niedziela, 25 października 2020

Siedzimy... nic się nie dzieje...

U mnie nic się nie dzieje, mija dzień za dniem, pracuję w domu, wychodzę na piesze wędrówki z kijkami, podziwiam jesienną przyrodę, czytam, słucham muzyki, dziergam na drutach sweter, rozlałam nalewki do butelek. Upiekłam chleb, bo nie chciało mi się iść do sklepu. Poznałam na wiejskiej drodze jakiegoś miłego pana z sąsiedniej wsi. Obejrzałam ze dwa filmy, a wczoraj to nawet "Dom nad jeziorem" z Sandrą Bullock i Keanu Reevesem. Nie szkodzi, że film jest nieco pozbawiony sensu i naiwny:) Tym razem wyłączyłam myślenie i zdałam się na emocje:) Keanu jest taki słodki:)) Chyba sobie znajdę w netflixie jakiś inny jego film i obejrzę dzisiejszego wieczoru. A wiecie, że on ma pochodzenie amerykańsko-chińsko-hawajsko-angielskie ? A urodził się w Libanie. Ma opinię najlepszego producenta filmowego na świecie. I choć miał wszystko, to szczęście rodzinne go ominęło. Córka urodziła się martwa, a żona zginęła w wypadku samochodowym. Na jego FB jest taki wpis: (...) Każdy dzień jest cenny i traktujmy go w ten sposób. Nie ma żadnej gwarancji, że jutro nadejdzie, więc żyj już dziś." 

Tak robię, na swoją miarę:)

Ponieważ inni też siedzą w domu, to gadamy sobie przez telefon, codziennie z kim innym. Jednak nasze rozmowy są nieco bardziej inteligentne niż w poniższym skeczu:)

No, niestety, w przestrzeni tzw. publicznej dzieje się wiele. Oglądam filmy z Krakowa, Wrocławia, Warszawy, z ulic, kościołów i jestem z jednej strony dumna, że TO się dzieje po  tak haniebnym wyroku tzw. TK i po ostatnich decyzjach tzw. rządu, a z drugiej strony czuję wstyd za to, że tak musi być, że wzorujemy się na Salwadorze i Białorusi. Kto nie widział jeszcze tego filmu, powinien go obejrzeć.


Wiem, wiem, to już się robi nudne... ale co począć, kiedy na dworze mimo jesieni jest tak pięknie ? Któregoś dnia przed wieczorem poszłam na łąki i byłam świadkiem czegoś, co wcześniej widziałam tylko na filmach przyrodniczych. Szłam sobie drogą i nagłe usłyszałam głośne "szuuuuuu..!" i nade mną przeleciała ogromna czarna chmura składająca się z tysięcy ptaków; pewnie nawet kilkadziesiąt tysięcy ptaków przeleciało w kierunku północnego zachodu i zapadło w łąkę! Zanim otworzyłam zamek w kieszeni kurtki, zanim wyjęłam aparacik i wydobyłam go z futerału... było już po wszystkim. Udało mi się uchwycić tylko ostatnie sztuki, spóźnialskich:) Z drogi słychać było rozlegający się na okolicę głośny świergot. Miejsce, gdzie usiadły było oddzielone pasem bagienka, a z drugiej strony rzeką, nie udało mi się dojść. Zresztą na ziemi nie zobaczyłabym ptaków, bo był to jakiś drobny gatunek, a łąka dzika, niekoszona. To spotkanie zostanie mi na długo w pamięci.
Te ptaki, co widać na zdjęciach, to zaledwie mała grupka, "ogonek" dużej chmary.


 
Po jasnym dniu następowała pogodna noc...




Natomiast dzisiaj dzień wstał mglisty. Mgła nie ustąpiła do południa, więc nie czekając na słońce wyszłam na spacer. Wg endomondo przeszłam tylko 8 km, ale dotleniłam płuca i nawilżyłam skórę:) W przyrodzie spokojnie i cicho. I kolorowo, mimo braku słońca.
























