No w życiu bym nie pomyślała, że wkleję tu link z programem z telewizji reżimowej, a jednak!
Absolutnie nie jestem też wielbicielką pana Pospieszalskiego. Owszem, zdarzyło się, że jakiś odcinek jego programu oglądałam na YT i był bardzo sensowny, ale nie jestem fanką. Natomiast ten ostatni jest rewelacyjny. Czy po obejrzeniu ktoś ma wątpliwości, dlaczego cały cykl "Warto rozmawiać" zdjęto z anteny pisowskiej tv?
Zdjęto za prawdę. Bardzo mnie cieszy, że zaczynają się pojawiać takie głosy, bo już od dawna mam dość debilizmu rządzących. I zaczynam szukać intensywnie informacji o Islandii i Teksasie, gdzie - jak powiedziano - po rezygnacji z lockdownu ilość chorych na covid i zmarłych z tego powodu zmalała. Myślę, że to także dlatego, że lekarze zajęli się leczeniem ludzi, których znacznie więcej choruje i umiera np. na serce albo na raka, a nie pier....niem w stołki w oczekiwaniu na zakażonego covidem.
Temat wirusa rzadko się u mnie pojawia, bo mam go daleko w tyle. Trzymam dystans, noszę maseczkę - z powodu empatii dla innych, a nie ze strachu. Mogę zachorować na wirusa tak samo, jak na chorobę odkleszczową, zawał serca czy raka. Te ostatnie bardziej straszne. Obyśmy jednak w zdrowiu byli.
Z kolegą wójtem w ubiegłą niedzielę na wycieczce byłam.
Las był nietutejszy, że tak powiem. Pojechaliśmy kawał drogi, a tak sobie, przed siebie, popatrzeć na ładne widoki w okolicach Biłgoraja. Okolice krajobrazowo cudne. Zatrzymaliśmy się na parkingu przy szosie, koło lasu. Zamówiliśmy posiłek z dowozem:) Zamówienie przyjęła pizzeria, która robi też dania z makaronu i kolega wybrał z tuńczykiem. Nigdy w życiu nie jadłam makaronu z rybą. I miałam rację. Kolega się opychał, a mnie ta potrawa rosła w ustach. Nie dałam rady, to było bardzo negatywne przeżycie kulinarne. Makaron lubię, tuńczyka lubię. Ale razem jedno z drugim to paskudztwo:) Kolega się zachwycał, więc mu połowę oddałam, a resztę Luce:) Też jej smakowało:)
No i tak szliśmy tym lasem, szliśmy... I wyszliśmy w Nadrzeczu. Rzeczka Łada taka sobie, bez rewelacji, a wieś słynie z Fundacji Kresy2000 założonej przez rodzinę aktorską państwa Schmidtów. Jest tam też wiele kapliczek. I jest bardzo fajny kompleks restauracyjno-hotelowy, oczywiście teraz zamknięty, niestety.
Siedziba Fundacji Kresy
To jest ta najważniejsza kaplica. Przytoczę tekst z Tygodnika Zamojskiego: „Jerzy Duda-Gracz był stałym gościem Fundacji Kresy 2000 w Nadrzeczu. Razem z nami współtworzył Fundację i był ważnym jej członkiem. Po raz pierwszy przyjechał do Nadrzecza w 1995 i od razu stał się domownikiem. Powiedział wtedy, że to jest miejsce, w którym chciałby spędzić najbliższe lata swojego życia, może ostatnie...
Potem każdego roku przyjeżdżał do Nadrzecza na miesiąc lub dwa. Bywało, że zjawiał się wczesnym latem, po czym wyjeżdżał i wracał później, bo inspirowało go wrześniowe słońce - był zauroczony pejzażami Roztocza. W 1997 roku, kiedy dowiedział się, że z inicjatywy Fundacji została wybudowana kapliczka w Nadrzeczu, zadeklarował, że namaluje obrazy ołtarzowe na ściany kapliczki. Zapowiedział też, że następnym prezentem dla mieszkańców Nadrzecza, Fundacji i kaplicy będzie Droga Krzyżowa. Oczywiście wywiązał się z obietnicy i namalował 14 obrazów. W nadrzeczańskiej Drodze Krzyżowej punktem centralnym, jedynym, na którym skupia się uwaga patrzącego, jest twarz Chrystusa. Czternaście stacji Męki Pańskiej w Nadrzeczu rozgrywa się na Jego obliczu. Obrazy te dziś zdobią ściany kaplicy w Nadrzeczu.”
