Jeszcze parę rządowych decyzji i nie będzie nawet czego wspominać, bo niczego nie zdążymy przeżyć. Ledwo zaliczyłam kilka spotkań towarzyskich, jedną pół-dniową wycieczkę, jedno wyjście do teatru i jeden koncert Korteza (super, super, było super!:), urodziny najmłodszej wnuczki i znów wszystko zamknięte, eh!
W weekend spędzony z kolegą jednak nie graliśmy w szachy. Pojechaliśmy na wycieczkę. Przemierzyliśmy kawał lasu, traktem i wąwozami, odkryliśmy fantastyczne trasy rowerowe na cieplejsze dni, obserwowaliśmy sarny i żurawie, motory crossowe i rzekę, która wylała.
Bardzo zazdrościłam kajakarzom takiej przygody.
Wczoraj znów spadł śnieg, co wprawiło mnie w zły humor. Ze złości upiekłam placek drożdżowy, ugotowałam kluski śląskie, zrobiłam surówkę z kiszonej kapusty i marchewki oraz sałatkę z łososia, jajek i rukoli, i ugotowałam krupnik na warzywach. No i teraz trzeba to zjeść. Sama przecież nie dam rady:) Co się dało, poszło do zamrażalnika (zupa, kluski, placek), resztę powoli zjadam.
W ogródku coś już zaczyna kwitnąć, ale nocne mrozy skutecznie hamują wzrost roślin. Jest szaro i buro, nawet w lesie.
No cóż, trzeba uzbroić się w cierpliwość. Mimo chłodu mam pracę na działce, tej budowlanej, stanowiącej lokatę kapitału. Zabrałam się za jej porządkowanie, gdyż zarosła częściowo samosiejkami klonu. Postawiłam sobie za punkt honoru wyciąć wszystkie i co dwa-trzy dni pracuję po godzince z piłą i sekatorem. Ruch to zdrowie:) Efekt już widać. Obmyślam kolejne kroki, żeby ugorek doprowadzić do jako takiego porządku.
Rozmyślam też nad moim ostatnim "wybrykiem", bo nie wiem, czy dobrze zrobiłam. Otóż dowiedziałam się o jednym ciekawym projekcie, który będzie realizowała jedna moja luźna znajoma. Kiedyś, jeszcze przed pandemią, a więc jakieś półtora roku temu poprosiła, abym im zrobiła szkolenie z pewnego zakresu, bo są ciemni i niegramotni, a ja w tej dziedzinie uchodzę za specjalistkę hehe:) Ona pracuje w tej samej grupie kapitałowej, ale w innej firmie. No i teraz, jak się dowiedziałam o tym projekcie w jej zespole, który wydał mi się bardzo ciekawy i w zakresie moich zainteresowań, to zanim pomyślałam, to najpierw napisałam, czy by mnie nie przytuliła do zespołu, bo chętnie zmienię pracę! A ona odpisała, że ma właśnie jutro po południu spotkanie z dyrektorem i mu o mnie powie! I już po fakcie oprzytomniałam. Przecież tam jest praca od 9 do 17, co mi nie pasuje. Wszystkie soboty, niedziele i święta wolne, co też mi nie pasuje, bo ja lubię w takie leniwe dni pracować:) I nie mam wykształcenia kierunkowego, jestem samoukiem. I będzie kłopot, jak mnie zechcą! Ale robiłabym fajne rzeczy :) Eeee... pewnie mnie nie zechcą, czym ja się martwię, a jak zechcą i im powiem, że od lata idę na emeryturę i chcę pracować na pół etatu, to tym bardzie mnie nie zechcą... to czym ja się martwię:)

35 komentarzy:
O ci chodzi z kajakarzami? Czy czegoś nie doczytałam?
Zawsze z podziwem czytam Twoje notki. Ciekawe masz życie i umiesz nim zarządzać. To cenna umiejetność! :)
Ostatnio przedkładamy plenery nad wszystko inne, jakbyśmy chcieli powycieczkować na zapas:-)
Spontaniczne decyzje czasami przynoszą dobre owoce, bądź dobrej myśli, moja synowa zrobiła podobnie i jest zadowolona:-)
Zdjęcia cudne, aż lżej się oddycha na sam widok!
No i teraz nie wiem, czy trzymać kciuki, żeby Cię chcieli, czy żeby odwrotnie:). W każdym razie niech się sprawy potoczą po Twojej myśli. Co do lockdownu, to każdy ma już tej sytuacji dość, ale i każdy obawia się, żeby gorzej nie było. Boję się myśleć o dotychczasowych konsekwencjach pandemii (bankructwa, depresje), a jakoś końca nie widać... Pozdrawiam i życzę szczęścia, niech się poukłada.
