Kolejne dni mojej nieobecności na blogach mijały mi zbyt szybko niż bym chciała. Kilka dni po pracy opiekowałam się najstarszą wnuczką, trzy razy tą najmłodszą. W te dni dla siebie już nie wykroiłam ani godziny, bo wracałam wieczorem zmęczona bieganiem, zabawami w piasku i huśtaniem:) Jednego dnia miałam pod opieką obie, i choć obie grzeczne jak aniołki, to jednak napięcie spowodowane koniecznością wzmożonej uwagi zmęczyło mnie podwójnie. Serdecznie współczuję babciom, które wnukami zajmują się codziennie.
Trochę nerwów spowodowanych wypadkiem bliskiej koleżanki, prawie codzienne wyrabianie przetworów z ogórków, malin, mirabelek i moreli dopełniają obrazu moich codziennych dni. Udało mi się na jedne dzień pojechać na wycieczkę. Miałam w planie Chełm Lubelski, ale nie dojechałam:) Zatrzymały mnie te piękne okoliczności przyrody:)
Czyż nie wygląda jak jakiś wulkan ? Nie wiem, jak komu, ale mnie wciąż nasuwało się takie skojarzenie. Z różnych stron pojawiało mi się to wzgórze na horyzoncie.
Zdjęcie zrobione z bardzo dużej odległości. Nie wiedziałam, co to są te ciemne plamy na tle zieleni, myślałam, że krowy, a to stado luźno chodzących koni.
Patrząc z drogi, myślałam, że to dom, a to wiejski kościółek.
Mimo, że to stosunkowo blisko granicy wschodniej, mało tu śladów ukraińskiego sąsiedztwa. Jedynie ten mały nagrobek w chaszczach z tablicą, że to miejsce dawnego ukraińskiego cmentarza. I ten grób rodziny Wasilewskich znajdujący się kilometr od drogi. Wasilewscy to byli prawosławni Ukraińcy, którzy przyjęli obywatelstwo polskie, choć pozostali przy wierze prawosławnej. Zginęli z rąk hitlerowców za pomoc partyzantom w czasie II wojny światowej. Wsie na tym terenie są zamożne, ogromne gospodarstwa, stada krów, wielkie nowe domy, nowe drogi. Po drodze natknęłam się na sztuczne zbiorniki wodne do rekreacji i wędkowania.
Przy polnych drogach dzikie jabłonki, albo jakieś czerwone drobne jabłuszka, albo papierówki. Jak jakiś dziki człowiek, nazrywałam całą torbę, szarlotka wyszła extra:) Podobno kradzione nie tuczy... No zobaczymy, jak ją już zjem:)
Dzisiejszy dzień też cały poza domem. Pojechałyśmy ze śląską córką na stadninę. Na widok moich talentów nawet koń się uśmiał:)
Ale i tak pojadę jeszcze w czwartek na cały dzień. A w piątek czeka mnie wielka podróż, ale o tym to będzie po powrocie, czyli ... o rety, to już będzie wrzesień! Niemożliwe...
Czy Wam też czas tak szybko ucieka ?







































36 komentarzy:
Piękne, malownicze krajobrazy i bardzo ładne zdjęcia. Polska jest piękna.
I czego mamy szukać za granicą?
Dziękuję za te piękne krajobrazy i fotograficzne oko. Wypatrzeć i utrwalić takie obrazy! Gratulacje :)
Ale cudne fotki, i tyle w nich już gasnącego lata...
Lato mi strasznie szybko uciekło w tym roku, i tak... bez sensu, nigdzie nie byłam i mam poczucie straconego lata.
Fotki ładne... Kraina piękna, taka właśnie do włóczenia się i myszkowania w poszukiwaniu lokalnych ciekawostek.
Nigdy nie widziałam tej rośliny. Miałaś szczęście. Cieszę się, że mogłam zobaczyć coś dotąd zupełnie nieznanego.
Pewnie, że ciekawie i sielsko, wystarczy wytknąć nos za miasto...
Czas nie leci, on pędzi jak pendolino!
Z wulkanem to mi się nie kojarzy, ale przestrzeń jest iście bajeczna. Lśniące łany, coś pięknego.
Moim ulubionym zdjęciem będzie to z drogą. Bardzo lubię ten motyw.
Dziewięćsił w Alpach jest rośliną pospolitą, spotykam ją na każdym szlaku. Widocznie w Polsce jest jej trudniej przetrwać.
Jeździsz konno czy córka jeździ?
Ostatnio czas chyba zwariował. Zwykle nie mam takiego uczucia, a teraz leci jak szalony.
Ja w środę ruszam na survival na parę dni. :)
Rzeczywiście czas pędzi jak szalony. Za 4 miesiące Święta .:) zdjecia piękne i widziałam mikolajka z moich włoskich gór. Udanej wyprawy.:)
Ech, tak wędrować! Coś wspaniałego!
I ciekawie to pokazujesz, że aż nogi podskakują. Niestety, mdłe mięśnie, to i zwykły, krótki spacer jest nie lada wyzwaniem!
Serdeczności moja ulubiona Wędrowniczko!🙂
Nawet mi września nie wspominaj, bo zaczyna mi się "palić" robota w rękach...;o)
Jak zwykle piękne zdjęcia i okolice też ciekawe , zupełnie inaczej niż u nas, choć to ten sam kraj. Udanej podrózy!
Dziękuję. Każdy zakątek jest atrakcyjny, tylko trzeba mieć otwarte oczy.
Dziękuję:) mnie ciekawość gna i za granicę, ale doceniam też urodę Polski
Też zauważyłam, że bliżej im do jesieni niż do lata...
Jak dla mnie za mało było upałów. Wiosna była taka długa i mokra, a potem pstryk! I po lecie..