Kto ciekawy, doczyta sobie tu, gdzie i ja doczytałam: Nadrzecze
W trakcie tygodnia miałam gości urodzinowych z prezentami, w pośpiechu upiekłam dla nich tort, udał się - był pyszny.
Miałam dwie godziny na jego upieczenie i zdążyłam:) Przełożony był kremem z bitej śmietany z mascarpone oraz przecieranym dżemem z żółtych mirabelek i nasączony sokiem z pomarańczy, zestawienie doskonałe. Szybko się skończył:)
Minął tydzień. Okoliczne lasy wyglądają już inaczej.
W ogródku kret zeżarł mi połowę tulipanów, wrr... Reszta ma już pąki kwiatowe, a żonkile kwitną pełną gębą.
Upiekę chleb, ubiorę się ciepło i pójdę powłóczyć się z Luką.
Wszystkim, którzy dotrwali do końca życzę miłego weekendu oraz Weekndu:)















49 komentarzy:
Na temat maseczek mamy z mężem swoje zdanie i czekamy na zniesienie obowiązku noszenia na powietrzu.
Obserwuję jednak ludzi na spacerach po parku i lesie w maseczkach i gumowych rękawiczkach.
Jak wielki musi być strach lub jak całkowite podporządkowanie nakazom, by aż tak przesadzić?
Wyprawy na łono natury ratują nas przed tym całym szaleństwem...
Też się nie boję wirusów. Oczywiście noszę maseczkę, dezynfekuję ręce , bo po co ryzykować niepotrzebnie. Na spacerze jak nikogo nie ma w pobliżu maseczki zdejmujemy. I podobnie jak Ty tkwię dziś w domu zamiast na działce się udzielać. "Weekendu " też czasem słuchamy. Spokojnej niedzieli . Aha! Zapomniałabym : tort wygląda ślicznie z tymi fiołkami !
Straszą, lockdowny , do lekarza się nie dostaniesz a na szczepieniach jak na covidwiecu. Byłam wczoraj, zaproszona na godzinę określoną co do minuty, a tam 50 osób, prawdziwy wiec, bo 40 minut opóźnienia. Nie wiem co Pan Minister na reżimy sanitarne w swoich placówkach.
Dziękuję za udostępnienie tej dyskusji o pandemii! Daje do myślenia!
Spacer przepiękny, widoki do pozazdroszczenia, no a zaproszenie do Nadrzecza - cymesik! Nie mniejszy jak tort! Aż mi ślinka poleciała!
Ja co dzień rowerem objeżdżam promenadę, ale zielonego nie widać. Wieje okrutnie i zawsze po, muszę gorącą herbatą się ogrzać!
Co dzień też nakrywam na noc migdałkowy krzew, bo chciałabym w końcu zobaczyć jego kwiaty!
Czy ten wójt ma żonę?
Tego 'Weekndu" co ja ? Tego pana z Kanady ? Jego piosenkę, którą wrzuciłam na koniec wpisu mam ustawioną jako dzwonek w telefonie:)
Napisałam, że maseczkę noszę i to prawda. Noszę wśród ludzi, ale u nas na wsi nie noszę. Bo niby co ? Od zajęcy czy wron się zarażę ? Nikt na wsi nie chorował, a poza tym nie udzielam się towarzysko we wsi, najwyżej przez płot z kimś pogadam. Tak się od maski odzwyczaiłam, że mam je pochowane w każdej torebce, kieszeni, samochodowym schowku. Bo bywa, że jak jadę do sklepu to przed samymi drzwiami orientuję się, że nie założyłam. Jednak noszę bez gadania, skoro ktoś uważa, że to komuś pomoże.
Dokładnie, to jakaś porażka, że aby zrobić test lub się zaszczepić musisz spotkać się z gromadą obcych ludzi, potencjalnych nosicieli. A z rodziną, o której wiesz, że zdrowa, na święcie spotkać się nie możesz.
Nie ma, nie zadaję się z żonatymi od zawsze:) Poza tym to kolega. Kolega. Chyba nic nie byłoby zdrożnego w tym ,jakby kolega miał żonę. Nie uważasz anonimie ?
