czwartek, 8 kwietnia 2021

Robale

Poprzedniej nocy nie spałam. Męczyła mnie wizja robali, kleszczy znaczy się. Miałam wrażenie, że po mnie łażą, cały czas coś mnie na skórze drapało, miziało, łaskotało... pazury w ruch, wyobraźnia podsuwała mi niepokojące myśli i obrazy, paranoja jakaś:) Pierwszy raz kleszcza zobaczyłam mając 40 lat nad jeziorem Łuknajno na Mazurach, potem nie widziałam przez ponad 12-13 lat, a potem pojawiały się co jakiś czas, sporadycznie, w związku z posiadaniem kota. Kotek z obróżką przeciw kleszczom i pokropiony stosownymi kropelkami nie dał mi wielu okazji, by zacieśnić znajomość z kleszczami. Pies to co innego! Urodzaj, a właściwie klęska urodzaju kleszczy w tym roku jest ogromna. Przynoszę je na rękawiczkach, spodniach, na szaliku, na psiej smyczy. Pies po każdym wyjściu jest jeszcze na dworze przed domem czesany, oglądany i nie ma dnia, żeby jakiegoś na sobie nie przywlókł, a najczęściej kilka. A zdarza się, że nie zauważę dziada i po kilku godzinach zdejmuję z psa kleszcza już opitego jego krwią. Brzydzę się tym robactwem okropnie. Psu nie pomogła zaaplikowana tabletka od kleszczy, choć tania nie była. A miała być skuteczna, jednak nie odstrasza kleszczy. Zatem w drodze paczka z kroplami na skórę dla psa (kotu w tej formie zaaplikowałam i to go chroni) oraz dla obydwu zwierzaków dodatkowo specjalne obroże oraz na wszelki wypadek jeszcze spray na okazjonalne popryskanie. Tylu kleszczy co w tym roku nie widziałam łącznie przez całe swoje życie.  Przestałam chodzić do lasu i na łąki, kiedy wnuczka przyniosła kleszcza na czapce. Chodzę teraz po polach:) No bo przecież nie będę psa wyprowadzać na drogę szybkiego ruchu:) Oczywiście mam pojęcie o tym, że na polach może być tyle samo kleszczy co gdzie indziej, jednak świadomość, że idąc nie ocieram się o gałęzie, wysoką trawę i krzewy daje mi poczucie względnego spokoju.

Znów mi się chce drapać, bo mnie wszystko swędzi na samą  myśl..;) Co ta psychika z człowiekiem robi:)




Kiedy tak się kręcę po polach, to mi się zdaje, że w ten sposób zarabiam na opinię lokalnej dziwaczki. Oprócz rolników przy pracy, na wsi nikt nie spaceruje po polu:) A ja zamiast się z wsią integrować, wolę towarzystwo saren i zajęcy:) A przepraszam! Czasem się integruję z panem, co otworzył szkółkę jeździecką! To znaczy wcześniej też wypożyczał konia na przejażdżki, ale w zimie się zaktywizował, dokupił trzy konie, wygrodził spory padok i znacznie częściej prowadzi lekcje. 2-3 razy w tygodniu przecinają się nasze trasy, więc na chwilę się zatrzymujemy na krótkie pogawędki. I wystarczy tej integracji. Pani spotykana w zimie na kijkowaniu gdzieś zniknęła, nie widziałam jej już ze trzy tygodnie. Samej też mi się dobrze chodzi. Słucham przyrody na zmianę z audiobookami, kto inny nie musi mi już gadać za uchem:)
Nie wzięłam aparatu na dzisiejszą łazęgę, ale nawet fotki z telefonu pokazują, że świat się zmienia. Niech Was jednak nie zmyli błękit nieba, biel chmur i zieleń pól. W ciągu dnia trzy razy spadł śnieg, a zimno było okropnie i na dokładkę tak wiało, że przewróciła mi się huśtawka ogrodowa. Jeszcze nie była przymocowana do podłoża, ale przecież lekka nie jest. Nic jej się nie stało, podniosłam, przesunęłam pod jaśmin i stoi, już się na niej huśtałam kilka razy mimo chłodu:) Wystawiłam też do ogrodu stół i krzesła, czekam na PRAWDZIWĄ wiosnę w pełni przygotowana:)
Po następnym weekendzie mam urodziny, chlip chlip... Tak sobie rozmyślając o upływającym szybko czasie, wyciągnęłam pewien wniosek. Otóż, kiedy pomyślę, że 40 lat to ja miałam 20 lat temu, to widzę, iż to było całkiem w zamierzchłych czasach... Tyle się przez te 20 lat działo...Tyle zmieniło!  To jak jeszcze pożyję kolejne 20 lat, to jeszcze ogrom kolejnych wrażeń przede mną, kawał życia do przeżycia;) Przynajmniej taki mam plan he he...:)) I taką nadzieję.