A w czwartek było jak niżej:)



Niestety, nie udało się z powodu ogłoszonych obostrzeń wyruszyć dalej, więc mój plan wyjazdu w Bieszczady tej jesieni spalił na panewce. Zima ma być łagodna, więc może jeszcze kiedyś...
I byłoby nawet całkiem nieźle, jakby nie te ciągoty jedzeniowe:) 24 godziny na dobę w domu, to pokusa dla żołądka:)




Chyba sobie muszę narzucić jakieś ograniczenia:) Niby mieszczę się jeszcze w ubrania, ale jak tak dalej będę sobie dogadzać, to nie wiem, z jak wagą przywitam wiosnę:)

ps. I już miałam zakończyć ten nudny wpis, kiedy usłyszałam w radio, że ze schodów prowadzących do bazyliki na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie narodowcy wraz z prezesem stowarzyszenia Marsz Niepodległości Robertem Bąkiewiczem, zrzucili na bruk kobietę, którą następnie zabrało do szpitala pogotowie. A Bąkiewicz ze swoimi przydupasami z Ordo Iuris stoi pod bazyliką dalej! W glorii i chwale, pod opieką rządu i kleru! Boże, jeśli jesteś, to czemu nie grzmisz???


51 komentarzy:

Ana pisze...

Ha w to lato nad moją głową rozegrało się polowanie jastrzębia na grupkę drobnych ptaków. Hałas i pisk i jeden z ptaków spadł obok na ziemię. Na szczęście wstał pofrunol a jastrząb został pogoniony przez psa. Chwilę takie jak i Ciebie😄

Co to za smakołyki wołają z talerza?

Pozdrawiam serdecznie 😄

agatek pisze...

Hejka :)
Piękne zdjęcia. Jest czas na popatrzenie na przyrodę :) Pozdrawiam

Fuscila pisze...

Jakie przepiękne te Twoje zdjęcia! Niestety, ja mogę tylko po promenadzie jeździć, bo żaden szuter czy polna droga nie wchodzą póki co w grę! Oby jak najkrócej! Przyrodniczo trochę się dzieje, bo zauważyłam, że nad naszym jeziorem coraz więcej nurogęsi, no i zaczęły pokazywać się perkozy. Strasznie płochliwe , to i zdjęć nie ma. Za to na działce igrzyska urządziły krety!
Serdecznie pozdrawiam!
Trzymaj się Zdrowo!

onyks pisze...

Piękna jesień u Ciebie. masz cudne miejsce do życia. A co do sytuacji , to fakt wstyd , że musi się to tak odbywać.

kobieta w pewnym wieku pisze...

Dobrze, że wśród tego wszystkiego w czym siedzimy, mamy jeszcze takie piękne obrazy jesienne, jakimi nas urzczyłaś. Na pocieszenie.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Przeurocze te drogi, w kolorowych brzozach, lipach, dębach, klonach, pod nimi dywany liści; u mnie wczoraj rankiem wczesne ciasto jogurtowe z kruszonką, lubię nieskomplikowane przepisy; potem placek dzielę na trzy części, między babcię, synową i nas, więc te blachy placków niestraszne:-) a na ostatnim zdjęciu z kulinariami coś smacznego widzę, stopiony ser wypływający ze środka placucha; babka smakowicie wygląda, polewa, orzechy, mniam! masz tak ładnie wokół, jest gdzie wyruszyć na wędrówkę, przejażdżkę rowerem, góry poczekają, one są wieczne:-) sytuacja w kraju okropna, naród chyba jeszcze nigdy nie był tak podzielony, wrogi sobie, temat polityki i religii niewskazany w szerszym gronie, bo zabiją; nie ma merytorycznej dyskusji, moje racje, Twoje, wyważenie ... najmojsze jest jedynie słuszne; a swoją drogą, co to za życie, za kordonem policji, bez spokoju, w wiecznym zagrożeniu, nie rozumiem tych ludzkich ambicji, narkotyk władzy; ech, co tu będę pisać, każdy ma swój rozum; pozdrawiam, Piranio.

jotka pisze...