Dla tych, co tylko patrzą w tvpis, taki program mógł być wstrząsem, ale dobrze, że został wyemitowany, bo każdy kij ma dwa końce.
Mój rower stoi bezczynnie, bo czeka na nową dętkę:) No i wieje tak, że chyba by mnie zwiało z tym rowerem ze ścieżki:)
Jak zwykle ciekawie. Kapliczki przeurocze
Dudę-Gracza lubię, bo to śląski malarz. Byłam na kilku wernisażach.
Wycieczka w towarzystwie zawsze lepsza niż samotna chociaż i takie bywają fajne. A makaron z tuńczykiem jest dobry. Zależy jakie sugo z tym tuńczykiem.
Bianco czy rosso. Anonimy zawsze coś napiszą z podtekstem. Taka ich rola. A tort... Poezja smakowa. Nic dziwnego, że się szybko skończył. Serdeczności.
Chciałabym nabyć umiejętność robienia tortu w dwie godziny. Niechby i trzy były;) Masek mam serdecznie dość (przez nie już dwa razy opryszczkę na nosie leczyłam. Zimą to to wilgotne, ciepło oddechu, warunki idealne, wrr. Zdjecia Twe jak zawsze piękne i wycieczka ciekawa, do linka zajrzę w wolnej chwili, a na razie i ja weekendu miłego Ci życzę :)
Zakupy przez Internet? Toż to sama przyjemność. Właśnie kupiłam komplet mebli z technorattanu ...do samodzielnego złożenia. Trzymaj kciuki. A co do tulipanów zeżartych przez gryzonie, to właśnie oczekuję na (zakupiony przez Internet oczywiście), cudowny środek odstraszający krety i nornice. Jeśli pozwolisz, to dam znać, czy działa. Na razie na moim areale jest mnóstwo dziur nornic. Krety skutecznie wystraszyłam karbidem, ale nornice wciąż są, w dużych ilościach. Tym specyfikiem spryskuje się powierzchnię, podobno obojętny dla zwierząt i ludzi, zrobiony na bazie roślin, odstrasza zapachem nieprzyjemnym dla gryzoni. I wcale nie był drogi.
Torcik wygląda smakowicie, dzięki za sugestie co do nasączania :).
Pozdrawiam!
Zimna ta wiosna w tym roku, ale powoli budzi się w niej życie.
Maseczki mają sens na zewnątrz tylko w tłumie, ale łatwiej nakazać (i zdyscyplinować) społeczeństwu od górnie bez wyjątków, bo im więcej ich jest tym większy luz choćby przez zwykłe zapomnienie.
Coraz więcej ozdrowieńców i osób zaszczepionych więc jest szansa na bardziej rozsądne restrykcje.
A tort wygląda smakowicie- uwielbiam takie domowe.
Pozdrawiam :)
Czy mogę prosić o nazwę specyfiku na nornice?U mnie to samo w warzywniaku, ręce opadają.Przeoraszam właścicielkę błoga, że się tu wtrąciłam że sprawą, jest to dla mnie ważne i dziękuję z góry.
Osobiście nie przepadam za obrazami Dudy -Gracza. Ludzie na nich są szpetni, patrzenie na jego obrazy nie sprawia przyjemności. Wiem, że nie na tym polega sztuka, aby było ładnie, ale w obrazie ma mnie coś pociągać, coś, dzięki czemu odgadnę jego przesłanie. Patrząc na obrazy Dudy Gracza, zanim znajdę sens, widzę brzydotę:) Brutalną, przesadzoną.
Tort wyszedł nieco niedopracowany wizualnie z braku czasu, czyli nieco nierówny, ale smakiem wynagrodził:)
W godzinę obrobiłam się z ubijaniem ciasta i pieczeniem. Potem musiał wystygnąć i to był czas niecierpliwości, bo krem mascarpone został ubity w kwadrans. Miał ten tort słabe ozdoby, bo nie byłam przygotowana. Musiały pomoc fiołki i stokrotki:) Smak wynagrodził skromny wygląd. Wieczorem niespodziewanie wpadła koleżanka pracowa, która nigdy wczesniej u mnie nie była i dokończyłyśmy resztki;)
Zazwyczaj jak coś piekę albo gotuje w ostatniej chwili, to nie wychodzi, to był wyjątek;)
Też jestem ciekawa tego środka na krety lub nornice. I oczywiście chętnie dowiem się czy działa. Paskudy niszczą trawnik.