Dyskretnie przepytałam moją młodzież na okoliczność wolnego weekendu najbliższego dacie urodzin i okazuje się, że pracują, jak nie jedno to drugie lub trzecie, poczułam się zatem zwolniona ze świętowania i daruję sobie tort z taką ilością  świeczek, że powietrza w płucach by mi zabrakło do ich zdmuchnięcia. Nigdy nie obchodziłam urodzin, w mojej rodzinie nie ma tego zwyczaju, więc może nikt nie zauważy, choć córka już z miesiąc temu pytała, co bym chciała na urodziny. Liczę jednak, że w ferworze pakowania się w związku z przeprowadzką na własne mieszkanie, nie przypomni sobie nagle o tej wątpliwej okazji do świętowania. Bo co tu świętować ? Że człowiek coraz starszy i powoli rdzewieje ? No, niedoczekanie!:) Prezent sama sobie kupiłam, dostarczą mi właśnie w urodziny, o taki:


Zdjęcie jest ze strony sprzedawcy, ale mam nadzieją, że w mojej sypialni będzie tak samo dobrze wyglądało:) Szerokie 2-osobowe łoże, całe tylko dla mnie:) I  nowy gruby materac.

No  i tak sobie tu klepię w klawiaturę, a tymczasem czeka na mnie książka. Jutro nie muszę rano się zrywać, więc poczytam, szczególnie, że ostatnie dwa wieczory poświęciłam na oglądanie serialu. Kto ma Netflixa, zachęcam do obejrzenia "Ósmej ofiary", tylko 8 odcinków:) Tu jest krótki opis i trailer: Ósma ofiara  Jest napięcie, wciąga nieźle, a zakończenie... zostawia człowieka z niezłym kacem.

No i oczywiście trzecią część Shtisela polecam! Obejrzałam do ostatniej minutki, kocham ten serial:) I wcale mnie nie zmartwiło to, że Akiva jednak nie spędzi życia z dziewczyną, z którą ożenił się na koniec drugiego sezonu,  bo jej po prostu nie lubiłam i mi jej nie żal z powodu tego, co się z nią stało:) 

Więcej grzechów serialowych nie pamiętam, ciężko mi znaleźć coś fajnego wśród nic niewartych produkcji. Zatem wracam do książki, na tapecie "Rosyjski romans"( bynajmniej nie romans ) Meira Shaleva. Powieść opowiada o osadnictwie w Palestynie Żydów Drugiej Aliji (1904 - 1913) przybyłych głównie z Rosji. cyt. z blurby "To historia o mężczyznach harujących w pocie czoła, uczących się ziemi od nowa, z nadludzkim wysiłkiem osuszających i przekształcających bagno w ziemię uprawną i miejsce do życia. To epos o rolnikach i postaciach niezwykłych – każdy z nich to ekscentryk, owiany legendą jeszcze za życia. To opowieści, które na długo zapadają w pamięć: o uroczystości obrzezania Abrahama, pierwszego dziecka urodzonego na ziemi obiecanej, o krwiożerczej hienie i zdziczałym perskim kocie imieniem Bułhakow, o założeniu cmentarza, który „wzbudza zawiść we wszystkich, oprócz tych, którzy byli na nim pogrzebani”.