I ja wcześniej nie widziałam, to rzadka roślina, ale piękna i kwiat jest duży.
Jeszcze gorzej:) pendolino ma wsteczny, lato nie;)
Ten dziewięćsił, co go w Alpach widujesz nazywa się bezłodygowy i w polskich górach też powszechnie występuje. Ten ze zdjęć jest trzy razy większy i rzadki, ale rodzina ta sama.
Córka jest trenerka hipoterapii i hipnoterapeuta, jeździ doskonale. Ja udaję, że jeżdżę, ale przynajmniej się staram i na koniu potrafię się utrzymać ;)
Survival brzmi ciekawie, ale i nieco strasznie;) Udanej imprezy.
Ps.robakow nie będziecie jeść?
To chyba ten mikołajek nasunął Ci wspomnienie świąt:) nie masz litości:)
Aniu, korzystam póki mogę. Potem to juz beda tylko wspomnienia i oglądanie zdjęć, choć i to może dać radość. Jednak z tym chce poczekać do dzięwięćdziesiątki hi hi:)
Pozdrawiam serdecznie
Prosze bardzo: cofam słowa o wrześniu:)
Dziękuję, oczami widziałam jeszcze piękniej:) wrażliwa jestem na piękno krajobrazu i oglądanie pól i wzgórz po horyzont daje mi wiele pozytywnych wrażeń, więc co mam.ich sobie szczędzić:) pozdrawiam
Impreza to to raczej nie będzie ;P ale na pewno parę rekordów wysokościowych pobiję. Robaków nie będzie, tylko paprykarz z jaglanką :D i spanie pod chmurą. :D
Piekny konski usmiech, a moze to konskie zaloty byly? ;)
Ta droga spadajaca w dól, zaraz nad zdjeciem z bocianem, jest niesamowita w tym krajobrazie. Prowioncja jest i bedzie urocza. A w dzisiejszych czasach ja jestem wdzieczna za mój kawalek ziemi na glebokiej prowincji. I Ty tez z pewnoscia.
Ależ uczta dla oka! I wiesz, za 20 dni będę oglądać, prawdopodobnie, podobne widoki. Jadę na ten Twój "kraj świata"! W końcu zobaczę cuda wschodniej i południowej Lubelszczyzny.:) I oczywiście wstąpię do Poleskiego Parku Narodowego. To dzięki Tobie. Wspaniale propagujesz swoje strony!
Też jestem zdumiona faktem, że już niedługo wrzesień ale jesień mi nie straszna bo to lato wykorzystałam najlepiej jak się dało i jak na to pozwalały okoliczności. Mam wrażenie, że lato w tym roku trwało od marca.
Na początku października lecę na koncert do Brukseli zatem dokonale rozumiem, że dla ulubionego muzyka można pojechać nawet na koniec świata.
"Wulkaniczny" krajobraz faktycznie szalenie ciekawy. Zresztą wszystkie zdjęcia zachęcają do spacerów wśród łąk i pól. Piękny masz świat wokół siebie.
Życzę Ci pięknego i niezapomnianego urlopu, wiem po sobie jak bardzo cieszą takie pierwsze wakacje po tych wszystkich zawirowaniach :)
Tyle pięknych widoków przyniosłaś z tej wycieczki.
Gratuluję Ci serdecznie.
A czas leci jak ten głupi.... I po co - pytam się ???
Znam ten wulkan, pieknie go zdjelas, absolutnie cudowne zdjecie tej niezwyklej goruy, jakies trzy lata temu rozlozylismy sonie na tym wzgorku, u wejci do rezerwatu pyszna kolacje i czekalismy na zachod. Bardzo pieknie to sobie wspominam. A chelm. jezeli keszcze nie odwiedzilas to zrob to jak najszybciej, warto wejsc na Gorke, zachwycic sie z niej widokiem, zwiedzic ja, pojsc do kopalni kredy .....a na rynku znajduje sie przytulna kawiarenka "Imbryk" ladna i smaczne ciastka tm podaja...
Tak Lucy, wolę swoją prowincje od każdego innego miasta. Już nie wyobrażam sobie, życia w mieście, choć nie zapieram się,że nigdy więcej. Kto wie, co przyniesie starosc,niestety...
Ojej! Jaka odpowiedzialnosc teraz na mnie spoczywa, aż się stresuje:)
Mam nadzieję, że się nie zawiedziesz i w tych spokojnych prostych krajobrazach odnajdziesz piękno dla oczu. Życzę udanego wyjazdu.
Urlop był udany, właśnie wkroczyłam w granice Unii. Szkoda tylko, że tak krótko. Liczę na pogodny wrzesień:)
Pozdrawiam
Przyszła Ci do głowy jakaś odpowiedź na to pytanie? Bo mnie nie:)
Piękne krajobrazy same się bronią, niepotrzebne im zdjęcia, które wcale nie oddają rzeczywistych wrażeń jakich się doznaje.
Byłam w Chełmie kilka razy, także w podziemiach, ale zazwyczaj z kimś lub po coś. Nigdy na samotne zwiedzanie step by step:) jeszcze to przede mną.
Witaj już wrześniowo
Piękna ta prowincjonalna Polska.
Dla mnie wrzesień oznacza początek wakacji :)))
Pozdrawiam nadzieją na spokojny, ciepły koniec lata
przepiękne zdjęcia :)
a jeśli chodzi o dietę jak dobrze dobrana to naprawdę smaczna i nigdy głodna nie chodziłam
I znowu piękne kadry. Śliczne te nasze swojskie klimaty.:)
Jestem już tak wyposzczona, jeśli chodzi o podróże... A czas mi baaardzo ucieka a właściwie przecieka między palcami...
Pozdrawiam Cię wrześniowo.
Prześlij komentarz