Iro, miło, że wpadłaś:)
Byłam dzisiaj w miasteczku uzdrowiskowym. Z zakazów nikt nic sobie nie robi. Były stoiska z pamiątkami, zabawkami, biżuterią, przygrywał jakiś grajek, otwarte lodziarnie, w parkowych alejkach mnóstwo ludzi, parkingi pełne. Połowa ludzi bez masek. Przypuszczam, że tak jest w wielu miejscach i to nie ma żadnego znaczenia dla rozwoju lub cofania sie wirusa.
Z tezą dotyczące restrykcji zgodzę się, ale bardzo tego nie lubię:)
A ciasta domowe mają te zaletę, że wiadomo, z czego się składają:)
Wszystkiego dobrego.
Wpadam i czytam, lubię tu bywać,tylko nie komentuję.😄
Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! A zdjęcia jak zawsze cieszą oczy.
Ciekawe miejsca wybierasz na wycieczki. Cieszę się, że chociaż w ten sposób mogę je zobaczyć. Dziękuję! :)
Program znam, oglądaliśmy i szeroko komentowaliśmy ;) Byliśmy szczerze zdziwieni, jakiem cudem został w ogóle wyemitowany. Podobał nam się bardzo :D
Super wycieczka, piękne miejsca. Torcik wygląda bardzo apetycznie, ja dziś miałam nadzieję na klasyczny serniczek (wreszcie coś co nie zostało upieczone przeze mnie ;) ) , ale niestety musiałam obejść się smakiem ;)
Pozdrawiam ciepło, Agness:)
Tak , tego "Weekendu" co Ty. Nie jestem aż taką fanką , żeby sobie w telefon wgrywać , ale posłuchać lubię . W telefonie mam
2 w 1 - tango z Upiora w Operze ( nr1 u mnie odkąd usłyszałam), w wykonaniu Nightwich- starą wersję z Tarją na wokalu ( też nr1 w zespołach).
Czasami zapominam, że trzeba włożyć maseczkę i w słodkiej nieświadomości paraduję bez, zanim przywoła mnie do porządku widok zamaskowanych, to zwłaszcza przy robieniu zakupów; zresztą w naszej małej gminie jest zazwyczaj pusto w sklepach, bezpiecznie. Zaszalałam również w necie, nakupiłam różnych nasion i teraz martwię się, gdzie je wysiać; trochę podzielę, odrobina tej wiosny, odrobina w przyszłym roku. Zakupiłam też dwa wory granulowanego obornika, trochę przesadziłam, wystarczy na przyszły rok, a może i na następny. Lubię przejrzyste lasy sosnowe, te roztoczańskie i janowskie, z poduchami borówczysk, mchów, u nas trochę ponure, puszczańskie, zakrzaczone, choć już prawie w połowie wycięte. A tak, sama zdziwiłam się, że taki program przemknął przez sito i wyemitowano go, ktoś stracił czujność:-) Jadamy makaron z tuńczykiem, ale z dodatkiem pomidorowego sosu neapolitańskiego, pachnącego bazylią i posypanego obficie serem, całkiem dobre. Trochę grządek zasianych, deszcz przeszkadzał, a ziemia u nas gliniasta, lepiąca, od wczoraj przesycha. Zamiast ciasta był wczoraj deser z galaretek, owoców i bitej śmietany, tak dla odmiany:-)
Śliczne ozdoby naturalne z fiołków i stokrotek na torciku, a smak kremu przełamanego kwaskowatą marmoladką na pewno nieziemski:-) pozdrawiam serdecznie. P.s. Wczoraj na Kalwarii rozpoczęcie sezonu motocyklowego, ale mało maszyn jechało, zazwyczaj całe ciągi motorów ze wszech stron, i takie super trójkołowce:-)
Torcik bardzo wiosenny !! ;o)
Dobrze, że Covid tak "współpracuje" z rządzącymi...Zapowiedzą trzecią falę - jest trzecia fala, zapowiedzą nową mutację - jest nowa mutacja...Coś już o "czwartej" przebąkują, ale to pewnie dopiero koło września uzgodnią szczegóły...;o)
A tuńczyk z makaronem to gwałt na żywym organizmie !! ;o)
Dziękuję za życzenia. Przyznam się, że jak uzmysłowiłam sobie, że mam teraz na początku szóstkę, to poczułam się ... staro:) Muszę to w sobie zwalczyć:)
Oburza mnie, że na co dzień prezentuje się zdanie tylko jednej strony. W ten sposób ogłupia się ludzi. Ale wiadomo, zastraszanie to domena obecnego rządu.