Tak, że tak...No to dobranoc:)

40 komentarzy:

  1. Na kleszcze reaguję podobnie... Mojemu pieskowi aplikuję krople, na szczęście działają.
    Łóżko piękne. :)
    Pozdrawiam i z okazji urodzin wszystkiego naj... naj... naj... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Skarlet:)
      Mam nadzieje się, że i mojej psince krople też pomogą, na kocie dobrze się sprawdzają.

      Usuń
  2. Jak zielono! Mrozy nie pomogły, kleszcze doskonale mają się, psy znoszą je z łąki ledwo śniegi zeszły. Środki na kleszcze są drogie i nie zawsze skuteczne, czy odstraszają? wątpię. W zeszłym roku Mima miała babeszjozę na wiosnę i jesienią, mimo zaaplikowanej kosteczki mięsnej do połknięcia na robale ... bardzo drogie leczenie. Też tak masz, że wolisz towarzystwo zwierząt? e, tam, dziwaczka, tym się nie przejmuj, ludzie i tak powiedzą, co chcą, a Ty żyj w zgodzie ze sobą:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię towarzystwo ludzi, byle nie za długo:) Trudno byłoby mi z kimś mieszkać, cenię sobie spokój i ciszę, pies i kot za wiele nie gadają;) Nie lubię gadać o byle czym, nie lubię odwiedzania się na plotki, uznaje to za stratę czasu. Regularnie z pewnym gronem osób rozmawiam przez telefon. Brak mi spotkania się ze znajomymi poza domem, takie czasy...
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Ciekawe że będąc dzieckiem ( też dawno temu ) człowiek tarzał się po obszernym łonie natury i żadne kleszcze się go nie imały. A teraz - strach się bać wejść do lasu czy nawet parku.
    Ja co prawda mam dość wrażliwą skórę więc zazwyczaj czuję, że taki syn po mnie pełza, i ściągam go zanim się wbije. Ale paranoję rozumiem.
    Nie chciałabym ani boreliozy, ani odkleszczowego zapalenia mózgu ani czegokolwiek innego odkleszczowego. Brr.
    Miłych spacerów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, jak pisałam przez 40 lat życia kleszcz był i dla mnie abstrakcją, a teraz trzeba dzieci pilnować, żeby w trawie nie siadały, eh!

      Usuń
  4. My obejrzeliśmy Smak stokrotek, dwie części, ale moim zdaniem pierwsza seria lepsza.
    A niech tam nazywają Cię dziwaczką, lepiej być zdrową dziwaczką, niż ponurą i zgrzybiałą normalną.
    Łóżko piękne, stylowe, oby dobrze Ci sie spało.
    Urodziny fajna rzecz, tak mało jest okazji do wspólnej radości:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Netflix mi wciąż podpowiada ten serial, ale jakoś nie mogę się za niego zabrać.
      O tym łóżku myślałam już od paru miesięcy, bo nie lubię tradycyjnych łóżek skrzyniowych do sypialni. Teraz mam problem, jak się pozbyć starego łóżka:)

      Usuń
  5. Łóżko piękne. Seriale ostatnio nie moja bajka. Wierna jestem tylko jednemu czyli Na dobre i na złe". Kleszczy się boję ale opanowałam wykręcanie. Na szczęście jakoś ich nie widzę w mieście. A pleneru nie zaliczam. Urodziny mamy i miejmy nadzieję mieć jeszcze sporo czasu będziemy mieć. Dzień jak co dzień. To tyle w krótkim komentarzu. Acha pogoda też mnie nie rozpieszcza. Uściski

    OdpowiedzUsuń
  6. Kleszczy nienawidzę całą sobą, a boję się ich jeszcze bardziej. Co ciekawe kilka dni temu po raz drugi (!) moja absolutnie nie wychodząca kotka (blok, trzecie piętro) miała kleszcza. Skąd? Pewnie ktoś z nas przyniósł na ubraniu. Paskudne robale

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj paskudne! Ale od kilku dni kiedy chodzę na pola zamiast do lasu znalazłam na psie tylko jednego.
      Obecnie analizuje celowość zaszczepienia się na chorobę odkleszczową.

