc warzywa lepiej urosły niż w zeszłym roku. Jednak wyhodowałam tylko na swoje potrzeby, już nie sadzę tak dużo jak w ubiegłych latach na rozdawnictwo komu popadnie.
Wczoraj był upał 29 stopni i było cudownie:)

Zielonapirania pisze...

Z tą pracowitością to bym nie przesadzała, ale nie lubię, żeby się zmarnowało to, co sama wyhodowałam. W tym roku mniej, bo postanowiłam zrobić zapasy i przetwory tylko dla siebie + dla dzieci jakieś małe ilości.

Zielonapirania pisze...

Już niedługo nie będę musiała Ci zazdrościć, że byłaś na koncercie Korteza:) Ma być w letnim amfiteatrze, z połową widzów. I tak się cieszę:)

Zielonapirania pisze...

Zbiory różne, ale w ilościach dla jednoosobowego gospodarstwa domowego. Niemniej, faktycznie jestem samowystarczalny. Przez cały rok kupuję tylko owoce egzotyczne, jeśli mam chęć i pomidory poza sezonem. Napojów nie kupuję wcale, mam swoje soki i kompoty, które bardziej lubię.
Dzięki za sprostowanie informacji o pomniku pani Sienkiewiczowej, widać źle zrozumiałam informację z lokalnego przewodnika, zaraz sprostuję. Tak, na tym drugim blogu komentarze wyłączyłam.

Zielonapirania pisze...

Lubię upały, klimat włoski i lato do października bardzo by mi odpowiadały. Ale i na Twój pobyt w Polsce pogoda się postarała:)
Mnie nie przeraża medialny hałas i nie poddałam się panice, z zachowaniem podstawowych zasad bezpieczeństwa nie widzę zwiększonego zagrożenia przez uczestnictwo w koncercie, w końcu zarazić się można i od kogoś w pracy, w sklepie, w urzędzie - koncert z zachowanym dystansem widzów od siebie nie stanowi większego zagrożenia niż grill lub wizyta w kawiarni ze znajomymi.

Zielonapirania pisze...

Lubię jeść co sama wyhodowałam, mam z tego satysfakcję. Czasem ta pracowitość jest wymuszona, żeby nie marnowało się to, co urosło:)
Dziękuję, koncert w sierpniu, ale czas tak szybko mija...

Zielonapirania pisze...

To nie jest sprawiedliwe, że ciepło jest tylko przez kilka miesięcy:)

Zielonapirania pisze...

Wczoraj było fantastyczne 29 stopni, hurrra:)!

Zielonapirania pisze...

Każdy, kto ma kawałek ziemi jest w stanie coś wyhodować. Jestem nadal totalną amatorką, ale lubię mieć swoje warzywa, więc cieszę się wszystkim, co urośnie. Dziś siekam mieszanki ziołowe na zimę, obowiązkowo tymianek, kolendra, majeranek, trzy rodzaje bazylii (cytrynowa, cynamonowa i zwykła) i inne dobra, uwielbiam sypnąć do zupy czy do surówki, gdy śnieg za oknem - tego aromatu nie zapewnią jakieś gałązki ze sklepu.

Zielonapirania pisze...

Cieszy mnie, jeśli zasiana roślina wzejdzie i da plon. Nic się z tego co urośnie, nie zmarnuje, zagospodaruję wszystko, na szczęścicie nie mam wiele:) Serce mnie boli, jak sąsiad wyrzuca całe skrzynki warzyw, bo mu za dużo urosło. Na pewno ktoś ze wsi wziąłby tę nadwyżkę, ale "to jego, więc nie będzie za darmo oddawał". Woli wyrzucić, eh...

Teresa Czajkowska pisze...

Nic, tylko chwalić taką pracowitą kobietę. Należy Ci się odpoczynek, chociaż wachlarz możliwości przedstawiłaś szeroki. Koncert może być "maseczkowy", ale to nie znaczy że nieudany. Miłych emocji życzę :)

Zielonapirania pisze...

Na pewno maseczkowy, i każdy ma mieć rękawiczki i złożyć na piśmie oświadczenie o zdrowiu:) wraz z danymi osobowymi i adresem. Każdy wchodzący ma pokazać dowód. Dziwne czasy nastały:)

Mo. pisze...

Ja na sierpień czekałam niecierpliwie bo to mój urlop i urodziny :). Zawsze fajny to czas. W tym roku mam pewność, że świetnie wykorzystałam te najcieplejsze pory roku, co nie zmienia faktu, że jeszcze długo nie będę gotowa na jesień :). No chyba, że będzie słoneczna i ciepła, deszczowa tylko wieczorami bo wtedy fajnie się czyta :)

Zielonapirania pisze...

Na słoneczną i ciepłą jesień w ostateczności mogę się zgodzić:)

Barbarossa pisze...

Smakowicie i pachnąco.:) My na balkonie (VII piętro), też mamy mini ogródek. Oczywiście nie mamy tak imponujących zbiorów, ale codziennie zbieramy na przykład po kilka pomidorków koktajlowych.:)

Prześlij komentarz