A wiesz, my mieszkający na wsi, mający mniejsze kontakty z miastem jesteśmy w lepszej sytuacji, nie da się ukryć. Żyjemy "normalniej", owszem dotykają nas ograniczenia (mnie najbardziej brak wydarzeń kulturalnych i wyjazdów z noclegami), ale nie jesteśmy tak bombardowani papką propagandową. O ile nie włączymy telewizora:)
Od ubiegłego lata jestem fanką przecieranego dżemu mirabelkowego. Do ciasta jest idealny. Jem z nim naleśniki, a nawet rosyjską metodą dodaję łyżkę do gorącej herbaty zamiast cytryny, pachnie obłędnie. Nadaje się też do deserów, bo ma konsystencję sosu, np. do takiego serka mascarpone z bitą śmietaną.
Motórzyści chyba sobie odpuścili po opiniach, jakie były po zlocie w Częstochowie;)
Dodatkowo, fiołki można nawet zjeść:)
Niech otworzą gabinety lekarskie i szpitale, jak było do marca 2020, to i ludzie przestaną nadmiarowo umierać w takiej skali, jak obecnie.
Piranio, jakoś przeoczyłam i nie złożyłam życzeń urodzinowych, przepraszam! Wszystkiego najmilszego, spełnienia marzeń. A szóstka z przodu nie taka straszna, ja mam ją od dwóch lat i wcale tego nie czuję:)
Preparat na krety i nornice właśnie odebrałam: jest to "Kretomax" firmy Target, 250 ml kosztuje 23,50 w firmie BIOIRES Filip Kosim z Rzeszowa. Opis: wygodny w stosowaniu, efektywny (długo działa), naturalne składniki- 100% biodegradowalny. Wystarcza na 250 m kw trawnika. Przeznaczenie: na placach zabaw, ścieżkach między blokami, kortach tenisowych.
Stosowanie; Oprysk rozcieńczonym w stos. 1: 15, po oprysku podlać wodą.Pełna ochrona następuje po ok 7 dniach od oprysku.
Drogie Koleżanki, pozwolę sobie poinformować, co powiedziały na Kretomax moje nornice. Idę pryskać:). Pozdrawiam!
Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! Zdjęcia i okoliczności przyrody wspaniałe, ale ten tort... nie mogę pojąć, jak ktoś może takie cuda robić, jest prześliczny i mniam :)
Wszystkiego najlepszego! Radości z małych i dużych rzeczy 🍷
Oglądam program bo jeszcze się nie zabrałam. Skoro tyle się o nim mówi to czas posłuchać
Pospieszalski to mój sąsiad, chodzimy razem w procesji Bożego Ciała
Film jest niedostępny, więc nie wiem o co chodzi. ;P
Już dość mamy wszyscy tego covida... ;/ Lekarze mogliby się wreszcie zając innymi pacjentami. Ostatnio ojciec znajomego umarł, bo nie miał covida, rozumiesz? Nie miał stałej opieki i leczenia w szpitalu, a leżał chyba dwa tyg. Po prostu odurzyli go lekami i czekali. Będzie sprawa w sadzie.
Teraz to niełatwe, zrobić tort, który szybko się kończy. Zwykle zostaje i potem trzeba samemu dojadać po gościach. ;)
Onegdaj czytałam przepis na sałatkę z makaronem, jakimiś warzywami i zaczęła mi ślinka napływać do ust...
Do momentu w którym doczytałam, ze jest tam jeszcze tuńczyk.
Przeszła mi od razu ochota, bo akurat taki zestaw tuńczyk-makaron to nie dla mnie.
A gdyby to jeszcze było na ciepło, to też by mi w ustach rosło.