      Usuń
  7. Łoże godne najlepszego prezentu urodzinowego :) Zdjęcia super wiosenne, ale ten chłód faktycznie daje się odczuć z każdym wystawieniem nosa poza dom. Czekam i ja na prawdziwą, ciepłą wiosnę, choć wtedy już czasu na seriale nie będzie. Plener wygra i byle bez kleszczy się obyło! Czego i Tobie życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno weekend ma być upalny, w sobotę popracuje na działce a w niedzielę ruszę w plener, spryskam się od kleszczy:)

      Usuń
  8. Mimo zimnicy to kleszczy sporo już. To jest nas dwie, które lubią obserwować sarny. Jak tak zaczęłam czytać post to i mnie zaczęło coś swędzieć :D Wszystkiego dobrego życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez ostatnie dwa dni miałam ekscytujące przeżycie, ponieważ każdego dnia małe stadko przebiegło obok mnie przez moją działkę sąsiadującą z ogródkiem, w którym pracowałam. Piesa oszalała! Jakby nie płot to by poleciała za nimi:)

      Usuń
  9. Gdy mieliśmy naszą Sonię, jeszcze takiego zatrzęsienia kleszczy nie było. Chyba, co pamiętam, tylko 2-3 razy miała to świństwo wyciągane! Mnie jakoś kleszcze się nie imają w ogóle, ponoć to od grupy krwi zależy, ale nie będę spekulować. W końcu bezkarnie chodzę po lasach i łąkach! Póki co jeszcze nie, bo zimnisko takie się zrobiło, że strach wychodzić, a najgorsze te wiatry! Ale chciałoby się, chciało! I roboty ogrodowe czekają!
    Łoże wygodne się należy każdemu, a jak takie piękne, to tym bardziej! Tylko kolorowych snów życzyć! :-))) Macham!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do zeszłego roku i ja nie przyniosłam na sobie nawet jednego kleszcza. Nie miałam żadnych obaw i nie zabezpieczałam się żadnym sprayem. W tym roku plaga.
      Ze snem nie mam problemów, z bardzo rzadkimi wyjątkami, mam nadzieję, że łóżko okaże się wygodne i nie pożałuje zakupu:)

      Usuń
  10. Łóżko wygląda imponująco! Niech Ci się na nim dobrze śpi!
    Dziękuję za polecenie. Nie wiedziałam, że pojawiła się trzecia część Shitsela.
    A kleszczy bardzo się boję. Już ze dwa razy brałam antybiotyki, bo mnie jakiś użarł- nie, nie w lesie, na własnym podwórku!! :(
    Zdrowia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzecia część Shtisela weszła 25 marca i czekałam na ten dzień, bo dwie poprzednie serie bardzo mi przypadły do gustu. Obejrzałam w dwa dni i pewnie jeszcze kiedyś ten serial ponownie obejrzę.
      Pozdrawiam

      Usuń
  11. Shtisel zaliczony w całości, choć ta ostatnia seria trochę smutna była. I podoba mi się ta ostatnia towarzyszka życia Akivy:) Ósmej ofiary nie kojarzę, zaraz zerknę.
    Kleszcze pojawiły się tego roku bardzo wczesnie, ja z tych, co mają fobię, więc rozumiem ból:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też sie ta dziewczyna podobała, udało się twórcom serialu dobrać kobietę do postaci Akivy, który w mniemaniu otoczenia nie był do końca normalny:) nie mógł więc związać się ze zwykłą kobieta:)
      Podobało mi się też to, że wątki zostały zakończone. I zmartwiło jednocześnie, bo to znaczy, że nie będzie czwartej części.