A moglas mieć wlasny sok klonowy
https://diagnozujmy.pl/sok-syrop-klonowy/
Piękne zdjęcia, ciekawy spacer. Od jutra ma byc cieplej to i wiecej zieleni sie pojawi. Uśmiałam się z rzutu na kuchnię, no ale masz teraz zapas jedzenia na jakis czas.
U Ciebie z nerwów zapasy posiłków, mnie na sprzątanie wtedy bierze. Korteza zazdroszczę, nam nawet kino sprzed nosa uciekło, na koncerty trzeba będzie dłużej poczekać. A z pracą fajnie, że to Ty możesz dyktować warunki, więc jak zdecydujesz, tak będzie :) Pozdrawiam 🌺
Jak się dobrze wpatrzysz, to za drzewami na drugim i trzecim zdjęciu płyną kajakarze, a właściwie to kanoe się chyba ta łódka nazywa.
O tyle dobrze, że rzeka na pola nie wylała, bo odczucia byłyby z tego widoku inne. Zresztą to nie jest jakaś wielka rzeka. Wyglądała jednak tak malowniczo, że na moście stała grupa obserwatorów w różnym wieku:)
Ja sama też nie wiem:) bo.praca pracą, ale liczą się też ludzie. Co prawda o tych z.mojej obecnej pracy nie mam najlepszej opinii, z małymi wyjątkami, ale kto wie, jak tam jest. Może gorzej? Pocieszające jest to, że i tam w razie czego praca zdalna.
Jestem wyznawca idei, że każdy jest kowalem swego losu, ale ostatni rok pokazał, że nie zawsze jest to prawdą. Dziękuję za życzenia szczęścia i odwzajemniam, bo nam jest bardzo potrzebne.
Jeszcze wystarczająco tego klonu zostanie, bo na skraju działki będzie mały lasek, a z przodu od drogi pas krzewów czarnego bzu. Goło nie będzie:)
Masz rację, dzień dziś bardzo słoneczny. W cieniu zamarznięta twarda ziemia, ale w miejscach odkrytych cieplutko i cicho, nie ma wiatru. Powiesiłam na dworze pranie i wyciągnę Luke na 10 km spacer po polach:)
To jakoś tak wyjątkowo z tym pichceniem, bo też najlepiej mi się sprząta, gdy jestem zła:)
Z tą pracą to prawdziwy spontan, nie potrzebuje jej zmieniać, ale poziom adrenaliny mi się podniósł, gdy wyobraziłam sobie, że będę mogła uczestniczyć w projekcie dla domu
maklerskiego, i to w bardzo istotnym dużym projekcie, na lata. Już kiedyś miałam z tym do czynienia uczestnicząc w małych pomocniczych projektach, ale ten to wyzwanie. Ale z tyłu głowy kołacze mi się inna myśl, po co mi to i ten dodatkowy stres? No nic, zobaczymy.
Wszystkiego dobrego
Z tym sprzątaniem kiedy mam paskudną energię coś na rzeczy. Zdjęcia piękne. Mnie teraz przy kłopotach kolanowych nawet spacery dłuższe jawią się jako coś pięknego. A pandemia... Szkoda słów. W Italii bałagan, już nawet nosa poza własne Ascoli nie wsadzam. Bo i po co. Będzie i tak bez mojego udziału według głupich decyzji. Uściski
A praca... Co ma być, to będzie. Tak ostatnio mam.😀
Nie dość, że wszystko znowu zamknięte, to czytałam w nagłówku gazety, że mają nas z powrotem zamknąć w domach. Cyrk na kółkach po prostu.
Piękna ta rozlana rzeka.
I las, może szary, ale zawsze to las. Lasy są zawsze piękne.
Ogarniałam kiedyś mały las z krzaków właśnie sekatorem. Ciężka robota, ale czułam się jak po świetnym treningu kardio. :) No i siłowym na ramiona. ;P
Dopiero po Twojej podpowiedzi i powiększeniu wypatrzyłam.;)
Z co to za rzeka tak pieknie wylala, Bug? bardzo ladny krajobraz a powinny tam szalec ptaki. Ciekawe jak sie skonczy to historia z pracą.
Pozdrawiam
ja się też dziś zdołowałam wieściami o zamknięciu .Nie wiadomo kiedy wszystko się odkręci i stanie na nogi i to jest w tym najbardziej wkurzające -że nic nie wiadomo. To jakieś szaleństwo . Miłego wieczoru!
Ten las jest cudowny, a rozlewiska bajkowe. Pracą się nie przejmuj, przecież możesz to robić za pośrednictwem videokonferencji, tak? Hm, pewnie nie mam racji, ale nie przejmuj się. Ależ ja świetne rady daję, przepraszam.... Przytulaski
No więc nie przejmuj się na zapas :-))
A pięknych spacerów to Ci po prostu zazdroszczę...