Byłam dzisiaj w szpitalu zapisać się na mammografię. Nie dało się wjechać na żaden z parkingów, a jest ich kilka. W rejestracji też terminy bardzo odległe, pytam się co się dzieje, rejestratorka odpowiada, ze przyjeżdżają ludzie z całej Polski, bo szpital pracuje normalnie, a nie we wszystkich szpitalach tak jest. Mnie obowiązują uprawnienia karty DiLO, więc badanie mam za dwa tygodnie (normalnie miałabym za trzy miesiące).
I tak się zastanawiam, dlaczego niektórym lekarzom, przychodniom, szpitalom Covid nie przeszkadza w normalnej pracy, a niektórym tak Covid zdezorganizował pracę, że tak jak piszesz, tylko siedzą na tyłku i czekają na cowidowcow, a reszta chorych niech sobie radzi sama.
Tak, jaki to problem kiedy pacjent nie ma dodatniego wyniku... Znajomy miał zawał a testowano go aż któryś z lekarzy wpadł na pomysł że to serce. Ledwie został uratowany
Chciałabym aby z taką intensywnością i zaangażowaniem wymieniano śmiertelność na raka. Może wpłynęło by to wreszcie na jakość życia: środowiska, pożywienia. Wpadłam na zasadzie zajrzenia co u Ciebie? Rzuciłam okiem na razie na początek, a że jesteśmy odmienne politycznie, więc na razie tyle co popatrzyłam na zdjęcia. Ale muszę jeszcze sobie na spokojnie poczytać o kapliczce (chyba) i te kwitnące drzewa są cudne... Na razie pozdrawiam :)))
Dziękuję za dobre słowo, czuje się niezręcznie, bo tort taki na chybcika zrobiony i domowy .
Najważniejsze, że był smaczny:)
Bardzo dziękuję, oby życzenia się spełniły:)
Jaki to świat jest mały;)
Tak teraz jest niestety. Ludzie boją się iść do lekarza i szpitala, bo po pierwsze nikt ich tam nie chce, a.po drugie odnosi się wrażenie, że medyków interesuje teraz tylko covid.
Mnie też to bardzo zastanawia. I jak dziś zalogowałam się do epacjenta, o widzę, że niby miałam jakaś wizytę w marcu u lekarza z NFZ. Za Chiny nie miałam. Nawet teleporady. Ki czort?
Na raka, na zawał, na cukrzycę oraz inne choroby, w tym zakaźne. Ale kogo to obchodzi? Już nawet Kaczyński zaczął wątpić w system walki z covidem:)
Wszystkiego dobrego.
Na temat chorób wolę się nie wypowiadać. Jako że jestem obecnie osobą niepełnosprawną, miała przyjechać ekipa, żeby mnie zaszczepić do domu. Czekam już 3 tydzień... Do końca nie wiem, czy w moim przypadku powinnam się w ogóle szczepić :(
Las i kwiecie piękne. Oj tak bardzo marzę o spacerze ( na wózku).Nawet wyszło słońce, ale jest baaardzo zimno i wieje.
Serdeczności posyłam z chłodnego Rybnika.
Axja tylko pozdrawiam, bo program dawno obejrzany, mam meza interesujacego sie i ogladajacego rozne niereżimowe wiadomosci i dzielacefo sie później tymi info ze mną, czego nie zawsze chce mi się wysluchiwać,bo wprowadza mnie to w bardzo niespokojny stan.
Torcik wyglada zacnie i tski wlasnie domowy rach , ciach jest najlepszy pod sloncem. Oststnio na szybkiego , bo kolezanki mialy przyjść, zrobilam biszkopta z jablkami. Pokroilam jablka, posypalam cynamonem, poslodzilam, na to wylalam biszkopt i bylo super ciacho do zjedzenia ,akurat jeszcze lekko ciepłe.
Pogoda nadal jakby marcowa,ale to ma się zmienic i na pewno nagle zrobi się gorąco.
Opinia w sprawie szczepienia osób leczących się niejednokrotnie na bardzo groźne choroby jest podzielona. Najmądrzejsi lekarze nie mogą opracować wspólnego stanowiska, za mało wiedza o wirusie. Dla mnie to dziwne biorąc pod uwagę postęp w różnych technologiach, jak i w samej medycynie.
Od dziś pogoda się polepsza, życzę dużo słońca, także w życiu.
Pozdrawiam
Dziś posiałam ogrod, liczę na ciepłą pogodę i szybkie kiełkowanie;)
Pozdrawiam
Urzekł mnie pomysł na tort :)
Prześlij komentarz