      Usuń
  12. To już chyba inwazja tych kleszczy . Wychowałam się na skraju lasu i potem w lasach bywałam często i kleszcza widziałam raz , dokładnie to go załapałam- bez żadnych skutków ubocznych na śzczęście. Łoże iście królewskie ! I bardzo stylowe , lubię taki czarny metal.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam też takie metalowe biureczko w sypialni i takie samo metalowe krzesełko. Może jeszcze szafkę nocną dokupie, ale się zastanawiam. A za łóżkiem na ścianach położę tapetę w białe brzozy:)

      Usuń
  13. Łóżko jest superasne. Świetny prezent urodzinowy. Gratuluję pomysłu 😁😁😁
    Na samą myśl o kleszczach już mnie wszystko swędzi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nad lózkiem długo dumałam, w końcu pomyślałam, że na urodziny sama sobie mogę taki prezent sprawić:) Syn mi złoży, ale dopiero koło 20 kwietnia, bo wcześniej musi rozebrać dotychczasowe moje łoże, a nawet nie wiem, jak się go pozbyć:) Na sprzedaż się nie nadaje, ma już swoje lata.

      Usuń
  14. Ja też mam nowe łóżka, ja też! I też kupione kilka dni temu i PODOBNE do twojego, które też jest ślczne!
    Z wyobrażaniem sobie robali musisz koniecznie, natychmiast skończyć! :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to mamy podobny gust:)
      Ta jednonocna fobia już mi minęła, co nie znaczy, że temat lekceważe. Jestem ostrożniejsza.

      Usuń
  15. Przeszłam boreliozę i kleszczy się boje jak ognia, a po polach bardzo lubię się włoczyć, miałam nadzieję, że zima w tym roku je wytrzebiła a tu taka wiadomosć...ojej teraz tez będę miała wrażenie, ze po mnie chodzą.
    Właśnie się wybieram na pola ursynowskie, świeci słońce i będe tak ja Ty sama się włóczyć, bardzo to lubię.
    Łóżkp świetne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Choroby współczuję. Pozostaje odpowiednio się ubierać na przechadzki i wytrzepać po powrocie. Kupiłam spray odstraszający, może pomoże.

      Usuń
  16. Odkąd nasz kot nosi obrożę Foresto, na szczęście, nie zauważyłam kleszczy u niego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzorem ubiegłego roku kotu też kupiłam obrożę i dodatkowo ma już zapuszczone krople, więc jest czysty od kleszczy, ale sprawdzam go codziennie, podobnie jak i psa.

      Usuń
  17. Robale... Brr... Strasznie się ich boję.
    Droga Zielonapiranio, nie uciekniemy od takich rocznic. Po tym co przeszłam chciałabym, by takich 60 a potem +, było jeszcze dużo.
    Zdrowa Ci życzę, świętowania rocznic po swoje.
    Zdjęcia dają nadzieję. Oj pognałabym w pole...
    Serdeczności posyłam.
    Będę wpadać w miarę możliwości. Buziole.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strach przed kleszczami jest uzasadniony, mogą przenosić groźne choroby, choć są takie malutkie.
      Cóż, z każdym rokiem jakość życia się będzie zmieniała, nie tragizuje, bo wierzę, że jeszcze się nim pocieszę. Byle zdrowie było.
      A Tobie życzę go bardzo , bardzo wiele!