Piękne te plenery, my często jedziemy za miasto, by dać oczom trochę przestrzeni, a nie tylko bloki i ulice...
Filmy oglądamy namiętnie, na przemian historyczne i grozy, choć w tych historycznych tez krew leje się rzeką, takie czasy.
W domu siedząc, kuruję plecy i mam ochotę na małe eksperymenty kulinarne.
Pozdrawiam i zdrowia życzę:-)

Anna K. Olszewska pisze...

Lubię Keanu. Z przyjemnością oglądam jego filmy i czytam jego wypowiedzi. Bardzo mądry facet.
Wczoraj była bajeczna mgła. Jak tylko to zobaczyłam po otworzeniu oczu, poszłam na spontaniczny spacer z aparatem. Było przecudownie!
Ta ostatnia potrawa wygląda całkiem apetycznie...

BBM pisze...

Piękna jesień na Twoich zdjęciach!

Lucia pisze...

Już dziś napisałam ze jesień dla mnie jest piękna na zdjęciach. Bo nie czuć chlodu chociaż trafiają się i ciepłe chwile. A o sytuacji w kraju juz nie mam siły pisać .
Pogodnej jesieni. :)

wilma pisze...

"U mnie nic się nie dzieje, mija dzień za dniem" - i oby tak zostało, bo czasy takie, ze jak się coś podzieje, to zapewne, nie w dobrą stronę.
Masz w pobliżu piękne tereny do wędrowania i cieszenia oczu, no i do robienia klimatycznych i bardzo ciekawych zdjęć.
Prognozują, ze początek listopada nas ma pogodowo pozytywnie zaskoczyć. Oby się nie pomylili.
Co do ostatniego Twojego zdania - działy się na świecie dużo gorsze rzeczy i Bóg jakoś na te okropności nie grzmiał, niestety...

Mo. pisze...

Jeśli nic się nie dzieje to chyba dobrze bo nie ma żadnej gwarancji na to, że jak się zacznie dziać, to tylko w dobrym kierunku. Zatem lepiej niech będzie tak jak jest, może kiedyś zatęsknisz za tym spokojem...
Zazdroszczę spotkania z ptasią chmarą, to na pewno było mistyczne i niezapomniane.
A co to takie pyszne na ostatnim zdjęciu? Bo ciągoty jedzeniowe są mi również bardzo bliskie :)

Luiza pisze...

Bardzo lubię brzozy, za to, że tak migoczą i to przez wszystkie cztery pory roku... Jak zwykle przepiękne kadry. Pozdrawiam serdecznie :)
PS. A co do TK - cały czas czekam aż okaże się dlaczego właśnie teraz wzięli tę sprawę na tapet. Czekam i trochę się boję.

gordyjka pisze...

To nie tylko Aktor, ale i Dobry Człowiek, więc wyjątkowy wyjątek...;o)
Boga nie ma co wołać, dał nam wolną wolę, a jak zobaczył co z tego wyszło to zwiał na drugą stronę czarnej dziury...;o)

trollatrolla pisze...

jesień piękna w tym roku - u mnie wciąż jeszcze liście na drzewach, bywa słoneczno-mgliście. Ale nim ogarnę poranne czynności słońce się chowa...

Zielonapirania pisze...

Polowanie drapieżnego ptaka widywałam, ale bez ofiar. Teraz jesienią, gdy pola puste takie okazje mogą się zdarzać częściej, bo maluchy mają mniejsze szanse, żeby gdzieś zapaść w uprawy.
Te smakołyki są bardzo proste. Babka na dwóch jajkach i z olejem, długo pozostaje świeża.
Ciasto z jabłkami, moje odkrycie. Pół margaryny, ćwiartka masła, ćwiartka smalcu, dwie łyżki cukru, szczypta soli, jedno jajko, dwie lyzeczki proszku do pieczenia i mąki ile wchłonie. Na pół godz do zamrażalnika. Okrągłą tortownicę palcami wylepiam połową ciasta, kładę ćwiartki jabłek, przykrywam kawałkami ciasta rozgniecionymi palcami i do piekarnika na godzinę w 200 stopniach. Dlaczego tak? A dlatego, że cała robota wymaga tylko noża i jednej miski;) nie ma smażenia jablek, wałkowania ciasta, tony garów do mycia:)
A to na końcu to danie na kolację. Kiedy zostaną ziemniaki z obiadu ugniatam je dokładnie, wbijam jajko, sól, pieprz, posiekaną zieloną pietruszkę, dowolne zioła do smaku i trochę mąki, niedużo, bo to nie ma być ciasto, tylko nadal ziemniaki. Wyrobioną masę wałkuje, wykrawam krążki, wkładam kawałek czegoś, w tym przypadku mozzarelli, ale może być szynka, szpinak, inny ser np feta lub pleśniowy, jak kto lubi. Lepię jak zwykle pierogi i smażę na oleju. Do tego jakaś surówka.
Wszystko proste, szybkie i tanie:)