Piękne masz w okolicy plenery malarskie - nic tylko usiąść i chwycić za pędzel :-)
Niech będzie najlepiej jak tylko może. Pół etatu na emeryturze brzmi ciekawie - kontakt z ludźmi i pracą (lubianą) jest, ale bez "napinki" szczególnej. A zdjęcia są takie śliczne, że wzrok trudno oderwać.
Pichcić lubię, ale nie od zawsze, od emerytury :)
W kwestii kolorów z poprzedniego wpisu - po latach szkolnych miałam awersję do granatu i niebieskiego czyli tzw. szkolnych kolorów, więc nosiłam brązy i beże. Teraz z kolei na odwrót, niebieski, zielony, brudny róż, szary lubię, a brązu nie znoszę. Tak się zmieniają upodobania.
Pozdrowienia serdeczne.
Ciekawa reakcja - jak się zdenerwujesz, to gotujesz coś smacznego. Bomba!
Ja coś piekę jako lekarstwo na chandrę. Może genealogia zachowania jest podobna...? ;)
Ewidentnie wiosna Co w głowie zakręciła...;o)
Ano te swoje rozrywki i spacery musimy sobie dawkować biorąc pod uwagę czynniki zewnętrzne. Przykro mi z powodu bólu Twoich kolan. Czy przypadkiem nie potrzebują jakiegoś zabiegu?
Lubię chodzić do lasu, prawie codziennie w nim jestem. To obecnie najbardziej atrakcyjne miejsce;) Właśnie czytam, że nas zamykaja już prawie całkiem, ratunek w lesie;)
To Wieprz, bardzo zdradliwa niebezpieczna rzeka, choć mniejsza od Buga. Ptaków nie było, ale dzień był.zimny i wietrzny, więc się pewnie pochowały. Za to wczoraj przy pięknym słońcu w ogrodzie słuchałam najpiękniejszej muzyki, a na polach wspaniałe koncertują skowronki.
Wiadomo. Na rocznicę smoleńska wirusa nie będzie he he:) tyle, że to wcale nie śmieszne, a raczej żałosne...
Dla mnie sprzątanie to prawdziwy dopust boży! Kiedyś robił to bardzo dobrze Ślubny, a teraz ja dostaję jaśnistej, nawet mając ten mały domek do ogarnięcia! Za to w kuchni to i owszem, lubię od dawien dawna!
Musiałam nieźle oczy wytrzeszczać, aby dostrzec kajakarzy! ;-))))
A co do pracy, to zawsze warto zmieniać!
Na zapas nie ma co się przejmować, bo jakby co, to i tak decyzja ostateczna jest w Twoich rękach.
I nie ma co narzekać na zamknięcie, wszak lasy są otwarte😀Jeszcze😉
Prace wykonuje zdalnie, bez video, więc mogę pracować w bluzie z włosami odgarnietymi przepaską do makijażu:) nikt mnie nie widzi. To wada i zaleta tej pracy, ale już nie widzę się w pomieszczeniach biurowych, przywykłam, że pracuje w domu, że gra radio i mogę jeść przy pracy:)
Do lipca popracuje, a potem się zobaczy.
Żebym tylko umiała malować;)
Dziś był.piekny wiosenny dzień, chyba przyroda się już budzi. Wreszcie!
Dziękuję za dobre slowo.;) Tak, chciałabym jeszcze popracować, a co wyjdzie to się zobaczy.
Gotować bardzo nie lubiłam, gdy był to mój obowiązek. Teraz mogę coś zrobić dla przyjemności swojej albo gościa i gotowanie przestało być uciążliwe.
Sprzątanie też dobrze mi wychodzi, gdy jestem zła;) można się wyżyć na martwych przedmiotach:)
Jeszcze za mało tej wiosny;)
Kiedyś nie miałan nawet odkurzacza... Teraz odkurzam z.psich kłaków codziennie ! Nie dla przyjemności, ale psia sierść na podłodze działa mi na nerwy.
Już mi.przeszla ekscytacja zmiana pracy, co będzie to będzie, w końcu i tak niedługo wybieram się na emeryturę.
Od lasów rządowi wara! To już byłoby dno.
Popatrz, jak Twoja decyzja o przeprowadzce na wieś, teraz okazała się najlepszą z decyzji. Masz swój ogród, swobodę w otoczeniu (las, rzeka) - nie jesteś "uwięziona" w bloku. Mam nadzieje, że Twoja decyzja w sprawie pracy także wyjdzie Ci na dobre.
Ściskam serdecznie!
Prześlij komentarz