      Usuń
  18. Zmieniłam się przez te dziesiątki lat bardzo. Chociażby takie kleszcze. Będąc dzieckiem, biegałam boso po łące, zrywałam w lesie orzechy laskowe i do głowy mi nie przyszło, aby przejmować się kleszczami. Chyba nawet o nich za wiele nikt nie wspominał. A teraz?
    Boso nie stąpnę na swoim wygolonym podwórkowym trawniku z obawy przed boreliozą. Wciąż mam w pamięci jakieś podejrzane rumienie na nodze, nigdy nie sprawdzone, co to było. Dlatego bardzo Cię rozumiem. Jest czego się obawiać.
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kleszcze przenoszą groźne choroby, ale nie wszystkie są zakażone. Tylko skąd wiedzieć, który nam zrobi krzywdę? Trzeba być ostrożnym tak na wszelki wypadek. W czasie ostatnich kilku dni wędruje po polach i ani ja ani pies nie przynieśliśmy kleszcza. Idą zimne dni, bede mniej wychodzić, ale i tak pryskam się sprayem przeciw kleszczom.

      Usuń
  19. Kleszcze co chwilę zwalczam u kotki mojej- nie mojej. Zastrzyki (2) na pasożyty wewnętrzne i zewnętrzne dostała w styczniu, już nie działa, jak widać. Nie przejmowałam się kleszczami, dopóki nie dostałam rumienia (zaraz antybiotyk). I zaatakował mnie ten kleszcz w mieście, chyba w parku z drzewa spadł, bo po krzakach w mieście nie chadzam. Potem jeszcze 3 razy rumień i antybiotyk (gdzie, skąd? chyba w ogrodzie?) Teraz unikam wysokiej trawy, ocierania sie o krzewy i gałęzie drzew. I tak, jak Ty chadzam ścieżkami śródpolnymi. I nie spotykam nikogo, nawet rolników na polach (ja do lasu mam 3 km). I tak, jak Ty, nie znam ludzi z mojej wsi, poza najbliższymi 3 sąsiadami. Zupełnie mi to nie przeszkadza. A jestem przekonana, że inni mieszkańcy wsi dokładnie wszystko, co sie da o mnie wiedzą. W końcu plotki, to wiejska specjalność ;) Łóżko wspaniałe! A mijające lata? Normalna kolej rzeczy. Im ich więcej będzie, tym bardziej będziemy się dziwić (i chyba cieszyć), że jeszcze mamy się nieźle (dopóki tak się będziemy nieźle czuć) ;) Wielu zdrowych i szczęśliwych lat życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście osobiście nigdy nie byłam zagrożona żadną chorobą odkleszczową, bo tylko widziałam pajęczaki, ale żaden mnie nie ugryzł i oby tak dalej. To co piszesz o swoich przypadkach brzmi nieco przerażająco:)
      Opinią wsi się nie przejmuję, jakby to miało dla mnie znaczenie, to postępowałabym inaczej;)
      I to prawda,obyśmy zdrowi byli, a resztę będzie łatwiej zaakceptować.

      Usuń
  20. U Was widzę, wiosna jest już na całego, taka piękna, delikatna zieleń.
    Byłam ostatnio poza miastem na polach, oziminy jeszcze śpią.
    Kleszczy też nie zauważyłam, chadzałam na spacer z dziećmi w wielkie krzaczory i chaszcze, więc się po powrocie dokładnie oglądaliśmy.
    Może tu dla kleszczy zbyt zatrute powietrze jest...;))).
    Bardzo podoba mi się Twój urodzinowy nabytek.
    Podobne, szerokie łóżko mam zawsze w sanatorium i... nie potrafię się wygodnie na nim ułożyć, bo jestem przyzwyczajona do jednoosobowego tapczanika. Po prostu gubię się na takim wielkim "lotnisku";).
    Serdeczne życzenia Urodzinowe, przede wszystkim zdrowia i spokoju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za życzenia. Kiedy sprowadziłam się na wieś, miałam taki wąski tapczanik i nie narzekałam:) moje łoże sypialniane, takie skrzyniowe, stało w mieście, ale jak się syn remontował to mi je oddał i służyło mi do teraz. Ma już chyba z 12 lat i starczy:) To nowe ma 20 cm mniej, ale nadal jest niby dwuosobowe. Zmieszczę się ja, kot i laptop:)
      Pozdrawiam

      Usuń