Zielonapirania pisze...

I czas, i okoliczności przyrody zachęcają do oglądania. Nawet myśleć nie chce, jak to będzie wyglądać za dwa miesiące. I nie mam na myśli tylko przyrody.

Zielonapirania pisze...

Dziękuję :) Miewam i ja krety w ogrodzie, ale nie zauważyłam inwazji. Chyba poszły w tym roku w Wasze rejony:)

Zielonapirania pisze...

Urodę przyrody trzeba umieć zobaczyć. Niektórzy mając nawet spektakularne widoki nie widzą w nich niczego specjalnego, bo mają klapki, bynajmniej nie na oczach. Nie należę do wrażliwców, ale staram się zobaczyć piękno nawet w zwykłych pagórkach i drzewach, czuję wtedy jak mój organizm wytwarza endorfiny i czuję się w życiu jeszcze lepiej:)

Zielonapirania pisze...

Podobno złota jesień w przyrodzie jeszcze długo z nami zostanie.

Zielonapirania pisze...

To na końcu to proste danie z resztek:) Kiedy zostaną ziemniaki z obiadu ugniatam je dokładnie, wbijam jajko, sól, pieprz, posiekaną zieloną pietruszkę, dowolne zioła do smaku i trochę mąki, niedużo, bo to nie ma być ciasto, tylko nadal ziemniaki. Wyrobioną masę wałkuje, wykrawam krążki, wkładam kawałek czegoś, w tym przypadku mozzarelli, ale może być szynka, szpinak, inny ser np feta lub pleśniowy, jak kto lubi. Lepię jak zwykle pierogi i smażę na oleju. Do tego jakaś surówka.
Polityczne w Polsce wrze, ale ostatnie dni pokazuja, że jednak wielu, coraz więcej, ma podobne zdanie.

Zielonapirania pisze...

Wieczory filmowe urządzam sobie rzadko, wolę książki, ale jak jest dwoje lub więcej to film wydaje się lepszym rozwiązaniem, bo wspólnym, integrującym. Szczególnie, jeśli ma się podobny gust. U mnie przodują filmy psychologiczne, z niewielkimi wyjątkami, jak np. ostatnio🙂
Najlepszego!

Zielonapirania pisze...

Z Twoim sprzętem na pewno utrwalacz piękne widoki, jak zwykle:)
Przepis na te kotleciki jest w komentarzach wyżej, całkiem smaczne danie, jeśli się doprawić na swój gust smakowy, a podstawą są ziemniaki.

Zielonapirania pisze...

W naturze jeszcze piękniejsza:) Byłam parę dni temu w Mieście, na moim byłym osiedlu posadzone są grupy drzew z liśćmi o różnym ubarwieniu, tam to dopiero feeria barw!

Zielonapirania pisze...

Październik nie jest taki zły pogodowo, choć było parę dni deszczowych. Nie było jednak mrozu, więc liście zostały na drzewach i można podziwiać, jak się sukcesywnie wybarwiają.
Oczywiście też wolałabym, żeby cały czas było ciepło:) ale i noce są pogodne i niezbyt zimne, i jasne od księżyca... Dobrze jest:)

Zielonapirania pisze...

No, to raczej oczywiste, że boga, jakiekolwiek on ma imię, żadni ludzie i ich sprawy nie obchodzą. Zatem nie ma co się na niego oglądać. To takie proste, i aż dziwne, że niektórzy się na niego powołują.
Dziś też piękny pogodny dzień, jakieś śniadanko sobie zrobię i pójdę się dotlenić.

Zielonapirania pisze...

Przepis na kotlecik ziemniaczany z nadzieniem jest w pierwszym komentarzu, zapraszam.
Jest w tym jakaś racja, że należy cieszyć się spokojem, ale jednak wolałabym już gdzieś pójść, pojechać, a tu teatr odwołany, średniej śląskiej wnuczki nie widziałam ponad trzy miesiące, przybytki kultury zamknięte, jednym słowem posucha i zastój.

Zielonapirania pisze...

Brzoza to moje ulubione drzewo, jakby nie stare świerki, po posesję obsadziła bym właśnie brzozami.
Cel działania TK jest różnie interpretowany, ale jakąkolwiek była przyczyna tej aktywności, to nie miała ona na celu niczyjego dobra

Zielonapirania pisze...

Celna uwaga:) I nawet z gromnicą się go za tą dziurą nie znajdzie:)

Zielonapirania pisze...

Napisałabym: może warto wcześniej wstać? Ale jak pomyślę, że ktoś mi by to zaproponował, to popukałabym się w głowę:) wcześniej? Wstać? A po co, skoro jeszcze można pospać:)? To już prędzej poszłabym oglądać wieczorne i nocne niego, co też czasem czynię.
Udanego poranka:)

Zielonapirania pisze...

Niebo🤭

Lucy pisze...

Stwierdzenie Keanu jest niestety bardzo pasujace do czasów, jakie nas doscignely, i sytuacji w calej jej powadze. Piekna jesien, Piranio... trzymaj sie zdrowo.

Zielonapirania pisze...

Staram się trzymać zdrowo pod każdym względem,bo ograniczenie się tylko do troski o to, żeby nie zachorować na wirusa, może człowieka doprowadzić do ciężkiej choroby:)
I wzajemnie, trzymaj się dzielnie.

grazyna pisze...

Piszesz.. u mnie nic sie nie dzieje..a ile sie dzieje! i jesien przepiekna, zdjecia zrobione na spacerze cudnej urody, kulinaria, zrobie te ziemniaczane kotlety, nusza byc bardzo dobre. tysiace ptakow, sarenki przesliczne, film "Dom nad jeziorem" tez ogladalam i trzeba sie nań patrzec jak na ladna bajke, poezje, nie doszukiwac sie sensu. Na poczatku chcialam sie w tym polapac a potem sie poddalam i patrzylam z przyjemnoscia .Pozdrawiam

roksanna pisze...

Piękna ta jesień w Twoim obiektywie.
Nie grzmi, bo sam prezes wezwał do obrony kościołów.

Zielonapirania pisze...

Brakuje mi innych aktywności, kulturalnych, towarzyskich. Wychodzę gdzieś codziennie, żeby nie zardzewieć, ale to mało. Trudno, trzeba przeczekać:)
Chyba u wszystkich powstał taki dyskomfort wymuszony przez siły wyższe, więc tak naprawdę zbyt głośno nie narzekam.

Zielonapirania pisze...

Końcówka października pozwala cieszyć się jesienią.
Z całym szacunkiem dla wierzących, ale po tym wszystkim wstyd stanąć w obronie Kościoła. Tam brak jakichkolwiek autorytetów, podpięli się pod Kościół różni pajace i hochsztaplerzy i nim rządzą. Jak kto potrzebuje, to będzie lepiej dla niego, jeśli pomodli się bez udziału sukienkowych, w ciszy swojego domu lub w jakiejś kaplicy.
A kościołów, w sensie budynków, nikt się nie czepia, nie trzeba ich bronić.

Barbarossa pisze...

Jesień na Twoich kadrach jest cudna. Taką uwielbiam...
I nie wiem czemu, ale jest mi tak strasznie smutno. Uciekło mi lato, teraz jesień... Teraz jeszcze oboje z M. jesteśmy zarażeni covidem. Wychodzę na spacer na balkon... Zaczynam się dusić we własnym mieszkaniu.
Oki, przepraszam. Koniec narzekania, inny mają gorzej...
Zdrowia życzę.

Zielonapirania pisze...

Masz prawo narzekać,jeśli Ci to pomaga. Zyczę Wam obojgu zdrowia. Tylko Ty wiesz, jak się czujesz,więc nie będę prawić komunałów. Jednak jestem pewna, że przyjdzie moment, kiedy poczujesz się silna, a ten smutny czas się skończy i będziemy go nadrabiać czerpiąc z tego radość i satysfakcję.
Jesteś dzielną kobietą:)


trollatrolla pisze...

Kiedyś wstawałam wcześniej, ale odkąd mam problemy ze spaniem oraz psa na stanie to różnie to bywa.

Zielonapirania pisze...

Moim.budzikiem jest kot. Budzi mnie regularnie przed szóstą, co mnie doprowadza do wścieklizny. Musze mu rzucić saszetkę, otworzyć drzwi, potem dosypiam. Nie chce łobuz korzystać z kuwety, dziurę w drzwiach by wydrapał, musi wyjść.

Mo. pisze...

Znam, znam i uwielbiam! Nawet dzisiaj o nich myślałam. Polecam również wersję z pieczarkami.

Teresa Czajkowska pisze...

No nie... Jak moźna kusić tym ciachem. Leźe juź w łóźku, przed snem odwiedzam blogi, nie mam w domu nic słodkiego a tu taka pokusa!
Ślinka mi leci ,ja teraz zasnę. Nawet wsxystkie komplementy, które Ci się naleźą za te piękne fotki gdzieś poszły na drugi plan ☺
Dobrej nocy ☺😴

Zielonapirania pisze...

Już od dawna nie kupuje słodyczy sklepowych, jedynie to ciasto. Ale to zguba:)! Ile to się trzeba potem napracować, żeby spalić kawałek.po.kawalku,:)

Krystyna 7.8 pisze...

Chyba całego życia nie będziemy siedzieć w domu. Wspaniałe zdjęcia polskiej jesieni . Przepiękny koloryt.

haniamrok pisze...

Przepiękna jesień na Twoich zdjęciach. A te w słońcu, to niebo, jak w Italii :) Jak dobrze, że jeszcze potrafi być tak pięknie u na jesienią. O Salwadorze słyszałam. Słów brakuje.
A z ciastem sobie radzę jedząc tylko jeden mały kawałek (2 razy dziennie do kawy w południe i na podwieczorek). Nie wierzę, że grozi ci przytycie. Jesteś zbyt aktywna na to. Nawet zamknięta w domu masz jeszcze ogród. Na pewno wymyślisz sobie jakąś aktywność w nim :)

Stokrotka pisze...

BÓG /jeśli jest/ naoglądał się różnych różności. I co pewien czas płacze.
Widać i ON nie może pomóc...

Zielonapirania pisze...

No, ja mam nadzieję:) ale póki co z każdym dniem nam ten domowy areszt wydłużają. Chyba się zbuntuję:)

Zielonapirania pisze...

Po jesiennych pracach planuje w ogrodzie wycinkę. Muszę pozbyć się jednej starej wiśni. Owoców z niej mało, choć wiosną pięknie kwitnie. I tego kwiecia mi będzie szkoda, ale mus to mus, bo wiśnia nie dość, że stara to zasłania rabaty i ocienia kawałek trawnika do tego stopnia, że nawet trawa z braku słońca tam nie rośnie. I wytnę świerk. Posadzili go jeszcze poprzedni właściciele równiutko naprzeciwko okna. Podrósł i zasłania światło i widok na świat. Zrobię z niego choinkę do domu:) Tak więc choć zimą niedaleko, to w ogrodzie końca prac nie widać, a ja wcale go nie mam wychuchanego. Wręcz przeciwnie, mówię, że to dziki zakątek leśny:)

Zielonapirania pisze...

To chyba ze złośliwości stworzył ludzi jakimi są:)

haniamrok pisze...

W ogrodzie zawsze coś sie znajdzie do roboty :) Ja też ciągle mam co robić i też jest to ogród "leniwego ogrodnika" ;)

Prześlij komentarz